Pomyśl czasem

Poza faktem, że na cielesny związek z Bliźniaczym Płomieniem nie za bardzo można liczyć (jeśli jest do przepracowania bardzo dużo karmy z poprzednich wcieleń), to pojawienie się jego w naszym życiu przynosi same pozytywne zmiany. Te zmiany zachodzą w NAS, a co za tym idzie, zaczynamy inaczej postrzegać otaczający nas świat. Jednym z takich aspektów jest na pewno to, że stajemy się bardziej wyczuleni na wszystko. Na krzywdę innych, na piękno, na wszelkie emocje. Dodatkowo ja po sobie widzę, że mimo całej tej magicznej otoczki związanej z Bliźniaczymi Płomieniami, zaczęłam rozmyślać dosłownie o wszystkim. Myślę, weryfikuję, rozważam wszelkie ZA i PRZECIW. Nie rzucam się z motyką na słońce, jak zakochana małolata. Często myślę CO BY BYŁO GDYBY, staram się stawiać w sytuacji osób, które bezpośrednio lub pośrednio będą odbiorcami moich decyzji i poczynań. Przestałam być cholerną egoistką, która nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa. Ale to nie jest tak, że całkiem zrezygnowałam ze swojego szczęścia. Właśnie NIE. Poprzez moje działania, poprzez MYŚLENIE, już mnóstwo razy uniknęłam niezręcznych momentów, po których albo ja albo ktoś inny, czułby się niefajnie.
Kiedyś nie przebierałabym w słowach i nie patrzyłabym na to, czy kogoś ranię, czy nie. Kiedyś by mnie to nie obchodziło. Dziś jestem jedynie pozytywnie szczera i jeśli kogoś krytykuję za coś, to konstruktywnie. Wcale nie chcę dołować, ale chcę być lustrem, żeby taka osoba dzięki mnie zobaczyła siebie w prawdziwym, a nie w sztucznym świetle. Inne osoby pogłaszczą ją po główce mówiąc, że „ojej, no tak, jesteś taka biedna/biedny”, a ode mnie dostanie „kopa w tyłek” na rozpęd ku dobrej życiowej drodze.
Po wszystkich swoich przejściach Bliźniacze Płomienie robią się „twarde”, a jednocześnie bardziej wrażliwe niż ktokolwiek inny na świecie. Przemawia przez nie miłość i bardzo razi, gdy w kimś jest dużo „zgnilizny”. A najgorsze jest to, że ludzie, w których ona zalega ZAWSZE będą chcieli podciąć skrzydła Bliźniaczym Płomieniom. Szczęście Bliźniaczych Płomieni „boli” niektóre osoby, a szczególnie takie, które dobrze wiedzą, że są „w czarnej dupie”. Takie osoby na każdym kroku będą starały się zaprzeczać Bliźniaczym Płomieniom i będą się zachowywały, jakby pozjadały wszystkie rozumy. Wiem, że takie osoby, tak naprawdę nie są złe, a ich intencje wcale nie mają na celu dobicie kogoś. Takie osoby mają po prostu taki mechanizm obronny. Myślą „nie umiem sobie poradzić z własnym życiem, to wykręcę kota ogonem i będzie OK”. A gucio prawda, bo nie będzie OK! Oczywiście z Tobą i Tobie nie będzie OK, bo my Bliźniacze Płomienie uśmiechniemy się pod nosem i nie będziemy kontynuować dalej rozmowy z taką osobą, podczas gdy ta osoba zafuka się, zezłości i na dodatek będzie myśleć, że to ona jest górą. A prawda jest całkiem inna. Nie masz racji, a Twoje zamierzenia z podcinaniem nam skrzydeł nie przyniosą Ci żadnych pozytywnych efektów. Skąd wiem, że nie masz racji? A spójrz na swoje życie i powiedz, co widzisz? Pasmo powodzeń, szczęścia, radości i dobra, czy może raczej pasmo niepowodzeń, złych decyzji i łez? Gdzie teraz jesteś, w jakim punkcie swojego życia? Jesteś zadowolony z tego kim jesteś i co osiągnąłeś? No właśnie. A wystarczyło jedynie POMYŚLEĆ zanim podjęło się pewne decyzje. Myślenie nie jest złe. Polecam tego spróbować ;)
Łatwo jest zgrywać bohatera za dnia, a potem płakać w poduszkę pod osłoną nocy. Wiem, bo już kiedyś to przerabiałam. Gdy zmieniłam siebie, jestem bohaterką cały czas, bo wieczorem kładę się z poczuciem, że zrobiłam coś dobrego, że wspaniale przeżyłam kolejny dany mi dzień. A Ty co wygrałeś dla siebie? „Pięciominutową” satysfakcję? Przestań, wiem, że stać Cię na więcej!