Przełom!

Rany, rany, rany!!! :D
Ale może od początku ;) Więc dziś już znaki były od rana (jak zwykle, choć jakoś inaczej), a ja sama dziwnie się czułam i miałam cały czas taką myśl, że coś się zbiera… Po wyjściu z pracy spotykałam sobowtóra Bliźniaka, za sobowtórem. W pewnym momencie do tramwaju wszedł facet tak podobny, że aż zebrało mi się na płacz i tak jechałam ze łzami w oczach, jak wariatka. To było niesamowite. Potem wyszłam żeby przesiąść się do autobusu i tak stoję na przystanku, czekam, a tu nagle na rowerze jedzie kolejny! No żesz… Zaczęłam mówić do Boga, że to już są chyba jakieś żarty, bo ja próbuję, jakoś normalnie żyć i radzić sobie, uczę się akceptować to wszystko, a tu co chwila takie rzeczy, a dziś, to już kumulacja jakaś i pytam Boga, co jeszcze i co dalej… Wyszłam z autobusu, poszłam do sklepu, stoję przy ladzie, biorę sałatkę krabową, a pani sprzedawczyni z drugą coś tam rozmawiały i nagle mówi do niej na cały głos: 823! Wryło mnie, wzięłam tą sałatkę i poszłam. Wyszłam ze sklepu, patrzę, ktoś stoi pod kościołem i zaczynam myśleć, że przecież, to nie może być on, bo bym to czuła. No i faktycznie, to nie był on, więc skręciłam już do swojego budynku i widzę sąsiadkę na balkonie, a ona do mnie: Możesz do mnie przyjść na chwilę? Odpowiedziałam, że mogę i już wiedziałam, dosłownie wiedziałam, że to będzie coś o Bliźniaku. I miałam rację. Dostałam TAKIEGO newsa, który mnie totalnie wmurował w krzesło, ale przecież ja to cały czas wiedziałam, że tak będzie! :D Nie, nie powiem Wam, co to było konkretnie, ale jak ktoś jest bardziej domyślny, to się domyśli ;) W sumie to nie wiem, czy powinnam śmiać się, czy płakać ;)
Teraz przyda mi się cierpliwość ;) Dużo cierpliwości ;) Jeszcze więcej niż dotychczas, bo dzieje się, oj dzieje się ;)
Zobaczymy co dalej…

Transformacja, intuicja i Cudowny Medalik

Witajcie duszyczki :)

Transformacja wewnętrzna pełną parą. Nie smucę się, nie dołuję. AKCEPTUJĘ. Napływają do mnie nowe myśli, nowe przemyślenia. Mam nowy tok myśleniowy. Zaczynam widzieć wszystko jaśniej, więcej i co najważniejsze, czuję, że to jest właśnie to. Czuję się, jakbym wyszła z jakiegoś wiru, w którym siedziałam odkąd Bliźniak wyjechał. Już się nie boję, że w jakiś sposób, go stracę, ani nie czuję, że muszę z nim być żeby czuć się spełniona. Wchodzę w jakiś nowy etap i czuję się z tym bardzo dobrze :) Najwidoczniej jest to możliwe żeby uzyskać całkowitą harmonię z tym wszystkim :)
Wczoraj nie mogłam zasnąć i czułam, że Bliźniak też. Więc zaczęłam mu wszystko opowiadać od pierwszego dnia, gdy się spotkaliśmy, po te wszystkie miesiące, aż do jego wyjazdu. Na końcu z prawego oka poleciała mi MEGA łza, po drodze zabierając ze sobą łezkę z lewego oka i po chwili już było sucho. Zasnęłam spokojnie po tym i śniło mi się, że jestem w ciąży :) Wszystko doskonale czułam, jakbym naprawdę w niej była :) Uwielbiam realne sny :) Wgl symbol ciąży we śnie, to bardzo dobra wróżba :)
W weekend miałam dziwne zdarzenie, bo z piątku na sobotę śnił mi się mój kolega z pracy, no i powiedział mi, że operacja się udała, a faktycznie, miał coś tam mieć robione. I wyobraźcie sobie, że wczoraj siedzę na fejsie, a on pisze posta, że operacja się udała… :D Padłam :D
Intuicja mnie nie zawodzi, a gdy o coś proszę, to dostaję to coś :) Rzeczy, które kiedyś sobie wymarzyłam powoli się spełniają :) Nawet takie niby nic, jak zwykła sokowirówka. Kiedyś sobie pomyślałam, że muszę qpić, ale jakoś nic się nie składało na to. A dziś ją dostałam :) To mój kolejny krok w kierunku jeszcze zdrowszego odżywiania :)
I ten spokój w sercu i w myślach :) To jest najlepsze :) Jak wakacje jakieś :D

A teraz napiszę coś, co będzie zrozumiałe tylko dla tych, którzy mają to rozumieć ;) Dostałam dziś prezent od mojego firmowego kapelana. Gdy go dostałam, zdębiałam. Był to Cudowny Medalik wraz z karteczką z modlitwą i małym wyjaśnieniem, o co chodzi. Ale co mnie najbardziej uderzyło, to rok, który jak wół widnieje na medaliku… Jest to rok 1830… Cyfry te wraz z 832 bardzo mnie prześladują. A najlepsze jest to, że 1832, to rok, w którym Cudowny Medalik po raz pierwszy został wybity… Coś czuję, że jednak Matka Boża ma ogromny udział w tym wszystkim…
Taki prezent…
Z takimi znakami…
Akurat TERAZ.
Nic dodać, nic ująć!

DSC_0378

Reading, czyli przekaz duchowy

Choroba, choroba i po chorobie. Poszłam do kościoła i od razu poczułam ulgę na sercu. Nie widziałam mojego Bliźniaczego Płomienia, ale bardzo go odczuwałam… Nawet w tym momencie bardzo go odczuwam.
Już 12 dni się nie widzieliśmy. Jak na naszą obecną sytuację, to sporo, naprawdę sporo. Nie lubię go nie widzieć tyle czasu, bo wtedy, jak już kiedyś wspominałam, boli mnie głowa i dziwnie bije mi serce. Mogę go widzieć choćby przez sekundę, ale żebym go tylko widziała… Tyle i aż tyle.
Stało się dziś coś fajnego. Co prawda, popłakałam się przez to, ale odetchnęłam i poczułam niesamowity przypływ szczęśliwości.
Jestem użytkownikiem jednej z zagranicznych stronek zrzeszających Bliźniacze Płomienie. Stronka ta jest prowadzona przez inne, dobrze już zaprawione w boju Bliźniacze Płomienie. Jeden, a właściwie jedna z nich zaoferowała zrobienie tzw. „reading” (specjalnego przekazu duchowego) pięciu osobom, do których zostanie „pokierowana”. Nie wiem dlaczego, ale czułam, że zostanę wybrana i tak też się stało. Musiałam zadać pytanie, więc zapytałam, czy mi i mojemu Bliźniaczemu Płomieniowi uda się wszystko poukładać w tym życiu. I wcale nie miałam na myśli żadnego „i żyli długo i szczęśliwie”, ale najnormalniejszego uporządkowania spraw między nami, bo na tym zależy mi najbardziej. Odpowiedź, którą otrzymałam nie była na zasadzie „tak, uda Wam się wszystko poukładać” i koniec. To, co ta dziewczyna mi napisała, poruszyło takie aspekty, które od dawna czułam, a NIKOMU o nich nie powiedziałam. To się wiąże z moim poprzednim wcieleniem, z poprzednim życiem… Po prostu powiedziała mi to, co już wiedziałam, co pamiętałam… To wszystko poruszyło mnie tak dogłębnie, że nie wiem, jak ja dziś zasnę ;)
Dzięki niej poczułam dziś dziwną wewnętrzną wolność. Dała mi nadzieję i pewność w kilku sprawach :) Nic tylko KOCHAĆ i ŻYĆ! :D Więc kocham i żyję :) Z całych sił! :)
Drodzy, Bliźniacze Płomienie, jeżeli macie możliwość skontaktowania się z kimś, kto zrobi Wam taki „reading” i nie mówię tu o skontaktowaniu się z jakąś wróżką, to skorzystajcie z tego. To może Wam bardzo pomóc, bardzo podnieść na duchu, potwierdzić to, co prawdopodobnie bardzo dobrze już wiecie, ale nie dowierzając w swoje możliwości, w możliwości swojej intuicji, odpychacie to od siebie.
Dla mnie dziś zapaliło się kolejne światło, które oświetliło dalszą część mojej drogi. Nie mam się czego bać, bo nie idę nią sama :) I cokolwiek się zdarzy, jakkolwiek to wszystko dalej się potoczy, to powiem Wam, że ja już wygrałam :) Wygrałam nowe życie, gdzie króluje szczęście i wiara w to, że będzie dobrze, bo nie ma innej opcji :)