Jamal – Peron

Kolejna całkowicie przespana noc.
Czy było kazanie? BYŁO.
I wiecie co? Wymiękam…
Rano włączyłam radio i piosenka, którą tam usłyszałam wmurowała mnie w ścianę… Nie było by w niej nic szczególnego, gdyby nie to, że była odpowiedzią na moje wczorajsze kazanie!!! Totalnie!!! Te słowa… Rany…

Powrót do przeszłości

Muszę Wam coś opowiedzieć. W sobotę przyśnił mi się chłopak, z którym kilkanaście lat temu przyjacielsko się spotykałam. Poznaliśmy się na trochę przed moim wyjazdem w jakąś daleką podróż na wakacje, ale nie pamiętam teraz dokąd. W sumie mniejsza o większość. On był najlepszym kumplem chłopaka, z którym wówczas spotykała się moja psiapsióła. W każdym bądź razie udało im się to swatanie, bo świetnie się dogadywaliśmy. Pamiętam, że powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy niczego przyspieszać i niech się po prostu dzieje. Było miło i subtelnie. Powoli budowaliśmy przyjaźń, ale mój wyjazd zbliżał się nieubłaganie. Zawsze, gdy do mnie dzwonił, to oczywiście „na domowy”. Powiedziałam mu, że kilka dni przed wyjazdem będę już u dziadków, więc poprosił mnie o numer do nich. Dałam mu go i tuż przed samym wyjazdem zadzwonił i powiedział, że bardzo żałuje, że wyjeżdżam i nie dane nam będzie spędzić więcej czasu razem. Nasz kontakt jakoś się urwał. Tak ni w pięć, ni w dziesięć. Nie wiem w sumie dlaczego, bo przecież było tak fajnie. Nie pamiętam tego czasu po przyjeździe, ale na pewno nie było między nami żadnej kłótni, ani niedomówień. Po prostu wszystko umarło śmiercią naturalną.
Po tym sobotnim śnie zaczęłam o nim rozmyślać i przypominać sobie jego osobę. Pamiętałam imię, ale nazwiska już nie. No i w niedzielę rano olśnienie, przypomniałam sobie jego nazwisko. Odszukałam go na fejsie i znalazłam :) Prawie nic się nie zmienił! Bardziej dojrzalszy na twarzy, wiadomo, ale poza tym ten sam fajny chłopak z niebieskimi oczami :) Wczoraj zastanawiałam się, czy powinnam się odezwać, zakłócać mu spokój ;) Wahałam się, ale dziś znowu mi się przyśnił! A jeśli ktoś z bardzo odległej przeszłości śni Ci się aż dwa razy pod rząd, to wiedz, że coś się dzieje :D :D :D Także ten, no… wysłałam mu zaproszenie do znajomości ;)
A wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Że jeśli się teraz na nowo spikniemy, to czeka nas powtórka z rozrywki sprzed tych kilkunastu lat, bo ja dokładnie za miesiąc wyjeżdżam na prawie 3 tygodnie. Ciekawe, naprawdę bardzo ciekawe :)

Powrócona & uzdrowiona :D

„Dzień dobry, kocham Cię,
już posmarowałem Tobą chleb.”

:D

I’M BACK! :D
No nie uwierzycie (sama w to nie wierzę), ale jestem zdrowa od A do Z. To czego było za dużo, zmalało, a to czego było za mało, poszło w górę i takim oto sposobem wszystko jest już w normie. Żegnajcie anemie! :D Wyniki mam rewelacyjne, aż mi moja lekarka prowadząca powiedziała, że dawno tak świetnych wyników u kogoś nie widziała :D A szczerze Wam powiem, że byłam przygotowana na najgorsze, bo ostatnimi czasy i źle się czułam i nie wyglądałam najlepiej. Myślałam, że dieta, na której byłam zrobiła w moim organizmie jedno wielkie spustoszenie, a tu proszę – tak dobrze nigdy nie było! Do tego w szpitalu schudłam prawie 4 kg :D :D :D Jak dla mnie bomba :D
Ale wiecie co? :D Normalnie uwielbiam, gdy czuję się jak „qpa renifera”, a lekarze do mnie: „ale przecież pani nic nie jest”.
Taaaa :D Kolejny dowód na to, że może i czujemy się jak totalny szit, ale przebudzenie duchowe i coraz wyższe wibracje robią swoje ;)
Będąc w szpitalu bałam się, że na EKG wyjdą mi palpitacje, ale na ten czas mój Najdroższy sobie odpuścił, także spoko, nie musiałam się z niczego tłumaczyć :D Miałam nawet rozmowę ze szpitalnym psychologiem i pani doktor mnie pyta: czy chciałaby mi pani jeszcze coś powiedzieć albo o coś zapytać?
A ja w myślach oczywiście: tak pani doktor, chciałabym się zapytać, co dalej na tej mojej pokręconej drodze Bliźniaczego Płomienia i korffa co robić, gdy trzeba żyć, a mi się już nie chce i tylko tęsknię i tęsknię i tęsknię i boli i boli i boli. A sorry, pani doktor, pani NIE WIE ;)
No, tak właśnie :D

Leżąc w szpitalu nie dopadły mnie żadne cyferki z serii 328 :D Aż mi ich brakowało :D Ale za to miałam dwa dziwne sny. W pierwszym mój najlepszy przyjaciel mówił mi, że wie, że nie mamy takiego kontaktu, jak kiedyś i że w sumie ma już życie poukładane itd., ale czuje, że coś jest nie tak, za to między nami jest wszystko tak i ciągle mamy niezniszczalną więź i ona zawsze będzie.
Hmm, dla mnie to nic nowego, bo tak jest od 14 lat i trwa i trwa, ale dlaczego teraz mi się to przyśniło? Tego nie wiem.
A drugi sen był dziś. Przyśnił mi się jeden znajomy ksiądz, który wraz z moim odszedł z naszej parafii. Pytałam go i jeszcze jakąś babkę o mojego Bliźniaka, ale zaczęli oboje dosłownie bełkotać, a ja nic nie rozumiałam, co do mnie mówią. We śnie pomyślałam: no tak, nawet teraz nie mogę się nic o nim dowiedzieć…
I cholera widzicie? Ani w śnie, ani w 3D nie jest mi to dane… I co dalej mam robić? Ani zapomnieć się nie da, ani uciec od tego się nie da. Babcia do mnie mówi, żebym dała sobie spokój i zajęła się czymś innym. Qrna! Jak? Już tyle razy próbowałam i cholera nie da się… No nie da się. Nawet dziś, głupia sprawa. Chciałam pokazać babci zdjęcie pewnego zjawiska, które sfotografowałam dziś rano, będąc jeszcze w szpitalu. Wyciągam telefon, a tam 11:11. Mówię do babci: no i widzisz? jak ja mam normalnie żyć skoro wszędzie są jakieś znaki… Nie mogłam o minutę później wyciągnąć tego fona, nie, bo po co. Musiałam punkt 11:11! I tak jest zawsze. ZAWSZE.

A co do tego zjawiska, które pokazywałam babci, to wyobraźcie sobie, że dziś, drugi raz w życiu widziałam tęczową chmurę :) Wczoraj świeciło słońce, spadł deszcz i pokazała się podwójna tęcza, a dziś ta tęczowa chmura z rana :) Zażartowałam, że jutro pewnie jednorożec przypatataja :D haha

No i na koniec zostawiłam creme de la creme :D
SMS od „wróżki”: „Ktoś Cię pokochał, lecz nie dane Wam się rychło spotkać. Kolejna karta to KOCHANKOWIE, staniesz przed trudnym wyborem. Jaka jest prawda?”.
Pozdrawiam Bratniego, z którym spotkam się Bóg jedyny wie kiedy ;) No, także tak i to chyba by było na tyle :D

Ptaki ciernistych krzewów ;)

Kiedyś regularnie kupowałam Tele Tydzień. Gdy pojawił się Bliźniak, a wraz z nim wszystkie zmiany we mnie, z czasem odbiło się to też na gazetach, które czytywałam. Po prostu przestałam je kupować i to już trwa ponad rok. Teraz jeśli już, to kupuję jedynie te o zdrowiu i ezoteryce. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że ostatnio zobaczyłam reklamę Tele Tygodnia, mówili tam, że w gazetce jest coś o litewskich Druskiennikach, które uwielbiam, dlatego postanowiłam ją kupić. Zasiadłam w domciu na sofie, przeglądam strona po stronie i co nagle widzę? Wielki nagłówek „Historia grzesznej miłości” i zdjęcie dziewczyny z księdzem ;) Już wiedziałam CO TO ;)
„Ptaki ciernistych krzewów” powróciły na antenę, proszę Państwa :D A ja akurat musiałam teraz kupić tą gazetę, która mi to oznajmiła ;) Kocham znaki :D
Powiem Wam, że ja nigdy nie obejrzałam tego serialu. Pamiętałam go z dzieciństwa, że kiedyś tam leciał i pamiętałam, jak często widziałam ten tytuł w późniejszych latach. Wiedziałam o co w tym serialu chodzi, ale uważałam, że taka historia jest bzdurna i wręcz niemożliwa. Dopóki mnie samej to nie spotkało…
Pamiętam, że ten serial leciał i się kończył, gdy poznałam Bliźniaka i potem strasznie żałowałam, że nie oglądałam. Teraz przez 2 lata była cisza, no ale jak widać, „Ptaki ciernistych krzewów” znowu powracają :) Ku mej uciesze ;)

Serial rozpoczął się w piątek rano, ale dziś będzie powtórka :)
Dla zainteresowanych:


http://www.teleman.pl/tv/Ptaki-Ciernistych-Krzewow-1-10-1334371

Jak cudownie jest… !!! :D

Byłam dziś u dentysty i się w duchu uśmiałam, jak nie wiem :D Ponieważ teraz kończę pracę dość wcześnie, to i w klinice byłam zbyt wcześnie, bo nie opłacało mi się w sumie gdziekolwiek jechać, żeby umilić sobie oczekiwanie. Zasiadłam z książką na kanapie i tyle. I w pewnej chwili pani recepcjonistka mówi do pomocnicy dentysty, która akurat rozmawiała z pacjentem:
- Aniu, na chwilę wychodzę, zostawiam tu kartę, jak pan … (nazwisko Bliźniaka) … nie przyjdzie, to pani (ja) niech wejdzie.
Przestałam czytać, patrzę się w ścianę i myślę, czy przed chwilą naprawdę padło nazwisko Bliźniaka :D No, ale cholercia TAK :D To było nazwisko Bliźniaka, bo przecież znam je na pamięć i wiem jak pięknie i dźwięcznie brzmi :D Także uroczo :D
Z kolei, gdy wracałam do domu i był taki piękny zachód słońca :) Patrzyłam w to śliczne niebo i mówiłam w myślach do Bliźniaka, jak bardzo go kocham :) Nagle widzę billboard, a tam napis: Chcę być z Tobą na 101%
Łzy mi w oczach stanęły i całe szczęście, że za chwilę był mój przystanek, bo chyba bym się popłakała ;)
Jak ja kocham znaki! :) Są wszędzie :) I zawsze wtedy, gdy tego potrzebuję :)

Ponieważ chorowałam w Zakopcu, to odbiję sobie w Gdańsku ;) Wyjeżdżam jutro na ciut przedłużony weekend i zamierzam się świetnie bawić :) A tak będzie na pewno, bo mam bilety na siatkówkę! Tak jest! :D Bo wiecie, bycie kibicem do czegoś zobowiązuje :D No i spotkam się z moją kochaną rodzinką i z Błyskotem się zobaczę i moje kochane morze utulę całą sobą :D Nie, moje ciało się kąpać nie będzie, ale dusza owszem :D

Jak cudownie jest akceptować swoją drogę i nie przejmować się niczym :)
Jak cudownie jest ufać swojej intuicji i boskiemu planowi :)
Jak cudownie jest nie toczyć bezsensownej walki z samą sobą :)
JAK CUDOWNIE JEST KOCHAĆ!!! :) <3

Ahh, byłabym zapomniała ;) Mam dla Was nowy artykuł Marii Moonset :)

http://moonsetstory.blogspot.com/2015/04/now-w-baranie-18-kwiecien-2015.html

P.S. Na wyjeździe nie zaglądam na pocztę, nie zatwierdzam komentarzy. Wiadomo ;)

PAAAAAAAAAAAA! :)

Bliźnikowa fatamorgana znowu ;)

Jakiś czas temu udało mi się zdobyć bilety na pewien spektakl, który bardzo chciałam zobaczyć. Nie dość, że z buta weszłam w sprzedaż biletów, to jeszcze dosłownie od razu znalazłam genialne dwa miejsca w bardzo dobrym terminie :)
Spektakl odbył się w zeszły czwartek. Co prawda spodziewałam się czegoś ciut innego, ale i tak mi się podobało. Jednak nie o tym chcę pisać. Właściwie to nie spojrzałam, jaka będzie obsada, zresztą pewnie i tak nic by mi to nie powiedziało ;) W każdym bądź razie przedstawienie się zaczęło, siedzę sobie spokojnie i nagle oczy, jak pięć złotych. Na scenę wyszedł mężczyzna, totalnie z daleka podobny do mojego Bliźniaka. Wybałuszyłam oczy jeszcze bardziej, rozwarłam usta i tak siedziałam, jak wryta. Dobrze, że ślina mi nie wyciekała, bo pewnie dziwnie by to wyglądało :D Aktor był bardzo podobny od przodu, ale gdy odwracał się bokiem lub tyłem, to normalnie rozwalał mój system. Najbardziej mnie to uderzyło, gdy wykonywał pewną piosenkę, której słowa, no cóż, dotknęły mnie tak bardzo, że aż miałam łzy w oczach. Na dodatek, gdy ją śpiewał, to patrzył się w moją stronę, więc czułam się, jakby Bliźniak mi to śpiewał. Ot i zamiast skupiać się na spektaklu, cały czas wyobrażałam sobie, że to mój J i że mówi do mnie. Tak właśnie. Na szczęście nie zdołowało mnie to, a jedynie kolejny raz potwierdziło, jak bardzo go kocham :)

Monrose – What you don’t know

Rozwalają mnie takie momenty, gdy ni z gruchy, ni z pietruchy zaczynam śpiewać jakąś piosenkę, która ani nie jest jedną z moich ulubionych, ani jedną z tych, które na co dzień słucham, ani nawet taką, którą mam w folderze z muzyką… Ten zespół nawet nigdy nie należał do moich ulubionych i bardzo rzadko go słuchałam. Właściwie prawie wcale. I nagle przed chwilą zaczęłam śpiewać tą piosenkę… Tekst mnie rozwalił…

Marek Hłasko – cytat

I widzicie… Właśnie o tym mówię! Ja w rozsypce, a tu nagle takie coś!

(…) Czekaj, czekaj i nie bój się o mnie i moją miłość, bo ja już zostanę taki dla Ciebie zawsze; więc tylko czekaj i nie płacz, bo nawet jak trzeba będzie czekać jeszcze, to jeszcze poczekamy, bo warci jesteśmy tego; bo ja wiem, że Ty nie istniejesz beze mnie, a ja bez Ciebie…

- Marek Hłasko