Niczym zdezorientowany Travolta w filmie Pulp Fiction :D

„Poznałam Cię wiesz? Zobaczyłam w Tobie sens wielu lat czekania, ujrzałam w końcu te dłonie, usta i oczy, które wypatrywałam gdzieś ciągle w tłumie. Wiem, że to Ty. Istniejesz”.

~ Natalia Belcik

Czy jest na sali ktoś, kto ma z „Bratnim” identycznie, jak z „Bliźniakiem”, ale z tą małą różnicą, że nic tutaj nie dołuje, a daje powera do działania? Czy tylko ja tak mam i wyglądam niczym zdezorientowany Travolta w filmie Pulp Fiction? :D :D :D

27 Komentarze

  1. To znaczy, jak identycznie? U mnie jest ciut inaczej. Poznałam Bratniego jakieś 2 miesiące po poznaniu BP, pół roku później byliśmy razem, bez specjalnych przepychanek. Dwie wycieczki w góry i okazało się, że rozumiemy się bez słów. Do tej pory zdarza się, że on jest w sklepie i myśli: „kurcze, mogłaby mi napisać listę zakupów, bo nie wiem, czego w domu brakuje”, a ja w tym momencie mu wysyłam SMS z zakupami :) Nie opanowaliśmy jeszcze takiej telepatii kontrolowanej, ale ćwiczymy ;)
    A gdy kiedyś prosiłam Aniołów, żeby wskazały mi bliską osobę, bo się gubię – w tym samym momencie dostałam SMS od Bratniego :)
    Więc tak: telepatia jest bez dwóch zdań, synchronów typu „wszędzie widzę 11″ raczej nie, za to wsparcie i pewność, że on gra w mojej drużynie :) I na pewno nie ma z mojej strony jeszcze jednej rzeczy: niestety nie czuję przy nim tego, co przy BP – to takie uczucie bycia w domu, gdy spojrzysz w oczy i wiesz, że już nie tęsknisz do niczego…

  2. No to ja w tym momencie czuję się, jakbym miała dwóch Bliźniaków…
    Przy czym teraz ten, który powinien być tym „właściwym” jakoś blaknie na tle tego, który miał być „tylko Bratnim”…
    Np. wszystkim dookoła śnią się Bliźniaki, a mi ten drugi…

  3. Witam w klubie. Ja też się zagubiłam od pewnego czasu. Nie wiem który jest Bliźni, a który Bratni.

  4. Właśnie… uczucie bycia w domu, i nie tęsknisz już za niczym – NICZYM, jak spojrzysz w te Oczyska…
    Wszystko inne to trochę iluzja
    Testy, testy… Zawsze możemy wybrać, choć to też ponoć iluzja.

  5. Cholera, Marcel, ja niekiedy też się cofam grubo w czasie, gdy tak się mi znikąd przypomni jakieś spojrzenie… Ale wiesz, daję sobie czas z tym uczuciem, już się nie bronię – pozwalam sobie czuć tęsknotę i gryźć poduszkę, bo wiem, że kiedyś to przejdzie. A może Bliźniaki pomagają nam doświadczyć właśnie takiej tęsknoty, bo jest to nam potrzebne do dalszego rozwoju?

  6. nie chcę was zasmucać, ale nie ma czegoś takiego jak bratnie dusze i bliźniacy. nie ma żadnej reinkarnacji i jest to FAKT.
    natomiast prawdziwa Miłość istnieje. Przebudzony poznał Miłość i wie, że trzeba być przynajmniej ciągle obecnym/świadomym, żeby kogoś prawdziwie kochać.
    te wszystkie gonitwy za kimś niedostępnym, pozwalanie, żeby ciągle was ranili i upokarzali, zdradzali, to najczęściej toksyczny związek i dlatego jest to tak mocne, bo te osoby wzbudzają najgłębsze tęsknoty i niedobory w waszej podświadomości. macie swoje wady, wadliwy kod, jakieś braki z dzieciństwa i stąd te wasze problemy.
    jeszcze czytam, że niby bratnia dusza was pociąga i bliźniak też pociągał, a teraz niby bliźniak jest tym gorszym od bratniej duszy.
    ludzie, czy wy siebie czytacie? kochajcie się w trójkątach i czworokątach, bo to wasze bratnie dusze… to dopiero są herezje, że głowa mała.

  7. Jak Ci nie odpowiada nasz tok myślenia, to po co w ogóle tu jesteś i się wypowiadasz? :)
    Takich ludzi to nie rozumiem jeszcze bardziej niż siebie i swojego Bliźniaka i całej masy innych spraw :D

  8. Bo lubię dyskutować i wsadzać kij w mrowisko. :)
    Warto wymienić się poglądami, bo kółko wzajemnej adoracji niczego nowego nie wniesie. Nadal będziecie kręcić się w kółko. Możliwe, że do usr…nej śmierci.
    Uważam, że kochać można wielu ludzi (kochaj bliźniego jak siebie samego), ale kochać, pożądać<pragnąć (powinniśmy pragnąć, bo pożądanie jest zdecydowanie egoistyczne) można, a raczej powinno się TYLKO jednej osoby w sensie romantycznym/cielesnym.
    Ja mam jedną Matkę i nie szukam innej matki, nie pójdę nawet szukać innej kobiety, która miałaby mi Matkę zastąpić, gdyby moja rodzicielka miała jakieś tam inne poglądy na różne sprawy i życie. Tak samo z Ukochanym. Ja pokochałam naprawdę i widzę różnice. Najpierw było zakochanie, typowo, a później albo ktoś jest zdolny do Miłości i kocha szczerze, albo nie jest i potem robią się schody, coraz większe problemy,aż w końcu następuje wypalenie/rozstanie (w toksycznych związkach emocje nie wygaszają się nawet po 16 latach i tak to się kręci, ale człowiek staje się wrakiem, wpada w coraz większe bagno, doły, depresje, czasem nie wytrzymuje i popełnia samobójstwo). Zakochanie może być dłuższe niż tylko 2-4 lata. Można być zakochanym nawet 10 lat, karmić się złudzeniami, nie poznać tak dogłębnie tej osoby i być zakochanym w jej obrazie/złudzeniu, który stworzyliśmy. W obrazie, który stworzyliśmy sobie w głowie. Do tego dochodzi przywiązanie i lęk przed samotnością, często też kredyty, dzieci, znajomości…
    Kolejna sprawa jest taka, że np. ja będę zdolna do miłości, kocham, a ta druga osoba nie jest zdolna. Coś tam czuje, są emocje, są różne akcje, ale da się wyczuwać, że ona nie Kocha przez duże K. Wtedy taki związek również nie będzie szczęśliwy i lepiej pozwolić odejść osobie (co nie znaczy, że przestaniemy kochać, jeśli jest to prawdziwe, a nie tylko wywołane przez nasze "ja chcę i potrzebuję"), którą kochamy, bo ona nie jest jeszcze zdolna do uczuć wyższych i nie wiadomo, czy w ogóle kiedykolwiek będzie. Czasem na szczęście ludzie po czasie dochodzą do tego, że coś stracili i żałują, chcą wracać, naprawiać. Coś im w głowie "pyknie", bo nie mogę tego normalniej wyjaśnić, opisać, bo nie da się tego zrobić. To się po prostu czuje.
    Ja kocham od 10 lat moją pierwszą, prawdziwą miłość, której oddałam duszę i ciało (dziewictwo), i nie obchodzą mnie, nie kręcą mnie żadni inni. Pragnę tylko Jego, a raczej Jego szczęścia. Są ludzie, którzy nazywają taką Miłość, że jest chora, obsesyjna, ale nie dbam o to. Dostrzegam innych ludzi, widzę ich urodę (kobiet również) i doceniam jak ładny obraz czy też ładne widoki przyrody, kwiaty; zauważam ich talent, cenię i szanuję ich za różne rzeczy, ale to wszystko.
    Miłość nie płynie w nas dlatego, że jesteśmy jedną duszą podzieloną i zesłaną po raz enty na Ziemię, bo Miłość pochodzi z innego, duchowego "świata". Niematerialna rzeczywistość, która jest ZAWSZE. Tu i teraz również. Po prostu trzeba się umieć na nią otworzyć, a to jest trudna Sztuka. Natomiast łatwo jest pożądać, dawać się wodzić za nos swojemu instynktowi, próbować racjonalizować sobie swoje ukryte i nieuświadomione pragnienia. Łatwo jest chcieć i cierpieć, kiedy ktoś odbiera nam nasze ukochane zabawki (on sam się odbiera, a raczej zwija manele, a czasem znowu się pojawia, bo lubi bawić się w tę chorą grę, czuć, że zawsze tam ktoś będzie na niego czekał, a on może dosłownie wszystko i nie będzie żadnych konsekwencji), w których szukamy ukojenia dla swej duszy. "Ja go chcę, oddajcie mi go, chcę moje wrażenia! Na pewno jesteśmy sobie przeznaczeni, więc będę czekać na niego nawet sto lat". Miłość nie jest ślepa, nie można dawać się komuś ciągle wykorzystywać i pozwalać, by ta druga osoba sprawiała ogromny ból i zawód, by oszukiwała. Bo czy ona wtedy kocha? Kochasz, więc ranisz do żywego? Kochasz, więc zawodzisz po raz kolejny? Kochasz, więc stawiasz warunki, bo inaczej się pożegnamy? Kochasz, więc się boisz? Kochasz, więc nie szanujesz i wytykasz wszelkie wady drugiej osoby? Skupiasz się na wadach, zalety pomijasz. Kochasz, więc szukasz nowych wrażeń? Kochasz, więc wiecznie uciekasz? Kochasz, więc nie dbasz o uczucia tej drugiej osoby? Zostawiasz ją na pastwę losu i niech sobie sama radzi z bólem i problemami, które ten ból i depresja będą tworzyć…

    A na koniec o reinkarnacji… każdy może wierzyć, w co chcę i nikomu tego nie zabronię, ale ja wiem, mam swoją wiedzę z objawień, które zostały spisane, a ja dostałam do nich dostęp… całkiem przypadkiem, bo nie szukałam wtedy żadnych tajemnic itp. Tak wyszło.
    W każdym razie powtarzam – nie zabraniam (nie mam nawet takich zamiarów), by wierzyć w to, w co się chce. To też są rzeczy, które jakoś wpływają na rozwój, więc…

  9. Ja też mam inne poglądy … nie jestem tu aby się nimi wymieniać … jestem poszukiwana przez antife … feministki z czarnego protestu …KGB …GRU i wielu innych radzieckich uczonych … przy Taryn jednak czuję się bezpiecznie …prowadzi pieknego bloga o Bogu …ufam jej niespodziewanie ponad wszystko … tyle radości mi dała że sobie sprawozdania nie zdajecie …

  10. Blagam was i mnie w końcu niech ktoś zaufa …otwórzcie się ludzie błagam was … :(

  11. „Miłość nie płynie w nas dlatego, że jesteśmy jedną duszą podzieloną i zesłaną po raz enty na Ziemię, bo Miłość pochodzi z innego, duchowego „świata”. Niematerialna rzeczywistość, która jest ZAWSZE. Tu i teraz również. Po prostu trzeba się umieć na nią otworzyć, a to jest trudna Sztuka” – a przepraszam, czy to się wyklucza..? ;) Podpowiem – wręcz przeciwnie..

    „A na koniec o reinkarnacji… każdy może wierzyć, w co chcę i nikomu tego nie zabronię, ale ja wiem, mam swoją wiedzę z objawień, które zostały spisane, a ja dostałam do nich dostęp… całkiem przypadkiem, bo nie szukałam wtedy żadnych tajemnic itp. Tak wyszło.” – ok, ale ponoć wg Ciebie FAKTEM jest, ze reinkarnacja nie istnieje.. Twoja wiedza z objawień ma być tym „prawdziwym” FAKTEM.. No ok.. :)
    Generalnie jak sobie tak „faktujemy”, to faktem jest, ze nie stwierdzono istnienia ani Boga, ani duszy – i tak dalej.. To o czym my tu w ogóle bredzimy?

    A tak serio – doświadczenia i interpretacje Taryn są JEJ i tez nie wolno tego przekładać na resztę.. Każdy ma tu swoją historię.. Tak, że ten… Dystans – rzecz święta. Szczególnie do siebie ;)

    Dobrej nocki

  12. Nie stwierdzono istnienia Boga …a jeśli by stwierdzono ? Kto to ma stwierdzić ? :O
    Ja wymiekam …to w laboratorium jakieś analizy robią ?
    Wyobrazcie sobie … Wstajecie rano wlamczacie tv a tu pasek …
    Z ostatniej chwili …
    STWIERDZONO ISTNIENIE BOGA

  13. Wytykasz nam, że herezje itd. a sama piszesz o tym, że miałaś jakieś objawienia? :D
    S E R I O ?! :D

    Marcel, chodź tu i trzymaj moje pitbulle!!! :D :D :D

    A tak serio mówiąc, to NIKT i NIC nie przekreśli we mnie tego, czego doświadczyłam na własnej skórze.
    Ty masz sobie swoje doświadczenia, swoją miłość i spoko.
    Ja mam sobie moje i swoją miłość i spoko.
    Nie jesteś pierwsza i nie ostatnia, która próbuje we mnie coś zburzyć, ale niestety to się nigdy nie stanie, bo wiem czego doświadczyłam i czego wciąż doświadczam.
    Dla jednych to herezje, dla mnie to życie.
    Kiedyś było inaczej, a to co przyszło, heh, ja się o to nie prosiłam.
    Stało się, a ja akceptuję, to co się ze mną dzieje.
    Texty w stylu „nie ma tego” czy „nie ma tamtego” na mnie nie działają :)

  14. Stara Janina

    W tym rzecz właśnie, wiec jak ktoś twierdzi, ze on ma fakty n/t duchowości, ogólnie pojętej, to o czym my tu w ogóle gadamy?? Dobrze wiem, o co kaman w tego typu przepychankach (o to, co jest zaprzeczeniem tego rozwoju duchowego etc.), więc dam se spokój, bo mnie już nie kręcą takie zabawy.
    Niech każdy idzie taką drogą, jaka mu służy. A jak ktoś jest święcie przekonany, że jego racja jest NAJ i pali mu się to udowadniać i nawracać innych wbrew ich woli, to sam tym potwierdza, że jeszcze nie jeden zakręt przed nim na tej drodze..;)

    Trzymajcie się ciepło :)

  15. Tak dokladnie jest i nie jest …bo ja nikogo tu nie nawracam …zacytuj chodź jedno moje zdanie w którym nawracam pogan to Leżajska postawię …

  16. OK. Źle się wyraziłam z tymi faktami. Powinnam napisać, że to fakty DLA mnie.
    Ja nikogo nie zachęcam do zmiany światopoglądu, tylko napisałam, że DLA mnie reinkarnacja nie istnieje i nie chciałabym tym nikogo zmartwić.
    Może istnieje coś takiego, że ktoś nam jest pisany, kogo nazywacie TF i wcale tego nie wykluczam, bo wcale nie musi mieć to nawet związku z reinkarnacją. Nie złośćcie się na mnie, nie przyszłam tu siać fermentu.

  17. W tej chwili przeszywa minę myśl Panie …. xxxxxx xxx xxxxxxxx
    Jednak ktoś może to odebrać jako nawracanie … nie ja nikogo nie nawracam !!! To są moje przemyślenia …
    Piszę to co czuję …
    Ludzie co to to za Szopka ..?

  18. W każdym razie wszyscy jesteśmy ludźmi i jedziemy na tym samym wózku. Miłość to Miłość, ale najczęściej przynosi ból i cierpienie, kiedy z czasem coraz więcej i więcej dostrzegamy tej rzeczywistości, a dodatkowo jeszcze „współodczuwamy”. To jak wskoczenie do basenu z lodowatą wodą o 5:00 nad ranem.
    Myślę, że sporo osób tutaj wie, co mam na myśli. To długi proces, który jest prawdziwą udręką. Z czasem jest coraz trudniej.
    Bycie egoistą, manipulantem, ach ta błoga nieświadomość… pomarzyć sobie można o czymś takim.

  19. Miłość i teoria z TF się nie wykluczają, bo jak napisałam wyżej: Miłość przynosi też często „ból istnienia”, a szczególnie wtedy, kiedy coś się dzieje nie tak w relacji, mamy niepewności, jakieś rozterki („czy on mnie tak samo mocno kocha?”, problemy, kryzysy, rozczarowania, tęsknota z powodu rozłąki itp.
    No ogólnie nie jest tak kolorowo i łatwo, jakby się chciało, żeby było.
    Nie oceniam też, czyja miłość jest ta prawdziwa. Tak samo niektórzy tutaj pisali, że tylko malutki procent znajdzie tego bliźniaka (bo się niby reinkarnują razem bardzo rzadko), z czym się nie zgadzam, bo większość byłaby zdolna do Miłości, gdyby bardzo chciała, dążyła do tego z całych sił i pracowała nad sobą, zamiast myśleć o sobie i swoich zachciankach, najczęściej materialistycznych.

  20. Yes!
    Me :)
    O „Bliźniaku” zapomniałam całkiem, nic mnie nie rusza jak myślę o nim, żałuję tylko że tak długo się łudziłam…
    Z ” Bratnim” żyjemy jak rodzina, moja córka uwielbia jego, a on ją, to dla mnie bardzo ważne, jest nam dobrze i mam nadzieję że już zawsze tak będzie. Amen!

  21. Stara Janina

    Odpisałam Ci ad. tych „faktów”, ale reszta nie miała być wcale personalnie do Ciebie. Chyba się w ogóle opacznie zrozumiałyśmy :)
    Sorki, jak coś wzięłaś do siebie. Pozdrawiam

  22. Do ~Marta

    Czyli nie ma prostych schematów i utartych ścieżek. Nie ma JEDNEJ, identycznej recepty na szczęście dla wszystkich. Wiadomo. Niektóre rzeczy i doświadczenia mogą być bardzo podobne, a potem i tak życie oraz czas wszystko weryfikuje.
    W każdym razie jestem pewna, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli jest też wewnętrzna wiara, ale taka granicząca z pewnością.
    Pozdrawiam.

  23. Też uważam że nie ma rzeczy niemożliwych, a świat należy do odważnych i ciekawych życia.
    Pozdrówki Sheisshe ;)

  24. Masza
    Wczoraj to byłam bardzo zestresowana … tydzień bez Kudzu Rootimi odwala … dziś dopiero dostalam przesyłkę …
    Przepraszam za złośliwości…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.