Olśnienie łazienkowe :D

Wczoraj mnie olśniło podczas kąpieli :D Najczęściej wszelkich olśnień doznaję właśnie w łazience :D :D :D Nie wiem dlaczego, ale może dlatego, że blisko wody, a wiadomo, że woda ma moc ;) Kontynuując mą myśl przewodnią, wczoraj zorientowałam się, że w rocznicę wyjazdu Bliźniaka forever, będę w Krakowie na meczu siatkówki :D (Polska vs USA). Będzie tam Błyskot, to raz, no a poza tym Kraków, to miasto, z którym Bliźniak jest dość związany z różnych powodów ;) Pytanie, czy będzie tam, gdzie docelowo miał być po wyjeździe z mojego miasta, czyli kilka kilometrów od Krakowa, czy może raczej w okolicach Rzeszowa ;) Ciekawe ;)
Ale tak szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to. Teraz wszystko jest inaczej i nic nie spędza mi snu z powiek. Jest dobrze tak, jak jest i tego się trzymam. Znaki nadal są, więc dobrze idę :)
No to idę dalej :)

Mój kamień milowy

Modlę się o to, żebyś (…) wiedziała (…) że jestem bezpieczny i że przede wszystkim gdziekolwiek się znajdę, jesteś ze mną, że nie ma na tym świecie takiej siły ani tak długiego czasu, które by nas rozłączyły. Wrócę. Moja miłość do Ciebie jest prawdziwsza niż cokolwiek, co poznałem w tym długim, bardzo długim życiu.
Mówią, że miłość żąda wszystkiego, ale moja wymaga tylko jednego: byś bez względu na to, co się stanie i jak długo to potrwa, wierzyła we mnie, pamiętała, kim jesteśmy i byś nigdy nie poddała się rozpaczy.

- Ann Brashares – Nigdy i na zawsze

Ten cytat kilka chwil temu napatoczył mi się na Facebooku. Bardzo dobrze go znam, gdyż jest z jednej z moich ulubionych książek o miłości. Wierzę, że nie zobaczyłam go dziś przypadkiem, bo dziś stało się coś bardzo ważnego dla mnie i dla mojego Bliźniaka. Dziś dotarłam do mojego kamienia milowego…
Po moim mrocznym stanie w ostatnich dniach, stopniowo zaczęło przychodzić światło. Przedwczoraj pomodliłam się do Matki Bożej Anielskiej Rozwiązującej Trudne Sprawy i dziś przyszło olśnienie. Zrozumiałam, że w żaden sposób nie mam prawa być zła na Bliźniaka, bo to nie on przez ten cały czas wysyłał mi sprzeczne sygnały… tylko ja jemu! Począwszy od pierwszego SMSa, poprzez późniejsze moje zachowanie. Ono nigdy nie było jednoznaczne! Nigdy nie mówiło jedynie „TAK, KOCHAM CIĘ PONAD WSZYSTKO”. Mówiło też wiele innych rzeczy, a raczej pokazywało… Owszem, kochałam i kocham ponad wszystko, ale moje czyny pokazywały co innego. Cholerne, przebrzydłe ego… Boże… Jak sobie teraz przypomnę te wszystkie moje wąty, te smęcenia, że jaka ja biedna i nieszczęśliwa jestem, a Bliźniak jest be… Boże! Przecież za to jaki on dla mnie był, za to wszystko, za jego cierpliwość, to ja powinnam iść na kolanach do Częstochowy!!! A dosłownie mówiąc „morda w kubeł i nie bulgotać”!!! Jestem taką szczęściarą, a jeszcze miałam czelność narzekać… Teraz siedzę i głowię się, jak ja mogłam… Jak mogłam być tak ślepa? Wszystko nabiera nowego sensu i kamień w końcu spadł mi z serca. Czuję jakbym z pleców zrzuciła jakiś niesamowity ciężar. O mamo… Mam nadzieję, że Bóg mi to wszystko wybaczy, a Matka Boska pomoże rozplątać cały ten węzeł.