Nic Ci nie powiem…

Nie powiem Ci, że bolisz mnie dziś w głowę.
I nie powiem Ci, że dławiłam się dziś Tobą pół nocy, wykasłując wszystkie żale i słowa niewypowiedziane.
I nie powiem Ci, że przytula mnie dziś tylko piżama, szlafrok i ciepła herbata.
Likier marcepanowy i Nutella też są tu ze mną.
Ale nic Ci nie powiem…
…bo Ciebie tu nie ma…

Wiersz chwilą pisany…

Przytulam Cię najdroższy do swojego serca.
Spocznij na mej piersi,
niczym lotem motyl zmęczony.
Zmruż oczy,
zaśnij u mego boku.
Pozwól mi być strażniczką Twych snów.
Ucałuję Twe usta spragnione
mymi równie spragnionymi ustami.
Z ramion stworzę bezpieczną przystań,
która ochroni Cię przed szkwałem przeszłości.
A gdy się już obudzisz,
razem wypłyniemy okrętem naszych wspólnych marzeń
na niebo przeznaczenia.

Ja w Tobie,
Ty we mnie
NA ZAWSZE.

Kocham Cię.

Od serca pisane

To, że do Ciebie nie piszę, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że milczę, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że za Tobą nie biegam, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że się o Ciebie nie staram, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że podobają mi się inne osoby, nie znaczy, że Cię nie kocham
To, że idę swoją drogą, nie znaczy, że Cię nie kocham.

To, że Cię kocham, nie znaczy, że musimy być razem.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że dla Ciebie porzucę wszystko.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że bez Ciebie nie zaznam szczęścia.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że nie ułożę sobie życia z kimś innym.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że zapomnę o kochaniu siebie.

Ale wiedz, że Cię kocham.
Kocham, bo tak miało być.
Kocham, by móc prawdziwie żyć.
Kocham, bo miłość, to Ty i ja.
Kocham każdej nocy i każdego dnia.
Kocham w każdej minucie i w każdej sekundzie.
Kocham, bo KOCHAM.

 

LUSTRO.

Dwa lata i miesiąc

Wystarczyła mi jedna sekunda,
żeby przypomnieć sobie,
że od zawsze Cię znam i kocham.
Tobie tyle samo… Jedna sekunda.
W jednej sekundzie przypomnieliśmy sobie siebie
i wiedząc wszystko nie wiedzieliśmy nic.
I tak trwa ta nasza droga już 2 lata i miesiąc.
Końca nie widać, ale jest już jaśniej.
I kocham Cię tak,
jak gdyby ani wczoraj, ani dzisiaj, ani jutra nie było.
Kocham Cię w TERAZ.
Nigdy zaraz, ani potem.
ZAWSZE.

Bratnia Dusza – mój wiersz

Z serii „moja radosna twórczość” ;) Znowu bez tytułu, bo tak najbardziej lubię. Ale może „Bratnia Dusza”? Hmm…
Napisałam to, gdy jeszcze nie wiedziałam o Bliźniaczych Płomieniach. Nie pamiętam kiedy dokładnie, bo nie mam zwyczaju wpisywać daty w wierszach, wierszykach itd. Ale chyba jednak zacznę to robić.

Żyjesz w określonym schemacie…
żyjesz, ale trochę tak, jakbyś nie żył wcale.
Trzymasz się reguł,
idziesz wytyczoną ścieżką.
Codziennie to samo,
ci sami ludzie, te same miejsca.
Aż tu nagle ona…
nie pasująca do żadnego schematu,
daleko od Twojej ścieżki.
Inna niż wszystko, co znasz,
a zarazem taka znajoma…
Bratnia Dusza…

Jezu, ufam Tobie! – mój wiersz

Za jakie grzechy – kiedyś pytałam,
dziś popełniłabym każdy,
aby mieć Ciebie blisko.
Wiem jednak,
że nie tędy droga.
To diabeł mnie kusi – kiedyś myślałam,
ukrywając się w kościele.
Dziś z premedytacją poszłabym do niego
i sprzedałabym swoją duszę
za choć jedną chwilę z Tobą.
Wiem jednak,
że nie tędy droga.
Żyję więc po cichu,
raz po raz wydając z siebie
niemy krzyk:
Jezu, ufam Tobie!

10 lipca 2013 r. – mój wiersz

Za każdym razem, gdy wracam do wierszy, które napisałam w zeszłym roku dla Bliźniaka, to strasznie się wzruszam. Dziś, ponieważ mija dokładnie rok od dnia, w którym pierwszy raz zobaczyłam go w totalnej niemocy, w oczach znowu pojawiły się łzy. Ten wiersz zaczęłam pisać 10 lipca 2013 r. a skończyłam dwa dni później, gdy wszystko wróciło do normy. O ile to, co wtedy się działo można w ogóle normą nazwać… Wtedy jeszcze nie wiedziałam o Bliźniaczych Płomieniach, ale na pewno wiedziałam, co czuję do tego człowieka w habicie…

Tamten wtorkowy dzień
miał być inny.
Słońce miało przynieść radość,
a przyniosło smutek i łzy.
A Ty podsycałeś ten ogień…
Ogień zwątpienia w nas.
Przestraszyłam się,
że Cię stracę…
Nawet na mnie nie spojrzałeś,
uciekłeś, jak przestraszony wróbelek.
Wiem, że nie byłeś sobą,
że toczyła się w Tobie walka
serca z rozumem.
Nie bój się Najdroższy,
bo ja też tego wszystkiego pojąć wciąż nie umiem.
Ale nie chcę uciekać,
bo tak robią tchórze…
Dwa dni rozłąki
i znowu byłam dla Ciebie,
a Ty już nie mogłeś dłużej ukrywać wzroku,
bo przecież kochasz.

Mój wiersz dla Bliźniaka, kolejny wiersz…

Oczy spuchnięte,
kąciki ust nawet nie drgną,
ciężar na klatce piersiowej,
trudno mi oddychać.
Moje dłonie, niby silne
a jednak słabe,
bo nie potrafią Cię zatrzymać.
Wyjeżdżasz, bo oni tak chcą,
ci, co miłości nie znają,
ci, co kłamstwem się żywią.
Zabierają mi Ciebie,
bo boją się żyć!
A Ty żyjesz, zacząłeś żyć
zeszłej zimy, gdy wszystko spało.
Ty się obudziłeś, Twoje serce drgnęło,
bo i moje drgnęło.
Pokochałeś, bo i ja pokochałam,
tak po prostu.
Nie pytałeś o nic
i ja też nie pytałam,
bo bez zbędnych pytań
znaliśmy odpowiedzi.
Odchodzisz stąd,
gdzie wszystko dla mnie jest Tobą.
Wszędzie Twoja twarz
i Twój zapach wszędzie.
Odchodzisz stąd,
gdzie już Cię nie będzie,
ale w jakiś sposób zawsze będziesz.
We mnie,
we wszystkim,
wszędzie.

Będę na Ciebie czekać

Napisane przed chwilą. Nawet tytułu nie ma… Aczkolwiek…

„Będę na Ciebie czekać”

Będę na Ciebie czekać
od świtu do zmierzchu
i każdej nocy,
co po zmierzchu nadchodzi.
Będę na Ciebie czekać
w każdej sekundzie
i w każdej minucie.
Będę na Ciebie czekać
tam gdzie mnie zostawiłeś,
w tym samym miejscu
pośród twarzy Ci znanych z widzenia.
Będę na Ciebie czekać
po środku tych czterech ścian,
które przez lat kilka domem Ci były.
Będę na Ciebie czekać
w promieniach słońca
i w kroplach deszczu.
Będę na Ciebie czekać
we mgle i gdy puch biały
nasze ulice pokryje.
Będę na Ciebie czekać
w kwiecie wieku
i gdy czas na mym licu ślad zostawi.
Będę na Ciebie czekać
w bezkresnej przestrzeni,
gdzie nic się nigdy nie kończy.
Będę na Ciebie czekać
wszędzie tam, gdzie już Cię nie ma
i gdzie zawsze będziesz.