Jedna z nas odeszła…

Bardzo, ale to bardzo, bardzo smutna wiadomość :(
Przed chwilą się dowiedziałam, że odeszła jedna z sióstr z zagranicznego forum o BP, do którego należę. Popłakałam się… Ta dziewczyna wydawała się być taka mądra i oświecona. Wiedziała, jak to wszystko działa, wiedziała, co jest co. Podtrzymywała innych na duchu, mówiła mądre rzeczy… Jednak to wszystko nie wystarczyło… żeby zwalczyć ten ból, żal i tęsknotę!
Boże, w czym my siedzimy?!?!?!
Kim trzeba być żeby to przetrwać?!?!??!
CYBORGIEM?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
Wiem sama po sobie, jak to jest… chcieć… odejść… Ale czy to byłoby rozwiązanie? Żadne rozwiązanie, a jedynie narobienie sobie więcej karmy do przepracowania! Samobójstwo, to nie jest wyjście z sytuacji, to jest mega krok do tyłu!!!
Siedzę i ryczę… i już nie znajduję słów na to wszystko…

Nie róbcie głupot, proszę… Bo z każdym dniem jesteśmy bliżej niż dalej. Bądźcie silni, choćby świat walił Wam się na głowę i rzucał kłody pod nogi na każdym kroku.
Samobójstwo jest dla osób słabych, a Wy tacy nie jesteście. Ja też taka nie jestem, bo wystarczy spojrzeć na to życie, które jest nam dane. Ile przeszliśmy, ile było upadków i ile było wzlotów. Ile razy z deszczu pod rynnę trafialiśmy i co? Żyjemy i jakoś się trzymamy. Chcijcie iść zawsze do przodu, nigdy się nie cofajcie.
Samobójstwo nie jest ani wyjściem z sytuacji, ani ucieczką od wszystkiego. Za to jest chyba największym aktem egoizmu, bo myśli się tylko o tym, żeby sobie samemu ulżyć. Nie myśli się o bliskich, których się tu zostawi w czarnej rozpaczy.
Bądźcie mądrzy, bądźcie silni. Będzie dobrze. Kiedyś…

R.I.P. FAITH PARKS.

Gdyby…

Miałam napisać o czymś zupełnie innym, ale obok tego, co się stało nie mogę przejść obojętnie… Przed chwilą przeczytałam, że ktoś „stracił” swojego Bliźniaka kilka dni temu. Został zabity… Łzy stanęły mi w oczach… Ta dziewczyna napisała, że jest jej potwornie źle z tym, bo się z nim pokłóciła i ostatnie, co do niego powiedziała, to same złe słowa… Wyobraźcie sobie teraz, że to Wasz Bliźniak ginie… Co było ostatnią rzeczą, jaką mu powiedzieliście? Jaką energię mu wysłaliście? Byliście szczęśliwi, czy nieszczęśliwi? Narzekaliście na niego albo robiliście mu z czymś na złość? Wbijaliście szpilę? Tupaliście nogami, że ma być tak, jak Wy chcecie? Obarczaliście go winą za coś? Za to całe „niepowodzenie”, za ból, za tęsknotę i ogrom cierpienia? Wyzywaliście go? Nie ufaliście w boski plan?
Czy może była w Was wdzięczność i szczęście z tego powodu, że pojawił się w Waszym życiu? Może wysłaliście mu mnóstwo pozytywnej energii i miłości, zapewniając, że kochacie ponad wszystko? Może była w Was wiara, nadzieja i miłość?
No? Co by to było? Przemyślcie to…
Gdyby mój Bliźniak umarł, to miałabym choć tą satysfakcję i świadomość, że w chwili jego śmierci było we mnie światło i przeogromna, bezwarunkowa miłość. Cieszyłabym się z tego, że PUŚCIŁAM TO WSZYSTKO i nie chowałam żadnej urazy. Do końca mojego życia byłoby mi dobrze, ze świadomością, że ostatnie, co do niego powiedziałam, to KOCHAM CIĘ.

Proszę Was o modlitwę za tą dziewczynę i jej Bliźniaczy Płomień, który teraz będzie jedynie w duchu…

Ile razy rozdzieliła nas śmierć?

Ponieważ dziś jest taki, a nie inny dzień, to tak sobie myślę… Ile razy umieraliśmy? Ile razy zapalałam świeczkę na Twoim grobie, ile razy Ty na moim? Albo ile razy mijaliśmy swoje groby nie wiedząc, że tam właśnie leży ta ukochana osoba… Ile razy nie było nam dane być przy sobie w dniu śmierci? A ile razy było nam dane czuwać przy sobie na łożu śmierci? A może nawet było i tak, że zginęliśmy trzymając się za ręce… Ile razy rozdzieliła nas śmierć najdroższy? Pytania bez odpowiedzi…
Wiecie coś o swoich poprzednich wcieleniach?

„Bo na cmentarzu świat wydaje się jakby tylko odbiciem cmentarza. A nawet gdy się tak wędruje między grobami niepewność człowieka nachodzi, czy sam gdzieś tutaj nie leży, tylko musiałby się poszukać.”

- Wiesław Myśliwski