Nic Ci nie powiem…

Nie powiem Ci, że bolisz mnie dziś w głowę.
I nie powiem Ci, że dławiłam się dziś Tobą pół nocy, wykasłując wszystkie żale i słowa niewypowiedziane.
I nie powiem Ci, że przytula mnie dziś tylko piżama, szlafrok i ciepła herbata.
Likier marcepanowy i Nutella też są tu ze mną.
Ale nic Ci nie powiem…
…bo Ciebie tu nie ma…

O tej miłości…

W momencie, gdy w nią zwątpiłam, dostałam od Boga piękną miłość. Moja miłość była księdzem, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że jest piękna, niezwykła i wyjątkowa. Zrobiłam z tej miłości swój cel, swój sens życia. Oddychałam tą miłością, żyłam tą miłością. Chodziłam na paluszkach, trzymając tą miłość blisko serca, aby nikt inny jej nie zobaczył. Ukrywałam tą miłość przed światem, by mogła się pięknie rozwijać i kwitnąć. Szeptałam do niej sercem, śpiewałam jej bez otwierania ust. Przytulałam ją do siebie, tak mocno, jak tylko mogłam. Byłam tej miłości wierniejsza od psa. Gotowa byłam dla tej miłości na największe poświęcenia… Lecz pewnego dnia opadły maski i kurtyny, zerwały się firanki i pospadały obrazy, a na ołtarzyku zgasła świeca. Kwiaty zaczęły więdnąć… Z nieba spadły wszystkie gwiazdy, a wraz z nimi srebrzysty księżyc… Słońce już nie wzeszło, tak pięknie, jak zawsze, a świat stracił kolory… I wtedy dostałam od kogoś farby, aby nadać życiu nowe barwy.

c.d.n.

Gdy emocje opadły…

Cześć wszystkim :)

Nie spodziewałam się, że przyjdzie do mnie tyle pokrzepiających maili po ostatnim wpisie ;) Dziękuję, że jesteście :)
Bardzo chcę Was zapewnić, że u mnie wszystko w porządku. Nie smutam, nie mam doła. Wręcz się cieszę, że wszystko wyszło tak, jak wyszło, bo teraz z lekkością w sercu mogę naprawdę pomyśleć o sobie. Teraz mogę szczerze otworzyć serce na nową miłość :) Na Bliźniaka już czekać z premedytacją nie będę, odpychając po drodze wszystko, co dobre. DOŚĆ. Nie będę też tolerować oceniania mojej osoby przez tych, którzy mają klapki na oczach i kurczowo trzymają się swoich iluzji. Ani nie jesteście dla mnie wyznacznikiem prawdy, ani drogowskazem na drodze. No chyba, że jedynie takim z napisem „ŚLEPY ZAUŁEK” :D Macie swoją drogę, to się swoją drogą zajmijcie. Pamiętam ten hejt, który leciał w moją stronę, gdy tylko myślałam o tym, żeby nie trzymać się tak mocno Bliźniaka. I co mi teraz powiecie wszechwiedzący? Co powiecie na rewelacje o Bliźniaku i o „byciu fair” z samym sobą? Ja byłam fair cały czas, bo się mimo wszystko nie wdałam w żadne związki itp. A co zrobił mój Bliźniak? Mam do niego żal, czuję się oszukana, bo byłam wierna… A on wracał do innej kobiety… Oszukał wszystkich… Muszę to w sobie uzdrowić, ale na pewno nie pastwieniem się nad osobą Bliźniaka, czy tej kobiety, czy coś. Pewnie się zdziwicie, ale życzę im szczęścia. Mam nadzieję, że jakoś po tym wszystkim ułożą sobie życie i że ich dziecko będzie miało przy sobie oboje kochających rodziców i normalny dom, bo w końcu to dziecko mojego Bliźniaka, więc czemu mam jemu albo tej kobiecie złorzeczyć. Gdybym mogła powiedzieć jej teraz jedną rzecz, to powiedziałabym: opiekuj się nim i kochaj go mimo wszystko.
Wznoszę się ponad mój żal, ponad poczucie bycia oszukaną, zranioną i pozostawioną na pastwę losu. Wznoszę się ponad wszystkie moje negatywne emocje. Wznoszę się i uzdrawiam je. Moja droga, mój czas.
Kocham mojego Bliźniaka i to się nigdy nie zmieni, choćby uczynił mi czy komuś najgorsze zło. Bo taka jest właśnie ta miłość. Po prostu JEST bez względu na wszystko.
Tak więc życzę mu wszystkiego najlepszego i idę dalej bez oczekiwania na cud w jego postaci, bo cudem, to jest fakt, że jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami i że dane nam było to wszystko poczuć i zapoczątkować w sobie te wszystkie wielkie zmiany.

Opuszczaliśmy się i wracaliśmy do siebie prawie w każdym wcieleniu, więc nie dziwi mnie to, że i teraz tak jest. Akceptuję to. TIME TO LET GO.

„Kwiat nie marzy o pszczole. Kwitnie, a pszczoła sama przylatuje.”
- Mark Nepo

Hejterzy, nie wcinajcie się w moje życie, zostawcie mnie w spokoju dla Waszego świętego spokoju ;) Dajcie mi popełniać błędy i uczyć się na nich. Nie wnikajcie w moje życiowe wybory, bo ja jestem zdania, że skoro coś mi się przytrafia, to właśnie dlatego, że ma się przytrafić i naprawdę Wasze opinie mało mnie w tej kwestii obchodzą. Przestańcie karmić swoje ego jadąc innym, bo to serio jest „ŚLEPY ZAUŁEK”.

Mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Tyle przemian w sobie i tyle wokół siebie. Tyle świata do zwiedzenia i tyle do odkrycia :) Dlatego bardzo proszę tych, którzy już WSZYSTKO WIDZIELI, ZROBILI I WSZYSTKO WIEDZĄ, aby usiedli wygodnie w swych fotelach i spokojnie czekali na koniec końców ;) Ja czekać nie zamierzam, bo zamierzam robić wszystko co jest fajne, budujące itd. A przede wszystkim zamierzam kochać i być kochaną :) W „realu” :) Ale o tym w następnym poście ;)

Rok od ostatniego SMSa do Bliźniaka…

Dziś mija dokładnie rok od ostatniego SMSa, którego wysłałam Bliźniakowi. Było tam między innymi zawarte, że zawsze będę o nim pamiętać… I tak jest, bo jak mam zapomnieć mojego najdroższego? Jak zapomnieć siebie?
Pamiętam nawet to, że dziś w sumie jego „drugie” imienny. Heh… Pamiętam wszystko.
NIE ZAPOMNĘ.

Cały czas mam te wszystkie SMSy do niego… na starym telefonie. I żadnej odpowiedzi…
Wciąż zero jakiegokolwiek kontaktu od 4 lipca 2014 r.

I już nie proszę o nic dla siebie, ale mam nadzieję, że dobrze mu się wiedzie. Że jest szczęśliwy i zdrowy. To wszystko…

 

Wróciwszy ;)

Wróciłam we wtorek i od razu wpadłam w wir „remontowo-pracowy” ;) Dopiero wczoraj zgrałam zdjęcia z moich wojaży i dopiero wczoraj rozpakowałam walizkę i zrobiłam pranie :D Tak, nie miałam czasu nawet się w tyłek podrapać, a co dopiero pisać na blogu ;)
Widzę, że znakomicie sobie radzicie i ogólnie jest fajnie :) Bo jest, prawda? ;)
Cały czas męczy mnie tzw. jetlag. Nie wiem kiedy wrócę do „polskiej normalności” po tym wszystkim ;) Tak dobrze mi było na urlopie… Przede mną jeszcze jeden wypad „zagranicowy” i mogę wracać do rzeczywistości ;) A tymczasem, borem, lasem, nadal w zawieszeniu. I dosłownie i w przenośni ;)
Dziś się nie będę o sobie rozpisywać, ale powiem Wam, że mój najdroższy „drugi połówek” prawdopodobnie na 100% księdzem już nie jest. Skąd wiem? A z głównej stronki ekipy, do której przynależał. Oni mają tam taką podstronę z imieninami księży w każdym miesiącu i tak, jak w 2013 r. i w 2014 r. jego imieniny tam były, tak w tym roku ich nie ma. Przecież nie usuwali by jego imienin tylko dlatego, że jest na urlopie zdrowotnym, prawda? ;) No raczej ;) Także widzicie, dzieje się bez mojej ingerencji słownej, listownej, mailowej czy esemesowej ;)
Gdziekolwiek i z kimkolwiek jest – KOCHAM GO.
I niech się dzieje, co ma się dziać i jak ma się dziać.
AMEN.

Przyziemne problemy :D

Właśnie siedzę i się pakuję i kolejny raz stwierdzam – jak ja nie cierpię się pakować! :D A jeszcze bardziej nie cierpię nie cierpieć czegoś :D :D :D
Te kilka ostatnich dni, to był istny kosmos. Dziś w pracy siedziałam 11 godzin! Takie tam, bo wiecie jak to jest, a to jeszcze zrobię to, a to to, tu jakaś zaległość, tu to, tu tamto, a ręce tylko dwie, ech ;) Na dodatek muszę ogarnąć mieszkanie na remont, który będzie się odbywał podczas mojej nieobecności. Dobrze chociaż, że już wszystko powybierałam jeśli chodzi o materiały i kolory ;) Projekt kuchni zrobiony, także spoko ;) W sumie to fajne jest mieć całkiem przyziemne problemy :D Taka miła odskocznia :D Ale żeby nie było tak kolorowo, to w Kuala Lumpur, do którego najpierw lecę, jest jakiś mega smog, czy coś. W każdym bądź razie widoczność ograniczona :D Uroczo :D Mam nadzieję, że do soboty smog jednak ustąpi ;)
Z bardzo, ale to bardzo miłych rzeczy dowiedziałam się wczoraj, że ZNOWU Bratniego spotkam wcześniej „niż ustawa przewidziała” :D PLAN mnie ciągle zaskakuje, naprawdę :D