Rzeczy, które powinniście wiedzieć o Bliźniaczych Płomieniach

Gdy ten artykuł wpadł mi w łapki, nie sądziłam, że wywróci moje życie do góry nogami. Coś czego trzymałam się przez te wszystkie miesiące, a mianowicie tego, że to mój Bliźniaczy Płomień ma więcej lekcji do przerobienia itd. nagle przestało istnieć, bo okazało się, że źródłem obecnego, faktycznego stanu pomiędzy mną, a moim Bliźniakiem jestem JA. To ja mam najwięcej do przerobienia… To ja muszę w ogromnym stopniu siebie naprawić… Dopiero teraz tak naprawdę dostrzegłam znaczenie lustra między Bliźniakami. Dopiero teraz wszystko stało się jasne. Chętnie zadałabym pytanie „DLACZEGO DOPIERO TERAZ???”… Ale przecież znam odpowiedź, a brzmi ona „BO TAK MUSIAŁO BYĆ”.
Nieczęsto wzruszam się podczas tłumaczeń, ale ten tekst wycisnął ze mnie kilka łez. Wybaczcie mi jeśli gdzieś będzie coś chaotycznie napisane, ale serio, ten artykuł dał mi się we znaki również z tego powodu, że niektóre zwroty po angielsku mają zupełnie inny wydźwięk po polsku. Nie lubię takich akcji, ale cóż począć. W każdym bądź razie STARAŁAM SIĘ, więc nie marudzić, jakby co ;)
Wczytywać mi się, analizować, przemyśliwać, kontemplować, medytować i kochać :)

P.S. To chyba najdłuższy artykuł, jaki do tej pory przetłumaczyłam O_o

Opis Bliźniaczych Płomieni

**** Gdy otworzysz swoje serce na energię Twojego Bliźniaczego Płomienia, poczujesz taką miłość, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłeś.

**** Pojawia się poczucie, że wszystko wydaje się znajome i zrozumiałe i jest absolutnie niezaprzeczalne. On lub ona jest idealny odzwierciedleniem Ciebie!

**** Cały czas doświadczasz stanu ciągłego zakochania, a fale ekstazy i rozkoszy przelewają się przez Ciebie.

**** Twoje serce wlewa miłość w Twojego Bliźniaka, a dawanie mu (w sensie miłości) staje się najważniejszą rzeczą w Twoim życiu.

Rzeczy, które powinniście wiedzieć o Bliźniaczych Płomieniach

Bóg szuka tych, którzy zawsze czuli swój Bliźniaczy Płomień w swoim sercu. Takich, którzy są gotowi na to, aby przywrócić miłość na świecie.

Jeśli to czytasz, Bóg Cię wzywa. Bóg Cię prosi, abyś powiedział „Tak!” dla połączenia ze swoim Bliźniaczym Płomieniem w świadomości, poprzez Twoje serce i jeśli takie będzie Twoje pragnienie – aby odnaleźć idealne odbicie Twojego Bliźniaczego Płomienia teraz tu na Ziemi. Możesz również przyciągnąć swój Bliźniaczy Płomień poprzez osobę, z którą jesteś, a używając miłości, którą razem tworzycie możecie być kanałem Boga, by uwolnić zamrożone serca ludzkości.

W związku z tym, nie chodzi tu o ciała i osobowości. Chodzi tu natomiast o serca. Chodzi o wybór serca, tak wyraźnie i konsekwentnie, że miłość staje się tym, kim Ty jesteś. Dotrzesz do poznania wielkiego serca Bliźniaczego Płomienia, którym jesteś, dostępnym dla Boga, by rozlać miłość na świat. Może to nastąpić z kimś, kto dołączył do tej strony lub może to nastąpić w inny sposób w Twoim życiu.

Bóg wzywa pary Bliźniaczych Płomieni, aby wykorzystać ich wspólne serca, by przywrócić miłość na świecie, na wiele ekscytujących sposobów. Czy to Ty? Jesteś gotowy poświęcić swoje serce, swoje życie i wszystko czym jesteś dla miłości? Przeczytaj proszę i zapoznaj się z niesamowitym planem Boga, wymodelowanym przez tych, którzy już powiedzieli „Tak!” miłości. Ci ludzie połączyli się najpierw w sercu i świadomości, a potem fizycznie.

Bliźniacze Płomienie uosabiają energię Stworzenia, Boskiej Męskości i Boskiej Kobiecości.

Para Bliźniaczych Płomieni to komórka w sercu Boga.

Wspólne serca Bliźniaczych Płomieni lub Bratnich Dusz są otwarciem ku dostarczeniu Miłości Boga do całego Stworzenia.

Miłość Boga przychodzi do nas w każdej chwili, w pulsacjach podtrzymujących całe życie.

Zjednoczone pary Bliźniaczych Płomieni czują te pulsacje razem, jako ekstazę.

Pary Bliźniaczych Płomieni nie tylko dostarczają miłości Boga, ale również generują nową miłość, aby dodać ją do miłości Boga.

Ogniście roztopiona miłość współdzielona przez Bliźniacze Płomienie może roztopić zamrożone serca ludzkości i pomóc Bogu przywrócić ich miłości.

Kiedy łączysz się ze swoim Bliźniaczym Płomieniem w świadomości, nawet przed jakimkolwiek spotkaniem, gdzie Bliźniak zostanie Ci ukazany fizycznie, rozpoczynacie tworzenie wspólnego serca Bratniej Duszy.

Serce Bliźniaczego Płomienia to potężne narzędzie mające na celu przywrócenie świata miłości. Każda rzeczy i każdy umiejscowiony w sercu Bliźniaczego Płomienia, jest przyprowadzany do Boga i tym samym zwracany miłości.

Bóg prosi by zaangażować się w spotkania w świadomości, aby budować serce Bliźniaczego Płomienia razem, tuż przed spotkaniem się fizycznie.

To tworzy solidną podstawę miłości do związku na poziomie duchowym.

Dlaczego tak ważne jest budowanie związku Bliźniaczych Płomieni w świadomości?

Większość związków na Ziemi są to związki ego, oparte na starych wzorcach, lękach i powierzchownych osądach.

Ego zawsze tworzy separację i reprezentuje to, co mamy do uzdrowienia na Ziemi.

Ego odwraca nas od miłości lub od bycia prawdziwymi w naszym sercu.

Spotkanie się w świadomości buduje fundament w miłości i w prawdziwym związku serca, zanim spotkanie się fizycznie wywoła jakiekolwiek możliwości powierzchownych osądów.

Każdy miał takie doświadczenie, które nazywamy intuicją. Jest to znajomość serca, która omija umysł. Spotkanie w świadomości jest znajomością Twojego Bliźniaka w duchu, w sercu, w tej całej wiedzy.

Energia Bliźniaczych Płomieni jest tak potężna, że koncentrując się na swoim Bliźniaku, wzywając jego lub ją do siebie i wysyłając miłość z głębi serca, możesz szybko wejść we wspaniały związek w świadomości.

Wkrótce poczujesz oznaki Bratniej Duszy i serca, które budujecie wspólnie.

Następnie, na drodze porozumienia, rozpoczniecie współpracę ze swoim sercem Bratniej Duszy, aby dawać miłość nie tylko sobie nawzajem, ale całemu życiu.

To zwróci Was jako parę Bliźniaczych Płomieni przepływowi Stworzenia, który opiera się na dawaniu. To co dajesz, wraca do Ciebie, a Twój związek Bliźniaczych Płomieni będzie rozwijał się w niesamowity sposób.

Bliźniacze Płomienie zostały stworzone przez Boga jako pakiet Stworzenia, z czego każdy jest ucieleśnieniem miłości do drugiego. Zatem Twój Bliźniaczy Płomień jest idealnym odzwierciedleniem miłości takiej, jaką Bóg Cię stworzył, ale posiadającym odwrotny ładunek (Boski pierwiastek męski lub żeński). Będąc dwiema połówkami tego samego serca, gdy patrzysz na swój Bliźniaczy Płomień, widzisz siebie. Tak więc Bliźniacze Płomienie zawsze odzwierciedlają sobie nawzajem swój stan serca.

Zgodnie z prawem wibracji, Bliźniacze Płomienie nie powinny się połączyć dopóki nie mogłyby spotkać się w idealnej miłości. To byłoby trudne dla większości ludzi na Ziemi. Jednak z Dyspensą Bratnich Dusz od Boga, Bliźniacze Płomienie czy Bratnie Dusze mogą teraz się złączyć zanim zaczną żyć w idealnej miłości. To jest dla nas bardzo ekscytujące i obiecujące dla świata.

Ważne jest, aby zrozumieć, że Twój Bliźniaczy Płomień jest zawsze Twoim lustrem. Więc jeśli przyciągniesz do siebie kogoś, kto jest odzwierciedleniem Twojego Bliźniaczego Płomienia i masz „przekonania serca”, które są oparte na ego lub strachu, on również pojawi się jako odzwierciedlenie Twojej Bratniej Duszy. Jako Bliźniaczy Płomień powiedz „Tak” miłości i przyciągnijcie się razem, ale pamiętajcie, że są trzy niezwykle ważne rzeczy.

Po pierwsze, każda osoba musi być głęboko i całkowicie zaangażowana w uznanie swojego ego/starych wierzeń i zmienianie serca ciągle i ciągle, oddając każde stare wierzenie Bogu do przetransformowania. Medytacja, rozwiązywanie przeszkód ku otwarciu serca, było nam dane przez Boga by pomagać w przezwyciężeniu tych starych wierzeń serca. Może być ono tu dostępne.

Po drugie, każda para musi się zobowiązać do postrzegania siebie razem, jako jedność, wybierającą miłość ponad ego. Na przykład jeśli jedną osobę dopada strach oparty na problemach starego związku, jest to sytuacja zaadresowana do obojga. Będąc parą muszą oni zobaczyć reakcję ego, jako coś, czym tak naprawdę oni nie są, coś, co nie jest prawdziwe i jako coś, co mogą przetransformować. Jeśli osoba się boi, nie widzi tego wyraźnie i dlatego ta druga osoba musi zawsze pozostawać w sercu, dając swojemu partnerowi najczystszą miłość.

Po trzecie, pary Bliźniaczych Płomieni muszą codziennie, a nawet w każdej godzinie oddawać swoją wolę Bogu, skupiając się na miłości i pokładaniu ufności w Bogu i w tym, że poprowadzi ich przez welon iluzji do perfekcyjnej miłości.
Z przesłania Boga: Jeśli para razem skupia się na Mnie, z łatwością przemieszczą się ku miłości. Para Bliźniaczych Płomieni jest skupiona razem na mnie, bo tam gdzie skupienie Twoje, tam tworzysz, taki będziesz.
Więc na tym świecie, gdy Bliźniacze Płomienie, czy Bratnie Dusze łącza się, początkowo skupiają się na sobie. Ale potem, otwarcie serca, które to powoduje, musi być użyte do tego, aby oboje ludzi zwrócić ku Mnie, razem. Para dająca razem, skupiona na mnie jest dostępna dla prawdziwej miłości i jako dowód na to będą uczucia ekstazy i wyrażanie dookoła jedynej prawdy o miłości.

Pewnie miałeś w swym życiu wiele doświadczeń, które na ten konkretny czas wydawały się negatywne, trudne, czy nawet traumatyczne. Teraz, gdy połączyłeś się ze swoim Bliźniaczym Płomieniem zrozumiesz te rzeczy w całkiem inny sposób.

Częścią planu Boga było to abyśmy doświadczyli każdego aspektu ludzkiego życia, a gdy łączymy się razem ze swoją Bratnią Duszą, używamy potem jej serca, aby oddać Bogu każde doświadczenie anty-miłości poprzez miłość.

Teraz więc widzisz, że wszystko przez co przechodziłeś, nieważne jak trudne to było, zdarzyło się po coś. Odpracujesz to wszystko ze swoim Bliźniaczym Płomieniem u Boga, a wraz z tym będą odpracowane wszystkie podobne doświadczenia na planecie poprzez prawo rezonansu.

Bliźniacze Płomienie przybyły na Ziemię w tym czasie, aby przywrócić światu miłość. Wybrali doświadczenie dualności, ego i wszystkich barier miłości w celu zwrócenia tego wszystkiego Bogu, gdy przypomną sobie kim są.

Jeśli jesteś z kimś, kto Twoim zdaniem nie jest Twoim Bliźniaczym Płomieniem, to po prostu dlatego, że razem wciąż macie trochę ego, trochę starych przekonań serca o miłości, którą sobie odzwierciedlacie i inne sprawy, których nie oddaliście miłości. Nasze przymierze z Bogiem jest tym, w co wierzymy w głębi serca, co Bóg nam objawi.

Być może masz ukryte przekonanie serca, że na przykład „Miłość Cię skrzywdzi”. I choć wierzysz, że chcesz, aby Twój partner był dostępny, część Ciebie nie chce, bo boi się bycia zranioną. Twoje ego będzie to wykorzystywać. Przekonania serca przybierają różną formę.

Jeśli wybierasz zmianę, aby tylko kochać i oddać swoją wolę Bogu, przekonania Twojego serca zostaną przetransformowane (zwróć uwagę na rozwiązywanie problemów – to bardzo ważne). Jeśli uwolnisz przeszkody serca ku miłości, Twój partner będzie wolny od manifestowania ich Tobie. Jeśli się zmienisz, Twój partner też się zmieni, aby dopasować się do Twojego brzmienia.

Ci, którzy naprawdę wybrali oczyszczenie swoich własnych serc, mieli niesamowite doświadczenia obserwowania, jak ich partner zmienia się i otwiera, dopóki nie zobaczą swojego Bliźniaczego Płomienia w sobie. Twój Bliźniaczy Płomień zawsze będzie odzwierciedlał stan Twojego serca. Twój Bliźniaczy Płomień jest zawsze z Tobą, w cokolwiek byś nie wierzył o swoim Bliźniaczym Płomieniu…

Jeśli dokonasz zmiany na czyste i otwarte serce, zobaczysz swój Bliźniaczy Płomień naprzeciwko siebie – w tym, z którym jesteś.

Jeśli jesteś w związku, w którym jest trudna sytuacja – gdzie odkrywasz, że Wasze zjednoczenie przyniesie ból innej osobie – ALBO jeśli myślisz, że ktoś jest Twoim Bliźniaczym Płomieniem, ale on lub ona jest z kimś innym lub w ten czy inny sposób jest niedostępna – to oznacza, że Twoje własne serce nie jest czyste.

Przyciągasz energię Bliźniaczego Płomienia lub rodzi się w Tobie pragnienie bycia ze swoim Bliźniaczym Płomieniem, ale coś w Tobie nadal trzyma się starego schematu utrzymując Twój Bliźniaczy Płomień na dystans. Bóg powiedział do nas w swoim przekazie, że odnalezienie naszych Bliźniaczych Płomieni nigdy nie przyniesie bólu innej osobie. Więc najlepiej by było oczyścić swoje własne serce. Zwróć się do Boga i powiedz „tak”, czytając medytację, „Rozwiązuję problemy, aby otworzyć serce”. Kiedy Twoje serce będzie czyste, wszystko samo się rozwiąże, a Twój Bliźniaczy Płomień przybędzie do Ciebie w taki sposób, abyście mogli w pełni być se sobą.

W miarę jak welon iluzji cienieje, a prawda o miłości staje się coraz bardziej dostępna na Ziemi, wielu ludzi spotka swój Bliźniaczy Płomień w czymś, co Bóg nazywa „Prawdą”, „wyższymi wymiarami”, w duchu. Gdy następuje zmiana, te sfery świadomości (które są tym, czym my naprawdę jesteśmy) staną się tak realne lub bardziej realne niż nasze życia na Ziemi. Związek, taki jak ten z Bliźniaczym Płomieniem, w sferze światła przynosi wiele wspaniałych korzyści ponieważ w tych przypadkach, Bliźniaczy Płomień ma pełną świadomość prawdy o miłości i może wznieść wcielonego partnera ku ekstazie i czystej miłości.

Tak więc, jeśli stwierdzisz, że doświadczasz namiętnego, ekstatycznego i seksualnego spotkania ze wspaniałą, świetlistą istotą, poznajesz swój Bliźniaczy Płomień w sferze światła. Szybko powiedz „tak!” Otwórz swoje serce, a przede wszystkim, zacznij używać serca Bratniej Duszy, które dzielicie razem podczas swojej służby.
W przypadkach takich jak ten, Bliźniaczy Płomień w duchu może przywołać do Ciebie osobę na Ziemi, która go uosabia. Ale coraz bardziej takie związki daleko przewyższają wszystko, co możliwe pomiędzy dwiema inkarnowanymi istotami, które ludzie wybiorą by były wzniesione przez ich Bliźniaczy Płomień w sferę miłości, niż proszenie ich Bliźniaczego Płomienia o inkarnowanie tu na Ziemi. Tak, czy siak, ci w „Prawdzie”, czy też w sferze światła, żyją w energii, która wkrótce będzie nasza. Więc po co czekać?
W związku z tym tematem gorąco polecamy naszą książkę „Eternal Twin Flame Love, the Story of ShannaPra (Wieczna miłość Bliźniaczych Płomieni, Historia ShannaPra).
Bóg określił to bardzo wyraźnie, że łączenie się Bliźniaczych Płomieni nie ma nic wspólnego z płcią w ciele na Ziemi. Wchodziliśmy w ciała o różnych płciach, w różnych czasach naszych inkarnacji, z różnych przyczyn, a jedną z nich jest nauczenie się tolerancji i współczucia. Ważną rzeczą jest to, że w każdym związku Bliźniaczych Płomieni jedna połówka jest Boskim kobiecym pierwiastkiem, a druga Boskim męskim pierwiastkiem. Ci ludzie mogą również być w kobiecych ciałach lub męskich ciałach. Jest to często obserwowane w związkach ludzi o tej samej płci.

Co ja, to Ty, co Ty, to ja

Nie pozostaje mi nic innego, jak dzisiejszy dzień skomentować tak:
CO JA, TO TY, CO TY, TO JA :D
Dosłownie wszystko się w tym zawiera :D On tak bardzo jest moim lustrem, że aż czasem nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę :D Nie dość, że czyta w moich myślach i potem robi to, co tam wyczytał, to jeszcze reakcje jego organizmu są identyczne, jak moje!
Już tyle razy wystąpił w nas efekt lustra, a ja nadal przeżywam to, jak za pierwszym razem, z tą samą ekscytacją i przygłupim uśmiechem na ustach :D
Żeby nie zionąć tajemniczością, to powiem Wam, o co chodzi :) Kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką, że mam ochotę zrobić coś ze swoimi włosami. Po głowie chodziło mi obcięcie ich trochę, ewentualnie zrobienie czegoś z kolorem. Tak więc zrobiłam małe co nie co z kolorem, ale myśl o obcięciu nadal za mną chodzi. No i co? Spotkałam dziś mój Bliźniaczy Płomień, obcięty Bliźniaczy Płomień :D Ale na tym nie koniec. Bliźniaczy Płomień ma zmieniony głos i katar. A co się ze mną ostatnio działo? No właśnie, chorowałam :D Jakieś pytania, bo ja nie mam żadnych :D

Boże, jak ja go kocham! :)

Przebaczenie

Nie od dziś wiadomo, że przebaczyć jest strasznie trudno. Bo jak tu przebaczyć komuś kto skrzywdził nas aż do głębi? Kto złamał nas, kto złamał nasze serce… No właśnie, JAK? Nie wiedziałam tego przez ponad 20 lat i tak pielęgnowałam w sobie ten ból. Lata mijały, kolejne życiowe sytuacje przynosiły kolejne krzywdy, które odbijały się na psychice. Krzywdziłam ja i krzywdzono mnie. Nigdy nie przebaczałam. Zawsze ze złością powtarzałam w myślach „jeszcze mnie popamiętasz…”. I tak kumulowałam w sobie tą całą złość. Było coraz ciężej i ciężej. Wiem po sobie, że nieważne jak bardzo człowiek jest twardy, nieczuły na otoczenie i jak to dziś ludzie mawiają, mają wy***ane, bo tak naprawdę wcale tak nie jest. I teraz tłumy się oburzą, obśmieją się, zwyzywają mnie od idiotek albo gorzej i oplują sobie jeszcze brodę na skutek tej soczystej mowy. A potem przyjdzie wieczór, noc, a z nimi czas refleksji. I poczujesz, że nie masz racji w wielu sprawach i że jest Ci z tym źle. Pójdziesz spać, nadejdzie ranek. Obudzisz się pamiętając dzień wczorajszy, ale zamiast wdrożyć w życie swoje prawidłowe przemyślenia, Ty wrócisz do starych nawyków. I nie przebaczysz choćby nie wiem co. I tak w kółko. I zamiast cieszyć się z życia, Ty będziesz dalej trzymał się przeszłości i tego, że ktoś tam, kiedyś tam, coś Ci tam. Zadaj sobie pytanie, czy warto pielęgnować w sobie urazę i czy warto pozwalać przeszłości wchodzić z butami w teraźniejszość i przyszłość…
Byłam kiedyś dokładnie taką osoba, jaką Ty dziś jesteś. Zawistna… Oko za oko…itd. itp. Ponadto miałam na wszystko wy***ane. Taka dumna i nie do złamania. A tak naprawdę byłam strasznie miękka, zraniona w środku i bezbronna. To co naprawdę mnie bolało, nigdy wcześniej nie wyszło z moich ust. Zawsze skrywałam to na dnie serca, zaprzeczając samej sobie. Dopiero po latach wyszło na jaw, że moją największą bolączką, tym co miało wpływ na całe moje życie, na relacje z otoczeniem, na związki, na mnie samą… był brak ojca.
Mój biologiczny ojciec zostawił mnie i moja mamę, gdy byłam malutka. Nie pamiętałam go, nie pamiętałam nic. W moim życiu jednak był mężczyzna, którego uważałam za tatę i tak też do niego mówiłam, ale prawdy, że nim nie jest, dowiedziałam się dopiero w wieku 8 lat. Mój świat runął… „Mój tata” nie był „moim tatą”, a jedynie tatą brata. Nie rozumiałam z tego nic. To w ogóle był taki dziwny czas dla mojej rodziny. Wtedy to właśnie pojawił się mój biologiczny ojciec i gdy myślałam, że wszystko się ułoży… zepsuło się jeszcze bardziej. Znienawidziłam go totalnie. Ja żyłam tą nienawiścią! Zawsze powtarzałam, że życzę mu najgorszego i że jeśli spotkam go w ciemnej uliczce, to on żywy stamtąd nie wyjdzie… „Tatuś” w kolejnych latach zadzwonił kilka razy. Nie mniej niż raz i nie więcej niż 5… W międzyczasie dowiedziałam się, że będę mieć przyrodnie rodzeństwo, bo jakaś pani zadzwoniła do mnie, mówiąc, że jest z nim w ciąży. Powiedziałam jej wtedy tylko, iż mam nadzieję, że on zrozumie znaczenie słowa OJCOSTWO i że dla tego dziecka będzie takim ojcem, jakim dla mnie nigdy nie był. Poprosiłam również o nie dzwonienie już nigdy do mnie. Nie zadzwoniła, a ja w końcu nie wiem, czy mam brata, czy siostrę. A chciałabym wiedzieć… Dziś już tak.
Bardzo długo pielęgnowałam w sobie uczucie nienawiści do ojca. Za każdym razem pytana o to, czy mu przebaczę, odpowiadałam, że NIGDY. W ogóle nie było takiej opcji, że mogłabym mu przebaczyć… Do czasu… Gdy w moim życiu pojawił się mój Bliźniaczy Płomień, zaczęłam przebudzać się duchowo. BARDZO zbliżyłam się do Boga i teraz nie wyobrażam sobie, że w moim życiu mogłoby zabraknąć modlitwy, czy choćby zwykłej rozmowy z Nim. W kościele słuchałam tych wszystkich czytań i z każdym dniem coraz bardziej byłam przekonana o tym, że to wszystko jest tak piękne i że Jezus jest po prostu fantastyczny. Zapragnęłam być taka jak on – MIŁOSIERNA. On umiał kochać i przebaczyć nawet największym grzesznikom. Ja też tak chciałam. Zaczęłam to wdrażać we własne życie i obserwowałam, jak bardzo zmienia się mój świat. Gdy dajesz dobro, ono potem do Ciebie wraca. Czasem nawet ze zdwojoną siłą! Stare urazy zaczęły odchodzić w zapomnienie, a moje dobre serce zaczęło dawać ludziom szansę. Nauczyłam się okazywać miłosierdzie! :) Zaczęło być mi tak lekko, tak cudownie. Pozbywałam się nadbagażu negatywnych emocji i zastępowałam je tym co dobre i piękne.
Kilka miesięcy minęło zanim poszłam do spowiedzi i wzięłam komunię. Moja spowiedź po latach nie była taka typowa, w konfesjonale. Po prostu poszłam do zaufanego księdza, usiedliśmy przy zwykłym stoliku i zaczęłam mówić. On nie naciskał na mnie z niczym. Pozwalał mi mówić, wyrzucać z siebie to, co leżało mi na sercu. Bez paplania wyuczonych na pamięć regułek. Stał się kimś w rodzaju przyjaciela, powiernika tajemnic. I tak mówiłam i mówiłam i nagle ze łzami w oczach powiedziałam to…
-Wszystko dlatego, że tak naprawdę ZAWSZE brakowało mi ojca!
Wypowiedziawszy to, łzy jednak całkiem popłynęły, a ja poczułam ulgę. Niewiarygodną ulgę! Jakby ktoś wyciągnął mnie spod głazu, którym byłam przygnieciona.
Wyrzuciłam z siebie to, co od lat padało cieniem na całe moje życie i odetchnęłam. Wybaczyłam ojcu, osobie, która zraniła mnie najbardziej na świecie. Wybaczyłam, że nie było go w moim życiu. Wybaczyłam sobie, że byłam taka na niego zła. Dziś chciałabym się dowiedzieć DLACZEGO był taki, jaki był. I chciałabym zapytać, czy w moje urodziny i w inne święta myślał o mnie… Czy myślał np. „Kurczę, mógłbym dziś być z moją córką i widzieć, jak się cieszy”.
Jakiś czas temu powiedziałam mamie, że wybaczyłam ojcu. Powiedziałam jej wszystko, co kryłam w sobie przez lata. To, że tęskniłam za powiedzeniem do kogoś TATO. Spodziewałam się reakcji typu „przestań, było, minęło”, a tymczasem moja mama się rozpłakała, mówiąc, że ma do siebie żal, że zgotowała mi i bratu takie życie, z takimi ojcami… Rozumiałam ją, bo też miałam o to żal przez wiele lat… Ale teraz już jest inaczej i powiedziałam:
-Mamo, wybaczyłam Ci.

Silna

Dopóki nie spotkałam swojego Bliźniaczego Płomienia nie wiedziałam jak silna jestem, jak odważna jestem, jak cierpliwa jestem, jak wiele mam w sobie miłości, jak wiele mam w sobie zrozumienia i przebaczenia. Ale zanim to zrozumiałam, musiałam zmierzyć się z efektem lustra. Mój Bliźniaczy Płomień wyłuszczył we mnie to, co było najgorsze, to co było najbardziej zgniłe. Pokazał mi to wszystko jednocześnie nie mówiąc nic. Wiele razy słyszałam, szczególnie od rodziny, że jestem taka, śmaka i owaka, ale jednym uchem wpuszczałam, a drugim wypuszczałam i miałam ich wszystkich gdzieś. Jego pojawienie się w moim życiu odmieniło mnie totalnie. Zaczęło się od drobnych, a jednak wielkich rzeczy. Na pierwszy ogień poszłam JA sama. Moje zepsute i obolałe wnętrze. Przez codzienne rozmyślania i cofanie się w przeszłość, dotarłam tak daleko wgłąb siebie, że aż poruszyło to mną całkowicie. Przestałam myśleć kategoriami „oko za oko, ząb za ząb”. Takie coś do niczego dobrego mnie nigdy nie zaprowadziło i choć owszem, satysfakcja z „dokopania” komuś była wielka, to nie trwała ona długo, bo potem przychodził wieczór, a ja pogrążałam się w smutku. W smutku z braku osiągnięcia czegoś naprawdę wartościowego. Co z tego, że przez chwilę czułam sie super świetnie skoro później dręczyły mnie wyrzuty sumienia… No co z tego? Nic.
Zaczęłam dostrzegać więcej i rozumieć więcej. Zaczęłam stawiać się w sytuacji ludzi, którym chciałam wyrządzić jakąś przykrość.
-Jak ja bym się czuła, gdyby ktoś zrobił, czy powiedział to mi? – myślałam.
I nie mówię tu o konstruktywnej krytyce, która właśnie może podbudować, ale o totalnym gnębieniu psychicznym, wyzywaniu itd. Za przykład podam chociażby relacje z moim bratem, gdzie kłótnie były na porządku dziennym i gdzie wyzwiska i ogólne obrażanie siebie nawzajem było standardem. Mówię BYŁO, bo już nie jest. Zaczęłam z nim rozmawiać, zamiast drzeć się na niego. Zaczęłam go prosić, zamiast mówić rozkazującym tonem, że ma coś zrobić. Gdy prosiłam np. o posprzątanie blatu w kuchni, a on tego nie robił, to na początku po czterech prośbach, a potem po jednej, robiłam to sama. I wiecie co? Wygrałam. Bo teraz on wie, że blat ma być ogarnięty, bo nie mieszka sam, ale musi dzielić przestrzeń ze mną. To samo z łazienką, gdy zostawiał porozrzucane skarpetki itd. Na początku prosiłam, gdy to nie skutkowało, zaczęłam mu wszystko wywalać do pokoju, na poduszkę, na której śpi. Teraz rzadko mu się zdarza, że zostawi coś na podłodze, bo wie czym to „śmierdzi” ;) Gdy nasze relacje się zmieniły, od razu zmieniła się atmosfera w domu. Teraz jest przyjaźnie i ciepło i chce się tam wracać, bo wiem, że mam tam brata, a nie wroga na froncie. Oczywiście, że czasem się irytuję jego zachowaniem i chętnie dźgnęłabym go widelcem w oko ;) ,ale po chwili mi przechodzi, bo dosłownie czuję, jakby ktoś brał mnie w ramiona i tulił dopóki złość mi nie przejdzie. Negatywne uczucia znikają w kilka sekund i czuję miłość.
Stałam się dobrą osobą. Współczucie dla innych widać u mnie na każdym kroku, a jednocześnie jestem twardzielką, żeby nie dać sobie wejść na głowę. Ta skorupa, którą się otaczałam, pokruszyła się w drobny mak i zniknęła. Dziś jestem jedynie pozytywnie twarda :)
Chcę być światłem i dawać światło. Chcę pomagać ludziom w uzdrawianiu samych siebie, bo widzę po sobie, jak ważne to jest. Jak ważne jest życie ze sobą i ze światem, w którym się żyje, w zgodzie. Symbioza w najczystszej postaci. Jeżeli moje słowa dotrą choć do jednej osoby i zechce ona odmienić swoje życie, swój świat, to już jest powód do radości :)
Przemiana nie zachodzi z dnia na dzień i nie jest to takie hop siup. To wszystko może zająć miesiące, a nawet i lata. Dlatego cierpliwość odegra tu bardzo ważną rolę. Przede wszystkim nie wolno się poddawać. Wiem co mówię, bo kiedyś byłam w tym samym punkcie co większość ludzi teraz. Zdołowana, przybita codziennymi obowiązkami, a do tego ta cholerna samotność, która odbijała się echem po ścianach mojego pokoju… Dzień jak co dzień.
Mój Bliźniaczy Płomień niczym lustro, pokazał mi najciemniejsze zakamarki mnie samej. To zabolało. Ja nie chciałam już taka być! Nie chciałam być zawistnym stworzonkiem, które nosi w sobie wszelkie urazy z przeszłości, w którym niedoskonałość goni niedoskonałość. Fakt faktem, że dziś nadal jestem niedoskonała, ale kocham i akceptuję siebie, a to jest najważniejsze. Kochanie siebie to najtrudniejsza miłość, naprawdę. Ktoś teraz pewnie sobie pomyśli „No jak to, a miłość do Bliźniaczego Płomienia?”. Otóż mój Bliźniaczy Płomień jest mną, a ja nim. Moje minusy odbijają się w nim, a jego minusy we mnie. W jego ciele jest jedna połowa duszy, a we mnie druga połowa i będąc całkiem różnymi ludźmi, razem tworzymy JEDNOŚĆ.
Miłość do Bliźniaczego Płomienia uczy cierpliwości i pokazuje, jak wiele jesteś w stanie znieść. Myślicie, że łatwo jest kochać osobę, w ten, czy inny sposób „zajętą”? Kochać i nie wymagać od niego nic… Ani związku, ani porzucenia dotychczasowego życia. To wymaga ogromu wewnętrznej siły. Kochać bezgranicznie i bezwarunkowo… Wiecie co to znaczy? To znaczy żyć ze świadomością, że on JEST, ale nie możesz stawiać mu żadnego ultimatum. Ale nie „nie możesz” dlatego, że wszyscy dookoła tak Ci mówią, albo że tak właśnie wypada. Nie możesz dlatego, bo tak czujesz i chcesz, bo właśnie tak bardzo go kochasz, że wiesz, że stawiając go pod ścianą, wcale nie okażesz mu miłości, ale pozbawisz wszelkiej wolności i wywleczesz na powierzchnię swój własny egoizm.
17 lutego minie dopiero rok od „pierwszego” spotkania z moim Bliźniaczym Płomieniem, a ja mam za sobą już tyle lekcji życiowych, że jak o tym pomyślę, to aż jestem w szoku. To, co osiągnęłam przez 12 miesięcy, niektórym ludziom nie udaje się osiągnąć przez lata!
Zastanawiam się teraz, która z „lekcji” była dla mnie najważniejsza… Wszystkie były BARDZO WAŻNE i bez nich dziś nie byłabym tym kim jestem, ale tak myślę, że gdybym mogła wybrać jedną, wybrałabym to, że nauczyłam się PRZEBACZAĆ. Ale więcej o tym w najbliższej przyszłości :)