Bratni w natarciu :D

Za 11 dni widzę się z Bratnim! :D
Tak, dobrze przeczytaliście :D Wszechświat zrobił czary mary i fiku miku i a kuku :D Taka niespodziewana niespodziewajka! :D Jak się wczoraj o tym dowiedziałam, to serce mało mi nie wyskoczyło z klatki piersiowej, a w oczach pojawiły się łzy. Najszczersze łzy radości i szczęścia, że zobaczę go szybciej niż myślałam. Bo przecież to miał być dopiero grudzień, styczeń albo coś… A tu taki piękny prezent od Boga i jego świty :) Słowo DZIĘKUJĘ, to za mało, żeby oddać całą moją wdzięczność za ten dar.
Bratni mi się śnił, ukazywał tu i tam, dawał różne znaki i w końcu TADAM i się zobaczymy, po 3 miesiącach :) Wiem, że za mną tęskni ;) A jaką on będzie miał niespodziankę! :D Ooo, już ja się postaram o jego „mini zawał” :D :D :D A potem wiecie, usta-usta, te sprawy :D :D :D Och & ach, idę patatajać na moim jednorożcu po tęczy :D

Szanowny Panie Bliźniaku ;)

Szanowny Panie Bliźniaku
(mój najdroższy, najukochańszy, najcudowniejszy i w ogóle OCH & ACH :D )

U mnie wszystko dobrze :) Moja rozsypka z posypką w jakiś cudowny sposób wzięła szufelkę ze szczotką i sama się zamiotła i to nie pod żaden dywan, ale do kosza z emocjonalnymi odpadami. Jest dobrze, raduję się nawet z najmniejszych rzeczy :)
Nie wiem, gdzie jesteś, aczkolwiek miasto w Małopolsce daje mi się we znaki, więc śmiem twierdzić, że jesteś właśnie tam ;) Pytanie tylko PO CO ZNOWU TAM JESTEŚ? No, ale najwidoczniej tak musi być… W każdym bądź razie – rób sobie co chcesz, jak chcesz i z kim chcesz, tylko proszę, nie budź mnie w nocy o 3:28! ;) Bo ile można ;) Przecież wiem, że to nasze cyfry i tego się ukryć nie da, ale na litość Boską, nie kiedy słodko śpię ;) Daj żyć! ;) A skoro już o życiu mówimy, to wiedz, że ja to życie zamierzam sobie ułożyć najlepiej, jak potrafię, z Tobą, czy bez Ciebie, co za różnica, kiedy tu tak naprawdę chodzi o mnie. Moja droga, mój cyrk, moje kredki i moja piaskownica. Moje lekcje. Może w moim życiu na stałe zakotwiczy Bratni, a może będzie jakiś inny Bratni, niż ten najpierwszy Bratni. A może pozostanę SINGIELKĄ już do końca ;) Przepraszam – TWINGIELKĄ :D Bóg jedyny wie ;)
A tymczasem, borem, lasem, pędzę, lecę – piechotą, przed siebie :)

„Bożociałowy” dżołk :D

Kto powiedział, że w Boże Ciało nie można się trochę pośmiać? ;) Mi tam jest bardzo wesoło :D Mam wolne, schudłam 7 kg, jest piękna pogoda i Liga Światowa :D
Miłego dnia duszyczki :)

boskie ciała

Jeszcze nawiążę, do zeszłorocznego Bożego Ciała. Miałam iść na całą uroczystość, ale się trochę zagapiłam i poszłam jedynie na końcówkę, czyli na powrót wszystkich z sąsiedniej parafii do naszego kościoła.
Stałam na rozdrożu i Bliźniak zobaczył mnie już z daleka. Gdy podszedł bliżej, stanął w niewielkiej odległości naprzeciwko mnie i niby kierował ruchem ;) Oczywiście zerkał na mnie i po chwili przeszliśmy do przygotowanego ołtarza. Gdy tak szliśmy, popatrzyłam na niego i pomyślałam: TO JUŻ OSTATNI RAZ…
Oczywiście od razu się otrząsnęłam z tego: O Boże, dlaczego, ja o tym pomyślałam?! Prawda jest taka, że moja dusza wiedziała, że to jego ostatni raz w naszej parafii. A potem zaczęłam sobie mówić, może to również jego ostatnie Boże Ciało w roli księdza… Kto wie…

Trzeba robić więcej rzeczy, które sprawiają nam radość :)

No jak tam moje duszyczki? Tak mielicie, że aż mi się to mielenie po mieszkaniu roznosi ;) Ale dobrze, mielcie, mielcie ;)
Ja się czuję bardzo dobrze :) Zero niepokoju i akceptacja. Idę do przodu, nie stoję w miejscu. Jutro jadę do Kielc na mecz mojej kochanej PGE Skry Bełchatów :D Tak, JESTĘ KIBICĘ :D :D :D Trzeba robić więcej rzeczy, które sprawiają nam radość, a to ewidentnie sprawia radość mi :) Nie dość, że jest na co popatrzeć, bo nie ukrywajmy, ale siatkarze, to fajne chłopaki ;) to jeszcze atmosfera na takich meczach jest rewelacyjna :D Bawię się tam lepiej niż na niejednym koncercie :D Jeśli ktoś nigdy nie był, to polecam :)
Wszystko idzie w dobrym kierunku :) Wiem to, bo jest mi tak dobrze :) Spokój we mnie mówi sam za siebie :) I kocham, kocham, kocham! :)

Poniżej piosenka, która mnie prześladuje od paru dni. Hmm… Refren ;)

Bóg mnie wysłuchał :) Znowu! :)

Boże, ja nie wierzę w to co się dzieje ;) Od jakiegoś czasu modliłam się do Boga i prosiłam żeby stało się coś, co pozwoli mojemu bratu spojrzeć inaczej na życie, żeby stało się coś, co sprawi, że stanie się bardziej odpowiedzialny i stało się! :D Stało się, stało się, stało się! :D I teraz chcąc, nie chcąc będą musiały zajść zmiany :D Mało tego, ja to przewidziałam w zeszłym roku i mówiłam o tym mamie :D I sprawdziło się :D
Czyżby powoli, powolutku wszystko szło w dobrym kierunku? Na to wygląda, bo dzięki temu, co się stało, ja się od czegoś uwolnię i wiele spraw nie będzie mi już zaprzątać głowy. Widocznie musiałam to wszystko przejść, być w centrum pewnych wydarzeń i widocznie już wystarczy, już koniec. Idzie nowe i to nie tylko dla mnie :) Czuję ulgę :)
W pracy w końcu dobrze, w końcu wróciła wena itd. :) Coś się naprawdę we mnie zmienia na lepsze :) Coś się wokół zmienia :)
Kilka dni temu coś przyszło mi na myśl i przedwczoraj zrealizowałam to, nie zastanawiając się ani chwili, czy to dobre, czy to złe :D Sprawdziłam co trzeba i gdzie trzeba i znowu poszło, jak po maśle i jestem z siebie tak cholernie zadowolona, bo takie rzeczy, to ja kiedyś miałam jedynie w planie, a teraz je realizuję i to z takim bananem na ryjku, że szok :D No bo kiedy, jak nie teraz? Kiedy będę się bawić, chwytać chwile i korzystać z życia, jak nie teraz, gdy jestem tak otwarta na świat :)
Jest tyle rzeczy, które chcę zrobić, tyle miejsc, w które chcę pojechać :) Ach :)
A jutro kolejna sprawa, która związana jest z moją przemianą. W końcu wszystko się wyjaśni i będę wiedziała na czym stoję i co dalej. I nie chodzi wcale o Bliźniaka :) Chodzi tylko i wyłącznie o mnie. Aczkolwiek wiem, że gdy to i owo ogarnę u siebie, to tam u niego też coś się zmieni na lepsze. Tak właśnie to wszystko działa :)