Bez łez, sen i wyjście z dupy :D

Udało się! :)
Sylwester bez bliźniakowej zamuły! :D A nie robiłam nic szczególnego, co skutecznie mogłoby mnie odciągnąć od myśli o NIM. Samo się stało, a w myślach był Bratni, bo miał dosłownie, jak ja :D Spokojne powitanie Nowego Roku w piżamie :D :D :D Tak! :D

Miałam dziś bardzo znaczący sen. Doświadczenie prawie, jak paraliż senny, nie wiem, czy ktoś z Was był kiedyś w takim stanie. Jest to takie coś, że budzicie się, jakby świadomi w środku nocy i widzicie, co dzieje się dookoła, ale nie możecie się ruszyć, bo jesteście, jak sparaliżowani. Często wtedy czuje się, że w pobliżu czai się jakieś zło. Tak było i tym razem, ale nie leżałam, jak zazwyczaj, a sparaliżowana stałam i widziałam, jak coś niewidzialnego na mnie napiera. Wiecie, jak czasem na filmach widać, taki jakby ruch powietrza, wiadomo wtedy, że coś tam jest, ale niby tego nie widać. No i to coś chciało mnie przewrócić. To było złe, czułam to. I wtedy zaczęłam krzyczeć jedno słowo: MIŁOŚĆ!!!
I tak krzyczałam: MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ!!!
Im bardziej się wydzierałam, tym bardziej ze mnie wychodziło coś niewidzialnego i sprawiało, że zło malało. Jakby ciepło i dobro pokonywało to zło. Czułam się taka silna, jak jakiś superbohater na filmach. Mam w sobie moc, żeby pokonać zło! Czymkolwiek to zło jest. Wygram JA.
Obudziłam się nagle i serce tak mi biło, jakbym naprawdę przed chwilą stała oko w oko z czymś nie z tego świata. Niesamowite.


Dżizas, wychodzę z dupy!!! :D :D :D

Obietnica we śnie

Odsunęłam od siebie wszystko co bliźniakowe, ale oczywiście i tak z różnych stron, różne znaki mnie atakują… Nic jednak sobie z tego nie robię. One po prostu są i już. Za kilka lat już całkiem nie będą mi przeszkadzały. Póki co przewracam oczami i tyle.

Dziś miałam sen… Z jakiegoś powodu, Bliźniak leżał głową na moich kolanach, był pogodny i jakiś taki pełen radości i nadziei. Inny niż do tej pory w moich snach. Gładziłam go po twarzy i włosach, błyszczały mu oczy. W pewnym momencie powiedział do mnie:
- Obiecaj mi, że kiedy już skończy się ta wojna fałszu i kłamstw, to wyjdziesz za mnie…
- Obiecuję… – odpowiedziałam.
I koniec.
Po co ja mu coś obiecywałam, skoro nawet nie chcę mu nic obiecywać… Nie chcę nic…
Nic od niego… Nie teraz… I może nigdy…
Nie czas na obiecanki-cacanki… Nie czas…

Powrót do przeszłości

Muszę Wam coś opowiedzieć. W sobotę przyśnił mi się chłopak, z którym kilkanaście lat temu przyjacielsko się spotykałam. Poznaliśmy się na trochę przed moim wyjazdem w jakąś daleką podróż na wakacje, ale nie pamiętam teraz dokąd. W sumie mniejsza o większość. On był najlepszym kumplem chłopaka, z którym wówczas spotykała się moja psiapsióła. W każdym bądź razie udało im się to swatanie, bo świetnie się dogadywaliśmy. Pamiętam, że powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy niczego przyspieszać i niech się po prostu dzieje. Było miło i subtelnie. Powoli budowaliśmy przyjaźń, ale mój wyjazd zbliżał się nieubłaganie. Zawsze, gdy do mnie dzwonił, to oczywiście „na domowy”. Powiedziałam mu, że kilka dni przed wyjazdem będę już u dziadków, więc poprosił mnie o numer do nich. Dałam mu go i tuż przed samym wyjazdem zadzwonił i powiedział, że bardzo żałuje, że wyjeżdżam i nie dane nam będzie spędzić więcej czasu razem. Nasz kontakt jakoś się urwał. Tak ni w pięć, ni w dziesięć. Nie wiem w sumie dlaczego, bo przecież było tak fajnie. Nie pamiętam tego czasu po przyjeździe, ale na pewno nie było między nami żadnej kłótni, ani niedomówień. Po prostu wszystko umarło śmiercią naturalną.
Po tym sobotnim śnie zaczęłam o nim rozmyślać i przypominać sobie jego osobę. Pamiętałam imię, ale nazwiska już nie. No i w niedzielę rano olśnienie, przypomniałam sobie jego nazwisko. Odszukałam go na fejsie i znalazłam :) Prawie nic się nie zmienił! Bardziej dojrzalszy na twarzy, wiadomo, ale poza tym ten sam fajny chłopak z niebieskimi oczami :) Wczoraj zastanawiałam się, czy powinnam się odezwać, zakłócać mu spokój ;) Wahałam się, ale dziś znowu mi się przyśnił! A jeśli ktoś z bardzo odległej przeszłości śni Ci się aż dwa razy pod rząd, to wiedz, że coś się dzieje :D :D :D Także ten, no… wysłałam mu zaproszenie do znajomości ;)
A wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Że jeśli się teraz na nowo spikniemy, to czeka nas powtórka z rozrywki sprzed tych kilkunastu lat, bo ja dokładnie za miesiąc wyjeżdżam na prawie 3 tygodnie. Ciekawe, naprawdę bardzo ciekawe :)

Prawie, jak kamień z napisem LOVE ;)

W poniedziałek zobaczyłam fajny obrazek z pingwinami, na którym było napisane, że pingwiny łączą się w pary na całe życie, a w ramach zaręczyn samiec daje samicy kamyczek. No i tak sobie pomyślałam: bądź moim pingwinkiem i daj mi kamyczek :)
Przed snem poprosiłam Bliźniaka żeby dał mi jakiś znak, że mnie kocha i zapewniłam go o swojej miłości. I wiecie co? W nocy z poniedziałku na wtorek śniło mi się, że znalazłam szaro-różowy kamyk w kształcie serca :) A jaka byłam szczęśliwa w tym śnie, że znalazłam ten kamyk :) Po prostu miałam tam być i miałam go znaleźć :)
KOCHA MNIE :)

Intensywnie emocjonalny tydzień i sen w dzień Blue Moon

Codziennie widzę coś, co pokazuje mi, że nie jestem sama i nie tylko ja dziwnie przechodzę ten czas… Cała nienormalność tego wszystkiego polega na tym, że jest to, jak najbardziej normalne. Cierpienie jest normalne, te wszystkie paranoje są normalne, tupanie nóżkami ego jest normalne, wypływanie wszystkiego na powierzchnie jest normalne, ból jest normalny. Nie możemy się przed tym schować. To po prostu przychodzi i trzeba to przejść. Zabawne w tej całej sytuacji jest to, że jestem wszystkiego świadoma i wiem, co się ze mną dzieje, a mimo to ogarnął mnie taki stan, a nie inny. Czytam teraz pewną książkę i mam wrażenie, że ja to wszystko już wiem i po prostu se to czytam, żeby jedynie utwierdzić się w tym wszystkim. Wiedza jest we mnie, czuję to w sercu, ale jeszcze reszta musi nadgonić.
To był dziwny tydzień. W pracy odwalałam swoje i chciałam, jak najszybciej stamtąd wyjść. Żadnych dodatkowych kontaktów z kimkolwiek. Jedynie to, co musiałam i już. Mój dom, to moje sanktuarium. Przekraczam jego próg, zamykam drzwi i oddycham z ulgą. Jakie to szczęście, że teraz mieszkam sama. Nikt mi nie przeszkadza w moim byciu samą, w moich medytacjach, czy zwykłym zawieszaniu i wyłączaniu się, od tak po prostu. Nie wiem, czy najgorsze już za mną, ale jakoś wierzyć mi się nie chce, że tak… Na pewno nie ma 100% ładu, co zresztą zaczyna być widać po mojej twarzy… Gdy tylko mam burzę emocji w sobie i jest ze mną źle, to wyskakują mi krosty…
Nadal jestem zmęczona i senna, ale mimo to budzę się kilka razy w nocy i tuż nad ranem. Dziś między innymi o 4:44. Znaki mnie nie opuszczają…
Wczoraj miałam bardzo dużo pracy i nawet nie miałam czasu żeby się w tyłek podrapać. Dzień był w sumie spokojny i nad wyraz nudny. I nagle JEB. Stoję, czekam na transport, a tu idzie jakiś facet, w którego twarzy zobaczyłam twarz Bliźniaka… Zalało mnie zimno, a potem ciepło i powiem szczerze, że słabo mi się zrobiło… Z kolei dziś Bliźniak mi się przyśnił, ale jeśli wygląda i zachowuje się tak, jak we śnie, to ja nie chcę go widzieć na żywo, bo chyba by mi serce pękło! Blady, jakby chory, bez życia w sobie, smutny, cień człowieka, który próbuje ukryć swój wzrok, odwalający swoje i znikający z dala od ludzi… Wiecie dlaczego nie chciałabym tego zobaczyć na własne oczy? Bo widzę to codziennie w lustrze!!! On w moim śnie, to wypisz, wymaluj ja na jawie… To jest straszne! Cały czas teraz o tym myślę… Chce mi się płakać…
Musiałam Wam o tym wszystkim napisać…
Dziś jest ważna Pełnia Księżyca – Blue Moon. Wykorzystajcie ten czas, jak najlepiej. Wasza dusza wie jak…

Nie wymagajcie ode mnie odpowiedzi na maile… Nie teraz… Proszę o zrozumienie… To wszystko.

Bezpiecznie i radośnie mi :)

Wczoraj sobie o kimś pomyślałam, że chciałabym go zobaczyć, wiedzieć, co u niego. I wiecie co? Przyśnił mi się :) We śnie znalazłam się tam gdzie on i obserwowałam, jak ciężko pracuje. Najpierw spojrzał na mnie tylko raz, a potem, gdy zszedł na przerwę, to już nie przestawał patrzeć. W jego spojrzeniu było pewnego rodzaju niedowierzanie, że jestem tu dla niego, że to właśnie jemu poświęcam swój czas. Patrzyłam na niego z uśmiechem i mówiłam w myślach: tak, tak, jestem tu dla Ciebie :)
I się obudziłam :)
Uwielbiam, gdy on mi się śni, bo gdy jest blisko w rzeczywistości, czy choćby we śnie, to czuję się bezpieczna i radosna :) Jest mega pozytywną osobą. Podziwiam go :) W ogóle dostrzegam to całe piękno faktu, że się w moim życiu pojawił i że odciągnął mnie od pogrążania się w smutku. To niesamowite, jak bardzo możemy kogoś potrzebować, choć początkowo zapieramy się rękami i nogami, mówiąc, że jest inaczej. I to niesamowite, jak bardzo widać, że ten ktoś może potrzebować właśnie nas. To może być najzwyklejsza w świecie relacja, znanie się z widzenia, mijanie się gdzieś tam, kiedyś tam. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko dzieje się po coś. I to coś nie koniecznie musi dziać się w świecie 3D. I to w tym wszystkim jest najcudowniejsze :)
Jestem wdzięczna za każdą osobę, która pojawiła się w moim życiu. BARDZO WDZIĘCZNA.

Bliźniak we śnie się objawił :)

Proszę Państwa, brawo dla mojego Bliźniaka, który pojawił się dziś w moim śnie, gdy wyczuł, że w moich myślach zrobiło się zbyt tłoczno :D Zawsze obserwował mnie z daleka, a tym razem nawet podszedł i się przywitał! :D „DZIEŃ DOBRY”. No niesamowite ;) Śmiać mi się z niego chciało, bo stwarzał atmosferę „UWAŻAJ, BO ODEJDĘ” :D Jeśli myśli, że może mnie szantażować, to spoko, niech sobie dalej tak myśli ;)

yin-yang

- Proszę bardzo, odejdź, ale wrócisz. Zawsze wracasz.

Ja się już niczym nie ulęknę, bo zbyt dużo już przeszłam i nie zamierzam się cofać. Zamierzam iść dalej. Nawet jeśli oznacza to kierowanie się pod wiatr. JESTEM SILNA. Podniosłam się ze wszelkich popiołów. Wygrałam z samą sobą, ze swoim ego. Wygrałam z niedowierzaniem, z dołowaniem się, z poczuciem bezsilności, z poczuciem samotności, opuszczenia, odtrącenia. WYGRAŁAM. Wygrałam nowe życie, wygrałam nową siebie. Wygrałam szczęście. Mój Bliźniak nie jest już wyznacznikiem mojego szczęścia. Ostatnie miesiące i moje postępowanie udowodniło mi, że szczęście jest we mnie, a nie w nikim innym. I jak widzę komentarze typu, że ktoś nie może być szczęśliwy, bo coś tam, to ręce mi opadają i śmiać mi się chce… Uzależnianie szczęścia od czegoś, KOGOŚ jest chore. „Gdy wrócisz, będę najszczęśliwsza na świecie” – BZDURA!!! Nie będziesz szczęśliwym człowiekiem, dopóki nie odnajdziesz szczęścia w sobie. I TYLE.
Będę to powtarzać do zrzygania :D Aż się w końcu niektórzy tak porzygają, że wydalą z siebie syf swojego ego :D

I jeszcze kilka słów do mojego Bliźniaka ;) Co z tego, że pojawisz się w moim śnie i stworzysz taką dziwną atmosferę, będziesz blisko choć zdystansowany. No co z tego, skoro obudziłam się rano i kocham Cię jeszcze bardziej niż wczoraj. No powiedz, mi CO Z TEGO? Co z tego, że jesteś daleko, co z tego, że się nie odzywasz, co z tego, że jesteś taki nieidealny, tak nieidealny, jak ja. Co z tego? Kocham Cię takim jakim jesteś. Zawsze i na zawsze. I wszędzie. W życiu i po śmierci, w chorobie i zdrowiu. I taka jest prawda :) Właśnie taka :) Więc wbij sobie to do główki :) Młoteczkiem najlepiej :D
A o moją nogę się nie martw ;) Gips nie będzie potrzebny :D

P.S. Tak, zrobiłam sobie kuku w nóżkę :D W piątek podczas spaceru ;) No i cóż, Arcalen, bandaż i już :D

Wszechświat mi dogadza ;)

Ostatnio myślałam intensywnie o tym, że tęsknię za głosem Bliźniaka, no i wczoraj, aż dwa razy zrywałam się do okna, bo myślałam, że go słyszę :D Oprócz tego, coś leciało w TV, no i oczywiście ktoś miał głos niczym ON, ale niestety nim nie był ;) Ech ;)
A pamiętacie, jak kilka postów temu narzekałam, że mi się nie śni? Dziś mi się śnił :) I jak zwykle z daleka mnie obserwował. Zastanawiam się, jak się do tego odnieść w rzeczywistości… Hmm…
Nad ranem miałam mega erotyczny sen i był on tak realny, że aż obudziłam się z mokrą poduszką :D :D :D Nie pytajcie! :D :D :D hahahahahahahahaha
Jednak z dzisiejszych snów najbardziej znaczący był dla mnie sen, w którym znalazłam różowy kwarc. Byłam szczęśliwa i miałam taką ulgę, że go znalazłam. Fantastyczne uczucie. Sprawdziłam w senniku, co to oznacza. Oto co znalazłam:

Kwarc różowy –   symbol trwałych uczuć związanych z konkretną osobą…

Trzymać w dłoni –   jest symbolem czułości i przyjemności zmysłowych…
Kwarc  różowy  w naszych snach wskazuje na konieczność przywiązania szczególnej uwagi do poprawy  stosunków w związkach z bliskimi, przyjaciółmi i całym otoczeniem. To właśnie nowa postawa sprowadzona przez emocje związane z tym snem może otworzyć Ci drogę do rozwiązania wielu z Twoich bolączek i wyjaśni  wszelkie nieporozumienia które z biegiem czasu zostaną wybaczone i zapomniane. To właśnie po przez symbolikę różowego kwarcu powinniśmy ze szczególną dbałością poprawić komunikację z ludźmi ze swojego otoczenia, tym bardziej wtedy kiedy Twoje relacje z innymi są  skąp-likowane i trudne i to właśnie kwarc różowy pozwala odnaleźć własną dyscyplinę i porządek w tym zakresie a nawet wyciągnąć przyjazną rękę do innych wyrażając precyzyjniej swoje emocje, które zaczynają być rozumiane przez otoczenie, a tym bardziej przez bliskich i ważnych dla Ciebie ludzi…

Hmm… Hmm… Hmm…
Chyba muszę go zaqpić :)

Dwa sny

Dziś urodziny Błyskota, a ja miałam dzisiejszej nocy dwa sny, z których pamiętam dosłownie każdy szczegół. Najpierw śnił mi się Błyskot. Byliśmy na jakimś wzgórzu, które trochę mi się skojarzyło widokami z Machu Picchu, ja siedziałam na kamiennych schodkach, otoczonych piękną soczyście zieloną trawą, na której rosły jakieś kwiaty. Błyskot ze swoim przyjacielem odbijali sobie piłkę, ale co chwila zerkał na mnie, a ja na niego. Był taki piękny dzień. Czułam, że ja już coś więcej wiem na nasz temat, ale jeszcze czekam na niego, aż się zorientuje. Sen się skończył w momencie, gdy Błyskot powiedział, chodźcie na dół i zaczęliśmy schodzić z tego wzgórza.
A potem był kolejny sen. Śnił mi się Bliźniak. Przyjechał w odwiedziny do naszej parafii. Był w normalnym ubraniu. W końcu! Tak ładnie wyglądał… Witał się ze wszystkimi, a mnie jakby olewał, ale zerkał. I gdy myślałam, że sobie pójdzie, podszedł do mnie i zapytał:
- Idziemy?
Pokiwałam głową, że tak i poszliśmy do kuchni. Usiedliśmy przy stole, przy którym siedział jakiś pan. Powiedziałam do Bliźniaka, że chcę z nim porozmawiać w cztery oczy. Bliźniak poprosił, aby mężczyzna wyszedł i tak też się stało. Bliźniak usiadł obok mnie, obejmując ramieniem, ale tak nie do końca. Boże, jaki on był idealny. Taki mój. Piękny i najcudowniejszy na świecie. Zapytał, co mu chcę powiedzieć. Powiedziałam, że strasznie tęsknię. Wzruszyłam się i mówię:
- Widzisz, już zaczynam płakać.
On powiedział, że też tęsknił. Spletliśmy palce swoich dłoni. Zapytałam dlaczego nie odpisuje mi na SMSy, a on się zdziwił. Powiedział, że nie dostał żadnych SMSów ode mnie. Zapytałam, czy nadal ma ten stary numer, a on odpowiedział, że już nie. Więc mówię do niego, że teraz wszystko jasne. Piszę do niego SMSy, smucę się, że mi nie odpisuje, a on nawet ich nie dostaje, bo nie ma już tego numeru. Zaśmialiśmy się i już zbliżał do mnie głowę, żeby mnie pocałować, ale obudziłam się.
No i co ja mam teraz o tym myśleć??? Jakiś czas temu śniło mi się, że powiedział, że nadal ma ten stary numer, teraz śni mi się, że mówi, że ma już nowy… Jaka jest prawda?
Boże…
No i oczywiście we śnie również nie mogłam mu nic więcej powiedzieć, bo się obudziłam. O losie…

Kolejna dziwna noc, kolejny dziwny sen

Znowu miałam dziś dziwną noc i dziwny sen. Śniło mi się dosłownie wszystko po trochu. Ale najbardziej zapamiętałam fakt, że we śnie kolejny raz pojawił się tajemniczy głos i Bliźniak.
Ów tajemniczy głos przedstawił mi różne typy mężczyzn, którzy źle traktują kobiety i powiedział: wiesz, że Bliźniak nie jest taki, jak oni. Odpowiedziałam, że wiem i wtem pojawił się Bliźniak i powiedział do mnie: szykuję się żeby do Ciebie wrócić :) I się tak ciepło do mnie uśmiechnął :) Oczywiście odwzajemniłam uśmiech :)
No, ciekawa jestem ile mu zajmie to szykowanie się ;) Ale sen fajny, co nie? :) Mega pozytywny i pełen nadziei :) I ten uśmiech Bliźniaka :) KOCHAM! :)