Gdy emocje opadły…

Cześć wszystkim :)

Nie spodziewałam się, że przyjdzie do mnie tyle pokrzepiających maili po ostatnim wpisie ;) Dziękuję, że jesteście :)
Bardzo chcę Was zapewnić, że u mnie wszystko w porządku. Nie smutam, nie mam doła. Wręcz się cieszę, że wszystko wyszło tak, jak wyszło, bo teraz z lekkością w sercu mogę naprawdę pomyśleć o sobie. Teraz mogę szczerze otworzyć serce na nową miłość :) Na Bliźniaka już czekać z premedytacją nie będę, odpychając po drodze wszystko, co dobre. DOŚĆ. Nie będę też tolerować oceniania mojej osoby przez tych, którzy mają klapki na oczach i kurczowo trzymają się swoich iluzji. Ani nie jesteście dla mnie wyznacznikiem prawdy, ani drogowskazem na drodze. No chyba, że jedynie takim z napisem „ŚLEPY ZAUŁEK” :D Macie swoją drogę, to się swoją drogą zajmijcie. Pamiętam ten hejt, który leciał w moją stronę, gdy tylko myślałam o tym, żeby nie trzymać się tak mocno Bliźniaka. I co mi teraz powiecie wszechwiedzący? Co powiecie na rewelacje o Bliźniaku i o „byciu fair” z samym sobą? Ja byłam fair cały czas, bo się mimo wszystko nie wdałam w żadne związki itp. A co zrobił mój Bliźniak? Mam do niego żal, czuję się oszukana, bo byłam wierna… A on wracał do innej kobiety… Oszukał wszystkich… Muszę to w sobie uzdrowić, ale na pewno nie pastwieniem się nad osobą Bliźniaka, czy tej kobiety, czy coś. Pewnie się zdziwicie, ale życzę im szczęścia. Mam nadzieję, że jakoś po tym wszystkim ułożą sobie życie i że ich dziecko będzie miało przy sobie oboje kochających rodziców i normalny dom, bo w końcu to dziecko mojego Bliźniaka, więc czemu mam jemu albo tej kobiecie złorzeczyć. Gdybym mogła powiedzieć jej teraz jedną rzecz, to powiedziałabym: opiekuj się nim i kochaj go mimo wszystko.
Wznoszę się ponad mój żal, ponad poczucie bycia oszukaną, zranioną i pozostawioną na pastwę losu. Wznoszę się ponad wszystkie moje negatywne emocje. Wznoszę się i uzdrawiam je. Moja droga, mój czas.
Kocham mojego Bliźniaka i to się nigdy nie zmieni, choćby uczynił mi czy komuś najgorsze zło. Bo taka jest właśnie ta miłość. Po prostu JEST bez względu na wszystko.
Tak więc życzę mu wszystkiego najlepszego i idę dalej bez oczekiwania na cud w jego postaci, bo cudem, to jest fakt, że jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami i że dane nam było to wszystko poczuć i zapoczątkować w sobie te wszystkie wielkie zmiany.

Opuszczaliśmy się i wracaliśmy do siebie prawie w każdym wcieleniu, więc nie dziwi mnie to, że i teraz tak jest. Akceptuję to. TIME TO LET GO.

„Kwiat nie marzy o pszczole. Kwitnie, a pszczoła sama przylatuje.”
- Mark Nepo

Hejterzy, nie wcinajcie się w moje życie, zostawcie mnie w spokoju dla Waszego świętego spokoju ;) Dajcie mi popełniać błędy i uczyć się na nich. Nie wnikajcie w moje życiowe wybory, bo ja jestem zdania, że skoro coś mi się przytrafia, to właśnie dlatego, że ma się przytrafić i naprawdę Wasze opinie mało mnie w tej kwestii obchodzą. Przestańcie karmić swoje ego jadąc innym, bo to serio jest „ŚLEPY ZAUŁEK”.

Mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Tyle przemian w sobie i tyle wokół siebie. Tyle świata do zwiedzenia i tyle do odkrycia :) Dlatego bardzo proszę tych, którzy już WSZYSTKO WIDZIELI, ZROBILI I WSZYSTKO WIEDZĄ, aby usiedli wygodnie w swych fotelach i spokojnie czekali na koniec końców ;) Ja czekać nie zamierzam, bo zamierzam robić wszystko co jest fajne, budujące itd. A przede wszystkim zamierzam kochać i być kochaną :) W „realu” :) Ale o tym w następnym poście ;)

Christina Aguilera – Blessed

Nie wiem, jak można mówić o swoim Bliźniaku źle. To tak, jakby cofać się w rozwoju i obwiniać o coś samego siebie. Nie wiem, jak można go nienawidzić, życzyć mu najgorszego i jeszcze mieć z tego, pożal się Boże, radochę. Ja nie umiem. Nigdy nie umiałam, a nawet jeśli mówiłam coś złego, to czułam się tak, jakbym sama sobie skórę rozcinała i sypała ją solą. Jednym słowem mówiąc – BOLAŁO.
Nie potrafię go nie kochać, nie potrafię życzyć mu źle. Nie potrafię nie otwierać się na miłość do niego, która sama wdziera mi się do serca i tak się rozpycha, że aż rozlewa mi się po wnętrznościach :) Nie potrafię zapomnieć. NIE CHCĘ ZAPOMNIEĆ. Chcę umieć coraz bardziej to wszystko akceptować i po prostu cieszyć się tym kim jesteśmy. Czuję błogosławieństwo przez to kim na przestrzeni tych dwóch ostatnich lat się stałam. Przeszłam tak niewyobrażalne zmiany, że to aż wykracza poza wszelkie racjonalne myślenie. Jak mogę nie być za to wdzięczna? Moje życie odmieniło się o 360 stopni. Gdyby nie Bliźniak, nadal stałabym w tym martwym punkcie, w którym byłam. To tak, jakby ktoś podał mi rękę i wyciągnął z bagna. I za to jestem wdzięczna i za to dziękuję.
KOCHAM CIĘ MÓJ NAJDROŻSZY! <3

Osiem Osiem Osiem

Ósmy miesiąc, ósmy dzień miesiąca i numerologiczny ósmy rok, ale to już wiecie ;)
888 to zwane Lion’s Gate, czyli Wrota Lwa albo Lwie Wrota, kto, jak tam sobie woli. Co te wrota nam robią? A no, robią dużo ;) Szczególnie jeśli chodzi o związki i w tym przypadku wyszczególniamy 3 typy takich związków, na których należy się skupić, a mianowicie:
1) związek z samym sobą (NAJWAŻNIEJSZY)
2) związek ze światem
3) związek z Bliźniaczym Płomieniem lub Bratnią Duszą.
Nie bez powodu jest taka kolejność. Bo dopóki nie zrobimy porządku ze sobą, następnie ze swoimi sprawami w świecie i dla świata, to nie będziemy mogli spełnić się w żadnej innej relacji. Proste? Proste ;)
Jak się zacznie „od dupy strony”, czyli od punktu 3, to prędzej, czy później pojawią się różne kłody, belki i inne przeszkody. Proste? Proste ;)
Nasze społeczeństwo stopniowo się przebudza i podwyższa swoje wibracje i sami siebie zaczynamy pytać, kim tak naprawdę jesteśmy. Szukamy siebie, szukamy korzeni. Szukamy prawdy. Ten rok ma nam uświadomić to, że musimy porzucić naciski na to kim mamy być, a skupić się na tym kim CHCEMY być. Musimy porzucić stare schematy i przestać być uwięzionymi między tym, co wiemy i czego chcemy, a tym, co nam wypada. Teksty typu „ale co ludzie powiedzą” nas przebudzonych powinny naprawdę mało obchodzić. Żyjemy DLA SIEBIE, a nie dla kogoś.
Nie bójmy się prawdy i szczerości!
Nie będę Wam prawić morałów o tym, że aby móc zmieniać świat, aby móc go zaakceptować itd. trzeba zacząć od siebie, bo o tym doskonale już wszyscy wiemy. Czasem tylko trzeba sobie samemu walnąć z łokcia po żebrach, żeby o tym nie zapominać ;) Ale to też już wiecie ;)
Ja jestem właśnie w trakcie nauki akceptowania i kochania siebie. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Powiem nawet, że jest to trudniejsze niż wejście w nowy związek z kimkolwiek innym. Sama przed sobą budowałam mury i sama muszę je teraz zburzyć. Sama muszę sobie podać rękę, przytulić się i powiedzieć, że kocham siebie. TO NIE JEST ŁATWE. To jest najtrudniejsza sprawa z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Nic nie było tak trudne, jak dotarcie DO SIEBIE i AKCEPTOWANIE SIEBIE… krok po kroku, kawałek po kawałeczku… To trwa, bo to jest proces. Jak widać, dość bolesny. Nie wiem ile mi to jeszcze zajmie, ale dziś jest jakoś bardziej optymistycznie. Patrzę w lustro i jest OK. Myślę o wszystkim i jest OK. Serce się otwiera na miłość do samej siebie i innych.

Poza tym, co tu dużo mówić, korzystajmy z energii POTRÓJNEJ NIESKOŃCZONOŚCI :)

Mija rok…

Specjalnie czekałam do północy, żeby dokładnie 4 lipca móc to napisać… Rok temu widzieliśmy się po raz ostatni… I wiesz co? Moje uczucia do Ciebie się nie zmieniły. Nigdy nie powiem o Tobie z pogardą, nigdy nie wyrażę się z jakimkolwiek wyrzutem. Dlaczego? Bo Cię kocham. Byłeś najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło. Dzięki Tobie jestem teraz tym kim jestem. Gdyby nie Ty, nadal tkwiła bym w kłamstwie, a tak, żyję w prawdzie. Odmieniłeś moje życie na lepsze i za to będę Ci dozgonnie wdzięczna. Kocham Cię całą sobą i życzę Ci, jak najlepiej. Chcę żebyś mimo wszystko odnalazł siebie i szczęście. Chcę też żebyś wiedział, że zawsze będę na Ciebie czekać. Do końca życia i w następnych wcieleniach też. Postaram się z tego życia zapamiętać, jak najwięcej, żeby łatwiej nam było w tych kolejnych. Spójrz tylko na mnie tak, jak zawsze, a ja sobie wszystko przypomnę. KOCHAM CIĘ i dziękuję, że istniejesz <3

O 8:35 mam pociąg do Krakowa… Dlaczego akurat w rok od naszego rozstania będę tak bardzo, bardzo blisko miejsca, do którego wyjechałeś? Jakieś 35 km… Czyż to nie zabawne?
Dziwny ten Twój PLAN Panie Boże…

Wiersz chwilą pisany…

Przytulam Cię najdroższy do swojego serca.
Spocznij na mej piersi,
niczym lotem motyl zmęczony.
Zmruż oczy,
zaśnij u mego boku.
Pozwól mi być strażniczką Twych snów.
Ucałuję Twe usta spragnione
mymi równie spragnionymi ustami.
Z ramion stworzę bezpieczną przystań,
która ochroni Cię przed szkwałem przeszłości.
A gdy się już obudzisz,
razem wypłyniemy okrętem naszych wspólnych marzeń
na niebo przeznaczenia.

Ja w Tobie,
Ty we mnie
NA ZAWSZE.

Kocham Cię.

Od serca pisane

To, że do Ciebie nie piszę, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że milczę, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że za Tobą nie biegam, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że się o Ciebie nie staram, nie znaczy, że Cię nie kocham.
To, że podobają mi się inne osoby, nie znaczy, że Cię nie kocham
To, że idę swoją drogą, nie znaczy, że Cię nie kocham.

To, że Cię kocham, nie znaczy, że musimy być razem.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że dla Ciebie porzucę wszystko.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że bez Ciebie nie zaznam szczęścia.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że nie ułożę sobie życia z kimś innym.
To, że Cię kocham, nie znaczy, że zapomnę o kochaniu siebie.

Ale wiedz, że Cię kocham.
Kocham, bo tak miało być.
Kocham, by móc prawdziwie żyć.
Kocham, bo miłość, to Ty i ja.
Kocham każdej nocy i każdego dnia.
Kocham w każdej minucie i w każdej sekundzie.
Kocham, bo KOCHAM.

 

LUSTRO.

Jak cudownie jest… !!! :D

Byłam dziś u dentysty i się w duchu uśmiałam, jak nie wiem :D Ponieważ teraz kończę pracę dość wcześnie, to i w klinice byłam zbyt wcześnie, bo nie opłacało mi się w sumie gdziekolwiek jechać, żeby umilić sobie oczekiwanie. Zasiadłam z książką na kanapie i tyle. I w pewnej chwili pani recepcjonistka mówi do pomocnicy dentysty, która akurat rozmawiała z pacjentem:
- Aniu, na chwilę wychodzę, zostawiam tu kartę, jak pan … (nazwisko Bliźniaka) … nie przyjdzie, to pani (ja) niech wejdzie.
Przestałam czytać, patrzę się w ścianę i myślę, czy przed chwilą naprawdę padło nazwisko Bliźniaka :D No, ale cholercia TAK :D To było nazwisko Bliźniaka, bo przecież znam je na pamięć i wiem jak pięknie i dźwięcznie brzmi :D Także uroczo :D
Z kolei, gdy wracałam do domu i był taki piękny zachód słońca :) Patrzyłam w to śliczne niebo i mówiłam w myślach do Bliźniaka, jak bardzo go kocham :) Nagle widzę billboard, a tam napis: Chcę być z Tobą na 101%
Łzy mi w oczach stanęły i całe szczęście, że za chwilę był mój przystanek, bo chyba bym się popłakała ;)
Jak ja kocham znaki! :) Są wszędzie :) I zawsze wtedy, gdy tego potrzebuję :)

Ponieważ chorowałam w Zakopcu, to odbiję sobie w Gdańsku ;) Wyjeżdżam jutro na ciut przedłużony weekend i zamierzam się świetnie bawić :) A tak będzie na pewno, bo mam bilety na siatkówkę! Tak jest! :D Bo wiecie, bycie kibicem do czegoś zobowiązuje :D No i spotkam się z moją kochaną rodzinką i z Błyskotem się zobaczę i moje kochane morze utulę całą sobą :D Nie, moje ciało się kąpać nie będzie, ale dusza owszem :D

Jak cudownie jest akceptować swoją drogę i nie przejmować się niczym :)
Jak cudownie jest ufać swojej intuicji i boskiemu planowi :)
Jak cudownie jest nie toczyć bezsensownej walki z samą sobą :)
JAK CUDOWNIE JEST KOCHAĆ!!! :) <3

Ahh, byłabym zapomniała ;) Mam dla Was nowy artykuł Marii Moonset :)

http://moonsetstory.blogspot.com/2015/04/now-w-baranie-18-kwiecien-2015.html

P.S. Na wyjeździe nie zaglądam na pocztę, nie zatwierdzam komentarzy. Wiadomo ;)

PAAAAAAAAAAAA! :)