Bratni & telepatia

Nie ma to, jak ćwiczenie telepatii z Bratnim :D :D :D
Po spędzeniu Sylwka tak samo (lustro, lustereczko :D ), zamilkł. No i dziś weszłam na neta, patrzę, nadal żadnych wieści. Zaczęłam intensywnie myśleć: gdzie jesteś, co robisz?
Minęło dokładnie 14 minut i tadam :D Bratni się objawił i napisał co i jak :D
Także, tak :D
My już nie pierwszy raz tak mamy ;) Po ponad roku czasu trochę się tego nazbierało ;)

Magicznie :)

Magia w Krakowie :)

Właściwie to mogłabym nic więcej nie pisać, bo tytuł mówi wszystko :D Powiem Wam, że stały się rzeczy, o których nawet nie myślałam, że mogą się zdarzyć, a jednak :) I nagle się okazało, że chciałam tego i tęskniłam do tego i oczywiście „Bratni Dusz” jest w to zamieszany ;) Jeden niepozorny wyjazd i TYLE wygrać :) Magia! :)
Na trochę zapomniałam, że jestem w Krakowie, że blisko miejsca, gdzie wykopali Bliźniaka i że to rocznica naszego rozstania. Zapomniałam nawet, że mam już po kokardę jedzenia brokuł i zjadłam je na obiad :D Bratni Dusz był na posterunku bardziej niż to przewidziałam ;) Było trochę, jak na filmach :D
No i co z tego, że Polska przegrała z USA ;) To była jedna wielka przygoda :) I cieszę się niezmiernie, że pojechałam i nie zamulałam :)
Taki PLAN to ja lubię :D

Znaki od Bliźniaka miałam prawie na każdym kroku i robiłam coraz większe oczy, widząc w jakich miejscach się ukazują :D Wyobraźcie sobie, że nawet na meczu były ;) I to centralnie naprzeciwko mnie :D No cóż ;)

Podsumowując ;)

chodziliśmy