50 Komentarze

  1. Bardzo ładna piosenka, choć nie przepadam za tym zespołem. Szczególnie refren mi się spodobał. ;)

  2. I dodam, że kurde, ja naprawdę Was potrafię zrozumieć i współczuję wszystkim, którzy serio czują tę bezwarunkową Miłość i mają pewność w sercu, a którzy muszą zmagać się z huśtawką nastrojów, ogromną tęsknotą, żalem, pretensjami do siebie, rozczarowaniem itd.
    Często płaczę nad światem i np. nad zranionymi osobami, którzy kochają i chcą jak najlepiej, a np. dostają kosza, ktoś ich olewa, zdradza, rani. To mega dołujące i mnie to boli. Chciałabym coś zrobić, jakoś pomóc, ale jestem bezsilna…
    Trzymajcie się i nie dajcie się zwariować.

  3. Wolę mocniejsze brzmienia :) A propo brzmień: dziś w radiu najpierw piosenka ulubionego zespołu mojego Bliźniaka, zaraz potem mojej ulubionej grupy. Dodam, że obydwa nieczęsto są do posłuchania w radiu. I tak się zastanawiam: skoro cały świat w przeróżnych konfiguracjach mi przypomina, że gościu istnieje – i to nie są zwyczajne zbiegi okoliczności – to może ten mój świat chce, żebym myślała? Tęskniła? Walcowała temat? Ryczała nocami i zaklinała księżyc? Przerabiała to uczucie i szukała rozwiązania innego, niż odpuszczenie? Albo może nauczyła się odpuszczać POMIMO tych przypominajek? Nieźle jesteśmy ćwiczeni… Co Wy na to?

  4. Byłoby łatwiej :) Przynajmniej przypominałabym sobie w momentach jakichś egzystencjonalnych kryzysów w rodzaju: „jesień, deszcz po szybach, w radiu smętne balladziątka, a ja siedzę pod kocykiem z herbatką z imbirem i jest mi smutno” (opcjonalnie: zima, śnieg po szybach, w radiu „Last Christmas”, reszta jak wyżej). A nie w momentach mobilizacji: „W Lidlu masło, buraczki, dziesięć jajek… o, wóz z rejestracją jak jego data urodzenia!” *smęt*

  5. No dobrze, serio, a co chcesz się nauczyć odpuszczać, co masz na myśli?
    Odpuszczać marzenia, czy to uczucie? Marzenia lepiej odpuścić, wszyscy tu o tym piszą, uczucie no way, chyba że to indywidualne, może zapomnisz..

  6. Czy ktoś tutaj ma wgl kontakt z bliźniakiem ? Ja ze swoim uzgodniłam ze zostaniemy w relacji przyjacielskiej będziemy sie wspierać o byciu razem napewno narazie nie ma mowy może zejdziemy sie jak oboje przejdziemy na emeryturę :) a tak jest mi lżej żyć bo normalnie z nim rozmawiam , dzwonię jak mam problem on akceptuje mojego narzeczonego i jest jakoś normalnie nikt nie ucieka nie płacze w poduszkę radzę wam pogódźcie sie z bliźniakami pozostańcie w zgodzie

  7. Marcel, a można odpuścić marzenia, nie odpuszczając uczucia? Jak coś się tli gdzieś głęboko, to idą za tym pragnienia. Można nad nimi panować (tak, jak nad tym, jak reagujemy na swoje uczucia – na przykład kochamy, ale nie rzucamy się na szyję tej osobie), ale nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktoś kochając nie miał żadnych marzeń, pragnień, fantazji, nadziei związanych z tą osobą.

  8. Myślę, że nadzieję gdzieś tam głęboko ukrytą można mieć. I trudno w sumie jej nie mieć. Grunt, by nie Oczekiwać, że coś się wydarzy.

  9. Po 7 latach byliśmy w końcu razem na co dzień (w związku byliśmy po ok. roku znajomości – były oczywiście okresy, kiedy on uciekał i niby zrywał, bo ja też miałam trudny charakter, ale w miarę stały kontakt był zawsze), zamieszkaliśmy, ale po roku znowu trzeba było się rozdzielić z przyczyn losowych i tak to trwa do dziś. Widocznie było jeszcze za wcześnie.

  10. ~Matylda

    Wielu osobom wydaje się, że mają bliźniaka. Nie wiem, jak można mieć innego narzeczonego? W dodatku on to popiera i nie jest zazdrosny, smutny, zdołowany? Czy on w ogóle dawał ci kiedyś prawdziwe dowody miłości? To nie może być tak, że ty zakochana byłaś na maksa, a on tylko czasem zainteresowany.
    Jedna dziewczyna też prowadzi bloga i o tym wspominała, że teraz każdy sobie wyobraża, że ma bliźniaka (szczególnie w Stanach), a tak nie jest.

  11. dodam, że ta dziewczyna 12 lat żyła bez jakichkolwiek kontaktów twarzą w twarz ze swoim twinsem i nie potrafiła być oraz nie chciała być z nikim innym. nie chciała udawać i oszukiwać, bo w sercu, w głowie miała tylko jego, a ona nie miała ochoty zadowalać się namiastkami.
    tym bardziej była zdziwiona, że wiele osób tylko po 2-3-4 lata były w czymś niby podobnym, a już wyobrażały sobie, że to ich BP. :D

  12. Lady

    Układy z Bliźniakiem mogą być bardzo skomplikowane i takie często są, z tego co wiem. Sama też należę do tej części. I różne rzeczy są możliwe, jeśli zdobędziemy pewien poziom świadomości, dojrzałości i akceptacji.
    Dodam tylko, że ad. psychologii nie jestem w sumie laikiem, więc każdy przepadek (swój też..) rozpatruję sobie jakby z 2 punktów widzenia i
    też mam wrażenie, że niektórzy dorabiają sobie teorie o TF i chyba szkoda, ale.. Może potrzebne im takie doświadczenie. Generalnie nie nam oceniać, jak nas nie proszą – lepiej będzie, aby każdy skupił się na sobie w tej kwestii :)

  13. Matylda
    Ja bardzo bym chciał tak jak Ty
    Normalny kontakt, rozmowa, fakt Ona jest dla mnie ciągle Tą Kobietą, no ale… sam nie wiem

  14. ~Masza

    to nie moja sprawa, nie nasza, masz rację. nie zabronię nikomu sobie myśleć tego, co tam sobie wyobraża, ale dobrze jest o tym wspomnieć, bo ktoś nowy, kto tu przyjdzie, to też może skorzystać na tym, co tu piszę.
    zamiast tracić czas i żyć w świecie fantazji, może niech skupia się na nowych doświadczeniach i ludziach.
    jakaś inna osoba pisała w komentarzach, że w ogóle nie myśli już o twinsie i teraz chce sobie spokojnie układać życie z kimś innym, a twin nie robi żadnego wrażenia. no to heljo, przecież logiczne jest, że to nie był żaden bliźniak, skoro zapomniała/przestała czuć do niego cokolwiek.
    ja nawet wtedy, jak miałam załamki, ogromnie cierpiałam i może chciałam skupić się na kimś innym, to nie mogłam, nie potrafiłam, bo to było zbyt silne, dlatego też nie rezygnowałam, bo nie potrafiłam. to było silniejsze niż cokolwiek. i dopiero po naszym kolejnym, losowym rozstaniu, jakimś totalnym „zbiegiem okoliczności” dowiedziałam się o czymś takim jak TF. wcześniej przez wiele lat nigdy o tym nie myślałam nawet (nie wierzyłam w żadne szczególne przeznaczenie ludzi, tylko myślałam, że trzeba mieć szczęście w miłości i mieć taki charakter/predyspozycje, który pozwala wierzyć w miłość po grób), choć stykałam się/słyszałam gdzieś z określeniami „dwie połówki jabłka” i „bratnie dusze”. najbliżej mi do bycia Chrześcijanką, jednak ktoś tu już pisał, że to wcale nie wyklucza wiary w TF.
    dlatego też bardzo dobrze rozumiałam tę dziewczynę, co to 12 lat dawała radę, choć też stwierdziła, że jest w czarnej d*pie. też negowała długo to, nie wierzyła, nie chciała tego przyjąć do wiadomości, ale w końcu musiała. ;)
    no i mój mężczyzna zawsze wracał, kiedy ja przestawałam gonić, wydzwaniać itd. kiedyś serio nawet myślałam, że ok, twoja wola, mojej miłości i tak nic nie zmieni, więc rób, co chcesz. byłam już nastawiona, że koniec, to koniec i pewnie już serio przestaniemy mieć kontakt, ale On zawsze wracał, szukał pierwszy kontaktu, choć do dzisiaj lubi sobie mówić, że powinien grubym murem się otoczyć i trzymać się z daleka ode mnie, bo jestem niemożliwa. w każdym razie nadal jesteśmy razem, ale znowu osobno (spora odległość dzieliła nas od początku, poza tym możliwości finansowe, bo byliśmy jeszcze nastolatkami, kiedy Go poznałam). w dodatku poznałam Go przez Internet, dosłownie pierwszy kontakt i było po mnie (nie widziałam człowieka na oczy jeszcze, żadnego zdjęcia itd.). nie rozumiałam tego, nigdy nie byłam tak kochliwa, a nawet zdystansowana do tych spraw (będąc jeszcze dzieckiem chciałam być zakonnicą i nie wyobrażałam sobie być w jakimś związku), pierwszy raz nie mogłam całą noc spać, bezsenność mnie nigdy nie dotyczyła, a tu takie rzeczy. synchrony też były itp. liczba naszego imienia jest taka sama… cała masa spraw/rzeczy, których nie da się normalnie wytłumaczyć.
    w każdym razie naprawdę warto przemyśleć sobie coś wiele razy. czasem szkoda marnować cenny czas na coś, co nie jest do końca tym, co sobie wyobrażamy.
    pozdrawiam. :)

  15. ~ Lady

    „to nie moja sprawa, nie nasza, masz rację. nie zabronię nikomu sobie myśleć tego, co tam sobie wyobraża, ale dobrze jest o tym wspomnieć, bo ktoś nowy, kto tu przyjdzie, to też może skorzystać na tym, co tu piszę.
    zamiast tracić czas i żyć w świecie fantazji, może niech skupia się na nowych doświadczeniach i ludziach.”

    A, rozumiem. To też prawda.
    Myślę, że jeśli już to łatwiej będzie pisać o jakichś osobach trzecich. Nie możemy komuś w twarz powiedzieć, ze myli się w swoich uczuciach, bo on doskonale wie, co czuje (każdy z nas to pewnie przerabiał na własnej skórze).. To, że może to błędnie interpretować, to prawda, tylko o tym – jeśli w ogóle się dowie – to po jakimś czasie.
    Problem jest taki, ze opisy TF jakie można znaleźć w necie, pasują do zwykłego, mocnego zauroczenia czy tez fascynacji. Jak to pociągniemy dalej, to zależy też od naszej osobowości, ale nie jest sztuką wkręcić sie w takim momencie w TF – i to też prawda..

    Tak sobie myślę, że staż trwania z uczuciem do TF tez nie może być wyznacznikiem, czy to jest TO, czy nie (kiedy mamy przykłady niezrealizowanych związków). Nie odnoszę się do żadnego konkretnego przypadku stąd, żeby nie było. Rzecz jest w tym, że są ludzie, którzy na swój magiczny sposób lubią się unieszczęśliwiać i trwać w takim stanie i zawsze znajdą sobie powód, by taki stan w sobie utrzymywać. Różnie jest to nazywane, a psychologia też to zna. Chodzi mi o te przypadki, kiedy to ktoś nie da sobie szansy na coś nowego i nie może – i nie chce – tego „TF” przepracować. Na taką osobę coś takiego wpływa cholernie destrukcyjnie pod każdym względem, a sensem spotkania TF – także w takim skomplikowanym wydaniu – jest przecież rozwój. Ale tez nie wiem, czy taka osoba błędnie ocenia i to nie jest TF, czy może nie potrafi jeszcze tego przepracować..? Jak to sprawdzić?

    Tak wtrącę swoje 3 grosze ad. tego, jak to się niektórym zmienia, ze Bliźniak po czasie przestaje być Bliźniakiem itp. Wg mnie – nie ma takiej opcji, jeśli mamy do czynienia faktycznie z TF.. Tak mi się wydaje. Możemy mieć chwilę, że my CHCEMY aby ten dany człowiek nie był tym cholernym TF, bo jak to nie rokuje, to można się z miejsca pod pociąg podłożyć, piękna wizja dalszego życia, nie ma co.. Powiem, jak było u mnie: mam tego wyrodnego Bliźniaka ;) Okoliczności sprawiły, ze nam się drogi rozjechały – może na stałe, może nie. Nie mamy teraz na to wpływu – czas pokaże. Postanowiliśmy, ze każde spróbuje pójść swoja drogą. Kurna, no szkoda życia, jak już i tak jest, jak jest i na dany moment inaczej być nie może.. Leżeć i płakać? Tak tez nie można. Ale spoko – sądziłam, ze zakładać sobie mogę, a pewnie i tak każdego będę odrzucać, no bo kto mi go zastąpi? A wyszło tak, ze nawet wyszłam za mąż.. Teraz jestem w trakcie rozwodu, jak gdzieś tam wspominałam, więc – jak widać – eksperyment się nie udał ;) Ale tak serio – był moment, iż sądziłam, że faktycznie – mam sobie ułożyć życie z tym nowym człowiekiem. Tak czy siak akceptowałam i akceptuję układ, jaki muszę mieć z TF, wiec.. Wszystko wydawało się być fajnie (aczkolwiek wiedziałam, że to związek karmiczny, ale pomińmy to), wszystko pasowało, było szczere uczucie. ALE – ani przez moment nie odeszła ode mnie świadomość, że to jest „tylko” partner, a TF pozostał niezmienny – i co do tego nigdy nie miałam i nie mam wątpliwości. Sądziłam, ze nie ma opcji na taka konfigurację, na taki podział uczuć, ale jednak można. Przynajmniej na jakiś czas. Jednak to ja odpuściłam i szczerze mówiąc – nie mam zamiaru próbować ponownie. Chyba, że mnie ci na Górze znowu w coś wepchną, ale to nie dla mnie.

  16. Lady, wiemy, że to Lotos, nie musisz być taka tajemnicza i pisać „ta dziewczyna” :D
    Link do jej bloga OD DAWNA jest na moim blogu ;) Ona sama się tu wielokrotnie odzywała.
    A tak poza tym, to ani jej historia, ani to, co mówi, nie jest dla nas żadną wyrocznią.
    Tak samo, jak moja nie jest, ani Twoja nie jest, ani niczyja nie jest.
    Masz sobie swoje doświadczenia, to sobie je miej.
    Ja sobie będę mieć swoje, które trwają 3 lata odkąd dowiedziałam się o teorii BP (hahahahahahahaha o jesu, jakie to śmieszne, no normalnie boki zrywać, TYLKO 3 LATA :D no żenada i w ogóle nie powinnam się kwalifikować do niczego, ani wypowiadać w żadnej kwestii ;) ).
    Stanęłam twarzą w twarz z tym człowiekiem, dotykałam tego człowieka. CZUŁAM GO W 100%.
    Pisanie tutaj textów typu: „ojeja, jak sobie ktoś chce ułożyć życie z kimś innym, to na bank tamten nie był BP” jest po prostu podłe!
    Jeżeli ktoś się lubi zadręczać i biadolić, robiąc z siebie ofiarę losu, bo Bliźniak to i Bliźniak tamto, no to qrna bardzo proszę.
    Ja na tyle zrozumiałam o co tutaj chodzi, że jestem w stanie wyjść z tej ciemnej dupy i żyć normalnie i być szczęśliwa.
    Ktoś mi zabroni? :D
    Jeśli ktoś ma z tym jakiś problem, no to już jest jego problem :D
    Generalnie mam w dupie to, co ludzie sobie myślą o mojej drodze i moich wyborach życiowych, bo to do cholery jest moja droga i nic nikomu do tego :)
    A jeśli coś się komuś nie podoba, to po co tutaj pisze? :)
    Proszę każdego, kto chce nam wciskać jakieś kity, o opuszczenie tego bloga.
    Proste i logiczne.

    Nie każdy ma to „szczęście”, że może sobie być z Bliźniakiem i się z nim rozstawać, być i się rozstawać i tak w kółko do zrzygania z powodu nieprzerobionych spraw.
    Ja akurat jestem odseparowana od Bliźniaka T O T A L N I E.
    Jeśli ktoś nie wie co to znaczy, to niech się uciszy.
    Niech nie pisze pierdół o swoim zajebistym oświeceniu.
    Byłam na takim dnie z powodu Bliźniaka, że serio, mało kto mnie zrozumie.
    A zrozumie mnie tylko ten, kto przeżył ten cały ból, gdy ktoś kogo się tak bardzo kocha – znika na amen.

  17. Marcel, chyba właśnie te pragnienia, marzenia i nadzieje nas wszystkich tutaj zebrały do kupy. Bo – poprawicie mnie, jak się mylę – każdy z nas ma dość życia w wymyślonej sobie sferze, nierealnej, nienamacalnej, choć niekiedy w rzeczywistości walimy głową w jakiś absolutnie uchwytny znak. A chcemy tylko jednego: wiedzieć, że wszystko jest w porządku na tym świecie, że nic się złego nie dzieje. Niektórym wystarczy do tego SMS, niektórym spojrzenie w oczy, jeszcze innym trzeba będzie dotyku… Ale to wszystko nie jest już w strefie energii, ducha – my chcemy materii! Być może dlatego, że wierzymy tylko w to, co nasz mózg potrafi zanalizować, pojąć i wytłumaczyć, a nie wierzymy naszym przeczuciom, gdzieś zagubiliśmy intuicję i zaufanie do wszechświata, że jesteśmy na najlepszej drodze i że właśnie te lekcje mamy grzecznie odrobić. Nie wiem, ja sobie to tak tłumaczę w momentach „kryzysowych”. I staram się stawiać na odczuwanie.

  18. Okoma

    Może. A może tez dlatego, że TF – jak idealistycznie by do tego nie podchodzić – zawiera w sobie też cielesność.. Więc samo platoniczne uczucie, lub przymuszony przeskok na takie relacje na odległość, trudne są dla nas też tak po ludzku.. Wszystko razem wzięte do kupy – no chce się wyć, często gęsto..

    Myślę, że tak zbieramy się do kupy wokół tego tematu, bo raz, ze chcemy się dowiedzieć, co się z nami i u nas dzieje. Zachowujemy sie trochę jak ludzie chorzy na jakąś dziwną chorobę, której ani nie można dobrze zdiagnozować, ani za bardzo nie wiadomo, jak leczyć – a trudno z nią żyć. I dwa – przede wszystkim mamy nadzieję, że jest jakiś sposób, który sprawi, że wszystko zakończy się happy endem. I że gdzieś ten sposób znajdziemy, ktoś o nim napisze, da dobry przykład. Że to cierpienie nie jest ot tak, sztuka dla sztuki. Chcemy podkarmiać własną nadzieję. A prawda jest taka, że nie ma patentu na happy end. Będzie jak ma być i im szybciej pogodzimy się z tym znakiem „?” i nauczymy z nim żyć, tym lepiej dla nas. Scenariusz końcowy nas prawdopodobnie i tak zaskoczy. Generalnie trzeba przyjąć, że to co się dzieje, zawsze jest najlepszym, co się może zadziać. Przestaniemy się wtedy „szarpać” sami ze sobą. Tylko oczywiście to, co „dobre” z naszego ludzkiego punktu widzenia zazwyczaj ma się nijak do tego, co „dobre” – z duchowego punktu widzenia ;)

  19. Mnie osobiście już zaczyna strasznie denerwować to całe tf , doprowadzę do starcia ze swoją bliźniaczka po prostu zapytam wprost czy ona czuje to samo co ja do niej bo może to jest jednostronna choroba chociaż widać po oczach i zachowaniu co sie z nią dzieje co ona czuje ale jeśli zaprzeczy to może jakiś psychiatra , terapia trzeba wkoncu o tym z kim pogadać w 4 oczy. Może jak razem będziemy świadomi to będzie nam lżej z tym , nie musimy być razem bo mnie nie pociąga seksualnie nie mój typ kobiety po prostu kocham ja jak swoje dziecko jak siebie samego. A może to nawet nie mój tf może moja wyobraźnia napewno coś w tym kierunku musze zrobić żeby ta sytuacje wyjaśnić bo inaczej zwariuje

  20. Taryn
    :) znowu zaczyna Ci przybywać pacjentów w tym psychiatryku, a ten materac obok Marany to jeszcze wolny?

  21. Masza: dzięki. Doskonale to ujęłaś! „Sztuka dla sztuki” – tak, mamy nadzieję, że to do czegoś w końcu prowadzi :)

    Alex: mam podobnie, człowiek nie pociąga mnie seksualnie nic a nic. To inny rodzaj przyciągania. No i mój BP zaprzeczył – odważyłam się raz zapytać. A regularna wymiana sprzecznych sygnałów trwa. Przy niektórych spojrzeniach takie iskry się sypią, że sam diabeł w piekle to słyszy! A potem zlewka pół roku, znów spotkanie, znów dziecinne zachowania, w których widać, jak bardzo nie potrafimy sobie obydwoje poradzić ze swoją obecnością. A jeszcze później seria niekończących się SMSów. I weź nie wyląduj z niebieskimi tabletkami w pokoju bez klamek…

  22. Tf nie pociąga fizycznie ? Hmm to ciekawe.
    Mi bardzo brakuje bliskości, dotyku, ale to pewnie kolejne uzależnienie – od oksytocyny :) , widzicie wszystko się da wytłumaczyć. LOL
    Tylko dziwnie nie ciągnie mnie i nie pomaga przytulanie psa czy kogokolwiek, to jest za bardzo złożony mechanizm..
    A tak serio – jeśli coś jest na rzeczy to właśnie na poziomie energetycznym dwie osoby są do siebie dopasowane, to też może być przyczyną przyciągania.. albo aż..
    To JEST Magia, słowo Tantra coś Wam mówi? :)

  23. Marcel, gdy podaję dziadkowi takie niebieskie tabletki, to jest spokojniejszy ;)
    Ten „pociąg fizyczny”, a raczej jego brak, to nie tak, że nie chciałabym się przytulić lub chwycić za rękę. Każdy nasz mniej lub bardziej przypadkowy dotyk wywala z butów! Tak, też wpadłam na pomysł z oksytocyną. Nie wierzę, że hormony potrafią działać aż tak wybiórczo. Nawet przy założeniu istnienia feromonów :) U mnie jest tak, że po prostu nie pragnę go zaciągnąć do łóżka :) Obiektywnie rzecz biorąc, ten mój BP nie jest jakoś specjalnie urodziwy, Założę się, że gdyby nie było tego magicznego „czegoś więcej”, to mogłabym potknąć się o kolesia i bym go nie zauważyła! Ale zauważyłam. I w 5 sekund przepadłam :) No dziwny jest ten świat.

  24. No tu to Cię rozumiem dobrze, Ona też bardziej takie brzydkie kaczątko :D, a ja przystojny całkiem całkiem ;)
    Może ja też te niebieskie powinienem, emeryt ponoć a i spokojniejszy też mógłbym być

  25. Autorko bloga, ale Ty się strasznie frustrujesz i jesteś dość agresywna. Nie podoba mi się to, źle odczuwam te rzeczy od Ciebie. Przykro mi, że masz mnie za podłą. Nigdzie nie pisałam o Tobie, nie miałam nikogo konkretnego na myśli.
    Ja tylko dzielę się swoimi przemyśleniami, myślałam, że mam prawo do wyrażania swojej opinii. Nie chciałam nikogo urazić, tylko może dać do myślenia tym nowym osobom.
    Nie znam Twojej historii, jeśli czujesz to w 100%, to miałaś prawo. Ja nie neguję nigdzie Twoich uczuć, więc się opanuj.

    „Nie każdy ma to „szczęście”, że może sobie być z Bliźniakiem i się z nim rozstawać, być i się rozstawać i tak w kółko do zrzygania z powodu nieprzerobionych spraw”.

    W ciągu wielu lat niewiele mieliśmy rozstań w sensie „koniec z nami, zrywamy”.
    Głównie dzieli nas los, okoliczności życiowe, stan zdrowia, brak funduszy (wtedy szczególnie) itp., jednak kochamy się stale i jesteśmy razem, choć nie jesteśmy w idealnej relacji, gdzie jest zawsze z górki.

    Masz rację, że nie wiem, jak to jest, kiedy nie ma się żadnego kontaktu z TF, kiedy on znika na wiele lat. Masz prawo wtedy próbować szukać szczęścia gdzieś indziej i wcale temu nie zaprzeczam, tylko zastanawia mnie, czemu on pozwala sobie na brak jakichkolwiek kontaktów, że nie tęskni, nie chce wrócić etc. To wygląda tak, jakbyś Ty go kochała całym sercem itd., a on jednak nie odwzajemnia tego nawet w połowie, skoro dobrze się czuje z dala. Powinien odczuwać Twój ból, tęsknotę itp. Wydaje mi się, że nie trzeba wcale do tego BP, żeby potrafić pokochać tak pięknie, mocno i bezwarunkowo. TO JEST W NAS SAMYCH, tylko pozwalamy przykrywać (jedni częściej, inni rzadziej) TO czymś, co jest nacechowane egoizmem i negatywnością. Tym, co nie znosi sprzeciwu, kiedy tak mocno pragnie.

    Ktoś tu pisał, że jedziemy na tym samym wózku i miał rację, dlatego bez sensu, żebyśmy się kłócili i wysyłali ku sobie negatywne emocje.
    Mam na myśli głównie autorkę bloga.

  26. „Ale tak serio – był moment, iż sądziłam, że faktycznie – mam sobie ułożyć życie z tym nowym człowiekiem”.

    Byłaś samotna, opuszczona, a przynajmniej tak się czułaś. Musiałaś mieć ogromny żal i ranę po TF, więc chciałaś coś zmienić, chciałaś odpuścić, chciałaś szukać szczęścia i spokoju, dlatego DOSKONALE CIĘ rozumiem.

    „Wszystko wydawało się być fajnie (aczkolwiek wiedziałam, że to związek karmiczny, ale pomińmy to)”
    Ja nie jestem wyznawczynią buddyzmu. Wyżej pisałam, że najbliżej mi do Chrześcijanki, jednak mogłaś to tak odczuwać, skoro Ty masz swoje wierzenia i Tobie się klocki zgadzały. :)

    „wszystko pasowało, było szczere uczucie. ALE – ani przez moment nie odeszła ode mnie świadomość, że to jest „tylko” partner, a TF pozostał niezmienny – i co do tego nigdy nie miałam i nie mam wątpliwości”.

    Szczere uczucie, ale tak samo mocne jak do TF? Bezwarunkowe? No chyba nie, skoro to się skończyło i jesteś po rozwodzie czy tam w trakcie, prawda?
    To mnie nurtuje i ciekawi, bo ja naprawdę sobie tego nie potrafię wyobrazić. Może są osoby, które potrafią kochać dwie osoby jednocześnie, ale to mi się wydaje być mocno naciągane.
    Wydaje mi się, że mogłaś czuć jakieś przyciąganie, chemię, emocje, które były przyczyną Twojego osamotnienia i chęci bliskości, jednak to było typowo egoistyczne, więc minęło.

    „Sądziłam, ze nie ma opcji na taka konfigurację, na taki podział uczuć, ale jednak można”.

    Dodałaś, że na jakiś czas, czyli to jest coś, co jest zmienne i zakłada nietrwałość, a dla mnie miłość jest wieczna, poza czasem. :)
    Teraz rozumiesz, że nie chcesz więcej oszukiwać swoich potencjalnych partnerów, którzy nie są tym twinsem, tak mi się wydaje. I siebie przy okazji. Wiem, że to są trudne i skomplikowane sprawy, naprawdę to wiem. Jedni mają mniej komplikacji, a inni więcej. To może zależy od tego, jak trudnej lekcji potrzebuje dana jednostka.

    Co do tego, jak zweryfikować TF, to też moim zdaniem nie tylko potrzeba czasu, ale relacji i życia we dwoje, żeby być pewnym. Jeśli wtedy te dwie osoby się w końcu „połączą”, będą razem żyć przez lata, blisko, każdego dnia. Będą się starać, kochać tak samo mocno, troszczyć i trwać mimo burz, to wtedy można śmiało mieć pewność 100%. (Co nie znaczy, że jak teraz ktoś ma już pewność i czuł/czuje, to znaczy, że ma paranoję lub mu się wydaje… po prostu lepiej dawać sobie te 99% i wierzyć, że się w końcu przekonamy.) Można mieć pewność co do swoich uczuć, tego, że naprawdę kochamy, ale z tym TF to tak można mieć 99% maks. Sama też się tego trzymam i nie mogę mieć pewności 100%.

  27. ~Lady

    „Byłaś samotna, opuszczona, a przynajmniej tak się czułaś. Musiałaś mieć ogromny żal i ranę po TF, więc chciałaś coś zmienić, chciałaś odpuścić, chciałaś szukać szczęścia i spokoju, dlatego DOSKONALE CIĘ rozumiem.”

    He he, tu akurat było inaczej ;) Ten związek to już się wydarzył, jak ja TF sobie całkiem dobrze przepracowałam, w głowie ułożyłam i ogólnie wcale nie szukałam ani nie szukam związków. Ale generalnie taką mam naturę – nie czuję się samotna, kiedy jestem sama, więc nie szukam nigdy związków na siłę. Ba, ja nawet nie jestem romantyczką, wbrew pozorom.. Od czasów TF – wręcz unikam komplikowania sobie życia facetami. Czuje się dobrze sama ze sobą, więc nie mam ciśnienia na związki. Cały numer w tym, że to był związek karmiczny (nie ten z TF, oczywiście) i zadziały się cuda dosłownie, aby mnie w ten cholerny związek wciągnąć. Związek od początku był pomyłką, ale zorientowałam się za późno, a taka niby bystra jestem..;) No ale to ja miałam dług do spłacenia. Nie wiem, czy spłaciłam cały – zrobiłam co mogłam i „żegnaj”.

    „Szczere uczucie, ale tak samo mocne jak do TF? Bezwarunkowe? No chyba nie, skoro to się skończyło i jesteś po rozwodzie czy tam w trakcie, prawda?
    To mnie nurtuje i ciekawi, bo ja naprawdę sobie tego nie potrafię wyobrazić. Może są osoby, które potrafią kochać dwie osoby jednocześnie, ale to mi się wydaje być mocno naciągane.”

    Powiem tak – też na początku nie mogłam sobie wyobrazić związku z kim innym, kiedy znam swojego TF (co z tego, ze nas życie rozdzieliło..?). To było nie do pojęcia i szybciej dałabym sobie łapy uciąć. I całe szczęście, ze nie dałam, bo bym teraz waliła w klawiaturę dużym paluchem u stopy. Widzisz – jak coś ma Ci się przytrafić, to Ci się przytrafi..;) ALE ALE.. Tak jak piszesz – to był inny rodzaj uczucia, że tak powiem – zwyczajna miłość kobiety do faceta. Może nawet bym się zawahała z ta miłością, bo u nas wszystko poszło szybko. Za szybko… (i tu też zadziałały okoliczności – jak pisałam wcześniej – w przypadku związków karmicznych dzieją się cuda, żeby to wyszło) Ale było szczere i dobre, to na pewno. Inaczej bym w to nie weszła. Ale miłość bezwarunkową to można mieć wg mnie albo do dzieci, albo właśnie do TF.. I ja od początku do końca tego związku miałam tą świadomość, ze to uczucie nigdy nie będzie takie jak do TF, bo nie może takie być – ale z tym też się pogodziłam. Przynajmniej tak sądziłam.
    A tak teoretyzując już z tym podziałem uczucia – rodzice mając 3 dzieci wszystkie zazwyczaj kochają równie mocno, chociaż z 1 dzieckiem mogą się dogadywać łatwiej, z innym trudniej, ale za każdego równo dadzą się pokroić. Czyli można, no ale to inna bajka.

    „Dodałaś, że na jakiś czas, czyli to jest coś, co jest zmienne i zakłada nietrwałość, a dla mnie miłość jest wieczna, poza czasem. :)”

    No to jest romantyczna wizja..;) Miłość – czysta i szczera – między 2 ludzi z czasem tez ulega modyfikacji. I w zwykłym związku – wg mnie – nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa, czego byśmy sobie nie wmawiali. Taką można mieć do dziecka, ale nie do partnera. Ale wszystko wygląda inaczej, kiedy mówimy o TF – i w tym cały numer i różnica..

    „Teraz rozumiesz, że nie chcesz więcej oszukiwać swoich potencjalnych partnerów, którzy nie są tym twinsem, tak mi się wydaje. I siebie przy okazji. Wiem, że to są trudne i skomplikowane sprawy, naprawdę to wiem. Jedni mają mniej komplikacji, a inni więcej. To może zależy od tego, jak trudnej lekcji potrzebuje dana jednostka.”

    Ja go nie oszukiwałam. Ani on w sumie mnie tez nie. Po prostu totalnie pomyliłam się w ocenie – przy pomocy tych z Góry. Kiedy wszystko wyszło, postanowiłam to zakończyć. Nie mam potrzeby bycia z kimś dla samego bycia, bo nie boję się być sama. Dzięki Bogu na to nigdy nie cierpiałam..
    Ale jest coś w tym, co piszesz, bo kiedy bliska byłam podjęcia decyzji o rozwodzie, coraz częściej zaczęły mnie nachodzić wątpliwości – czy w ogóle powinnam się pakować w kolejne związki, skoro to uczucie nigdy nie będzie takie jak do TF, bo takie być nie może? Bo póki jest dobrze, to ok, ale jak zaczynie się sypać, to nie ma aż takiej motywacji do walki o związek, bo i tak wiemy, że to nie TO. Poza tym istnieje ryzyko – w moim przypadku – że ten TF w każdym momencie może stanąć mi w drzwiach – i co wtedy?? Co wtedy z tym „drugim”? I na ten moment daję sobie spokój, a co będzie, to czas pokaże.. Na ten moment po prostu nie wiem, co jest lepsze. Mogę sobie zakładać, ze lepiej będzie profilaktycznie w nic się nie mieszać. A co jeśli kiedyś stanie na mojej drodze prawdziwa Bratnia Dusza, z którą możemy stworzyć świetną relację i przeżyć dobrze kawał życia? Olać dla zasady..? Na ten moment – nie wiem..

  28. Alex

    „bo mnie nie pociąga seksualnie nie mój typ kobiety po prostu kocham ja jak swoje dziecko jak siebie samego”

    Jak wyobrażasz sobie związek z kobietą, która Cię nie pociąga? To jakaś miłość przyjacielska, kochasz ją jak siostrę, przyjaciółkę tylko. Nietypowa sprawa.
    Ja uważam, że mój Luby jest najpiękniejszy na świecie, chociaż to nie w wyglądzie się zakochałam, bo go nie widziałam na początku na oczy. Pociąg jest, motyle w brzuchu również, chociaż często czuję, że chciałabym Go wchłonąć w siebie… w sensie jego duszę, żebyśmy się połączyli na zawsze. Przy nim czuję błogi spokój i jest cudownie, ale czasem, kiedy też byliśmy blisko, to już tęskniłam i wkradał się w moje serce niepokój, lęk, że to się może skończyć, że znowu będziemy rozdzieleni. Wiem, że to też nieco pokręcone. :D Faktycznie, istny psychiatryk.

  29. No to już są ostre dywagacje filozoficzne, ale warto dyskutować. ;)

    „No to jest romantyczna wizja..;) Miłość – czysta i szczera – między 2 ludzi z czasem tez ulega modyfikacji. I w zwykłym związku – wg mnie – nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa, czego byśmy sobie nie wmawiali. Taką można mieć do dziecka, ale nie do partnera. Ale wszystko wygląda inaczej, kiedy mówimy o TF – i w tym cały numer i różnica”.

    No i tutaj mamy odmienne podejście, ponieważ ja jestem zdania, że to nie musi od TF zależeć, czy będziemy zdolni tak pokochać, tylko od Nas samych, od naszych predyspozycji do takiej Miłości… nie każdy musi mieć TF (przykład: Oświecony, który nie nie miał żadnego Bliźniaka, a doszedł do tego stanu sam, chociaż jakieś osoby stawały na jego drodze, ale nie była to ta konkretna osoba, w której się zakochał), niektórzy mogą pokochać w taki sposób po latach, kiedy staną się lepszymi ludźmi i będą w stanie aktywować tę zdolność, jakkolwiek to dziwnie nie brzmi. Niektórzy mają ten potencjał już od najmłodszych lat (po coś mamy te geny i tak je „Góra” rozdała, a nie inaczej), a niektórzy nigdy nie rozwiną na tyle swojej Duszy na ziemskim padole (kolejny raz piszę z mojej perspektywy, osoby, która nie wierzy w ciągłe, wielokrotne odradzanie się na Ziemi i nie chce być „niewolnikiem” karmy), bo nie będą chcieli, nie będą mieli ochoty, po prostu wybiorą inną drogę, bo taka ich wola. Takie moje rozważania. ;)

    „skoro to uczucie nigdy nie będzie takie jak do TF, bo takie być nie może? Bo póki jest dobrze, to ok, ale jak zaczynie się sypać, to nie ma aż takiej motywacji do walki o związek, bo i tak wiemy, że to nie TO”

    A co, jeśli dopiero pokochałaś tak TEGO, który dla Ciebie stał się TF (może nim jest, ale pewności nie możemy mieć na 100%)?
    Wtedy oczywistym jest, że PO NIM nic już nie będzie takie samo i nie będzie się porównywać nawet.
    Nie każdy będzie pasował do każdego, to są naukowe fakty, niektóre cechy danych ludzi po prostu idealnie się wpasowują i przyciągają, więc to też mogło Ci pomóc, by „pyknęło” i trafiło prosto w serce, przeszywając też duszę na wskroś.

    Co do bratniej duszy… dla mnie (i nawet też dla niektórych, co wierzą w te karmiczne rzeczy) to osoby na podobnym lub tym samym poziomie świadomości, więc jest ich więcej niż jeden.
    Ja przyciągałam i przyciągam nadal BD, znam kilku płci męskiej, ale u mnie nic nawet nie drgnęło. Fajnie jest mieć zrozumienie, podobne widzenie spraw… to pokrzepiające i miłe, że ktoś myśli baaardzo podobnie, jednak nie ma ma tam miejsca na romantyczne porywy serca etc. Przynajmniej ja tak mam, ale prawdą jest, że ja jestem w związku. Ty natomiast nie masz na chwilę obecną kontaktu z BP, więc… nie dziwię się, że nie wiesz, co zrobisz i nie wiesz, czy relacja z BD nie byłaby dla Ciebie czymś dobrym. W myśl zasady: Lepszy wróbel w garści niż sroka na dachu. Niewiele osób potrafi bardzo długo być tylko samemu ze sobą… w sensie, że idzie się przez życie głównie w pojedynkę, bez kogoś kochanego u boku.

  30. „A tak teoretyzując już z tym podziałem uczucia – rodzice mając 3 dzieci wszystkie zazwyczaj kochają równie mocno, chociaż z 1 dzieckiem mogą się dogadywać łatwiej, z innym trudniej, ale za każdego równo dadzą się pokroić. Czyli można, no ale to inna bajka”

    Miłować to my się powinniśmy wszyscy jako ludzie, ale to nie Raj, więc na to nie liczę, dlatego nie dziwią mnie te wszystkie podziały, kłótnie, nienawiść jednego do drugiego, zazdrość, zawiść etc.

    Co do miłości rodzicielskiej… jestem zdania, że ona nie zawsze jest bezwarunkowa. Jestem przekonana, że wielu rodziców nie kocha bezwarunkowo swoich dzieci, czego dowody dają każdego dnia. :)
    Natura dała nam dodatkowy silny instynkt macierzyński, ale nawet on czasem przegrywa z Ego. Niestety.
    Kolejną sprawą jest to, że znam opinie matek, które wprost przyznają, że bardziej kochają przykładowo swoje pierwsze dziecko. To pierwsze właśnie jest dość częste, bo to „mój pierworodny”.

    Jest jeszcze zjawisko telegonii, które uważam, że ma sens i wierzę, że tak często może to wyglądać… może ono dotyczyć sporej części populacji.

    Trochę tych rzeczy jest do rozważania, ale to jedna ogromna układanka, a jej puzzle są porozrzucane po całym świecie.

  31. Tak, frustruję się na takie bablanie bez sensu osób, które się tu pojawiają i myślą, że wiedzą już wszystko i że mogą się z nas wyśmiewać i robić sobie co tylko chcą.
    Moje milczenie i brak bronienia swoich racji minęło wraz z rozpoczęciem tej całej drogi.
    Nie zamierzam siedzieć cicho kiedy ktoś na łamach mojego dowodu tego, co przechodzę od 3 lat, sieje tu jakieś fermenty.
    Opisałam tu na tym blogu sporą część siebie, podzieliłam się całą swoją historią ze wszystkimi szczegółami, a ktoś se od tak po prostu wchodzi i nie dość, że nie przeczyta czegoś do końca, to jeszcze na dodatek myśli, że może mi wytykać cokolwiek.
    Chcesz coś jeszcze dodać na mój temat osobo, która nie zna mojej historii?
    A może ktoś jeszcze chce się na mnie wyżyć, obśmiać to, co przechodzę?
    No dalej, śmiejcie się, wytykajcie mi to jaka jestem.
    Miód na moje serce, że nie jestem już pierdołą, którą byłam przed wejściem na ten szlak i wtedy, gdy zniknął mój Bliźniak.

    Nie podoba się Wam ten blog? Nie podoba się komuś to, że prowadzę go według swojego uznania i że piszę tu to, co czuję i przechodzę?
    To przecież wiecie, że jedno moje kliknięcie i się żegnamy na dobre :)

  32. Jeszcze wtrącę 3 grosze:

    „Bo póki jest dobrze, to ok, ale jak zaczynie się sypać, to nie ma aż takiej motywacji do walki o związek, bo i tak wiemy, że to nie TO”.

    To ON, TF, jakkolwiek go nie nazwiemy, on jest przeszkodą w tym, żeby nie walczyć (w Twoim przypadku) o swój związek. Tutaj nie warto nazywać tego nawet miłością, gdyż to są zazwyczaj związki miłosne, które często niewiele mają z miłością wspólnego. To tylko „ja chcę, mi się należy, ja pożądam twojego ciała, daj mi, daj; daj mi prezent, spraw, żebym była szczęśliwa;” etc.

    Bo serce nie sługa i koniec. End. Szkoda, że nie happy, ale jeszcze żyjesz i nie wiesz, co los przyniesie. Trzeba iść dalej i nie żebrać o uczucia.
    TF mógłby umrzeć, a nadal ta miłość będzie w nas, jeśli jest prawdziwa.

    Ja też mogłabym pokochać innego faceta jak brata (którego nie mam), o którego się martwię, życzę mu, żeby był szczęśliwy i to nie jest nic nadzwyczajnego. Tylko to jest przyjaźń, a nie miłość, bo w miłości musi być też pociąg, seks etc. No i ta osoba musi być nr 1. Gdybyśmy miały wybierać (a chodziłoby o życie) między tym bratem, a TF, to wybrałabyś TF, bo nie masz innej opcji, nie masz innego wyboru. To jest wybór już dokonany jeszcze przed samym zdarzeniem, by wybierać.

    Życie w „związku miłosnym” jest o niebo łatwiejsze. Tu można się wycofać, można odejść, można zapomnieć i próbować układać sobie z kimś innym. ;)

  33. Taryn

    Nigdzie nie napisałam, że nie podoba mi się blog. Nigdzie nie napisałam, że coś do Ciebie mam, więc skończ, proszę.
    Dodatkowo – nie mam się za Alfę i Omegę, ja tylko wymieniam spostrzeżenia i poglądy. Nikomu niczego nie zarzucam ani nie narzucam…
    Ty musisz mieć ciężki okres, dlatego nie mam Ci za złe, że tak reagujesz. Masz prawo.

  34. ~ Lady

    „Życie w „związku miłosnym” jest o niebo łatwiejsze. Tu można się wycofać, można odejść, można zapomnieć i próbować układać sobie z kimś innym. ;)”

    Owszem, można, a czasami nawet trzeba ;) Te zazwyczaj są dane na jakiś czas i to tez w pełni akceptuję. W przypadku TF niestety już jest inaczej..

    ” Jestem przekonana, że wielu rodziców nie kocha bezwarunkowo swoich dzieci, czego dowody dają każdego dnia. :)
    Natura dała nam dodatkowy silny instynkt macierzyński, ale nawet on czasem przegrywa z Ego. Niestety.”

    Prawda, ale uogólniałam. Czasami tez ludzie sami nie bardzo wiedzą, co czują. Bywa, że można 1 ze swoich dzieci .. nie lubić. Albo lubić mniej, a rodzice zaczynają się obwiniać, ze je za mało kochają. A to nie tak.. No ale to inny temat.

    No, a co będzie, to zobaczymy. Mam tendencje do ryzyka, a że czeka mnie jeszcze sporo zakrętów w życiu, to trochę będzie się działo. Tyle wiem ;) Ja już mam nawet jakąś frajdę z wchodzenia w te zakręty, bo „zmianę” traktuję jako „szansę”.

    Jeszcze jedno:

    „Nie każdy będzie pasował do każdego, to są naukowe fakty, niektóre cechy danych ludzi po prostu idealnie się wpasowują i przyciągają, więc to też mogło Ci pomóc, by „pyknęło” i trafiło prosto w serce, przeszywając też duszę na wskroś. ”

    Tak, wszystko się zgadza, tylko że – w przynajmniej w moim przyp. – przy TF dochodzą inne rzeczy.. Tu nie chodzi o idealne dopasowanie.. Tu chodzi o bardzo specyficzną więź, nawet kiedy daleko od ideału. Dochodzi też coś na rodzaj telepatii, prorocze sny, dziwne „przypadki” – tego nie doświadczałam z innymi ludźmi.. A dodam, ze jestem osobą twardo stąpającą po ziemi (chociaż interesującą się różnymi „nieziemskimi” tematami), ale to, co się u mnie działo, np. kiedy zbierałam się podejmować decyzję o rozwodzie, to nadaje się na odrębną opowieść s-f i nie będę tu nikogo tym raczyć, bo jeszcze mi kaftan zasugeruje ;)
    Można kogoś kochać bardzo mocno, niemalże bezwarunkowo i nie musi być to TF. Dla mnie Twin Flame to inna bajka, rządząca się swoimi regułami. I muszę się tego trzymać, bo wiem, czego doświadczałam i doświadczam. Tym bardziej, że nie mam już 20 lat, trochę doświadczeń mam za sobą.
    Ktoś może widzieć to inaczej – będzie to oceniał przez pryzmat własnych doświadczeń, a ja nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, bo tego nie potrzebuję ;)
    Co by nie było, jak tego nie nazywać – starajmy się żyć tak dobrze, jak umiemy i pracujmy nad sobą – dla siebie samych, a reszcie też będzie z nami lżej :)
    Pzdr

  35. ~ Stara Janina

    Kto tu kogo poniewiera w tym momencie..???

    Tak tylko pytam, bo widzę, że się jakiś kwas robi..

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.