Wybieram siebie!

Wybieram siebie, bo na to zasługuję.
Wybieram siebie, bo jestem tego warta.
Wybieram siebie, bo zbyt długi czas o sobie nie myślałam.
Wybieram siebie, bo zbyt długo wybierałam wszystko inne, oprócz siebie samej.
Wybieram siebie, bo ludzie odchodzą, ludzie przychodzą, a ja zawsze ze sobą zostanę.
Wybieram siebie, bo chcę cieszyć się życiem.
Wybieram siebie, bo chcę być szczęśliwa, a nikt inny mi tego szczęścia nie da.
Wybieram siebie, bo ze sobą czuję się dobrze.
Wybieram siebie, bo liczę się ze sobą.
Wybieram siebie, bo akceptuję siebie.
Wybieram siebie, bo kocham siebie.
Wybieram siebie, bo tylko ja mogę mieć nad sobą władzę.
Wybieram siebie, bo zbyt dużo ludzi wybiera wszystko inne oprócz siebie.
Wybieram JA.
TY jesteś w drugiej kolejności.

9 Komentarze

  1. Super, chyba każdy tak powinien, ale nie nonstop, trochę niepokojące tylko to z władzą nad sobą, bo to tak w opozycji do czyjejś władzy nad Tobą, ale pewnie jak zwykle nie rozumiem
    No i TY to myślę powinien być „każdy TY”, nie bliźniak czy bratni bo to on teraz na podium…;)
    Ale z kimkolwiek tam chcesz, wydaje mi się że MY też by się przydało, bo jak Ty wybierzesz siebie, bratni siebie to też lipa…

  2. Im dalej idę, tym bardziej widzę, że na moim podium nie powinien stać nikt inny oprócz mnie samej.
    Powodzenia w docieraniu do tego we własnym zakresie ;)

  3. Też dobrze, najważniejsze żebyś była szczęśliwa.
    Ja też jak się „odkocham” to też już nie chcę nikogo

  4. To nie jest kwestia „nie chcę nikogo”.
    To jest kwestia „kocham siebie na tyle, że już nigdy nie pozwolę, aby ktoś lub coś mnie zraniło czy weszło na głowę”.

    Nie odkochałam się Marcel, ale zrozumiałam, co jest dla mnie najważniejsze.
    Tym czymś jest moje własne szczęście.

  5. Ale wszystko zaczęło się od bliźniaka, tak czy nie? Czy on Cię zranił i wszedł na głowę? Chyba nie… Śmiem twierdzić że Cię uzdrowił, może nieświadomie a może tak…

  6. Tak, zapoczątkował we mnie pewne procesy, to prawda.
    Akurat o wchodzeniu na głowę, to nie miałam konkretnie jego osoby na myśli.
    Czy mnie zranił? Tak myślałam kiedyś, ale prawda jest taka, że on tylko wyłuszczył cały syf we mnie.
    Wszystko co we mnie do naprawy.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.