Serce Ty moje…

Wdziałam się wczoraj z A.
I tak sobie siedzę i w pewnym momencie strasznie dziwnie się poczułam.
Serce i oddech maxymalnie mi zwolniły… Mogę nawet powiedzieć, że na chwilę przestałam oddychać… Generalnie miałam wrażenie, że zaraz chyba umrę…
Powiedziałam sobie: oddychaj!
Niby zaczęłam oddychać miarowo, ale wciąż ten dziwny stan…
I teraz pytanie czy była to zwykła kumulacja energii, czy może odzew J. na moją prośbę z przedwczoraj, aby mnie puścił i pozwolił iść własną drogą, żebym mogła doświadczyć wszystkiego tego, czego nie mogę obecnie doświadczyć z nim…
Dziś też mi jakoś dziwnie, a za kilka godzin znowu spotkanie z A., z którym w dzisiejszym śnie byłam w ciąży ;) Fajne uczucie i fajne znaczenie snu :) Zobaczymy, co tam los nam szykuje ;)

A do kardiologa, to zapobiegawczo na pewno się wybiorę. Nie ma opcji, że cokolwiek zbagatelizuję i zwalę tylko na energie i inne sprawy. Ot co.

19 Komentarze

  1. Taryn
    Zobacz moje wpisy ostatnie :)
    Dobrze czułem że coś się mega pierze od poprzedniego czwartku/piątku

  2. Marcel, czytam wszystkie komentarze, jestem na bieżąco :)
    Już stawiam diagnozę – pacjent będzie żył! :D
    A poważnie mówiąc mój drogi, faktem jest to, że się bardzo zmieniłeś od swojego pierwszego komentarza tutaj.
    Bardziej się otworzyłeś i zacząłeś na serio, SERIO rozważać, to co się z Tobą dzieje, a dzieje się i to jest kolejny fakt niepodważalny.
    Niestety jesteś za bardzo skupiony na NIEJ zamiast na sobie.
    A jak wiadomo, wszem i wobec, chodzi tu przede wszystkim O NAS SAMYCH, a nie o naszych Bliźniaków.
    Setki razy było tu powtarzane, że celem nie jest sam cel, czyli zjednoczenie się z Bliźniakiem, a droga, którą trzeba przejść.
    DROGA JEST NAJWAŻNIEJSZA, A NIE NASZ BLIŹNIAK.
    Bo na tej drodze dzieje się dosłownie wszystko, co jesteś w stanie sobie przewidzieć za sprawą rozwijającej się intuicji, oraz to, czego się kompletnie nie spodziewasz.
    Nie jest również sekretem, że świat wszystkich Bliźniaków wywraca się do góry nogami, ani to, że trzeba znaleźć BALANS.
    Ty go niestety jeszcze nie odnalazłeś i tak naprawdę nikt Ci nie może powiedzieć, co masz konkretnie zrobić, żeby ten balans osiągnąć.
    Przede wszystkim dlatego, że dla każdego będzie to coś innego.
    Będę to powtarzać do porzygu, czyli: WSZYSTKIE ODPOWIEDZI SĄ JUŻ OD DAWNA W NAS.
    Niestety dotarcie do tych odpowiedzi, to jest proces, najczęściej cholerny, w dupę kopany proces, który Cię rozłoży na części pierwsze i jeszcze będzie kopał, gdy już będziesz leżał w męczarniach na podłodze. Ale przecież Ty to już wiesz.
    Nie wiem co zrobisz i jak to zrobisz, ale MUSISZ odciąć pępowinę od swojej Bliźniaczki.
    Masz mieć ją w dupie, jednocześnie ją kochając. Tak właśnie bym to w skrócie napisała, bo sama to praktykuję i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem.
    Teraz na tym etapie, na którym jestem, nie znoszę słyszeć, że czegoś w kwestii rozwoju osobistego nie da się zrobić, bo się qrna da i jestem tego najlepszym przykładem.
    Żadne pierdu pierdu nie wchodzi w grę. Żadnego użalania się nad sobą, że jestem taki biedny, taki niekochany, taki nierozumiany, taki bla bla bla.
    NIE JESTEŚ TAKI.
    Żadnego robienia z siebie ofiary.
    Nie jesteśmy żadnymi ofiarami, a to nie jest żadna klątwa, choć czasem tak to wygląda.
    Pamiętasz, jak pisałam o swoich cierpieniach, gdy mój „Bliźniak” zniknął?
    Wtedy był to dla mnie istny koszmar, duchowa teksańska masakra piłą mechaniczną, gdzie ból fizyczny łączył się z bólem duchowym.
    Ciągle płakałam i miałam pretensje do całego świata, że mnie takie coś spotkało.
    Czas mijał, na mojej drodze stawały różne osoby, które poprzez swoje doświadczenia z przepychankami z Bliźniakami, nauczyły mnie, że moja sytuacja, to istne błogosławieństwo. Separacja, którą uważałam za najgorszą dla mnie rzecz na świecie, zamieniła się w jedną z najlepszych.
    Uważam, że gdyby mój Bliźniak tu był, gdybym miała go na wyciągnięcie ręki, czy telefonu, to GÓWNO bym zrobiła, GÓWNO bym osiągnęła, W DUPIE nadal bym była.
    TAKA PRAWDA.
    To, że go tu nie ma, a ja nie mam żadnej możliwości, ani zobaczenia go, ani skontaktowania się z nim jest naprawdę wspaniałą sprawą, bo to wszystko zmusiło mnie do rozwoju osobistego.
    Z ciekawostek powiem Wam wszystkim, że jego numer telefonu mam wykasowany, ale gdzieś na dnie w szufladzie leży kartka z numerami z mojego starego telefonu, które sobie przepisałam na wszelki wypadek, gdybym kiedyś jakiś numer straciła. I co najlepsze – NIGDY DO TEJ KARTKI NIE SIĘGNĘŁAM.
    W sumie wszystkie ważne numery mam wpisane w telefon cały czas, a jego numer niestety do nich nie należy. Właściwie, to nie potrzebuję tej kartki i zaraz jej poszukam i ją wypierniczę :D
    Ja do niego nigdy się już nie odezwę, bo moje odzywanie się do niego, nigdy nic dobrego mi nie przyniosło, ale czy na pewno? ;)
    Jego milczenie było dla mnie ewidentnym sygnałem, że ten człowiek NIE CHCE MIEĆ ZE MNĄ ŻADNEGO KONTAKTU.
    No i bardzo dobrze. Dzięki jego olewce i potraktowaniu mnie tak – WZROSŁAM.
    Za to po stokroć jestem mu wdzięczna.
    W całej tej drodze zrozumiałam też, że nie potrzebuję go, aby osiągnąć szczęście. Mogę być bez niego bezgranicznie szczęśliwa.
    W skrócie mówiąc – JA GO WCALE NIE POTRZEBUJĘ.
    Stałam się samowystarczalna.
    Sama daję sobie miłość.
    Sama daję sobie szczęście.
    Teraz muszę się jedynie otworzyć, na nowy związek.
    Mam w sobie pewne rany, które cały czas się leczą.
    Nic nie przyspieszam, nie drążę.
    Jak jakaś informacja ma do mnie dotrzeć, to dociera.
    Jeśli mam coś zobaczyć, to widzę to, jeśli mam coś zrozumieć, to mam aha moment itd.
    Dostaję znaki, mam sny, wyczuwam energię.
    Idą wielkie zmiany, a ja to po prostu wiem, bo to czuję.
    Akceptuję i przyjmuję wszystko.
    Tak samo, jak żegnam się z tym, co chce odejść. Nie trzymam się niczego kurczowo.
    Nie boję się niczego, bo co ma być, to i tak będzie.
    Co mi po tym, że będę się z czymś spinać, z czymś walczyć, skoro i tak z góry przegram i wygra to, co jest mi przeznaczone.
    Trzeba się wziąć w garść i tyle.
    I wbij sobie do głowy, że bycie upierdliwym, w stosunku do naszych BP przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego.
    Nam się wydaje, że jak cały czas będą mieć z nami kontakt, to będzie to dobre, a wcale tak nie jest.
    Oni muszą od nas „odpocząć”.
    Musimy dać im wolną rękę i nie naciskać.
    Weź postaw się w jej sytuacji, jakby ktoś Ci tak cały czas jęczał i smęcił nad głową i tak naciskał i zalewał słodko pierdzącą miłością.
    No qrna, ja bym była za to wściekła, a nie rozkochana do nieprzytomności.
    Wszelkie natręctwo jest złe!
    I nie podpierajmy się tym, że to z wielkiej miłości, bo w tym nie ma ani krzty miłości.
    To właśnie z jej braku i to do samego siebie.

  3. Ooo…
    Dzięki Taryn, taki wpis właściwie dla mnie :)
    coś ewidentnie się zadziałało, przez cały wrzesień miałem takie pranie jak nigdy wcześniej, a na pewno nie nonstop najważniejsze że blokada puściła, jest spokój
    A jeśli chodzi o bycie upierdem to nie do końca takie czarno białe, wytrzymałem i to z pokorą długie „odstawienie” , ale to Ona się odezwała i nie wyglądała na zamęczoną przez ostatnie miesiące, fakt może trochę za wcześnie , jeszcze łapałem równowagę, i Ona to wyczuła zresztą sam się przyznałem
    , i tyle, nie ma co roztrząsać..

  4. Wszystkie Bliźniory robią od jakiegoś czasu mega pranie :)
    Przed tym nie uciekniemy.
    A to, że ona się odezwała, nie znaczy, że Ty zawsze musisz jakoś reagować :)
    Myśl przede wszystkim o sobie, bo ona da sobie świetnie radę i to dzięki Tobie.
    Bo gdy my ogarniamy swoje życie, to i u nich się ogarnia wszystko.

  5. Wszechświat robi pranie :D
    Też to czuję , mam nadzieję że to tak działa, że ciagniemy się w górę – marzę o tym żeby jednocześnie, ja dwa lata temu wpompowałem w Nią dużo naprawdę dużo energii, nie wiem czy Ona to tak odczuła jak ja, ale zaraz potem wykonała mega skok do przodu, i w fizycznosci i w zachowaniu, jestem z Niej mega dumny, od roku to niestety Ona ciągnie mnie za soba, wlecze wręcz…
    Chyba wcześniej za mocno przykozaczyłem z tym dawaniem
    I w moim odczuciu to o ten Balans chodzi też i to bardzo.

  6. Wszechświat dał nam proszek i płyn dom płukania, a pranie robimy my :D
    A dlaczego dajesz się wlec? ;)

  7. Oj, nie zaglądam tu tydzień i zaraz mam do nadrabiania i posty, i komentarze :) Fajnie się to wszystko czyta! A propo energii (czy ja już tego tutaj nie pisałam?) wysyłałam kiedyś przez jakiś czas przy medytacji „pozytywną energię” do mojego BP. Niesamowite, ale po kilku dniach napisał do mnie pierwszy SMSa, odkąd się znamy tego nie zrobił! Czyli moja energia do niego w jakiś sposób musiała trafić :)
    Od około 2 tygodni jestem na etapie: koniec, teraz sobie bądź ty runnerem, mnie się już nie chce. I naprawdę jakoś nie myślę o nim – a tu kilka dni temu sen, że dostałam od Niego SMS: tęsknię za Tobą. No super :)
    Ostatni tydzień miałam okropny. Poprosiłam BP przy medytacji o przesłanie energii dla mnie. Nie wiem, jak to tłumaczyć, ale… w tym momencie się uspokoiłam. I wiedziałam, że będzie już dobrze :) I było!
    I jeszcze: zaczęłam teraz studia 150 km dalej. Inauguracja, wchodzi dziekan, a ja oczom nie wierzę: Bliźniak??? Toćka w toćkę, oczy w oczy, usta w usta Bliźniak! I nawet ma tak samo na imię. Myślałam, że spadnę z krzesła… A spadłam dopiero po tym, jak okazało się, że studiuję z dziewczyną, która mieszka w tej samej wiosce, co on.
    I teraz mi powiedzcie: zbiegi okoliczności? Przypadek? Wkręcają mnie moje własne fantazje i podświadomość? Chciałabym racjonalnie móc umieć wytłumaczyć te sytuacje…

  8. Taryn, nie to że daję, już nie , jeśli jest jakaś więź to siłą rzeczy… No w moim życiu też mega zmiany się zaczęły mam „poślizg” w stosunku do Niej ;) , trochę strachu, trochę braku wiary, szczypta niepewności, w międzyczasie Ona się odsunęła, i bardzo dobrze, syn poważnie zachorował zabrakło mocy, testy, testy….czas próby, ale damy radę w końcu ktoś musi „świecić” :)

  9. Nie ma przypadków i zbiegów okoliczności :)
    To wszystko znaki i synchroniczności, które zawsze będą towarzyszyć.
    Albo wszystko akceptujesz albo walczysz z tym.
    Jeśli walczysz, to cierpisz, jeśli puszczasz wolno, to się rozwijasz :)

  10. I tu kolejny raz nadszedł moment, abym powiedziała: DZIĘKI CI BOŻE ZA CAŁKOWITĄ SEPARACJĘ! :D

  11. 0koma
    Z tym wysyłaniem energii coś jest , Ona pisała mi i to nie raz że czuje, dokładnych „badań” nie robiliśmy ;) ale ja też mam czasem dziwne wrażenia , czasem niesamowicie intensywne, choć już nie potwierdzone, pewnie fantazjuję – to apropo Twojego pytania o fantazje ;) serio to wiesz ktoś bardzo zakochany fantazjuje na pewno, to racjonalne wytłumaczenie … ale nie próbuj za dużo myśleć… :) bo… Taryn się zdenerwuje :D

  12. Marcel, dlaczego wciąż podkreślasz jakieś kwestie na mój temat?
    Masz z tym jakiś problem, że zawsze bronię swojego zdania?
    Jeśli coś Cię we mnie drażni, to mi to po prostu napisz, a nie ciągle jakieś „aluzje” typu „Taryn się zdenerwuje…, Taryn zrobi to, Taryn zrobi tamto…”.

  13. No jak to?
    Kto się lubi ten się czubi , tym bardziej że czubek
    Nie piszę że zrobisz to czy tamto, tylko się zdenerwujesz, jak „pacjent” będzie za dużo rozkminiał i pierdu pierdu i wtedy trzeba go jebnac prawdą między oczy żeby złapał pion i potwierdzone że działa :D :D

  14. Zanim się tu zaczubicie na śmierć: obydwoje macie racje, mózg ludzki ma skłonność do wyjaśniania, analizowania i rozkminiania, a zapomnieliśmy, jak to jest po prostu CZUĆ. Trzeba sobie to przypomnieć. Trzeba się pilnować :)

  15. Dokładnie – MYŚLĘ że umiem i wiem :) LOL
    Czyli co? Ona też tak ma że odzywa się kiedy ego już krzyczy i nie wytrzymuje ciśnienia, i dlatego Taryn piszesz żeby nie reagować wtedy ?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.