Fejs mi coś przypomniał ;)

Dokładnie 3 lata temu, 18 stycznia 2013 r., zakończył mi się epizod z potencjalnym (wówczas) kandydatem na męża ;) Tamtego dnia stwierdziłam, że miłość nie istnieje, że to bujda, najgorsza ściema ze wszystkich ściem. Światło we mnie coraz bardziej gasło… Nie rozumiałam, dlaczego nikt nie może mnie pokochać…
Tamtego dnia skończyłam z miłością, ale nie trwało to długo, bo miesiąc później (bez jednego dnia) nastąpiło miłosne pertolnięcie ;) Jak grom z jasnego nieba spadło na mnie uczucie niby mi znane, ale jednak nie do końca, bo tak silne, że ścinało totalnie z nóg. Od razu wiedziałam, że znam tego człowieka, że on mnie zna, że go kocham i że on mnie kocha. Oczywiście miałam jazdy pt. „przecież to ksiądz”, ale miłość była tak silna, że naprawdę mało mnie obchodziło to, że coraz bardziej i bardziej się w nią zatapiam, a właściwie to jestem w niej od dawna, ale powoli sobie przypominam od, jak bardzo dawna.

A korzystając z okazji, to chciałam powiedzieć/przypomnieć, że jeżeli podczas pierwszego spotkania, spojrzenia sobie w oczy na żywo, porządnie Cię nie perdolnęło i nie sprowadziło do parteru, przewartościowując całe Twoje życie, to sorry, ale nie spotkałeś Bliźniaczego Płomienia, a jedynie jakieś połączenie karmiczne.
Ostatnimi czasy sporo ludzi za dużo sobie wyobraża, próbując wcisnąć swoje relacje w szablon BP, a nie tędy droga. Ogarnijcie się. Nic na siłę.

Bliźniaczy Płomień:
- wali na dekiel
- ryje po bani
- pada na mózg
- itd. itp.
Jeśli tego nie doświadczyłeś, no to cóż – patrz wyżej ;)

Soulmates

We were speaking with a client the other day whose twin flame is busy with a girlfriend, and the Universe had brought a soulmate into her life.

Her twin flame is quite angry and still working through some lower energy male templating, so is not yet available to her for relationship. She was wondering about her soul connection with this new person and how that would impact her eventual union with her twin.

As I tuned into the energy, I saw this soulmate as a strong and light-filled soul who had his hand out to her. I saw her as crouching down, wearing rags and looking quite disheveled. I immediately got the message that this new person had come to her to help her finally shed the parts of her that believed she deserved to wear rags. He had come to help her heal and love herself more fully.

It really touched us both, and then later in the session, I saw this soulmate had come also to help her twin flame — he was there to help her twin flame heal as well, to help his masculine template as this soul mate has quite a healed one.

What a beautiful gift from the Universe — a soul come to help the twin flames when they need it most. So, far from being a romantic distraction, this was a deep and orchestrated event.

We’re seeing more and more soulmates come into the picture to help the healing process of twins, and we’re working with many people who are navigating this in their twin flame journeys. What we’re mostly seeing is brief but intense encounters, and when I tune in energetically I see the „reason” behind these connections and how it is actually serving the twin flames.

It can be easy to get confused and think „is this the one I’m supposed to be with, not my twin?” but what we’re seeing is not like this. These soul mates seem to be a step in the journey, come to help us „up the ladder” quicker and more efficiently.

As we were completing the session with our client, I got a vision of the Wizard of Oz and Dorothy falling asleep in the field of poppies. The message I was guided to give her was, the love of soulmates can be very very sweet and supportive, but keep checking in with yourself to make sure you are still headed to „Oz.” Don’t go to sleep in the warm and sweet poppy field.

Some twins try to cling to a soul mate relationship because it feels so soothing and comfortable, and avoid the fiery intensity of the twin flame. You are your own guide through this journey, so you will know in your soul when it’s time to go, when the gift has been exchanged and it’s time to go forth again onto the yellow brick road.

But if a soul mate comes to you, it’s for a reason — proceed as feels right to you. The Universe is sending you the very „medicine” your twin flame union needs, and give you a much-needed love boost as you go. The orchestration of this journey is too much for our human brains to comprehend; let your soul be in charge.

źródło: Twin Flame Healers: Guidance and Healing for Twin Flames & Soul Couples

Bóle głowy, źle przespana noc i takie tam

Nie mogłam dziś zasnąć, a jak już zasnęłam, non stop się budziłam. No i od kilku dni co chwila mam bóle głowy, a był już taki spokój od tylu miesięcy… Nie wiem, co się dzieje, ale wiem, że nie tylko ja jedna tak teraz mam. Bardzo nie chce mi się już zwracać na to wszystko uwagi, a z drugiej strony chcę każdą rzecz dokumentować. Jak znaleźć w tym równowagę?
Na blogową pocztę nie zaglądałam już bardzo długo, bo nie mam weny, dlatego jeśli coś pisaliście, to bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Bliźniaku, dziękuję Ci, że zniknąłeś z mojego życia, bo gdybyś tego nie zrobił, nigdy bym się nie przekonała, jak bardzo ważną częścią mnie i mojego jestestwa jest mój Bratni, niezależnie od tego, czy jest  błogosławieństwem, czy nie. Na pewno jest kolejną lekcją miłości dla mnie (miłości do samej siebie!) i jestem przeogromnie wdzięczna, za to, że JEST.

KOCHAM CIĘ.
Gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteś…

Co nie co od Elise Perez :)

Niezawodna, niezastąpiona – ELISE PEREZ. Jej filmiki zawsze wyskakują mi w odpowiednim momencie, gdy tego najbardziej potrzebuję.
Tak, jak my, jest Bliźniaczym Płomieniem i NIE, nie jest ze swoim Bliźniakiem. A chłopak na jej filmikach, to jej Bratnia Dusza, z którą stworzyła unię :) I pięknie :)
Nieładnie jest zazdrościć, ale ja jej zazdroszczę, że ta lekkość, tak szybko do niej przyszła i że nie ma żadnych wyrzutów sumienie o to, czy o tamto. A tak samo, jak i ja, czy Ty, czy Wy, też była w czarnej dupie z powodu swojego Bliźniaczego Płomienia. Wyszła z tego i jak widać, ma się rewelacyjnie, choć też miewa chwile słabości i dołki. Ale na szczęścia ma Dan’a, który dzięki niej również rozkwitł, tak jak ona dzięki niemu. Uzupełniają się, wspierają się. Ona nie czeka na swojego Bliźniaka. Chwyta chwile i delektuje się nimi. Tak właśnie chcę żyć i ja.

Rawr!!!

Tak koncertowo spieprzyć mi humor, to tylko i wyłącznie ON potrafi!!! Twardo brnę w niemyślenie o nim i idzie mi bardzo dobrze i to nie dlatego, że usilnie to robię, ale po prostu to dzieje się samoistnie. I nagle dziś, wchodzę do pracy, a tam info, że w podkarpackim trzyosobowa rodzina zginęła, bo wpadli autem do wody… Oblał mnie zimny pot i jednocześnie zalała mnie fala gorąca, bo przecież ON jest z podkarpackiego… Już oczami wyobraźni widziałam jak wyciągają z tej wody jego przemarznięte zwłoki i zwłoki jego rodziny… Już łzy w oczach, już serce mi prawie wariuje… I ta myśl, że może to byłoby dobre, gdyby któreś z nas odeszło z tego świata… Może właśnie padło na niego, ale po chwili: O CZYM JA W OGÓLE MYŚLĘ?!
Skarciłam się w myślach, słucham dalej wiadomości. Musiałam coś tam zrobić, więc na chwilę przestałam patrzeć w TV. Po chwili ponownie się odwracam, a tam info, że to nie podkarpackie, ale dolnośląskie jednak… I ta myśl: What the fuck?! Czy to mnie posrało, czy jednak tych z telewizji…
No i szczerze powiedziawszy, to nie wiem do tej pory.
I po co to wszystko?
No po co, ja się pytam…

Nic Ci nie powiem…

Nie powiem Ci, że bolisz mnie dziś w głowę.
I nie powiem Ci, że dławiłam się dziś Tobą pół nocy, wykasłując wszystkie żale i słowa niewypowiedziane.
I nie powiem Ci, że przytula mnie dziś tylko piżama, szlafrok i ciepła herbata.
Likier marcepanowy i Nutella też są tu ze mną.
Ale nic Ci nie powiem…
…bo Ciebie tu nie ma…

Bez łez, sen i wyjście z dupy :D

Udało się! :)
Sylwester bez bliźniakowej zamuły! :D A nie robiłam nic szczególnego, co skutecznie mogłoby mnie odciągnąć od myśli o NIM. Samo się stało, a w myślach był Bratni, bo miał dosłownie, jak ja :D Spokojne powitanie Nowego Roku w piżamie :D :D :D Tak! :D

Miałam dziś bardzo znaczący sen. Doświadczenie prawie, jak paraliż senny, nie wiem, czy ktoś z Was był kiedyś w takim stanie. Jest to takie coś, że budzicie się, jakby świadomi w środku nocy i widzicie, co dzieje się dookoła, ale nie możecie się ruszyć, bo jesteście, jak sparaliżowani. Często wtedy czuje się, że w pobliżu czai się jakieś zło. Tak było i tym razem, ale nie leżałam, jak zazwyczaj, a sparaliżowana stałam i widziałam, jak coś niewidzialnego na mnie napiera. Wiecie, jak czasem na filmach widać, taki jakby ruch powietrza, wiadomo wtedy, że coś tam jest, ale niby tego nie widać. No i to coś chciało mnie przewrócić. To było złe, czułam to. I wtedy zaczęłam krzyczeć jedno słowo: MIŁOŚĆ!!!
I tak krzyczałam: MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ!!!
Im bardziej się wydzierałam, tym bardziej ze mnie wychodziło coś niewidzialnego i sprawiało, że zło malało. Jakby ciepło i dobro pokonywało to zło. Czułam się taka silna, jak jakiś superbohater na filmach. Mam w sobie moc, żeby pokonać zło! Czymkolwiek to zło jest. Wygram JA.
Obudziłam się nagle i serce tak mi biło, jakbym naprawdę przed chwilą stała oko w oko z czymś nie z tego świata. Niesamowite.


Dżizas, wychodzę z dupy!!! :D :D :D

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 :)

Wszystkiego dobrego kochani, spełnienia marzeń, tych dużych i tych malutkich. Spokoju w sercu i w głowie. 365 samych fajnych rozdziałów kolejnego życiowego bestsellera pt. 2016 :)
Niech moc będzie z nami! :D

P.S. No niemożliwe ;) Odzywa się mój specyficzny ból głowy ;) Pozdrawiam zatem mego Bliźniaka ;) Gdziekolwiek i z kimkolwiek jest…