Serce Ty moje…

Wdziałam się wczoraj z A.
I tak sobie siedzę i w pewnym momencie strasznie dziwnie się poczułam.
Serce i oddech maxymalnie mi zwolniły… Mogę nawet powiedzieć, że na chwilę przestałam oddychać… Generalnie miałam wrażenie, że zaraz chyba umrę…
Powiedziałam sobie: oddychaj!
Niby zaczęłam oddychać miarowo, ale wciąż ten dziwny stan…
I teraz pytanie czy była to zwykła kumulacja energii, czy może odzew J. na moją prośbę z przedwczoraj, aby mnie puścił i pozwolił iść własną drogą, żebym mogła doświadczyć wszystkiego tego, czego nie mogę obecnie doświadczyć z nim…
Dziś też mi jakoś dziwnie, a za kilka godzin znowu spotkanie z A., z którym w dzisiejszym śnie byłam w ciąży ;) Fajne uczucie i fajne znaczenie snu :) Zobaczymy, co tam los nam szykuje ;)

A do kardiologa, to zapobiegawczo na pewno się wybiorę. Nie ma opcji, że cokolwiek zbagatelizuję i zwalę tylko na energie i inne sprawy. Ot co.

Prawie, jak kamień z napisem LOVE ;)

W poniedziałek zobaczyłam fajny obrazek z pingwinami, na którym było napisane, że pingwiny łączą się w pary na całe życie, a w ramach zaręczyn samiec daje samicy kamyczek. No i tak sobie pomyślałam: bądź moim pingwinkiem i daj mi kamyczek :)
Przed snem poprosiłam Bliźniaka żeby dał mi jakiś znak, że mnie kocha i zapewniłam go o swojej miłości. I wiecie co? W nocy z poniedziałku na wtorek śniło mi się, że znalazłam szaro-różowy kamyk w kształcie serca :) A jaka byłam szczęśliwa w tym śnie, że znalazłam ten kamyk :) Po prostu miałam tam być i miałam go znaleźć :)
KOCHA MNIE :)