SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2018 :)

Sprzątałam. Zarówno w domu, jak i w życiu. Cały 2017 r. Nie, nie jest do końca i idealnie posprzątane, bo to niemożliwe, a ja nie jestem perfekcyjną panią domu ;)
I wcale nie chcę nią być!
Rok 2017 przyniósł WIELE lekcji. Spora część nadal jest do zrobienia, ale spoko, mam na to całą wieczność :D Chcę powiedzieć, że wcale nie jest prawdą, że w Nowy Rok wchodzimy z czystą 365 stronicową księgą. Powiem nawet, że to gówno prawda, bo każdy ma porobione jakieś notatki na przyszłość, podkreślenia, tu kursywa, tam pogrubienie itd. W każdy Nowy Rok wchodzimy z bagażem, a czasem nawet z nadbagażem, ale każdy z nas ma kolejne 365 dni, żeby coś zmienić, żeby napisać od nowa jakiś rozdział albo żeby z bazgrołów zrobić bestseller swojego życia.
Żyjcie tak, żebyście nie musieli się za siebie wstydzić, żebyście mieli czyste sumienie i żebyście mogli spać spokojnie. Bądźcie z siebie dumni, patrzcie na siebie z miłością, kochajcie swoje odbicie w lustrze. Żyjcie w zgodzie sami ze sobą!
Zanim zaczniecie zmieniać cały świat, zmieńcie najpierw swój świat wewnętrzny, bo to tu jest centrum wszechświata. Od nas się wszystko zaczyna. Nie pierniczcie, że czegoś się nie da zrobić, skoro się do cholery da :D Odprawcie swoje ego z kwitkiem i dopuście do głosu duszę :) Nie dajcie sobą pomiatać, miejcie swoje zdanie i brońcie go.
Pamiętajcie jednak, że zmiany nie zajdą z dnia na dzień, bo zmiany, to proces, który musi trochę potrwać. U mnie trwa to już prawie od 5 lat i z każdego najmniejszego osiągnięcia się cieszę, bo jest z czego :)

Wszystkim i każdemu z osobna życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2018 :)

BĘDZIE DOBRZE!!!

MUSI!!! :)

Świątecznie :)

Wesołych Świąt Bliźniory i Bratnie Duszory :)
Jak się czujecie? Powiem Wam szczerze, że bałam się dzisiejszego dnia, bo od tygodnia chodziłam rozpieprzona na części pierwsze i ratowałam się Deprimem…
Wspomnę tylko, że w moim życiu obecnie wszystko gra i dobrze się układa, także nie trudno się domyśleć skąd wzięło się rozpieprzenie ;) Mam to każdego roku po kilka razy od 4 lat, więc w sumie przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy, ale wyobrażacie sobie opcję, że mam męża, dzieci, ułożone życie i nagle, całkiem z dupy, pojawia się takie rozpieprzenie? HA HA HA. No boki zrywać ;)
I Bogu niech będą dzięki, że z nikim nie jestem! Uff ;) Bo być z kimś będąc wciąż w takiej emocjonalnej dupie, to nie było by fajne DLA NIKOGO.
Hmm chyba ostatnio przesadzam ze słowem DUPA, ale co tam :D
DUPA, DUPA, DUPA! :D :D :D
Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT :)

UWAGA – BARDZO WAŻNE!!!

Wchodząc dziś na bloga zastałam taką oto informację:

UWAGA WAŻNE!

Drogi blogerze / Droga blogerko

Informujemy, że 31 stycznia 2018 platforma blog.pl zostanie zamknięta.

I cóż? Ja sobie to przemyślę, co dalej z tym fantem. Czy chcę bloga kontynuować czy jednak skorzystać z okazji i rozstać się z nim raz na zawsze. Pomyślę, zobaczę i dam znać.

Wiem, że wielu osobom ten blog pomógł i nadal pomaga. Mi też pomagał, ale do czasu, bo potem stał się kulą u nogi, dlatego musiałam zniknąć. Wezmę wszystko pod uwagę. Jest jeszcze trochę czasu do ostatecznej decyzji, także tak :)

Miłego dnia :)

Bliźniaków Gwiezdne Wojny ;)

Hejo :)

Oglądałam wiele filmów, które mogłyby świadczyć o tym, że są o Bliźniaczych Płomieniach, ale to co zostało pokazane w najnowszej części Gwiezdnych Wojen (tak jestem fanką! :D ), to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Już poprzednia część coś sugerowała, ale ta część rozwaliła system! W poprzedniej części bardzo subtelnie to wszystko jeszcze wygląda, a w tej, to już po całości pojechali. Jak dziwnie było patrzeć na to, co dzieje się z Kylo Renem i Rey, wiedząc, że przeżywasz dosłownie to samo :D Nie będę się rozgadywać na ten temat, bo nie chcę tu robić żadnych spoilerów tym, którzy jeszcze nie oglądali ;) Zachęcam jednak do obejrzenia :) WARTO!
Nadal nie mogę dojść do siebie, a od premiery już kilka dni minęło :D :D :D
I jeśli mój JEDEN czy DRUGI to obejrzy, to nawet jeśli są wciąż w czarnej dupie, to coś im zaświta w tych łepetynach :D Na bank :D Nie ma innej opcji! :D
W kinie patrzysz na film, a potem wracasz do domu i masz to na żywo :D W 2D, 3D a nawet i w 5D :D :D :D

NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI! :D

NIE, NIE i jeszcze raz NIE

Heloł psychiczni moi :D
Tutaj Wasza psychiczna ja :D
Pojawiam się i znikam, ale to szczegół ;)

Chcę coś wyjaśnić, a zatem – nie po to kasowałam adres e-mailowy ze stronki, żeby teraz ponownie go podawać. Zrobiłam to PO COŚ i na każdego na pewnym etapie tego całego cyrku przychodzi taki czas, że musi się odizolować w każdym tego słowa znaczeniu. Nie przyszedł jeszcze na Was? Zapewniam, że na bank przyjdzie ;)
Nie mam cudownych rozwiązań na Wasze sytuacje, bo każdy ma się z tym uporać SAM. Po to są separacje i wszystkie inne duperele związane z BP, które Was dołują itd.
Czujesz się smutny/a? Spoko. Masz depresję? Spoko Ryczysz całymi dniami? Spoko.
I tak dalej. Wszystko SPOKO. Tylko po co sobie to robisz? ;) Zawsze sobie zadaję to pytanie, gdy mam doła albo za duże górki ;) I odpowiedź zawsze jest ta sama – bo jestem DEBILEM! :D Przepłaczę sobie wieczór, poużalam się nad sobą bla, bla, bla, jaka to jestem nieszczęśliwa, że nie mam tego czy tamtego, a on jest taki, śmaki i owaki i mi przechodzi. I SPOKO :D
Nie bądźcie niskoenergetycznymi zasrańcami! Wy macie iść w górę, rozwijać się duchowo, nauczyć się kochać PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE, a nie katować się tym, że „NIE JESTEŚCIE RAZEM”. Powiedzieć Wam coś? NIE BĘDZIECIE RAZEM, DOPÓKI NIE ODWALICIE NIEZBĘDNEJ DO TEGO ROBOTY NA POZIOMIE DUCHOWYM!!! A pierdząc w stołki, rozkładając ręce i wyjąc do księżyca, to zapomnijcie, że Wam się w ogóle uda tę robotę odwalić i ruszyć z miejsca.
Rozruszajcie swoją intuicję i na tym bazujcie. Rośnijcie w duchową siłę!
Teraz mi powiecie, że „przecież my kochamy siebie”. A ja Wam na to – NIE, NIE KOCHACIE. Dopóki jesteście dupami wołowymi, które czekają na cud, zamiast sami być tymi cudami, to nie ma takiej opcji, że kochacie siebie. Koniec i kropka ;)

Jeśli zastanawiacie się co u mnie, to u mnie SPOKO :D A tak serio mówiąc, to jestem po szpitalu i niezbędnej dla ratowania życia operacji, obecnie dochodzę do siebie i wszystko idzie dobrze.
Jeśli chodzi o duchową stronę, to niewątpliwie poszłam w górę, zaliczając kilka kamieni milowych po drodze, które chcąc nie chcąc, powaliły mnie na kolana. Jestem na to przygotowana, że takie rzeczy mogą mnie spotykać już do końca życia, ale gdy taki moment nadchodzi, to wtedy cofam to, że jestem gotowa i zachowuję się, jak totalny świeżak w temacie BP :D No dosłownie, jak debil, no :D Ale te momenty nie trwają długo, w sumie to są coraz krótsze. Nie wiem ile przede mną i gdzie w tej całej drodze jest obecnie mój BP. Mogę polegać jedynie na intuicji. Zresztą jestem teraz na bardzo dziwnym etapie, gdzie z całą stanowczością mogłabym powiedzieć, że BP nigdy nim nie był, a jedynie był Bratnią Duszą, a ten, który miał być tylko BD w gruncie rzeczy jest BP. Taka teoria, moja teoria wywaliła mój świat do góry nogami (znowu!) i właściwie to jestem w fazie obserwacji rozwoju sytuacji. Mam dziwne sny, dziwne energetyczne odbiory gościa, który miał być tylko BD, a tymczasem wygląda na to, że jestem z nim bardziej połączona i kompatybilna niż z rzekomym BP. Wiem, że masło maślane, ale co zrobić – taka karma :D
Nie sugeruję się coraz to nowszymi teoriami o Bliźniakach, które co chwila się pojawiają w necie. Polegam tylko i wyłącznie na tym co się dzieje w moim świecie, polegam na mojej intuicji.
Moja dobra rada jest taka, abyście niczego nie negowali i żebyście z góry nie zaprzeczali oraz abyście nigdy nie mówili nigdy, bo na tym szczególnie BP mogą się nieźle przejechać :D Wiem, co mówię :D
Trzymajcie się i jakby ktoś coś, to raz w rynnę, raz w parapet ;)

P.S. Do osoby, która stwierdziła, że moja miłość wyparowała ;) NIE, ona nie wyparowała, nadal tam jest, nadal bardzo silna, tylko ja jestem mądrzejsza i na pierwszym miejscu stawiam siebie :) I tyle :)