Milan Kundera – cytat

“Miała straszną ochotę powiedzieć mu jak najbanalniejsza z kobiet: Nie puszczaj mnie, przytul mnie do siebie, trzymaj mnie, zawładnij mną, bądź silny! Ale to były słowa, których nie mogła i nie umiała wypowiedzieć.”

- Milan Kundera
„Nieznośna lekkość bytu”

Boże, jakie to jest bardzo o mnie! Zawsze chciałam nie mieć tych cholernych skrupułów, zawsze chciałam nie mieć tego cholernego szacunku do tego kim mój Bliźniak był. Za każdym razem, gdy widziałam mojego ukochanego, chciałam po prostu tak bez żadnego lęku, co ludzie pomyślą, jak to odbiorą, podejść do niego i wtulić się w te kochane ramiona, w tą kochaną klatkę piersiową. Gdy poszłam do niego chciałam mu powiedzieć WSZYSTKO, kosztem zrobienia z siebie kompletnej idiotki, ale stało się na opak. Wszystko było na opak. I mój pierwszy SMS do niego wyszedł na opak i nasza rozmowa wyszła na opak i potem moje zachowania też na opak. Często się zastanawiam, jakim cudem, takie inteligentne byty jakimi są dusze, mogły umówić się na robienie takich głupot na Ziemi ;) Bo przecież, jeśli weźmiemy to wszystko do qpy, to wychodzi z tego jedna, wielka głupota, którą najzwyczajniej w świecie można by było po ludzku przedyskutować i dojść do jakiejś konkluzji, no ale po co, skoro można sobie na wszelkie możliwe sposoby to utrudnić :D Można przecież zasiać wokół siebie tyle ferementu, niepewności, rozterek, że szok. No i przecież po co rozmawiać, skoro można wszystko przemilczeć ;) Po co próbować wyjaśniać sobie niejasności, skoro można dorobić do tego swoją własną historyjkę, a co za tym idzie, oskarżyć Bliźniaka, że jest taki, śmaki i owaki. A potem umierać każdego dnia z żalu… Ech ;) Idę kontynuować swój (głupi) dramat ;) Dobranoc :)