Sen, czy wizja senna?

Przeżyłam dziś coś pięknego i dziwnego. Sama nie wiem, czy był to zwykły sen, czy może jednak wizja senna… Aczkolwiek sen zazwyczaj jest długi i dzieje się w nim jakaś „akcja” a tu tego nie było.
Śniło mi się, że wpadłam nagle do jakiejś kuchni, gdzie przy stole siedział mój Bliźniaczy Płomień oraz nasza córka Ola i najzwyczajniej w świecie jedli sobie kanapki na śniadanie. Oboje spojrzeli na mnie, zdziwieni, że się dziwię, że ich widzę :D Ola to dosłownie do mnie oczami powiedziała:
-Mamo, dlaczego tak się zdziwiłaś, przecież to my… 
Podeszłam do niej, pogładziłam ją po głowie i pocałowałam w czoło, a potem spojrzałam na mężczyznę, którego kocham ponad życie. Miał taką spokojną twarz…
I nagle zerwałam się ze snu jak poparzona i znalazłam się w rzeczywistości. Serce waliło mi jak szalone i czułam się jakoś tak dziwnie. Zanim poszłam znowu spać, to musiałam chwilę posiedzieć na łóżku…
To już drugi taki przypadek w ciągu tygodnia, że mój Bliźniaczy Płomień jest w moim śnie, jakby na jawie, po czym budzę się, prawie wyskakując z łóżka. No i to dziwne bicie serca…

A skąd wiem, że Ola, to nasza córka? A bo z tym wiąże się pewna historia… Kiedyś siedziałam sobie spokojnie w pokoju, robiłam jakieś projekty do pracy, skupiając się bardzo na tym co robię i nagle spojrzałam przed siebie i powiedziałam na głos:
- Nasza córka będzie się nazywała ALEKSANDRA…
Dopasowałam do tego imienia nazwisko mojego Bliźniaczego Płomienia i brzmiało to tak idealnie, tak cudownie, tak przepięknie, że szok! 
Kilka dni później miała miejsce dziwna sytuacja… Mój Bliźniaczy Płomień nazwał Aleksandrą pewnego chłopca tuż po tym, jak w myślach zaczęłam powtarzać, że Aleksandra to imię naszej córeczki… Usłyszał mnie? No, tak to wyglądało. 

Christopher Poindexter – wiersz

Wiatr pachniał 
jej włosami tamtego dnia,
ziemia ubrana była 
w zapach jej 
zimowej skóry.

Zacząłem odnajdywać ją we wszystkim - 
w deszczu, w gwiazdach, w drzewach 
w księżycu – to wszystko krzyczało 
jej imię. 
Na moment palące 
wspomnienie jej owinęło się 
wokół świata, 
mówiąc do mnie językiem 
duchów.

Ona nie ma pojęcia jakie 
to piękne kochać 
ją na odległość.

Aspekty duchowego połączenia u Bliźniaczych Płomieni

Znalazłam to na jednej z anglojęzycznych stronek i przetłumaczyłam. Pięknie wypunktowane najważniejsze aspekty duchowego połączenia u Bliźniaczych Płomieni :)

  • wzajemna miłość wydaje się wybuchać „magnetycznie”, nic nie musisz robić
  • czujesz ogromnie silne poczucie jedności
  • czujesz wzajemną, bezwarunkową miłość
  • nigdy przedtem nie doświadczyłeś tak intensywnego rodzaju miłości
  • czujesz się jakbyś „powrócił do domu”
  • wiesz, że to miłość ostateczna
  • wszystko oprócz miłości w Twoim życiu staje się mniej ważne i bardziej względne
  • zaczynasz rozumieć takie aspekty życia, których wcześniej nie rozumiałeś
  • czujesz jakbyście znali się od zawsze
  • czujesz się kompletny
  • jesteście swoimi lustrami
  • wiesz dokładnie, jak ta druga osoba się czuje
  • wiecie o sobie to, co właściwie jest niemożliwym, abyście to o sobie wiedzieli
  • nie musicie nic mówić, aby się ze sobą komunikować
  • masz silne poczucie rozpoznania/identyfikacji
  • czujesz dosłownie tańczącą energię między wami
  • czujesz, że macie jakąś wspólną misję w tym życiu
  • wiesz, że dzieje się coś, bardzo, bardzo wyjątkowego
  • wszystko w twoim życiu zaczyna się układać, widzisz coraz więcej powiązań i połączeń
  • może to być portal, przejrzenie na wylot podglądu do niematerialnego życia
  • zawsze miałeś uczucie, że czegoś w twoim życiu brakuje i w końcu wiesz co to było
  • jest to klucz, który otwiera drzwi ku tobie
  • odbieracie swoje myśli i nastroje
  • wasze charaktery się uzupełniają (dwa przeciwieństwa jednego bytu) , ale wasze wartości i postawa w życiu są podobne , a wasze zawody mogą być nawet takie same
  • przed waszym spotkaniem każde z was przeszło przez okres samotności, lub powrotu do własnych zmysłów
  • każdy telefon czy randka zawsze wydają się być takie, jak za pierwszym razem i za każdym razem znowu powodują motylki w brzuchu
  • przyciągacie się jak magnesy, chcecie się stale dotykać albo być ze sobą ciągle
  • kontakt telepatyczny
  • spotykacie się w snach
  • silnie wyczuwacie swoje nastroje, zarówno gdy jesteście razem jak i na odległość
  • to co dzielisz ze swoim Bliźniaczym Płomieniem nie może być porównane do żadnego innego związku, czy przyjaźni. To czego doświadczacie względem siebie nie pojawi się przy nikim innym
  • przyciąganie i odpychanie
  • jesteście przyjaciółmi na dobre i na złe, wybaczacie sobie pomimo trudnych czasów, które powstają podczas okresu przyciągania i odpychania. Tak jak w relacji rodzic-dziecko, od samego początku jest między wami bezwarunkowa miłość   
  • aspekt bezwarunkowości znika tylko wtedy, gdy ego staje się zbyt silne, a zaczyna się działanie i myślenie powodowane strachem
  • ogromna ilość konfliktów , które może was rozdzielić. Jednak Bliźniacze Płomienie zawsze wracają do siebie
  • każde spotkanie, pocałunek, dotyk, spojrzenie, itp. odczuwa się, jakby było pierwszym : zawsze będzie zabawnie i ekscytująco
  • często, nie wiedząc, byliście blisko siebie (wasze domy, szkoły, itp.)
  • nie ważne jak bardzo jedno przyciąga , lub drugie odpycha ; Bliźniacze Płomienie są zawsze połączone i nic nie może stanąć między nimi
  • możecie strasznie za sobą tęsknić , czując się jakby coś zostało wam amputowane
  • Bliźniaczym Płomieniem zawsze wzajemnie krzyżują się ścieżki , gdy tylko strach ustępuje, a tęsknota wypływa na powierzchnię
  • możesz czuć się źle rozumiany, twoje otoczenie nie zrozumie cię (już nigdy więcej).

 

Pomyśl czasem

Poza faktem, że na cielesny związek z Bliźniaczym Płomieniem nie za bardzo można liczyć (jeśli jest do przepracowania bardzo dużo karmy z poprzednich wcieleń), to pojawienie się jego w naszym życiu przynosi same pozytywne zmiany. Te zmiany zachodzą w NAS, a co za tym idzie, zaczynamy inaczej postrzegać otaczający nas świat. Jednym z takich aspektów jest na pewno to, że stajemy się bardziej wyczuleni na wszystko. Na krzywdę innych, na piękno, na wszelkie emocje. Dodatkowo ja po sobie widzę, że mimo całej tej magicznej otoczki związanej z Bliźniaczymi Płomieniami, zaczęłam rozmyślać dosłownie o wszystkim. Myślę, weryfikuję, rozważam wszelkie ZA i PRZECIW. Nie rzucam się z motyką na słońce, jak zakochana małolata. Często myślę CO BY BYŁO GDYBY, staram się stawiać w sytuacji osób, które bezpośrednio lub pośrednio będą odbiorcami moich decyzji i poczynań. Przestałam być cholerną egoistką, która nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa. Ale to nie jest tak, że całkiem zrezygnowałam ze swojego szczęścia. Właśnie NIE. Poprzez moje działania, poprzez MYŚLENIE, już mnóstwo razy uniknęłam niezręcznych momentów, po których albo ja albo ktoś inny, czułby się niefajnie.
Kiedyś nie przebierałabym w słowach i nie patrzyłabym na to, czy kogoś ranię, czy nie. Kiedyś by mnie to nie obchodziło. Dziś jestem jedynie pozytywnie szczera i jeśli kogoś krytykuję za coś, to konstruktywnie. Wcale nie chcę dołować, ale chcę być lustrem, żeby taka osoba dzięki mnie zobaczyła siebie w prawdziwym, a nie w sztucznym świetle. Inne osoby pogłaszczą ją po główce mówiąc, że „ojej, no tak, jesteś taka biedna/biedny”, a ode mnie dostanie „kopa w tyłek” na rozpęd ku dobrej życiowej drodze.
Po wszystkich swoich przejściach Bliźniacze Płomienie robią się „twarde”, a jednocześnie bardziej wrażliwe niż ktokolwiek inny na świecie. Przemawia przez nie miłość i bardzo razi, gdy w kimś jest dużo „zgnilizny”. A najgorsze jest to, że ludzie, w których ona zalega ZAWSZE będą chcieli podciąć skrzydła Bliźniaczym Płomieniom. Szczęście Bliźniaczych Płomieni „boli” niektóre osoby, a szczególnie takie, które dobrze wiedzą, że są „w czarnej dupie”. Takie osoby na każdym kroku będą starały się zaprzeczać Bliźniaczym Płomieniom i będą się zachowywały, jakby pozjadały wszystkie rozumy. Wiem, że takie osoby, tak naprawdę nie są złe, a ich intencje wcale nie mają na celu dobicie kogoś. Takie osoby mają po prostu taki mechanizm obronny. Myślą „nie umiem sobie poradzić z własnym życiem, to wykręcę kota ogonem i będzie OK”. A gucio prawda, bo nie będzie OK! Oczywiście z Tobą i Tobie nie będzie OK, bo my Bliźniacze Płomienie uśmiechniemy się pod nosem i nie będziemy kontynuować dalej rozmowy z taką osobą, podczas gdy ta osoba zafuka się, zezłości i na dodatek będzie myśleć, że to ona jest górą. A prawda jest całkiem inna. Nie masz racji, a Twoje zamierzenia z podcinaniem nam skrzydeł nie przyniosą Ci żadnych pozytywnych efektów. Skąd wiem, że nie masz racji? A spójrz na swoje życie i powiedz, co widzisz? Pasmo powodzeń, szczęścia, radości i dobra, czy może raczej pasmo niepowodzeń, złych decyzji i łez? Gdzie teraz jesteś, w jakim punkcie swojego życia? Jesteś zadowolony z tego kim jesteś i co osiągnąłeś? No właśnie. A wystarczyło jedynie POMYŚLEĆ zanim podjęło się pewne decyzje. Myślenie nie jest złe. Polecam tego spróbować ;)
Łatwo jest zgrywać bohatera za dnia, a potem płakać w poduszkę pod osłoną nocy. Wiem, bo już kiedyś to przerabiałam. Gdy zmieniłam siebie, jestem bohaterką cały czas, bo wieczorem kładę się z poczuciem, że zrobiłam coś dobrego, że wspaniale przeżyłam kolejny dany mi dzień. A Ty co wygrałeś dla siebie? „Pięciominutową” satysfakcję? Przestań, wiem, że stać Cię na więcej!

To nie jest bajka

Już wcześniej wspomniałam, że pojawienie się Bliźniaczego Płomienia wywraca całe życie do góry nogami. I tak faktycznie jest. To, co znaliśmy do tej pory znacznie odbiega od tego, co serwuje nam relacja z Bliźniakiem. Nagle zaczynasz rozumieć, że ani nigdy nie czułeś prawdziwego bólu, ani prawdziwej miłości, a wszystko, co do tej pory przeżywałeś, to jedynie niewielka namiastka tego, co masz z Bliźniaczym Płomieniem.
Wszystko pięknie, ładnie, taka wielka miłość, ale zaraz, zaraz… Ból, lęk i  tego typu inne negatywne uczucia, zaczynają być na porządku dziennym, dopóki nie zrobisz porządku ze swoim ego! Zapomnij o kwiatuszkach, cukiereczkach, buziaczkach, mizianiu i innych słodyczach, które wydają się być czymś naturalnym, gdy w grę wchodzi WIELKA MIŁOŚĆ. Relacja z Bliźniaczym Płomieniem rzuci Cię w wir, w mieszankę emocji, które wybuchają, gdy najmniej się tego spodziewasz. To nie jest tak, jak w zwykłym związku, że możesz właściwie w każdej chwili wyznać swoje uczucia drugiej stronie. Bliźniaczy Płomień nauczy Cię wręcz chodzenia na paluszkach w milczeniu pod ścianą. Nauczy cierpliwości nie z tej ziemi, nauczy doceniania każdej dobrej chwili, nauczy Cię miłości do samego siebie. Bliźniaczy Płomień nauczy Cię tego wszystkiego, o czym do tej pory nie miałeś pojęcia! Bliźniaczy Płomień sprawi, że upadniesz wiele razy, ale tyle samo razy pomoże Ci się z tego wszystkiego podnieść. Ale nie licz na to, że hop siup i już zaraz będzie szczęśliwy happy end, bo nawet jeśli dojdzie między Wami do poważnej rozmowy, to Twój Bliźniaczy Płomień może niestety negatywnie zareagować na Twoje „dziwne” wyznanie. Zwłaszcza wtedy, gdy jego ego przewyższa wszystko inne. Ale nie martw się, bo choćby milion razy Cię odrzucił i odszedł, to tyle samo razy powróci. Między Bliźniaczymi Płomieniami jest takie niewidzialne coś, taka niewidzialna nić, która potrafi się rozciągnąć do niewyobrażalnych rozmiarów, długości, ale NIGDY, przenigdy się nie zerwie. Bliźniaczy Płomień zawsze będzie do nas wracał choćby nie wiem co. A w jego sercu za każdym razem będzie więcej miłości do nas. To samo i Ty odczujesz. Nawet jeśli będziesz zraniony aż do granic możliwości, to gwarantuję Ci, że obudzisz się następnego dnia i zobaczysz, że poziom miłości na Twojej niewidzialnej skali wzrósł. Ta skala nie ma końca, tak jak i bezgraniczna i bezwarunkowa miłość, która jest między Tobą, a Twoim Bliźniaczym Płomieniem.

P.S. Jeśli ktoś myśli, że Bliźniacze Płomienie żyją sobie jak w bajce, gdzie wszystko jest proste i ładne i dosłownie „rośnie na drzewach”, to się GRUBO myli. Bajkowe to są normalne związki, a nie związki Bliźniaczych Płomieni!
Jeśli w swoim towarzystwie masz kogoś kto jest w takiej relacji, to proszę Cię, wspieraj tą osobę. Słuchaj jej, mów co o tym myślisz, ale nigdy nie narzucaj jej swojej woli! Dusza tej osoby, choć wydaje się być zagubiona, to wie, co ma robić. Skup się lepiej na swoim własnym rozwoju, bo z całym szacunkiem, ale Bliźniaczy Płomień JEST już na dobrej drodze do pozytywnej zmiany swojego życia, podczas gdy Ty nadal jesteś w lesie, a drogi nawet nie widać…

Minął ROK :)

Dziś mija rok od pierwszego spotkania z moim Bliźniaczym Płomieniem (w tym wcieleniu ;) )
Szalony czas, dużo zmian i jeszcze więcej miłości :)
Co przyniesie przyszłość?
Czas pokaże…

Dużo miłości Wam życzę! :) 

Pierwsze Walentynki, gdy naprawdę KOCHAM :)

Piszę ze łzami w oczach, z miłością w sercu, z miłością, która promieniuje ze mnie na wszystkie strony świata. Piszę, bo kocham i jestem kochana. 
Widziałam się dziś z moim Bliźniaczym Płomieniem, a wcześniej prosiłam go w myślach, żeby się pojawił :)  Nie ma takich słów, które mogłyby opisać, to jak się dziś czuję i nawet wyraz SZCZĘŚLIWA wydaje się być niewystarczający :) 

KOCHAM!

Motyle

Po wczorajszej mszy zostałam jeszcze chwilę w kościele żeby porozmawiać z Bogiem i poprosić Go o pomoc, bo już pomijając fakt, że bycie w relacji Bliźniaczych Płomieni nie jest łatwe, ja dodatkowo jeszcze teraz jestem na rozdrożu… Co dalej, gdzie iść, którą drogę wybrać? Skupiona zaczęłam się modlić, ale nie używałam do tego żadnej wyuczonej regułki. Własnymi słowami prosiłam w myślach Boga o światło… Zamknęłam oczy i nagle zobaczyłam pod swoimi powiekami MOTYLE… Szybko otworzyłam oczy i za chwilę zamknęłam je ponownie, a MOTYLE nadal tam były! Widziałam  je tak wyraźnie, były piękne :) Zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi, ale dopiero dziś dotarłam do kilku informacji.

Motyl jest zwiastunem zmian!

„Motyl to wyjątkowo piękny symbol transformacji, symbolizujący nie tylko przemianę, ale i szczęście, piękno, radość, lekkość, niezależność, wolność, nieśmiertelność, podążanie za tym, co się kocha i życiem w ekstazie.”

Nie ma czego się bać :) Będzie dobrze :)

Jak grochem o ścianę…

Chciałam dziś napisać o czymś innym, ale niestety wydarzenia wczorajszego dnia aż się proszą o komentarz.
Wiecie jak powinna brzmieć zasada Nr.1 odnośnie mówienia o Bliźniaczych Płomieniach?
NIGDY NIE DYSKUTUJ O BLIŹNIACZYCH PŁOMIENIACH Z OSOBĄ, KTÓRA TEGO NIE PRZEŻYŁA!
Właśnie tak. Już kolejny raz się o tym przekonałam na własnej skórze. Ludzie, którzy znają tylko zwykłe związki, zwykłe relacje damsko-męskie, niestety nie są w stanie ogarnąć potęgi tej miłości. Ile razy by się mówiło, tłumaczyło, zawsze będzie to na zasadzie „jak grochem o ścianę”. Takie osoby zawsze będą kwestionować wszystko, co ktoś znający się na rzeczy, powie. Zawsze będzie „a dlaczego tak myślisz?”, „dlaczego tak mówisz?”, „a skąd wiesz, że jest właśnie tak?”. A no bo qrde wiem! To kolejna rzecz, której inni nie zrozumieją. Bliźniacze Płomienie porozumiewają się telepatycznie, czytają sobie w myślach, odbierają swoje uczucia i emocje, jak radary. To jest nieprawdopodobne, ale tak jest. Kiedyś pewnie sama bym w to nie uwierzyła, ale ponieważ tego doświadczyłam, to o tym mówię.
Zawsze staram się wszystko jak najlepiej zobrazować i na szczęście większość wtajemniczonych w moją sytuacje ludzi rozumie ją I CHWAŁA IM ZA TO. Te osoby przy mnie są i po prostu wspierają każdą moją decyzję, mówiąc, że jakiekolwiek kroki podejmę, są ze mną. Tego właśnie mi trzeba. Nie gdybają, a co jeśli to, a co jeśli tamto. W żaden sposób nie próbują na mnie wpłynąć, ani pchać mnie w coś czego nie jestem pewna, tak samo zresztą, jak nie odradzają mi, gdy ja już się na coś zdecydowałam, bo wiedzą, że to nie oni są w tej sytuacji. A co najważniejsze, nie porównują mojej relacji z Bliźniaczym Płomieniem do żadnego przyziemnego związku, czy uczucia. Szanują to, że tak naprawdę wszystko w takiej relacji żyje własnym życiem i nie należy nic przyspieszać i naciskać na szybszy rozwój wydarzeń. TO TAK NIE DZIAŁA.
Za kilka miesięcy mój Bliźniaczy Płomień może zniknąć z mojego fizycznego życia na zawsze i mogę go już nigdy nie spotkać. Jeśli tak się stanie, a ja do tego czasu nie dostanę żadnego znaku, że mam iść z nim szczerze porozmawiać, to nie zrobię tego i zostawię wszystko tak, jak jest. Widocznie TAK MA BYĆ i jest nam to potrzebne do dalszego rozwoju nas samych, gdyż tak naprawdę właśnie to w relacji Bliźniaczych Płomieni jest najważniejsze – swój własny rozwój, a nie zespolenie cielesne z ukochaną osobą. Oczywiście to nie znaczy, że nie chciałabym, aby był ze mną, jak mężczyzna z kobietą, bo bardzo bym chciała. Bardzo bym chciała dać mu to wszystko, co kobieta daje ukochanemu mężczyźnie i tak samo chciałabym dostać to, co dostaje ukochana kobieta od mężczyzny. Ale wszelkie takie pragnienia stały się dla mnie drugoplanowe, a najbardziej na świecie chcę go po prostu KOCHAĆ. Chcę go wspierać w tym co robi i radować się codziennie z faktu, że Bóg mi go dał i że w taki fantastyczny sposób zostało przewartościowane i odmienione moje życie. Nie chcę mu nic nakazywać, ani zmuszać do niczego, bo do wielu spraw musi sam dojrzeć. Tak jak ja. On był tym bodźcem, który we mnie obudził tą całą miłość i to wszystko i tak samo ja dla niego tym jestem, ale każdy ma swój własny czas, w którym dojrzeje i nikt oprócz Boga nie ma na to wpływu. Co z tego, że pójdę do niego i mu powiem, „Wiesz, kocham Cię, a Ty mnie, bo jesteśmy Bliźniaczymi Płomieniami”. Jeśli on w tym momencie nie będzie na to gotowy, to tego nie ogarnie! Do tej pory są jedynie podchody, widzę, że chce porozmawiać, ale się waha, a jeśli się waha, to znaczy, że nie jest do końca gotowy i pewny! Proste i logiczne.
Moja sytuacja z Bliźniaczym Płomieniem jest podwójnie trudna, bo do tego wszystkiego on jest jeszcze księdzem. Osobą, która z punktu widzenia wielu ludzi „nie ma prawa” zakochać się w kobiecie. Ma służyć tylko Bogu, koniec i kropka. I nagle co, chłopak ma „ułożone” życie i pojawiam się JA i wszystko się zmienia. Wszystko w co do tej pory wierzył, znika. Wszystko wywraca się do góry nogami. On nie może się z tego wszystkiego zwierzyć komuś od tak sobie, na luzie, jak ja. On wiele rzeczy musi zachować tylko i wyłącznie dla siebie. Czuje ze mną więź, wie, że jestem mu bliska, ale jednak nic konkretnego nie robi. To jest też dla mnie jakiś sygnał o braku jego gotowości do działania. Prawie codziennie widzę, jaką walkę ze sobą toczy, odbieram jego emocje, słyszę myśli. To wszystko dla Was jest niezrozumiałe, ale dla mnie to codzienność. Nauczyłam się z tym żyć, nauczyłam się czekać, nauczyłam się być cierpliwa. To właśnie cierpliwość jest kluczem do sukcesu w tym wszystkim.
Jeśli Bóg zadecyduje, że trzeba nas jeszcze rozdzielić, OK. Tak, będzie mi przykro i na pewno nie raz w oczach pojawią się łzy, bo nikt z kamienia nie jest. Ale zrobię wszystko żeby ten smutek zagłuszyć i żeby jak najwięcej miłości i światła wysyłać z mojego serca do serca mojego Bliźniaczego Płomienia. Dzięki mojej sile i dzięki Bogu przetrwamy wszystko!

„Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci – jest Twoje. Jeśli nie – nigdy Twoje nie było.”