„Dzieńdobrywieczór”

Cześć :)

Z okazji tego, że dziś mija dokładnie 2 lata bez jakiegokolwiek kontaktu z Bliźniakiem, oto jestem :) Jestem żeby Wam pokazać, bez żadnego ściemniania i owijania w bawełnę, że można wszystko przetrwać i wyjść z dołka bez dna z podniesioną głową. Oto jestem :) Na krótką, ale wystarczającą chwilę.
Co u mnie? ŻYJĘ :) I to najważniejsze!
Nadal jestem Twingielką, choć tu i tam kręcą się faceci, potencjalni kandydaci do mej ręki (ha ha ha). Bratni? Hmm. Otóż, coś się stało… Chyba wykonał swoje zadanie względem mnie albo ja względem niego i na tę chwilę nie wyobrażam sobie, aby dalej istniał w moim życiu, tak, jak istniał jeszcze jakiś czas temu. Może to chwilowe, a może nie, nie wiem. Czas pokaże. Póki co niemiłosiernie mnie wkurza, nie przerobił swoich śmieci na pozytywną energię i generalnie powrócił do bycia takim samym dupkiem, jakim był na początku, gdy się poznaliśmy. Także sio do kąta i wróć, jak będzie cacy albo pakuj manatki i won. Co do Bliźniaka, to nadal ani widu, ani słychu, ALE… Właśnie ;) ALE ;) Od pewnego czasu jestem zalewana tak ogromną miłością od niego, dosłownie, jakby waliły we mnie miłosne fale tsunami. Czuję miłość wzdłuż i wszerz. Miłość jest we mnie, miłość jest wszędzie. Kocham go bardzo i tęsknię za nim, ale to wszystko już mnie nie dołuje, tak, jak kiedyś. Czuję się wolna, mimo że wiem, że nigdy nie ucieknę przed tym uczuciem. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to jak jakiś paradox, ale taka prawda. Nie jestem więźniem tego uczucia, a wręcz przeciwnie, ta miłość mnie mobilizuje do wielu rzeczy i rozwija. Każdy mi mówi, że bardzo się zmieniłam, a i ja patrzę na siebie w lustrze i widzę postępy. Fajne uczucie :)
Nie zmieniły się moje uczucia względem Bliźniaka, ale zmieniło się postrzeganie całej tej sytuacji. Dla mnie na plus i mam nadzieję, że dla niego też.
Myślę, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Ja na pewno.
Także ten, nie łamcie się, nie umierajcie, bo nie warto ;) Za to kochać warto, niezależnie od tego czy jesteście razem czy nie.
Prawdziwa miłość zwycięży wszystko!
Trzymajcie się :)

P.S. Poszłam dziś na spacer tą samą trasą, którą szłam 04.07.2014 r. i zatrzymałam się w tym samym miejscu, w którym zatrzymałam się, gdy Bliźniak wsiadł do auta i odjechał. I to nie specjalnie! :D

Fejs mi coś przypomniał ;)

Dokładnie 3 lata temu, 18 stycznia 2013 r., zakończył mi się epizod z potencjalnym (wówczas) kandydatem na męża ;) Tamtego dnia stwierdziłam, że miłość nie istnieje, że to bujda, najgorsza ściema ze wszystkich ściem. Światło we mnie coraz bardziej gasło… Nie rozumiałam, dlaczego nikt nie może mnie pokochać…
Tamtego dnia skończyłam z miłością, ale nie trwało to długo, bo miesiąc później (bez jednego dnia) nastąpiło miłosne pertolnięcie ;) Jak grom z jasnego nieba spadło na mnie uczucie niby mi znane, ale jednak nie do końca, bo tak silne, że ścinało totalnie z nóg. Od razu wiedziałam, że znam tego człowieka, że on mnie zna, że go kocham i że on mnie kocha. Oczywiście miałam jazdy pt. „przecież to ksiądz”, ale miłość była tak silna, że naprawdę mało mnie obchodziło to, że coraz bardziej i bardziej się w nią zatapiam, a właściwie to jestem w niej od dawna, ale powoli sobie przypominam od, jak bardzo dawna.

A korzystając z okazji, to chciałam powiedzieć/przypomnieć, że jeżeli podczas pierwszego spotkania, spojrzenia sobie w oczy na żywo, porządnie Cię nie perdolnęło i nie sprowadziło do parteru, przewartościowując całe Twoje życie, to sorry, ale nie spotkałeś Bliźniaczego Płomienia, a jedynie jakieś połączenie karmiczne.
Ostatnimi czasy sporo ludzi za dużo sobie wyobraża, próbując wcisnąć swoje relacje w szablon BP, a nie tędy droga. Ogarnijcie się. Nic na siłę.

Bliźniaczy Płomień:
- wali na dekiel
- ryje po bani
- pada na mózg
- itd. itp.
Jeśli tego nie doświadczyłeś, no to cóż – patrz wyżej ;)

Bóle głowy, źle przespana noc i takie tam

Nie mogłam dziś zasnąć, a jak już zasnęłam, non stop się budziłam. No i od kilku dni co chwila mam bóle głowy, a był już taki spokój od tylu miesięcy… Nie wiem, co się dzieje, ale wiem, że nie tylko ja jedna tak teraz mam. Bardzo nie chce mi się już zwracać na to wszystko uwagi, a z drugiej strony chcę każdą rzecz dokumentować. Jak znaleźć w tym równowagę?
Na blogową pocztę nie zaglądałam już bardzo długo, bo nie mam weny, dlatego jeśli coś pisaliście, to bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Bliźniaku, dziękuję Ci, że zniknąłeś z mojego życia, bo gdybyś tego nie zrobił, nigdy bym się nie przekonała, jak bardzo ważną częścią mnie i mojego jestestwa jest mój Bratni, niezależnie od tego, czy jest  błogosławieństwem, czy nie. Na pewno jest kolejną lekcją miłości dla mnie (miłości do samej siebie!) i jestem przeogromnie wdzięczna, za to, że JEST.

KOCHAM CIĘ.
Gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteś…

Co nie co od Elise Perez :)

Niezawodna, niezastąpiona – ELISE PEREZ. Jej filmiki zawsze wyskakują mi w odpowiednim momencie, gdy tego najbardziej potrzebuję.
Tak, jak my, jest Bliźniaczym Płomieniem i NIE, nie jest ze swoim Bliźniakiem. A chłopak na jej filmikach, to jej Bratnia Dusza, z którą stworzyła unię :) I pięknie :)
Nieładnie jest zazdrościć, ale ja jej zazdroszczę, że ta lekkość, tak szybko do niej przyszła i że nie ma żadnych wyrzutów sumienie o to, czy o tamto. A tak samo, jak i ja, czy Ty, czy Wy, też była w czarnej dupie z powodu swojego Bliźniaczego Płomienia. Wyszła z tego i jak widać, ma się rewelacyjnie, choć też miewa chwile słabości i dołki. Ale na szczęścia ma Dan’a, który dzięki niej również rozkwitł, tak jak ona dzięki niemu. Uzupełniają się, wspierają się. Ona nie czeka na swojego Bliźniaka. Chwyta chwile i delektuje się nimi. Tak właśnie chcę żyć i ja.

Rawr!!!

Tak koncertowo spieprzyć mi humor, to tylko i wyłącznie ON potrafi!!! Twardo brnę w niemyślenie o nim i idzie mi bardzo dobrze i to nie dlatego, że usilnie to robię, ale po prostu to dzieje się samoistnie. I nagle dziś, wchodzę do pracy, a tam info, że w podkarpackim trzyosobowa rodzina zginęła, bo wpadli autem do wody… Oblał mnie zimny pot i jednocześnie zalała mnie fala gorąca, bo przecież ON jest z podkarpackiego… Już oczami wyobraźni widziałam jak wyciągają z tej wody jego przemarznięte zwłoki i zwłoki jego rodziny… Już łzy w oczach, już serce mi prawie wariuje… I ta myśl, że może to byłoby dobre, gdyby któreś z nas odeszło z tego świata… Może właśnie padło na niego, ale po chwili: O CZYM JA W OGÓLE MYŚLĘ?!
Skarciłam się w myślach, słucham dalej wiadomości. Musiałam coś tam zrobić, więc na chwilę przestałam patrzeć w TV. Po chwili ponownie się odwracam, a tam info, że to nie podkarpackie, ale dolnośląskie jednak… I ta myśl: What the fuck?! Czy to mnie posrało, czy jednak tych z telewizji…
No i szczerze powiedziawszy, to nie wiem do tej pory.
I po co to wszystko?
No po co, ja się pytam…

Bez łez, sen i wyjście z dupy :D

Udało się! :)
Sylwester bez bliźniakowej zamuły! :D A nie robiłam nic szczególnego, co skutecznie mogłoby mnie odciągnąć od myśli o NIM. Samo się stało, a w myślach był Bratni, bo miał dosłownie, jak ja :D Spokojne powitanie Nowego Roku w piżamie :D :D :D Tak! :D

Miałam dziś bardzo znaczący sen. Doświadczenie prawie, jak paraliż senny, nie wiem, czy ktoś z Was był kiedyś w takim stanie. Jest to takie coś, że budzicie się, jakby świadomi w środku nocy i widzicie, co dzieje się dookoła, ale nie możecie się ruszyć, bo jesteście, jak sparaliżowani. Często wtedy czuje się, że w pobliżu czai się jakieś zło. Tak było i tym razem, ale nie leżałam, jak zazwyczaj, a sparaliżowana stałam i widziałam, jak coś niewidzialnego na mnie napiera. Wiecie, jak czasem na filmach widać, taki jakby ruch powietrza, wiadomo wtedy, że coś tam jest, ale niby tego nie widać. No i to coś chciało mnie przewrócić. To było złe, czułam to. I wtedy zaczęłam krzyczeć jedno słowo: MIŁOŚĆ!!!
I tak krzyczałam: MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ!!!
Im bardziej się wydzierałam, tym bardziej ze mnie wychodziło coś niewidzialnego i sprawiało, że zło malało. Jakby ciepło i dobro pokonywało to zło. Czułam się taka silna, jak jakiś superbohater na filmach. Mam w sobie moc, żeby pokonać zło! Czymkolwiek to zło jest. Wygram JA.
Obudziłam się nagle i serce tak mi biło, jakbym naprawdę przed chwilą stała oko w oko z czymś nie z tego świata. Niesamowite.


Dżizas, wychodzę z dupy!!! :D :D :D

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 :)

Wszystkiego dobrego kochani, spełnienia marzeń, tych dużych i tych malutkich. Spokoju w sercu i w głowie. 365 samych fajnych rozdziałów kolejnego życiowego bestsellera pt. 2016 :)
Niech moc będzie z nami! :D

P.S. No niemożliwe ;) Odzywa się mój specyficzny ból głowy ;) Pozdrawiam zatem mego Bliźniaka ;) Gdziekolwiek i z kimkolwiek jest…