Bóle głowy, źle przespana noc i takie tam

Nie mogłam dziś zasnąć, a jak już zasnęłam, non stop się budziłam. No i od kilku dni co chwila mam bóle głowy, a był już taki spokój od tylu miesięcy… Nie wiem, co się dzieje, ale wiem, że nie tylko ja jedna tak teraz mam. Bardzo nie chce mi się już zwracać na to wszystko uwagi, a z drugiej strony chcę każdą rzecz dokumentować. Jak znaleźć w tym równowagę?
Na blogową pocztę nie zaglądałam już bardzo długo, bo nie mam weny, dlatego jeśli coś pisaliście, to bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Bliźniaku, dziękuję Ci, że zniknąłeś z mojego życia, bo gdybyś tego nie zrobił, nigdy bym się nie przekonała, jak bardzo ważną częścią mnie i mojego jestestwa jest mój Bratni, niezależnie od tego, czy jest  błogosławieństwem, czy nie. Na pewno jest kolejną lekcją miłości dla mnie (miłości do samej siebie!) i jestem przeogromnie wdzięczna, za to, że JEST.

KOCHAM CIĘ.
Gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteś…

Co nie co od Elise Perez :)

Niezawodna, niezastąpiona – ELISE PEREZ. Jej filmiki zawsze wyskakują mi w odpowiednim momencie, gdy tego najbardziej potrzebuję.
Tak, jak my, jest Bliźniaczym Płomieniem i NIE, nie jest ze swoim Bliźniakiem. A chłopak na jej filmikach, to jej Bratnia Dusza, z którą stworzyła unię :) I pięknie :)
Nieładnie jest zazdrościć, ale ja jej zazdroszczę, że ta lekkość, tak szybko do niej przyszła i że nie ma żadnych wyrzutów sumienie o to, czy o tamto. A tak samo, jak i ja, czy Ty, czy Wy, też była w czarnej dupie z powodu swojego Bliźniaczego Płomienia. Wyszła z tego i jak widać, ma się rewelacyjnie, choć też miewa chwile słabości i dołki. Ale na szczęścia ma Dan’a, który dzięki niej również rozkwitł, tak jak ona dzięki niemu. Uzupełniają się, wspierają się. Ona nie czeka na swojego Bliźniaka. Chwyta chwile i delektuje się nimi. Tak właśnie chcę żyć i ja.

Bratni & telepatia

Nie ma to, jak ćwiczenie telepatii z Bratnim :D :D :D
Po spędzeniu Sylwka tak samo (lustro, lustereczko :D ), zamilkł. No i dziś weszłam na neta, patrzę, nadal żadnych wieści. Zaczęłam intensywnie myśleć: gdzie jesteś, co robisz?
Minęło dokładnie 14 minut i tadam :D Bratni się objawił i napisał co i jak :D
Także, tak :D
My już nie pierwszy raz tak mamy ;) Po ponad roku czasu trochę się tego nazbierało ;)

Magicznie :)

Bez łez, sen i wyjście z dupy :D

Udało się! :)
Sylwester bez bliźniakowej zamuły! :D A nie robiłam nic szczególnego, co skutecznie mogłoby mnie odciągnąć od myśli o NIM. Samo się stało, a w myślach był Bratni, bo miał dosłownie, jak ja :D Spokojne powitanie Nowego Roku w piżamie :D :D :D Tak! :D

Miałam dziś bardzo znaczący sen. Doświadczenie prawie, jak paraliż senny, nie wiem, czy ktoś z Was był kiedyś w takim stanie. Jest to takie coś, że budzicie się, jakby świadomi w środku nocy i widzicie, co dzieje się dookoła, ale nie możecie się ruszyć, bo jesteście, jak sparaliżowani. Często wtedy czuje się, że w pobliżu czai się jakieś zło. Tak było i tym razem, ale nie leżałam, jak zazwyczaj, a sparaliżowana stałam i widziałam, jak coś niewidzialnego na mnie napiera. Wiecie, jak czasem na filmach widać, taki jakby ruch powietrza, wiadomo wtedy, że coś tam jest, ale niby tego nie widać. No i to coś chciało mnie przewrócić. To było złe, czułam to. I wtedy zaczęłam krzyczeć jedno słowo: MIŁOŚĆ!!!
I tak krzyczałam: MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ!!!
Im bardziej się wydzierałam, tym bardziej ze mnie wychodziło coś niewidzialnego i sprawiało, że zło malało. Jakby ciepło i dobro pokonywało to zło. Czułam się taka silna, jak jakiś superbohater na filmach. Mam w sobie moc, żeby pokonać zło! Czymkolwiek to zło jest. Wygram JA.
Obudziłam się nagle i serce tak mi biło, jakbym naprawdę przed chwilą stała oko w oko z czymś nie z tego świata. Niesamowite.


Dżizas, wychodzę z dupy!!! :D :D :D

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 :)

Wszystkiego dobrego kochani, spełnienia marzeń, tych dużych i tych malutkich. Spokoju w sercu i w głowie. 365 samych fajnych rozdziałów kolejnego życiowego bestsellera pt. 2016 :)
Niech moc będzie z nami! :D

P.S. No niemożliwe ;) Odzywa się mój specyficzny ból głowy ;) Pozdrawiam zatem mego Bliźniaka ;) Gdziekolwiek i z kimkolwiek jest…

O tej miłości…

W momencie, gdy w nią zwątpiłam, dostałam od Boga piękną miłość. Moja miłość była księdzem, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że jest piękna, niezwykła i wyjątkowa. Zrobiłam z tej miłości swój cel, swój sens życia. Oddychałam tą miłością, żyłam tą miłością. Chodziłam na paluszkach, trzymając tą miłość blisko serca, aby nikt inny jej nie zobaczył. Ukrywałam tą miłość przed światem, by mogła się pięknie rozwijać i kwitnąć. Szeptałam do niej sercem, śpiewałam jej bez otwierania ust. Przytulałam ją do siebie, tak mocno, jak tylko mogłam. Byłam tej miłości wierniejsza od psa. Gotowa byłam dla tej miłości na największe poświęcenia… Lecz pewnego dnia opadły maski i kurtyny, zerwały się firanki i pospadały obrazy, a na ołtarzyku zgasła świeca. Kwiaty zaczęły więdnąć… Z nieba spadły wszystkie gwiazdy, a wraz z nimi srebrzysty księżyc… Słońce już nie wzeszło, tak pięknie, jak zawsze, a świat stracił kolory… I wtedy dostałam od kogoś farby, aby nadać życiu nowe barwy.

c.d.n.

BRATNI :)

Cóż mogę rzec – odważył się na kolejny krok w kierunku mojej osoby! :D Jak na nasze możliwości, to był to MEGA krok ;) Rok czasu gapienia się na zmianę z akcjami w stylu „ależ skąd, ja się na Ciebie wcale nie patrzę, ale na ten paproch, który masz na ramieniu” :D A przecież można było od razu zrobić, to co zrobił zeszłej środy ;) Nie, nie będę się rozpisywać, co zrobił, bo najważniejsze jest, że w końcu to zrobił :) Oczywiście z wzajemnością :D
A tak w ogóle to w środę nie spodziewałam się go zobaczyć tam gdzie poszłam, bo tego dnia powinien być w całkiem innym miejscu, w całkiem innym mieście. Ale jakimś cudem był tam, gdzie ja ;) Zobaczyłam go po prawie godzinie. Odwróciłam się w bok, a on akurat był we mnie wpatrzony, jak w obrazek. Kopara mi opadła, nie wierzyłam, że to on. Omamy – pomyślałam. Po chwili odwróciłam się jeszcze raz i jeszcze raz i qrde, to naprawdę był on :D No i tak wymienialiśmy te spojrzenia, aż do wspomnianego wcześniej kroku, a potem było jeszcze bardziej słodko, bo oboje sobie daliśmy, jakby zielone światło, więc i ta pewność ciut narosła ;)
Dość sporo fajnych dziewczyn tam było, ale ON tak, czy siak wybrał mnie :) Dlaczego mnie to nie dziwi? ;) W każdym bądź razie sprawił, że miałam ochotę zacząć biegać w kółko z radości :D Poczułam się, jak małolata, która właśnie przeżywa swoje pierwsze chwile zakochania :D Ten dreszcz emocji i ta satysfakcja :) Bezcenne :D
I pomyśleć, że zdarzyło się to dzień po rewelacjach o Bliźniaku… Kolejny raz mój Bratni ratuje mnie „ode złego”. Kolejny raz pojawia się i swoją osobą rozświetla mój świat, przegania czarne chmury. KOLEJNY RAZ jest, gdy tego potrzebuję. Jak ja mam nie wierzyć w wyjątkowość tego wszystkiego? Dlaczego mam to od siebie odpychać i sama sobie ściemniać, że no przecież nic się nie dzieje, skoro się dzieje i mam na to wiele niepodważalnych dowodów… Koniec z okłamywaniem samej siebie, koniec z zabranianiem sobie otwarcia serca dla kogoś innego, bo przecież jest Bliźniak. Nie ma już czegoś takiego „bo przecież jest Bliźniak”. Jest i zawsze będzie, ale jest też życie i trzeba je, jak najlepiej przeżyć. I to właśnie zamierzam robić.
Nie potrzebuję do tego niczyjego błogosławieństwa ;)

Przyziemne problemy :D

Właśnie siedzę i się pakuję i kolejny raz stwierdzam – jak ja nie cierpię się pakować! :D A jeszcze bardziej nie cierpię nie cierpieć czegoś :D :D :D
Te kilka ostatnich dni, to był istny kosmos. Dziś w pracy siedziałam 11 godzin! Takie tam, bo wiecie jak to jest, a to jeszcze zrobię to, a to to, tu jakaś zaległość, tu to, tu tamto, a ręce tylko dwie, ech ;) Na dodatek muszę ogarnąć mieszkanie na remont, który będzie się odbywał podczas mojej nieobecności. Dobrze chociaż, że już wszystko powybierałam jeśli chodzi o materiały i kolory ;) Projekt kuchni zrobiony, także spoko ;) W sumie to fajne jest mieć całkiem przyziemne problemy :D Taka miła odskocznia :D Ale żeby nie było tak kolorowo, to w Kuala Lumpur, do którego najpierw lecę, jest jakiś mega smog, czy coś. W każdym bądź razie widoczność ograniczona :D Uroczo :D Mam nadzieję, że do soboty smog jednak ustąpi ;)
Z bardzo, ale to bardzo miłych rzeczy dowiedziałam się wczoraj, że ZNOWU Bratniego spotkam wcześniej „niż ustawa przewidziała” :D PLAN mnie ciągle zaskakuje, naprawdę :D

Podziękowanie i lekkość

Wczoraj podziękowałam za wszystko. Za znaki, za to co przechodzę i za Bratniego, przed którym tyle czasu uciekałam, bo jakby nie było, minął rok. Powiedziałam, że już rozumiem dlaczego się pojawił i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Powiedziałam, że jestem gotowa na nowe, na wszystko, co musi się wydarzyć, żeby było, jak należy. I wiecie co? Dziś rano obudziłam się z dziwnym uczuciem w klatce piersiowej, z takim uczuciem, jakby oderwała mi się cała niechciana wydzielina z oskrzeli. Wiecie, jak macie taki mega kaszel i potem ten dziwny taki, niby ból. Do pracy prawie frunęłam i było mi tak niesamowicie radośnie i lekko :) Jak ja dawno się tak nie czułam :) Nawet obejrzałam się cała, czy na pewno wszystkie ubrania mam na sobie, bo naprawdę, lekkość niewiarygodna :D
Godzę się ze wszystkim, niech będzie co ma być :) Przede wszystkim nic na siłę :)

Dziękuję za wsparcie :)

P.S. Gdy klapki z oczu opadają zdajesz sobie sprawę, że w tej całej swojej „zajebistości” nie jesteś tylko i wyłącznie Bliźniaczym Płomieniem, bo dla wielu osób jesteś przede wszystkim Bratnią Duszą. Macie bardzo podobne wibracje, nadajecie na tych samych falach. Towarzyszyliście sobie przez wiele wcieleń i to, że spotykacie się również w tym wcieleniu, to nie przypadek. Macie sobie pomagać wzrastać. Dobre, czy złe doświadczenia – wszystkie nas czegoś uczą. Nie odtrącajmy tego, co przynosi nam PLAN, bo i tak z tym, nie wygramy :)

Bratnia Dusza – tu i teraz :)

I am here now

Kolejny raz Bratni udowodnił, że odnajdzie mnie WSZĘDZIE :) Kolejny raz udowodnił też i inne rzeczy ;)
Staje się piękną duszą, z pięknym sercem, już na pewno nie jest taki, jak rok temu. Obserwuję ten cały proces jego przemiany i jestem naprawdę wzruszona tym, ile nasze odnalezienie siebie dało nam obojgu :) To jest CUDOWNE <3
Jego wzrok wpatrzony we mnie i to coś w tych pięknych oczach i to coś pomiędzy nami – bezcenne :)
To jest coś, jak z Bliźniakiem, jeśli ktoś nie doświadczył czegoś takiego z taką Bratnią Duszą, to nigdy nie zrozumie o czym ja piszę i co czuję.