Piękne słowa…

„Przeniosłem ją nad berła i trony 
i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa. 
Nie porównałem z nią drogich kamieni, 
bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku, 
a srebro przy niej ma wartość błota. 
Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność 
i wolałem mieć ją aniżeli światło, 
bo nie zna snu blask od niej bijący. 
A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra 
i niezliczone bogactwa w jej ręku. 
Ucieszyłem się ze wszystkich, bo wiodła je Mądrość, 
a nie wiedziałem, że ona jest ich rodzicielką. 
Rzetelnie poznałem, bez zazdrości przekazuję 
i nie chowam dla siebie jej bogactwa. 
Jest bowiem dla ludzi skarbem nieprzebranym: 
ci, którzy go zdobyli, przyjaźń sobie Bożą zjednali, 
podtrzymani darami, co biorą początek z karności.”

Takie było dziś czytanie… A ja usłyszałam, że taka jestem w jego oczach… <3