13 Komentarze

  1. O kurde to akurat teraz! bardzo na czasie, również u mnie. Ja właśnie dziś się żegnałem…m.in. z przekonaniami, że istnieje coś takiego jak „ta jedyna”. Każda może nią być, a to ja wybieram, która nią będzie! No! :)

  2. Nooo, u mnie to tak że będę z tą która mnie zniesie…która będzie mnie chciała i nie wiem co jeszcze
    oj…

  3. Faceci… A co ma zniesc, jaki krzyz czy cierpienie ta osoba? Te dwie meskie wypowiedzi to jakby rozmowa miedzy dwoma animusami w kobiecie – negatywnym i pozytywnym. A jakby zobrazowac to filmem to jak w 1 czesci Brigitte Jones – Grant to jej negatywny animus a Firth pozytywny, ich z nia relacja to jej proces wyzwalania sie spod wplywu negatywnego animusa. I prostota slow pozytywnego animusa: lubie cie taka jaka jestes. Juz nie musi niczego znosic, jest wybrana :)
    Ciekawa jestem waszych glebszych przemyslen..

  4. Nie wiem czy mam jakieś głębsze przemyŚlenia co do Bridget Jones :)

    A tak serio to taka autoironia trochę , taki żarcik dla koneserów, chodzi o to że wspominam i tak sam sobie „dokładam” jak zwykła mawiać „jakoś to zniese” -uwielbiałem to ech… ale już nie znosi :|

  5. Kobieta pod wplywem negatywnego animusa czy tez kompleksu (nazwe go tutaj dla uproszczenia H. Grant) stara sie zrozumiec czego potrzebuje mezczyzna, jak Brigitte ma mase poradnikow jak stac sie taka aby on ja chcial, chce go zrozumiec a pomija siebie, uzywa swego ciala i uwodzenia by zwrocic jego uwage, a on chce jej tylko uzyc, korzysta z niej bardzo w sposob bardzo powierzchowny, jest pozbawiony uczuc i empatii (Jones mowi na randce „to straszne co sie dzieje w Czeczenii, a Grant – mam to gdzies), klamie, ukrywa wazne fakty. Doprowadza Jones do zalamania. U rodzicow Jones tez rozgrywa sie dramat – niedojrzala matka daje sie nabrac na lepkie slowa dziwacznego pana z tv, matka jest zrodlem kompleksu Jones. Jones brakuje wrwnetrznie dojrzalosci, pewnej siebie kobiecosci, ochrony dobrej Matki. I pojawia sie dobry animus – Jones zaczyna czytac poradniki jak zadbac o sama siebie, pozytywneho animusa reprezentuje Mark, ktory mowi prawde, ktory staje do bitwy z negatywnym animusem i Jones wtedy otwiera oczy, mowi do Granta „nie moge oddac swego zycia w rece kogos, komu nie ufam w 100%”. Pozytywny animus, Mark lubi ja taka, jaka jest, daje jej nowy czysty „pamietnik”…

  6. Mając problem z odrzuceniem trafiłem na „animę” ;) która ciągle mnie odrzuca i to jak…
    wiem, że miłość „bliźniaków” jest trudna ale żeby aż tak , cały czas Ją tłumaczę, ale… czy ja tylko nie mydle sobie oczu.

  7. Jak ktoś kto ma być największą miłością, boską, tą ROZPOZNANĄ UKOCHANĄ , a nie WYBRANĄ ;) kochanką może tak traktować drugą połówkę, mnie się to nie miesci w lepetynie. I z drugiej strony jak ja ktory naprawdę czuje sie ze sobą dobrze i czuję że kocham siebie pozwalam tak się traktować
    no rozumiem – miłość bezwarunkowa – w sumie to klątwa czy ja jestem jakąś inną rasą, starseed czy co ? ale to nie znaczy żeby zachowywać się jak pies…
    Chociaż może znaczy … sam wiele razy jej pisałem ze ja jestem jak pies, a Ona potrzebuje faceta…
    Z kolei moja przyjaciółka śmieje się ze mnie właśnie mówiąc „Marcel obudź się, miłość bezwarunkowa to jak jest się psem…” heh :/
    Może tak trzeba , jeszcze troszkę czuję że tak trzeba, ale już naprawdę troszkę

  8. Mmkaa
    Dzięki :), bez przesady, źle to odebrałaś, może trochę to wyolbrzymiłem, jak jestem trochę rozżalony to przesadzam, Ona po prostu też ucieka, wiem to, ja nie umiem się nie odzywać do Niej po prostu, a Ona musi „odpocząć” tym bardziej że jestem mega upierdem.
    Cuś tam o wampirach i energiach wiem ;)
    Ten pierwszy artykuł znam , za drugi dziękuję przeczytam w wolnej chwili :)

  9. Ale jest to już chyba mocno nieaktualna wiedza, ze względu na ciągłe oczyszczanie, i nas wszystkich i całej planety :)
    Żiru też coś o tym wspominał, że dzieje się dobrze nawet na poziomie podświadomości
    Ja to sobie sam kuku robiłem, cały ból i jazdy miały podłoże w strachu przed odrzuceniem, a sam tyle razy powtarzałem że nie możemy sie bać.
    W czwartek przed snem dokładnie poukladalem sobie to o czym wlasnie Żiru mi pisał, za co jestem mu ogromnie wdzięczny, niesamowite jak „przypadkowa” osoba :) może kilkoma ale bardzo rzeczowymi wpisami otworzyć czlowiekowi oczy a właściwie głowę :)
    Jak zdałem sobie sprawę że te fałszywe przekonania czyli lęki są naprawdę fałszywe, jak mogę się bać że mnie zostawi, odrzuci , odejdzie i nie wiem co jeszcze skoro i tak jej nie ma…fizycznie, a tak naprawdę to jest cały czas :) Wszystko się rozpuściło jak się obudzilem następnego dnia znaczy wczoraj , to niesamowite ale ten strach którego nawet nie rozpoznawałem bo był ze mną 24/7 zniknął i razem z nim zniknęła cała masa obaw których też do końca nie byłem świadomy. Byłem tak mega spokojny wczoraj że aż dziwnie ;) i dalej jestem …
    Nawet Jej powrót z wakacji mnie dużo mniej poruszył ( choć trochę mi sie ulało powyżej, ale to był moment, chwilowe zaćmienie ) mimo że weszła na Fb i nawet nie przeczytała moich wpisów heh
    Małpeczka :)

  10. Co ciekawe i niesamowite zanim się wczoraj właśnie obudziłem taki oczyszczony śniła mi się jak odjeżdża wtulona w męża a ja byłem spokojny i nawet w pewnym sensie szczęśliwy, co pokazuje że faktycznie pogodziłem się i z tą wersją :) Love and Peace
    Choć troszkę tęsknię ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.