Tristan i Izolda

couple58 Tristan and Isolde by Patrick Whelan

Serio, po co robić sobie zdjęcia, skoro wystarczy, że szukając czegoś, wpiszesz coś w Google i wyskoczy Ci, można rzec, Twoja podobizna :D Mało tego, obok Twojej podobizny jest podobizna Twojego Bliźniaka :D
Właśnie tak nas zawsze widziałam… I zawsze kochałam, gdy włosy mu odrastały i nie szedł dłuższy czas do fryzjera. I te niesforne kosmyki przy czole… Nawet dziś mi się tak śnił! W tych dłuższych włosach…
A tak w ogóle obrazek przedstawia Tristana i Izoldę, widzianych oczami artysty, Patrick’a Whelan’a.
Dziś kolejny raz obejrzałam film „Tristan i Izolda”. Kocham ten film. Ta historia zawsze była mi bliska. Przeczytanie dawno temu książki i nazywanie siebie po tym „Izold Jasnowłosa” było kropką nad „i” jeśli chodzi o moją fascynację krajobrazami Kornwalii i Irlandii. Od zawsze mnie tam ciągnie, ale jeszcze nie dane było mi tam pojechać. W 2011 r. ciut liznęłam tamtego klimatu, gdy pojechałam pierwszy raz do Anglii. Klify w Dover, Stonhenge i stare budowle – no po prostu WOW. To wszystko było trochę, jak powrót do domu ;) Poprzednie wcielenie? Owszem, to bardzo możliwe, bo tak właśnie czuję. Nie bez powodu ciągnie nas w konkretne miejsca. Te miejsca to zazwyczaj to, co znaliśmy już kiedyś. Dusza to wie i dlatego daje nam wszelkie znaki. Ja mam kilka takich miejsc, do których mnie ciągnie od najmłodszych lat. USA, Irlandia, Kornwalia, Szkocja, Holandia, Norwegia, Indie, Grecja. W USA już byłam, czuję się spełniona pod tym względem, choć mogłabym jeszcze kilka miejsc odwiedzić. Kiedyś chciałam tam mieszkać, ale wycieczka do Anglii w 2011 r. otworzyła we mnie jakiś portal, a zamknęła drzwi z chęcią mieszkania w USA.
Od zawsze miałam jakieś ciągoty w kierunku ogromnych klifów, wzgórz pokrytych wrzosami i zielonymi trawami, fal rozbijających się o skały. Kocham morze, kocham wodę. No i klimaty średniowiecza, księżniczki, rycerze też nie są mi obce. Wizje, które miewam mówią same przez się.
Kto wie, może legenda o Tristanie i Izoldzie wcale nie była tylko legendą ;)

Pozdrawiam,
Izolda :D

Mój mini powrót do przeszłości…

Kochani, chciałabym się z Wami podzielić czymś, co przeżyłam wczoraj. Może ktoś z Was kiedyś to robił, a mianowicie chodzi o regresję… Włączyłam sobie filmik na You Tube i robiłam to, co mówił mężczyzna, który prowadził takie coś.
Najpierw kazał się rozluźnić itd. Odliczał. Potem trzeba sobie było wyobrazić ogród i były kolejne odliczania i w tych odliczaniach najpierw kazał przypomnieć sobie jakiś moment z dzieciństwa, potem moment z bycia płodem i narodziny, a potem kazał przejść przez drzwi do poprzedniego wcielenia… Ten moment z dzieciństwa, to przypomniałam sobie czas, jak jeździłam z dziadkami pod namiot do Chałup. Popłakałam się, bo tyle emocji odczułam i że ich tak bardzo kocham i jestem im wdzięczna za wszystko.
Potem okres bycia płodem, widziałam jak mam oczka zamknięte i ssałam kciuk i czułam obojętność z zewnątrz, a następnie zobaczyłam, jak mama mnie przytula i czułam jej miłość, ale czułam również brak ojca…
No i potem zwizualizowałam sobie te drzwi, duże, ze starego drewna z metalowymi okuciami. Powoli pojawiało się na mnie jakieś jasno brązowe ubranie, pobrudzone, z takimi jakby ciut za dużymi buciorami. Miałam na sobie jakąś torbę z papierami albo coś i jak otworzyłam do końca te drzwi to zobaczyłam ruiny, jakichś ludzi i na pierwszym planie chłopca w wieku gimnazjalnym, którego opatrywał żołnierz… Myśl miałam taką, że też muszę pomóc, a potem, że o Boże, jak my to wszystko naprawimy… I zaraz facet kazał wznieść się ponad to, ulecieć wysoko, widzieć się z góry, a potem błogo lecieć. I kazał sobie wyobrazić, że ktoś z nami jest i zobaczyłam Bliźniaka w takich trochę dłuższych włosach, w białej szacie, tak jak ja. Lecieliśmy i patrzyliśmy się na siebie nieustannie. Nie uśmiechaliśmy się, ale czułam miłość. Mega przeżycie…
I wiecie co? Ja cały czas myślę o tej scenie z ruinami powojennymi, z tym chłopaczkiem i żołnierzem… Fakt, że byłam w tej wizji brudna też mi wiele mówi, bo zazwyczaj, gdy mam wizje związane z wojną, to jestem czymś umorusana… W obecnym wcieleniu jest ze mną takie poczucie, że nieważne gdzie jestem, która jest godzina itd., ja zawsze muszę się umyć. Nienawidzę czuć się brudna. Mam taką fazę, że głowę myję codziennie, bo inaczej, czuję się nieswojo. No i niech ktoś mi teraz powie, że te różne nasze fobie, paranoje i inne jazdy nie przechodzą z nami z wcielenia, na wcielenie ;)

Gdyby ktoś chciał spróbować tej regresji, to poniżej macie link. No i niestety, ale po angielsku ;)



Ile razy rozdzieliła nas śmierć?

Ponieważ dziś jest taki, a nie inny dzień, to tak sobie myślę… Ile razy umieraliśmy? Ile razy zapalałam świeczkę na Twoim grobie, ile razy Ty na moim? Albo ile razy mijaliśmy swoje groby nie wiedząc, że tam właśnie leży ta ukochana osoba… Ile razy nie było nam dane być przy sobie w dniu śmierci? A ile razy było nam dane czuwać przy sobie na łożu śmierci? A może nawet było i tak, że zginęliśmy trzymając się za ręce… Ile razy rozdzieliła nas śmierć najdroższy? Pytania bez odpowiedzi…
Wiecie coś o swoich poprzednich wcieleniach?

„Bo na cmentarzu świat wydaje się jakby tylko odbiciem cmentarza. A nawet gdy się tak wędruje między grobami niepewność człowieka nachodzi, czy sam gdzieś tutaj nie leży, tylko musiałby się poszukać.”

- Wiesław Myśliwski