Bliźnikowa fatamorgana znowu ;)

Jakiś czas temu udało mi się zdobyć bilety na pewien spektakl, który bardzo chciałam zobaczyć. Nie dość, że z buta weszłam w sprzedaż biletów, to jeszcze dosłownie od razu znalazłam genialne dwa miejsca w bardzo dobrym terminie :)
Spektakl odbył się w zeszły czwartek. Co prawda spodziewałam się czegoś ciut innego, ale i tak mi się podobało. Jednak nie o tym chcę pisać. Właściwie to nie spojrzałam, jaka będzie obsada, zresztą pewnie i tak nic by mi to nie powiedziało ;) W każdym bądź razie przedstawienie się zaczęło, siedzę sobie spokojnie i nagle oczy, jak pięć złotych. Na scenę wyszedł mężczyzna, totalnie z daleka podobny do mojego Bliźniaka. Wybałuszyłam oczy jeszcze bardziej, rozwarłam usta i tak siedziałam, jak wryta. Dobrze, że ślina mi nie wyciekała, bo pewnie dziwnie by to wyglądało :D Aktor był bardzo podobny od przodu, ale gdy odwracał się bokiem lub tyłem, to normalnie rozwalał mój system. Najbardziej mnie to uderzyło, gdy wykonywał pewną piosenkę, której słowa, no cóż, dotknęły mnie tak bardzo, że aż miałam łzy w oczach. Na dodatek, gdy ją śpiewał, to patrzył się w moją stronę, więc czułam się, jakby Bliźniak mi to śpiewał. Ot i zamiast skupiać się na spektaklu, cały czas wyobrażałam sobie, że to mój J i że mówi do mnie. Tak właśnie. Na szczęście nie zdołowało mnie to, a jedynie kolejny raz potwierdziło, jak bardzo go kocham :)

Urodziny mojego Bliźniaka :)

Cześć kochanie :) Może to czytasz, a może nie, może przeczytasz za jakiś czas :) WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 41 URODZIN :) Kocham dzień Twoich urodzin i kocham Ciebie. Chciałabym żebyś się dziś przede wszystkim radował, a nie smucił, że 41 na liczniku i nic się nie dzieje ;) Dzieje się kochanie, zapewniam Cię, że się dzieje. Stałeś się Ty, stałam się ja, staliśmy się MY :) Dzieje się miłość. Najpiękniejsza i najprawdziwsza miłość. Jesteś dla mnie wszystkim, wszystko jest Tobą. Czekam na Ciebie wszędzie gdzie jestem i wszędzie, gdzie mnie nie ma. Czekam nie czekając.

Wyczerpana bateryjka, przeczucia i wizje

Czuję się, jak wyczerpana bateryjka. Wczoraj przyszłam z pracy, była godz.15, położyłam się i odpłynęłam na godzinę. Dziś podobnie, ale nie odpłynęłam od razu, tylko dwie godziny później, choć bardzo starałam się nie zasnąć. Świetny dowód na to, że żadne super witaminy dodające witalności na TO nie działają ;) hehe
I wiecie co jest zabawne? Że od kilku dni rozglądam się po samochodach i dokładnie obserwuję każde auto, które mnie mija. Mam w sobie jakieś dziwne i mega silne przeczucie, że Bliźniak przyjedzie. Jak jestem w domu, to co chwila podchodzę do okna i się rozglądam, czy przypadkiem już go gdzieś nie ma. A może po prostu silnie o tym zaczął rozmyślać? Od razu przypomniało mi się, jakie pytanie mi zadał podczas medytacji: gdzie Ty mieszkasz? Hmm…
Dziś też nachodzą mnie jakieś wizje momentów tata-córka. Widzę go z nasza córką. Widzę go, że będzie takim tatą, jakiego ja nigdy nie miałam. Jestem wzruszona i mam ochotę już dziś mu za to podziękować. Kocham go tak bardzo <3

Kochać zawsze!

Kochać, gdy musimy czekać…
Kochać, gdy nie czekamy…
Kochać, gdy wszystko idzie na opak…
Kochać, gdy wydaje się, że nic się nie dzieje…
Kochać, gdy jest daleko…
Kochać, gdy udaje obojętność…
Kochać, gdy wszystko wskazuje na to, że nic z tego nie będzie…
Kochać, gdy milczy…
Kochać, gdy nie daje znaku życia…
Kochać, gdy mówi coś innego niż to, co chcemy usłyszeć…
Kochać, gdy sam sobie przeczy…
Kochać, gdy idzie inną drogą…
Kochać, gdy jest z kimś innym…
Kochać, gdy myślimy, że nas nie kocha…
Kochać, gdy pojawia się bezsens…
Kochać, gdy przeróżna prawda wychodzi na jaw…
Kochać, gdy zmienia się pogoda i pory roku…
Kochać, gdy mijają dni, miesiące i lata…
Kochać, gdy sam siebie nie kocha…
KOCHAĆ ZAWSZE!

Kocham Cię po prostu

Nie wystarczy otulić Cię spojrzeniem i zamknąć Twój obraz pod powieką. Nie wystarczy dotknąć Cię tysiąc razy i zapamiętać każdy fragment Twego ciała. Nie wystarczy ukryć w dłoniach Twego zapachu i zachować na skórze Twoje pocałunki. Nie wystarczy by pojąć, dlaczego Cię kocham. Czy Ty wiesz jak Cię kocham? Ja sama tego nie wiem.
Nieprzytomnie Cię kocham, oszałamiająco. Zbyt namiętnie, może za mało rzeczowo. Niemożliwie nieopamiętale. Nieświadomie. Przerażająco okrutnie i zagadkowo. Zaprzeczalnie, zachłannie. Nieograniczalnie i delikatnie i zwyczajnie strasznie. Rozpaczliwie, ale upajająco i ubóstwiająco. Kocham Cię po prostu.

- autor nieznany

Walentynki 2015

No i mamy je. Nadeszły. Walentynki. W zeszłym roku miałam nadzieję, że w te kolejne, czyli te tegoroczne będziesz już obok, trzymając mnie za rękę, tuląc i całując czule. Ale, niestety, jak widać, tak się nie stało. Nadal jesteś tam, a ja nadal tu…
Wiesz, w zeszłym roku w Walentynki, byłam najszczęśliwsza na świecie. Nie było kolacji przy świecach, nie było romantycznego seansu filmowego, czy spaceru przy blasku księżyca, nie było prezencików, ani słów miłosnej przysięgi wypowiedzianej na głos. Ale byliśmy razem, tak blisko siebie, tak blisko Boga. Ja szczęśliwa, Ty szczęśliwy. Radość i miłość z nas promieniowała, bo w tamtej chwili mieliśmy wszystko – siebie blisko. I to nam wystarczyło…
Kiedyś na Walentynki dostałam od mojego byłego chłopaka pierścionek zaręczynowy i wiesz co? Nie byłam wtedy nawet w najmniejszym stopniu tak szczęśliwa, jak w zeszłym roku, a przecież w sumie nie dałeś mi nic, a ja czułam, że dostałam wszystko. To były najwspanialsze Walentynki w moim życiu i to tylko i wyłącznie dzięki Tobie i naszej miłości.
Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek się zdarzy, wiedz, że Cię kocham. Byłeś, jesteś i będziesz miłością mojego życia na zawsze. Ty i ja to nieskończoność. Ty i ja to miłość.

KOCHAM CIĘ!

Powiedzieć KOCHAM CIĘ prosto w oczy…

Tak sobie teraz siedzę i tak bardzo czuję, że chcę mu powiedzieć prosto w oczy „KOCHAM CIĘ”. I tak mi ciepło na sercu :)
A wiecie, co robiłam, gdy jeszcze tu był? :D Czasem, gdy prowadził lub współprowadził mszę, a ja siedziałam naprzeciwko niego, to często wgapiałam się w niego i bez dźwiękowo poruszałam ustami, mówiąc to właśnie :) Zawsze się zastanawiałam, czy to widział. Pewnie widział skoro sam się we mnie wgapiał :D

Czekanie na gest…

Wiem, że te wszystkie SMSy od wróżek są o dupę potłuc, ale ja dzięki jednemu z takich SMSów dowiedziałam się, co mi jest. Było w nim napisane: „On jest Twoją miłością karmiczną.” A dostałam go po tym, jak leżąc na dywanie, wyłam i błagałam Boga o jakikolwiek znak i pomoc. Wczoraj też dostałam SMSa: „KOCHA CIĘ i tęskni, wciąż o Tobie myśli i czeka na Twój gest! Ta miłość jest Ci pisana…” I bądź tu mądra do cholery jasnej… Jakoś ostatnio nie zareagował na mój gest znad morza. Na wcześniejszy gest, gdy zapytałam, czy mogę przyjść do niego, jak jeszcze tu był, też nie zareagował. Więc czego on ode mnie oczekuje? No czego? Mam wypruć sobie flaki i napisać krwią, że go kocham najbardziej na świecie? Boże… Równie dobrze mógłby znaleźć pod habitem jaja i sam wykonać gest w moim kierunku! Przepraszam, że jestem dziś wulgarna, ale taka jest prawda.
Dlaczego nie pociągnął mnie za język, gdy powiedziałam NIE. Przecież dobrze wiedział, że TAK, TAK, TAK! Wiedział to od początku. Od samego cholernego początku. Od 17 lutego 2013 r. wszystko było w moich oczach. WSZYSTKO. I nadal tam jest…

Kocham Cię człowieku. Kocham najbardziej na świecie. Ponad wszystko. KOCHAM.