False Twin – Fałszywy Bliźniak

Ktoś coś? ;)
Jak Wy to widzicie?
A może doświadczyliście tego?
Komentarze mile widziane :)

A tymczasem nowy filmik Elise Perez :)


https://reawakeninghearts.com/2016/09/27/signs-of-a-false-twin-flame/

29 Komentarze

  1. Witam.
    Tak na wstępie, dla wyjaśnienia – często tu zaglądam, ale b. rzadko się odzywam..;)

    Co do „fałszywego” TF – szczerze, to wygląda mi to nieco na dorabianie teorii.. Ogólnie kiedy czytam wpisy i komentarze ludzi (nie tylko tu, ogólnie w temacie TF) to mam nieodparte wrażenie, że część ludzi bardzo chce wierzyć w to, że spotkali TF, a jeszcze większa część myli związek karmiczny z TF (wmawiając tym od autentycznego TF, którym trafiła się wersja „drogi pod górę”, że tkwią w „toksycznych związkach” i o tym nie wiedzą).. I biorąc to pod uwagę, teksty o „fałszywych” TF mogłabym podciągnąć pod jedną z tych opcji.. ALBO – na samo nie zrozumienie koncepcji TF..
    Takie moje skromne zdanie
    Pozdrawiam

  2. Rozwiń temat proszę, sam dużo o tym myślałem ale trochę skrótem myślowym to opisałaś, tf jesli wierzyć w tą koncepcję to też związek karmiczny

  3. Temat był już chyba walkowany
    To kolejna etykietka, dzielenie wlosa na czworo, Taryn chyba sama coś wspominałaś o zarzucaniu/wątpieniu w teorię TF. Ja już dawno napisałem, że te teorie to mogą być „programy” , a False TF to już raczej faktycznie toksyczny związek

  4. Marcel

    Może od razu uprzedzę, ze nie roszczę sobie prawa do tego, że moje podejście jest słuszne, bo tak naprawdę wszyscy gdybamy. Moje spojrzenie wynika z tego, czego mnie uczono, z moich doświadczeń osobistych i intuicji, tylko tyle.

    Jest taki pomysł, ze TF to też związek karmiczny, tyle że jakby najsilniejszy, z najmocniejszą karmą do odpracowania. Ja wyznaję zasadę, której też mnie uczono i co się sprawdziło w moim przypadku (bo mam do czynienia i z TF, i ze związkami karmicznymi), że z TF stanowimy jedność przecież, a zw. karmiczne to inne dusze, z którymi mamy stare porachunki..;) (są jeszcze dusze towarzyszące itd. – nie koniecznie tylko te 2 opcje) Sądzę, ze wiele relacji, które z psychologii możemy nazwać toksycznymi, to właśnie związki karmiczne, ale znowu nie każdy związek karmiczny musi być toksyczny. Związek karmiczny (nazywajmy go skrótowo ZK) nie musi też być wcale w konfiguracji z partnerem życiowym, bo często realizuje się z osobami, które wchodzą w nasze życie w innej roli. Cały numer jest w tym, ze o ile w przypadku ZK (i teraz skupmy się na partnerach życiowych) dzieją się cuda na kiju, aby związek sie zrealizował, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice (serie zbiegów okoliczności i innych takich), o tyle w przypadku TF dzieją się cuda, aby do niego nie doszło (coś, co „nie miało prawa” nie wypalić, nie wypaliło). Dlaczego? Raz, że żyjemy w 3 Wymiarze, gdzie liczy się przede wszystkim odpracowywanie karmy. To nie czas i nie miejsce na uczucia idealne. Dwa – i to mój wniosek osobisty – nikt nie zmusi nas do takiej orki duchowej, do jakiej zaprzęgniemy sami siebie w przypadku problemów z TF. U mnie też tak było – żaden ZK nie zmusił mnie i nie zmusi do takiej wolty, jaką zrobiłam przez TF. I niestety zazwyczaj właśnie po to TF staje na naszej drodze.. Bo tylko poprzez niego Góra może nas zmobilizować do tego, abyśmy przeszli często wręcz transformację duchową. Przy ZK to się raczej nie dzieje. Tam, gdzie gra toczy się o najwyższą stawkę, jesteśmy gotowi temperować swoje Ego najmocniej – a o to w tym wszystkim chodzi. Ci, którym się to przytrafiło, mają poprzeczkę podniesioną już dosyć wysoko, dlatego z ZK ma do czynienia wielu, a z TF – już garstka..

    I patrząc na to znowu w kontekście Fałszywego TF – no to albo to nie jest TF, albo my mamy o tym mylne wyobrażenie..

  5. P.S.
    A przy okazji to właśnie bywa też i tak, że relacja z TF bywa przerwana na jakiś czas lub urwana w ogóle właśnie dlatego, bo mamy (często obydwoje) do odpracowania związki karmiczne. Czego też jestem przykładem. Skok duchowy skokiem duchowym, ale stare długi też trzeba spłacić..

  6. Obejrzyj filmik, który dałam.
    Elise Perez świetnie opowiada o swoim własnym doświadczeniu.
    Ze wszystkich Bliźniaków, które dane było mi spotkać na mojej drodze, jakoś jej prawda najbardziej pokrywa się z moją.
    Ale jej historia, to nie jedyna historia jaką słyszałam o False Twinsach.
    Ja dziś jestem otwarta na wszelkie teorie, bo nie ma nic gorszego niż zakotwiczyć się na jednej rzeczy i często ślepo jej bronić.
    Gdybym się zamykała tylko w swoim świecie, to dziś nadal byłabym w czarnej dupie, a jednak nie jestem, bo udało mi się z niej wyjść zarówno dzięki sobie, jak i „mądrzejszym” ode mnie.
    Czyjeś doświadczenie może się okazać kluczowe dla Twojej drogi.

  7. Wow super

    Masza dzięki, masz oczywiście rację, też tak to odbierałem, karmiczne związki karmiczne dusze (to ja :) ), ale..
    To już teoria, myślę że nie tylko dla mnie
    Bo nie żyjemy już do końca w tzw. trzeciej gęstości, wymiarze jak tam kto chce i przestają działać na nas „prawa” (siły) karmy to pierwszy ważny temat

    Drugi to czym jest karma w ogóle…

    KARMA JEST PROGRAMEM ZNIEWOLENIA

    Dlaczego tak w to wierzymy? W karmę?
    Bo to wygodne, jest łatwa wymówka zawsze
    I…
    Bo to świetny biznes, ten cały ezo burdel,
    Diagnostyki karmy, oczyszczania i inne pierdoły,
    A ludzie zapitalają wierząc w to jak chomiczek w kółeczku wcielenie po wcieleniu
    Zobaczcie choćby na wpisy Taryn – niejednokrotnie napisała „czy ja się prosiłam o bliźniaka?” (De facto było zaplanowane) :|
    DAJE DO MYŚLENIA ?
    Nieważne czy to faktycznie był „fałszywy” czy nie byleby wyzwolić całe tony niskich wibracji smutku itd..
    DOŚĆ JUŻ !

    Jesteśmy suwerennymi istotami, duszami które WYBIERAJĄ i nie ma co się zasłaniać karmą i „przymusową” spłatą jakichś długów – wybór to wybór i to jest dobre
    NIC NIE MUSIMY
    Owszem, jeśli uwolnimy się z iluzji zostaną połączenia, czyli efekt splątania, oraz z poziomu nawet zdrowego ego emocje …czasem bardzo silne
    Po prostu.. więc..
    Kocham Tą bratnią duszę, drugą połówkę, co tam chcecie, po prostu kobietę coraz bardziej bezwarunkowo i to jest dobre, kocham też inne dusze
    DLACZEGO? Bo zostaliśmy stworzeni do kochania a ja na pewno :)
    I nikt wam już nie powie że to wasz twin, żaden reader, ani wróżka ani nawet miła Elise podłączona do tarotowego egregora :/ i sama o tym mówi. Nikt wam już tego nie odważy się wmówić
    To nie teatr

    Kochane dusze, bliźniaki, fałszywe bliźniaki itd.. zdajcie sobie z tego sprawę
    Wejdźcie w tzw. przestrzeń serca i poczujcie że tak jest.
    Ciebie Taryn proszę zwłaszcza, poczuj to najlepiej zrób z tego wpis jakiś, niech się dowiedzą zamotane dusze …zrób z tego użytek

  8. Nie są mi obce te teorie,a w d.. od bardzo dawna nie tkwię – chociaz był moment, ze myślałam, że jeszcze zacznę się w niej urządzać, jak to mówią.;)
    Tak serio – każdy ma prawo tłumaczyć sobie to jak chce i widzieć to tak, jak potrzebuje. Każda historia to odrębny przypadek – to jasne. Jak wyżej – i tak wszyscy gdybamy. Tak naprawdę nie jest to istotne, jak Go nazwiemy, pod co podciągniemy itd., bo nie o to w tym chodzi. Ważne, co z tym zrobimy.. Z punktu widzenia rozwoju duchowego żadne z naszych doświadczeń nie jest „zbędne”, nie ma „błędów”, ani „pomyłek”, więc jeśli istnieje faktycznie twór taki jak Fałszywy TF i my w to wdepniemy – to znaczy, że po coś to też było. Wszystko jedno, Aczkolwiek mam niekiedy wrażenie, że niektórzy mieszają wszystko ze wszystkim, szukają poparcia lub kontry dla swoich obaw, ale też nic w tym dziwnego, bo temat nie jest łatwy. I owszem, nie ma się co zamykać na jedynie słuszne teorie – w tym rzecz, bo nie o teorie tu chodzi..;)
    Tylko tak sobie myślę, ze na pewnym etapie zaczynamy po prostu łapać dystans do tego – wiemy, co czujemy, do kogo, co nas spotkało i co z tym zrobić – bez „wsparcia” z zewnątrz i szukania „newsów” co kto na ten temat. Przychodzi taki moment.. Dlatego rzadko się odzywam.. Pozdrawiam :)

    P.S.
    „Czyjeś doświadczenie może się okazać kluczowe dla Twojej drogi” – owszem, może, ale tu też trzeba uważać, bo przyjmując i stosując je w dobrej wierze, możemy zaplątać się bardziej we własnej drodze..

    Jeśli idziemy tak jak powinniśmy, w pewnym momencie przestajemy się miotać, pytać i szukać uspokojenia dla własnych lęków, bo zaczynamy rozumieć, ze nie idziemy po to, aby dotrzeć do konkretnego Celu (a wiemy, o jaki by nam najbardziej chodziło – zjednoczenie z TF..) – bo celem jest sama ta podróż. I często po to jest cały cyrk z TF (i może ktoś to nazwać w takim wydaniu False TF albo jeszcze inaczej) – i właśnie to jest tak cholernie trudno zaakceptować na początku..
    To piszę z własnego doświadczenia i tych, którzy byli tak dobrzy, aby pomóc mi zebrać narzędzia do tej drogi – też miałam i mam Nauczycieli, którzy mają swoje lata i sporo przeanalizowanych przypadków na koncie ;)

    Przepraszam, ze tak enigmatycznie i w ogóle, ale trudno mi to teraz jakoś inaczej ubrać w słowa.. Myślę, że jednak ktoś załapie ;)

  9. Marcel,
    „Jesteśmy suwerennymi istotami, duszami które WYBIERAJĄ i nie ma co się zasłaniać karmą i „przymusową” spłatą jakichś długów – wybór to wybór i to jest dobre” – ale to właśnie łapie się w karmę, he he ;) Tak właśnie jest, ze jedno drugiego nie wyklucza, ale to już tęgie mózgi o tym pisały elaboraty – kto ciekaw, niech szuka..

    „Kocham Tą bratnią duszę, drugą połówkę, co tam chcecie, po prostu kobietę coraz bardziej bezwarunkowo i to jest dobre, kocham też inne dusze
    DLACZEGO? Bo zostaliśmy stworzeni do kochania a ja na pewno :)” – a to jest piękna pointa tego wątku, bo o to w gruncie rzeczy chodzi. Tylko aby dojść do tej miłości, trzeba właśnie zazwyczaj przejść drogę przez mękę. I ta droga właśnie jest najważniejsza. Po to nam są dane pewne doświadczenia i ludzie.
    Niech moc będzie z Wami :)

  10. Dziękuję Masza
    noo musiałem kilka razy przeczytać to co napisalaś, żeby przetrawić
    widzisz Ty miałaś osoby które Ci pomogły a nawet narzędzia i nauczycieli a nawet masz ich teraz :O mimo że już nie szukasz itd.. a ja nic
    ja niestety (a może STETY) sam dla siebie nauczycielem, co na własnej dupie nie doświadczyłem, to nie dotarło, tak jak Taryn napisała sam dla siebie uzdrowieniem :D
    ale co do karmy to mam pewność, to jest wybór, jeśli ktoś wierzy w załóżmy w boga mieszkającego w kościele i pewnego dnia się budzi, często tak jest i już wie jak to działa
    tak samo jest z kołem karmy smutna prawda dajemy się robić w konia na wielu poziomach i płaszczyznach

  11. To może i ja się wypowiem o karmie :) wg. mnie karma istnieje dopóty, dopóki oddajemy moc „na zewnątrz”. Skoro oddaliśmy coś na zewnątrz, to wyparliśmy to z siebie. To zostało strącone do podświadomości i steruje naszym życiem. Dlatego wtedy sytuacje nam się przytrafiają, tzn. nie wybieramy ich świadomie. Obecnie ludzkość dąży do tego, by zintegrować wszystko co jest wyparte do podświadomości. Dlatego to jest trudny czas bo na wierzch wychodzą wszystkie brudy. Ale jak już nie będziemy niczego wypierać z siebie, wtedy staniemy się świadomymi twórcami własnego życia. Sami będzie wybierać co chcemy doświadczać.
    Karma przestanie istnieć.

  12. Żiru
    Fajnie Bardzo naukowo, trochę psychologicznie ;) ale tak też można to ująć, chodzi o świadomy wybór, tylko… łatwo teoretyzować ;) najważniejsze żeby zdać sobie z tego sprawę, taka czerwona pigułka :)

  13. Toż to bliźniak Ci pokazuje to wszystko co wypierasz (jeśli chodzi o miłość w relacjach z drugim człowiekiem). Cały świat fizyczny pokazuje nam fałsz w jaki wierzymy zsyłając na nas sytuacje, których nie chcemy :)

    A teraz podejmę się wątku o fałszywym bliźniaczym płomieniu. Otóż sądzę, że istnienie TF to prawda, natomiast fałszem jest to co ludzie o tym zjawisku sądzą.. Ona jedyna, on jedyny to są programy, które przykrywają traumy, które mają uchronić nas przed tym by już nigdy nie poczuć bólu związanego ze zdradą, ze stratą, z odrzuceniem etc.

    Kiedy rozdzieliłem się z bliźniakiem, to wylało się całe morze emocji związanych ze zdradą jakiej doznałem dawno, dawno temu. Zapytałem się siebie, co wtedy robię? jak się zachowuję kiedy jestem zdradzany? Otóż próbuję wtedy kochać bardziej, kochać aż tak niemożliwie, by to już nigdy się nie zdarzyło, tak wypełnić miłością drugą osobę, by już nigdy nie pomyślała o tym, żeby mnie zdradzić, porzucić, zranić. Tak robią małe dzieci, które są krzywdzone. Np. mała dziewczynka doznaje krzywdy ze strony taty i próbuje kochać go mocniej i mocniej, bo wtedy ma nadzieję, że tata przestanie. Wytwarzam wtedy w swoim umyśle przekonania, że musi istnieć ta jedyna, z rąk której nigdy już nie doznam krzywdy. Ale nie robię tego pod wpływem miłości, tylko zranienia. I to pokazuje nam bliźniak, tą fałszywkę. Spotykamy go i myślimy sobie – to jest ta jedyna, na zawsze będziemy razem, Boże jak ja Cię kocham, czekałem na Ciebie całe życie. A tu bum! Nie możecie być razem. No i wtedy boli. A co boli? Niekompatybilność naszych przekonań z tym jaka jest rzeczywistość.

    Reasumując TF daje nam lekcję bezwarunkowej miłości pokazując nam fałsz w naszym myśleniu. Nie cofnie się przed niczym, by wyswobodzić nas z koła błędnych przekonań. Ten kat, ten demon, który daje nam tyle cierpienia, tak naprawdę robi nam wielką przysługę. Ból, który czujemy jest informacją, że na coś się nie zgadzamy – to są fałszywe przekonania w nas, które musimy uzdrowić. I TF przyjął rolę, by nam to pokazać. Czy może być większy akt miłości? :)

  14. Oo dziękuję :)
    Naprawdę łopatologicznie, bez ogólników, super, no dobrze i załóżmy że wiem co jest moim fałszywym przekonaniem, stawiam na lęk przed odrzuceniem, bo widzę, że w kółko to walkuje,
    Teraz bardzo ważne pytanie, jak go uzdrowić???

  15. Nawet pochłonąłem wręcz „Letting go” Hawkinsa mojego ulubionego i z poziomu umysłu uwierzyłem że sięę uwolniłem, nawet na świeżo wtedy, taki „kozak” chwalilem sie tutaj na tym blogu dwa lata temu heh :|
    Widać faktycznie siedzi to gdzieś głęboko , i było też przytulanie wewnętrznego dziecka, na jakiś czas pomogło ale jak JĄ widzę to mam łzy w oczach i nie ogarniam, dopiero jak spotykaliśmy się w miarę regularnie czułem się bezpiecznie, ale zawsze max dwa dni po spotkaniu był „zjazd” i efekt odstawienia… taak

  16. Nawet myślałem już dawno też że właśnie tylko bliźniak dając nam ten „pozorny” ból jest taką właśnie szczepionką i leczy nas i że to tylko kwestia czasu (fight fire with fire) , może jeszcze „chwilkę” trzeba LoL :)

  17. Marcel, Ty dobrze wiesz co masz robić :) dobrze wiesz czego się boisz w relacji ze swoim bliźniakiem. Wyobraź sobie, co najgorszego mogłoby się stać w waszej relacji. Czego nie chcesz zrobić? odezwać się do niej? wyznać jej otwarcie co czujesz i że nie umiesz bez niej żyć? a może boisz się, że ona już do Ciebie nic nie czuje? Tak tylko strzelam, bo ja mam takie lęki związane z odrzuceniem. Ale jakie masz Ty to ja tego nie wiem, Ty to wiesz :) Chodzi o to by przekraczać siebie, ale pomalutku. To nie wyścigi i każdy ma swój czas :)

  18. Każdy w końcu się obudzi. Każdemu zbrzydnie to uciekanie, to gonienie, to zamartwianie się, życie w strachu, ten emocjonalny szit, nostalgia, melancholia etc. Ja uciekałem dotąd, aż zaczęło mnie to zwyczajnie nudzić. Zatrzymałem się i sobie myślę: kur… co ja robię? przed czym ja uciekam? przed sobą! No i przestałem… Tak więc chodzi o decyzję. I wiesz co? dzień później mój bliźniak podążył za mną i podjęła taką samą decyzję, że przestaje gonić za tym uczuciem. I to była chyba najbardziej uzdrawiająca decyzja mojego życia.

  19. Marcel, zignoruj mój przedostatni komentarz. Teraz zdałem sobie sprawę, że pisząc coś takiego tylko tkam z powrotem iluzję. Tak się przyzwyczailiśmy do tych naszych historii, że nie wyobrażamy sobie, że możemy żyć bez tego. I próbując się w to zagłębiać i to uzdrawiać cały czas tkwimy w tym tego nie chcemy. To nie tędy droga.

    Możemy już teraz wybrać, że kończymy z tym. Że mówimy temu „żegnaj”. Tak po prostu. Teraz sobie zdałem sprawę, że tak właśnie zrobiłem z tym uciekaniem, po prostu przestałem, kurcze, ale odkrycie hehe.

  20. Nic z tego co napisałeś, z tymi rzeczami nie mam żadnego problemu wręcz przeciwnie wylewam swoje uczucie na Nią mimo że wiem ze to też źle . Wie że nie umiem bez Niej żyć, właśnie tego się boję o tak !!! I Ona też wie
    dokładnie, często czuję że naprawdę ja minus Ona równa się zero…
    I niepewność, bo Ona bardzo jest wstrzemięźliwa i trzyma dystans, a ja wtedy szaleję, wymyślam i projektuję, i o tym też wie, wie wszystko, więc tym bardziej mam doła że skoro z tą wiedzą nic nie robi to coś miedzy nami jest nie tak, i myśle „ale przecież powinna czuć, coś, cokolwiek” i znowu jazda że to nie to….
    boję się tylko że mnie nie chce, w sensie że wymyślam to wszystko a Ona chce w porywach luźnej znajomości, że nie będziemy razem – w kółko to samo jak kazdy bliźniak albo falszywka-psychol ;)
    Dziękuję Ci bardzo, masz cierpliwość :)

  21. Tym bardziej mi odwala że wyjechała i nie mamy kontaktu, i myślę a co jak wróci i się nie odezwie, wyjechała tez właściwie bez słowa, nawet wątpię, że wyjechała tam gdzie pisała, albo że nie na tak długo, coś czuję że jest inaczej, albo paranoja z tego strachu, taak, brak zaufania też jest problemem moim, ale mam powody, nie zawsze była szczera ze mną, mam wrażenie że częściej niż mogłoby się wydawać, tłumaczę ją że to mechanizm obronny, bo wiem że ma problem też, ale to już zaczyna się ocierac o toksyczną relację właśnie, boje się też bardzo że manipuluje mną, nie sądzę żeby to były tylko moje urojenia. Noo. Trochę tego jest, a ja pojęcia nie mam jak to zamieść na kupkę tylko myślę co ja zrobię jak się rozmyśli , wróci i się nie odezwie, jak stwierdziła właśnie to co Ty, że stop, że już wystarczy. A jeszcze do tego dwa miesiące temu napisała, że tyle lat czekałem to jeszcze rok wytrzymam…. czyli co? Obietnica, wie że pewne rzeczy muszą się poukładać, czy wie że łapie równowagę i przejdzie mi za rok ? Zamotalem się trochę
    A jeszcze teraz tym pisaniem robię sobie kuku już do końca

  22. Marcel, ja ze swoim „Bliźniakiem” nie mam ani widu, ani słychu od 4 lipca 2014 r. :)
    Nawet mi nie raczył na SMSa „dziękuję, pozdrawiam” odpisać.
    Dopiero ostatnio dotarła do mnie informacja, że pobudował się pod Płockiem.
    A nawet się nie prosiłam o te wieści ;)
    Pogodziłam się z jego drogą, choć trudno mi jeszcze uporać się z tym, że tak bardzo okłamał wszystkich…
    Owszem chciałabym sobie z nim wszystko wyjaśnić, ale czy chciałabym teraz z nim być? Nie…
    Zresztą on ma rodzinę, ma się czym zajmować.
    Ja też mam co robić. Jeszcze tyle spraw do przerobienia we własnym zakresie, sama ze sobą.
    Najważniejsze co do tej pory zrobiłam, to pokochałam siebie taką jaką jestem.
    Zaakceptowałam wszystko, czyli to kim jestem i co mi się przytrafia.

  23. Marcel,

    Co do tych nauczycieli – to jest tak, jak mówią: „Kiedy uczeń jest gotowy – pojawia się Mistrz”. Miałam to szczęście, ze ktoś mnie przeprowadził przez sam początek tej drogi duchowej (widać- to był już ten moment) – i oczywiście – wszystko „przez przypadek” genialnie zgrało się w czasie..;) Teraz te kontakty to już jest sztuka dla sztuki, bo mi się spodobało, ale początek wyszedł z tego, ze musiałam w to wejsć, aby sobie poradzić z tą sytuacją. Ale – to jest tak, ze dostajesz wskazówki, z których możesz sobie zbudować narzędzia, które Ci pomogą w tej drodze. Tylko tyle.. Albo aż tyle, zależy jak patrzeć, ale NIKT nie da ani mnie, ani wam odpowiedzi na pytanie, które nas najbardziej dręczy.. Bo o to w tym chodzi. I tak samo jak wy – bujam się z moim TF i jednym wielkim znakiem „?”. W tzw. międzyczasie wessało mnie i w związek karmiczny (chociaz myślałam, że teraz jest to niemożliwe, no bo jak..? a jednak..) – jestem właśnie w trakcie rozwodu.. A Bliźniak? Jest i będzie (i się wtrąca na różne sposoby) – i z tą świadomością muszę żyć do końca. U nas na ten moment nikt nikogo nie goni, nikt już nie ucieka (tak było na samym początku). Nas rozdzieliły (na jakiś czas?) okoliczności, o których tu nie mogę napisać. Powiedzmy, że – jak to pisała Agatha Christie – „Stare grzechy rzucają długi cień” – i potrafią zamotać teraźniejszość tak, że gorzej się nie da. Czyli – coś jeszcze mamy do przepracowania i tyle. Teraz jestem już w tej szczęśliwej sytuacji, że absolutnie akceptuję to, co jest i co może być – albo nie być. Mam ten stan spokoju (co oczywiscie nie znaczy, że uczucie do TF zmalało – chyba przeciwnie, ale jest ono jeszcze dojrzalsze i totalnie bezinteresowne), ale ile kosztowało mnie wypracowanie tego – to wiem tylko ja.. Teraz sobie żyję, staram się rozwijać na ile mogę z tym rozumkiem, który mam ;) Jak coś mi się wali na łeb, to nie dyskutuję – pokornie biorę, co dają, robię, co wg mnie najlepsze i nie kłócę się z Górą o lepszy scenariusz. To, co teraz mi ten spokój czasami chwilowo zakłóca to te tzw. znaki: sny i inne takie (i to jakie – żadne tam 11:11 ;) Długo by pisać.. A przede wszystkim to nie czekam, ze na końcu tej mojej „orki” czeka mnie jakaś nagroda. Dobrze wiem, ze jeśli gdzieś nam się czai w tle taka nadzieja, tzn. że podchodzimy jeszcze do TF z poziomu naszego Ego – czyli dostaniemy guzik z pętelką ;) Ja już na nic nie liczę.
    A co do tego wyboru – wg mnie to nasza „wolna wola” to iluzja, a hulać to my se możemy w obrębie tego, na co sama się pisała nasza dusza Przed. I jeśli mamy przejść jakieś lekcje, to czy wybierzemy bramkę nr 1 czy 5, to wdepniemy w to, cośmy se sami wcześniej wybrali. I bynajmniej wcale to nie oznacza zwalnia odpowiedzialności za nas los – przeciwnie. Najważniejsze jest to, co my z tym zrobimy – i w tym mamy największą swobodę.. No ale to jest mój punkt widzenia.

    Pozdro i nie bój żaby – jak to mówi mądrość ludowa – wszystko w swoim czasie ;)

  24. Ze swojego doświadczenia mogę przyznać, że nie ma niczego bardziej zbawiennego niż wyznaczenie GRANIC. Od tego zaczyna się zmiana. Kiedy zatrzymasz się i wyznaczysz granice masz szanse żeby spojrzeć na wszystko z dystansem, a wtedy widać jak na dłoni, że nie kochasz i nie szanujesz siebie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez niego baaa, zrobiłabym wszystko żeby nie uciekał. Myślałam – jeśli zrobię tak i tak to odejdzie, jeśli nie zrobię czegokolwiek to kogoś pozna i go stracę, jeśli zbliży się i zobaczy jaka jestem to odejdzie i tak cały czas. Przez długi czas taplałam się w swoim smutku rozkładając jego zachowanie na czynniki pierwsze – a przecież chodziło o mnie i o moją ucieczkę przed sobą :). I później wszystko zaczęło się zmieniać. Teraz już nie gonie, on powoli przestaje uciekać. ( w sumie byłam i runnerem i chaserem) Nie wiem co nas czeka czy będziemy razem czy nie, ale akceptuje obie wersje. Tym bardziej, że moje znaki mówią pracuj i nie poddawaj się ;) Jestem świadoma tego, że być może już nigdy go nie spotkam i tego, że nie będzie go w moim życiu. Nie mam ochoty niczego forsować, niech będzie co ma być.

    Teraz już wiem, że są pewne zachowania na które nie można pozwolić, nie ze względu na rozbuchane EGO ale ze względu na miłość i szacunek do siebie. Dlatego nie akceptuje tego w takiej formie i odpuściłam.

    Mam wzloty i upadki i czasami załapuje ogromne doły i normalnie po ludzku tęsknie za nim, ale z każdego wychodzę silniejsza i sprzątam, sprzątam, sprzątam aaa On też zaczyna się zmieniać ;)

    Pozdrawiam wszystkich i powodzenia ! :D

  25. Lost Soul
    Odnaleź się !
    Nie no taki gupi żarcik, serio to nie odpuszczaj, nie wiem w jakiej tam formie „to” masz , ja też miałem troszkę problem z „Naszą” formą, ale „uwziąłem się” Ona tak mówi :)

  26. Lost Soul
    Powiem Ci to co Jej w kółko – otwórz się, zaufaj telefon służy do rozmowy…od niedawna ma tą nieszczęsna funkcję klikania

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.