Bóle głowy, źle przespana noc i takie tam

Nie mogłam dziś zasnąć, a jak już zasnęłam, non stop się budziłam. No i od kilku dni co chwila mam bóle głowy, a był już taki spokój od tylu miesięcy… Nie wiem, co się dzieje, ale wiem, że nie tylko ja jedna tak teraz mam. Bardzo nie chce mi się już zwracać na to wszystko uwagi, a z drugiej strony chcę każdą rzecz dokumentować. Jak znaleźć w tym równowagę?
Na blogową pocztę nie zaglądałam już bardzo długo, bo nie mam weny, dlatego jeśli coś pisaliście, to bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Bliźniaku, dziękuję Ci, że zniknąłeś z mojego życia, bo gdybyś tego nie zrobił, nigdy bym się nie przekonała, jak bardzo ważną częścią mnie i mojego jestestwa jest mój Bratni, niezależnie od tego, czy jest  błogosławieństwem, czy nie. Na pewno jest kolejną lekcją miłości dla mnie (miłości do samej siebie!) i jestem przeogromnie wdzięczna, za to, że JEST.

KOCHAM CIĘ.
Gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteś…

Co nie co od Elise Perez :)

Niezawodna, niezastąpiona – ELISE PEREZ. Jej filmiki zawsze wyskakują mi w odpowiednim momencie, gdy tego najbardziej potrzebuję.
Tak, jak my, jest Bliźniaczym Płomieniem i NIE, nie jest ze swoim Bliźniakiem. A chłopak na jej filmikach, to jej Bratnia Dusza, z którą stworzyła unię :) I pięknie :)
Nieładnie jest zazdrościć, ale ja jej zazdroszczę, że ta lekkość, tak szybko do niej przyszła i że nie ma żadnych wyrzutów sumienie o to, czy o tamto. A tak samo, jak i ja, czy Ty, czy Wy, też była w czarnej dupie z powodu swojego Bliźniaczego Płomienia. Wyszła z tego i jak widać, ma się rewelacyjnie, choć też miewa chwile słabości i dołki. Ale na szczęścia ma Dan’a, który dzięki niej również rozkwitł, tak jak ona dzięki niemu. Uzupełniają się, wspierają się. Ona nie czeka na swojego Bliźniaka. Chwyta chwile i delektuje się nimi. Tak właśnie chcę żyć i ja.

O tej miłości…

W momencie, gdy w nią zwątpiłam, dostałam od Boga piękną miłość. Moja miłość była księdzem, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że jest piękna, niezwykła i wyjątkowa. Zrobiłam z tej miłości swój cel, swój sens życia. Oddychałam tą miłością, żyłam tą miłością. Chodziłam na paluszkach, trzymając tą miłość blisko serca, aby nikt inny jej nie zobaczył. Ukrywałam tą miłość przed światem, by mogła się pięknie rozwijać i kwitnąć. Szeptałam do niej sercem, śpiewałam jej bez otwierania ust. Przytulałam ją do siebie, tak mocno, jak tylko mogłam. Byłam tej miłości wierniejsza od psa. Gotowa byłam dla tej miłości na największe poświęcenia… Lecz pewnego dnia opadły maski i kurtyny, zerwały się firanki i pospadały obrazy, a na ołtarzyku zgasła świeca. Kwiaty zaczęły więdnąć… Z nieba spadły wszystkie gwiazdy, a wraz z nimi srebrzysty księżyc… Słońce już nie wzeszło, tak pięknie, jak zawsze, a świat stracił kolory… I wtedy dostałam od kogoś farby, aby nadać życiu nowe barwy.

c.d.n.

BRATNI :)

Cóż mogę rzec – odważył się na kolejny krok w kierunku mojej osoby! :D Jak na nasze możliwości, to był to MEGA krok ;) Rok czasu gapienia się na zmianę z akcjami w stylu „ależ skąd, ja się na Ciebie wcale nie patrzę, ale na ten paproch, który masz na ramieniu” :D A przecież można było od razu zrobić, to co zrobił zeszłej środy ;) Nie, nie będę się rozpisywać, co zrobił, bo najważniejsze jest, że w końcu to zrobił :) Oczywiście z wzajemnością :D
A tak w ogóle to w środę nie spodziewałam się go zobaczyć tam gdzie poszłam, bo tego dnia powinien być w całkiem innym miejscu, w całkiem innym mieście. Ale jakimś cudem był tam, gdzie ja ;) Zobaczyłam go po prawie godzinie. Odwróciłam się w bok, a on akurat był we mnie wpatrzony, jak w obrazek. Kopara mi opadła, nie wierzyłam, że to on. Omamy – pomyślałam. Po chwili odwróciłam się jeszcze raz i jeszcze raz i qrde, to naprawdę był on :D No i tak wymienialiśmy te spojrzenia, aż do wspomnianego wcześniej kroku, a potem było jeszcze bardziej słodko, bo oboje sobie daliśmy, jakby zielone światło, więc i ta pewność ciut narosła ;)
Dość sporo fajnych dziewczyn tam było, ale ON tak, czy siak wybrał mnie :) Dlaczego mnie to nie dziwi? ;) W każdym bądź razie sprawił, że miałam ochotę zacząć biegać w kółko z radości :D Poczułam się, jak małolata, która właśnie przeżywa swoje pierwsze chwile zakochania :D Ten dreszcz emocji i ta satysfakcja :) Bezcenne :D
I pomyśleć, że zdarzyło się to dzień po rewelacjach o Bliźniaku… Kolejny raz mój Bratni ratuje mnie „ode złego”. Kolejny raz pojawia się i swoją osobą rozświetla mój świat, przegania czarne chmury. KOLEJNY RAZ jest, gdy tego potrzebuję. Jak ja mam nie wierzyć w wyjątkowość tego wszystkiego? Dlaczego mam to od siebie odpychać i sama sobie ściemniać, że no przecież nic się nie dzieje, skoro się dzieje i mam na to wiele niepodważalnych dowodów… Koniec z okłamywaniem samej siebie, koniec z zabranianiem sobie otwarcia serca dla kogoś innego, bo przecież jest Bliźniak. Nie ma już czegoś takiego „bo przecież jest Bliźniak”. Jest i zawsze będzie, ale jest też życie i trzeba je, jak najlepiej przeżyć. I to właśnie zamierzam robić.
Nie potrzebuję do tego niczyjego błogosławieństwa ;)

Gdy emocje opadły…

Cześć wszystkim :)

Nie spodziewałam się, że przyjdzie do mnie tyle pokrzepiających maili po ostatnim wpisie ;) Dziękuję, że jesteście :)
Bardzo chcę Was zapewnić, że u mnie wszystko w porządku. Nie smutam, nie mam doła. Wręcz się cieszę, że wszystko wyszło tak, jak wyszło, bo teraz z lekkością w sercu mogę naprawdę pomyśleć o sobie. Teraz mogę szczerze otworzyć serce na nową miłość :) Na Bliźniaka już czekać z premedytacją nie będę, odpychając po drodze wszystko, co dobre. DOŚĆ. Nie będę też tolerować oceniania mojej osoby przez tych, którzy mają klapki na oczach i kurczowo trzymają się swoich iluzji. Ani nie jesteście dla mnie wyznacznikiem prawdy, ani drogowskazem na drodze. No chyba, że jedynie takim z napisem „ŚLEPY ZAUŁEK” :D Macie swoją drogę, to się swoją drogą zajmijcie. Pamiętam ten hejt, który leciał w moją stronę, gdy tylko myślałam o tym, żeby nie trzymać się tak mocno Bliźniaka. I co mi teraz powiecie wszechwiedzący? Co powiecie na rewelacje o Bliźniaku i o „byciu fair” z samym sobą? Ja byłam fair cały czas, bo się mimo wszystko nie wdałam w żadne związki itp. A co zrobił mój Bliźniak? Mam do niego żal, czuję się oszukana, bo byłam wierna… A on wracał do innej kobiety… Oszukał wszystkich… Muszę to w sobie uzdrowić, ale na pewno nie pastwieniem się nad osobą Bliźniaka, czy tej kobiety, czy coś. Pewnie się zdziwicie, ale życzę im szczęścia. Mam nadzieję, że jakoś po tym wszystkim ułożą sobie życie i że ich dziecko będzie miało przy sobie oboje kochających rodziców i normalny dom, bo w końcu to dziecko mojego Bliźniaka, więc czemu mam jemu albo tej kobiecie złorzeczyć. Gdybym mogła powiedzieć jej teraz jedną rzecz, to powiedziałabym: opiekuj się nim i kochaj go mimo wszystko.
Wznoszę się ponad mój żal, ponad poczucie bycia oszukaną, zranioną i pozostawioną na pastwę losu. Wznoszę się ponad wszystkie moje negatywne emocje. Wznoszę się i uzdrawiam je. Moja droga, mój czas.
Kocham mojego Bliźniaka i to się nigdy nie zmieni, choćby uczynił mi czy komuś najgorsze zło. Bo taka jest właśnie ta miłość. Po prostu JEST bez względu na wszystko.
Tak więc życzę mu wszystkiego najlepszego i idę dalej bez oczekiwania na cud w jego postaci, bo cudem, to jest fakt, że jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami i że dane nam było to wszystko poczuć i zapoczątkować w sobie te wszystkie wielkie zmiany.

Opuszczaliśmy się i wracaliśmy do siebie prawie w każdym wcieleniu, więc nie dziwi mnie to, że i teraz tak jest. Akceptuję to. TIME TO LET GO.

„Kwiat nie marzy o pszczole. Kwitnie, a pszczoła sama przylatuje.”
- Mark Nepo

Hejterzy, nie wcinajcie się w moje życie, zostawcie mnie w spokoju dla Waszego świętego spokoju ;) Dajcie mi popełniać błędy i uczyć się na nich. Nie wnikajcie w moje życiowe wybory, bo ja jestem zdania, że skoro coś mi się przytrafia, to właśnie dlatego, że ma się przytrafić i naprawdę Wasze opinie mało mnie w tej kwestii obchodzą. Przestańcie karmić swoje ego jadąc innym, bo to serio jest „ŚLEPY ZAUŁEK”.

Mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Tyle przemian w sobie i tyle wokół siebie. Tyle świata do zwiedzenia i tyle do odkrycia :) Dlatego bardzo proszę tych, którzy już WSZYSTKO WIDZIELI, ZROBILI I WSZYSTKO WIEDZĄ, aby usiedli wygodnie w swych fotelach i spokojnie czekali na koniec końców ;) Ja czekać nie zamierzam, bo zamierzam robić wszystko co jest fajne, budujące itd. A przede wszystkim zamierzam kochać i być kochaną :) W „realu” :) Ale o tym w następnym poście ;)

No i masz babo placek

Po wczorajszej akcji tak się rozkleiłam, że teraz czuję się rozbita i nie mogę się pozbierać. W skrócie mówiąc – MAM DOŁA. Ile qrna tego jeszcze?! Przecież to jest do dupy nie podobne, że ja widzę plecy gościa podobnego do mojego Bliźniaka i jestem rozwalona (żeby nie powiedzieć brzydziej) na części pierwsze! W pracy nie mogłam się dziś na niczym skupić i całe szczęście, że nikt nic ode mnie nie chciał. Zaszyłam się w pokoju i tyle. Po pracy musiałam jechać na szczepienie i tak siedziałam w poczekalni z innymi ludźmi i nie mogłam znieść tych wszystkich energii! Masakra jakaś! Wyskoczyły mi na polikach kolorki i tak siedziałam, jak ta gąbka energetyczna… Po szczepieniu skoczyłam do sklepu. Babeczka policzyła mi zakupy i mówi: 38,20…
Dałam jej pieniądze i po chwili patrzę na monitorek i olśnienie, że to znowu te nasze liczby 382! Rany!!! Ile można… Wróciłam do domu i tadam, witamy palpitacje. Do tego wszystkiego jest mi tak cholernie dziwnie. Mój znajomy Bliźniak z Mauritiusa napisał na Fejsie, czy przypadkiem się dziś dziwnie zdołowani nie czujemy, więc od razu skomentowałam, że od wczoraj. To kochany napisał, że mnie ściska i dodał, że wszyscy jesteśmy w tym razem. Przytaknęłam, bo aż trudno by było się nie zgodzić z tak oczywistymi faktami.
Ale, co jak co, dziś wiem, ze każdy dołek, każde podłamanie, każda burza z piorunami, to o krok bliżej do celu. Choć w sumie to sama droga jest celem ;)

Boże, dziękuję Ci za Bratniego, bo gdyby nie on, to ja nie wiem, ale chyba całkowicie bym się załamała.

A tak w ogóle to:
„You may meet your Twin flame, you are in separation period with them but UPS a soul love with a soul mate so powerful that knock your soul in love so deep, so you compare your twin flame to that soul mate, result EVOLUTION for your soul.

Może spotkałeś swój BP, jesteś w okresie separacji z nim i UPS duchowa miłość z bratnią duszą jest tak silna, że powala Twoją duszę w głębokim zakochaniu. Więc porównujesz swój BP do BD i w rezultacie mamy ewolucję Twojej duszy.”

I z czym ja qrna chcę walczyć? ;) Przed czym uciekać? ;) Przed miłością? ;) Hehehehe. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
O BOŻE… Dziękuję, za lekcję :D Dziękuję, dziękuję! :D

AHA MOMENT!!! Ring! Ring! Ring! Wygrała pani banana i talon na balon! :D :D :D :D :D
Ja pierdziele… ;)
Nie ma to jak robić wpis o czymś innym i doznać olśnienia w całkiem innej kwestii :D Ranyyy ;)
Dobra, dość ;) Idę kminić i knuć ;)

P.S. Pozdrawiam mój ćmiący, raz po raz, ból głowy w okolicy trzeciego oka.

Prawie, jak kamień z napisem LOVE ;)

W poniedziałek zobaczyłam fajny obrazek z pingwinami, na którym było napisane, że pingwiny łączą się w pary na całe życie, a w ramach zaręczyn samiec daje samicy kamyczek. No i tak sobie pomyślałam: bądź moim pingwinkiem i daj mi kamyczek :)
Przed snem poprosiłam Bliźniaka żeby dał mi jakiś znak, że mnie kocha i zapewniłam go o swojej miłości. I wiecie co? W nocy z poniedziałku na wtorek śniło mi się, że znalazłam szaro-różowy kamyk w kształcie serca :) A jaka byłam szczęśliwa w tym śnie, że znalazłam ten kamyk :) Po prostu miałam tam być i miałam go znaleźć :)
KOCHA MNIE :)

Niedźwiadek i Jeżyk

bajka o niedźwiadku i jeżyku

 

„Dzisiaj właśnie Jeżyk powiedział do Niedźwiadka:
- Jak to dobrze, że mamy siebie!
Niedźwiadek skinął głową.
- Wyobraź sobie tylko – nie ma mnie, siedzisz sam i nie masz z kim pogadać…
- A ty gdzie jesteś?
- Nie ma mnie.
- Nie może tak być – powiedział Niedźwiadek.
- Też tak myślę, – zgodził się Jeżyk. – Ale jakby nagle mnie nie było? Tak całkiem nie było? I byłbyś sam? I co byś zrobił?
- Przekopię cały las i cię znajdę!
- Ale gdyby nigdzie mnie nie było!!!
- To… to… pobiegnę na polanę – powiedział Niedźwiadek – i będę krzyczał „Jeżyyyyykuuuuuu!”, a ty mnie usłyszysz i krzykniesz „Niedźwiaaaaaadkuuuuuu!” Ot co!
- Nie – powiedział Jeżyk – nie ma mnie ani trochę, nic a nic mnie nie ma. Rozumiesz?
- Czegoś się do mnie przyczepił? – rozzłościł się Niedźwiadek – Jak ciebie nie ma, to mnie też nie ma. Zrozumiałeś?”

Taka to bajka. Idziemy pokrzyczeć na polanę. No bo skoro jesteśmy, to i Jeżyk gdzieś jest…

źródło: 
https://www.facebook.com/Po.Pierwsze.Ludzie?pnref=story