2 lata z „Bratnim” :)

Dziś mija dokładnie 2 lata od momentu, jak „Bratni” pojawił się w moim życiu, czyli od usłyszenia w głowie jego imienia i nazwiska (przypomnę tylko, że nie znałam go wcześniej i nie wiedziałam, że istnieje taka kombinacja imienia i nazwiska). Tym samym przegonił już „Bliźniaka”, bo ten był w moim życiu jedynie rok i 5 miesięcy ;)
Uczciliśmy to z „Brtatnim” widzeniem się przez 3 dni pod rząd :D Tak, sram tęczą i patatajam na jednorożcu :D Do tego wszystkiego zobaczyłam jego mamę! :) Moje serce się uśmiechnęło na ich interakcję :) Mama – syn :) Piękne :)
Dużo emocji, dużo pozytywności, kilka łez, oczyszczenie, uszczęśliwienie ogólnie LODZIO MIODZIO :D Oby tak dalej :)
Jestem z siebie mega dumna, bo tak wiele osiągnęłam :) Zaczęłam mówić co myślę, przestałam być szarą myszką. Robię to, co sprawia mi przyjemność :) Nawet jeśli to „pracowy” obowiązek, to robię go tak, żeby było dla mnie dobrze :D Generalnie jestem ze wszystkim NA PLUSIE :) Żadnych dołów, które powalają na kolana, a raczej latanie ponad chodnikiem :D
I cieszę się, że JESTEM i że ŻYJĘ i że widzę więcej i wiem więcej :)

27 Komentarze

  1. Taryn , pozwól, że wkleję Twój tekst który jest jednym z najlepszych , szacunek

    ” Do tej pory żyłam, odmawiając sobie wielu rzeczy. Zupełnie, jakbym była czymś ograniczona z każdej strony. Nie zrobię tego, bo Bliźniak. Nie pójdę tam, bo Bliźniak. Nie poczuję nic innego, bo Bliźniak. Nie chcę tak żyć. Miłość do niego ma mi pomagać wzrastać, a nie kulić się w kącie. Połączyło nas Niebo. Rozłączyła nas Ziemia. Ale i tak jestem wdzięczna Bogu za to, że on w ogóle pojawił w moim życiu, bo dzięki temu znalazłam odpowiedzi na wiele nurtujących mnie aspektów życia. Dziś jestem bardziej świadoma siebie i świata. Czy mądrzejsza? Nie wiem, bo gdybym była mądra, to nie dopuściłabym do sytuacji, w której się znalazłam…
    Wiecie co? Były dni, gdy patrzyłam w okno z takim poczuciem bezsensu, że nawet nie wiem, czy śmierć by mi pomogła się od tego uwolnić. Gdziekolwiek jechałam, gdziekolwiek szłam, to całe głupie uczucie szło ze mną. Mogłabym wyjechać na koniec świata, ale to wszystko pojechałoby ze mną. Czy tak powinno być? NIE.
    Kilka ostatnich dni przyniosło ze sobą coś, co mnie kompletnie odciągnęło od tego, co boli i przytłacza. Nie spodziewałam się tego wcale, nie robiłam nic w tym kierunku. Samo do mnie przyszło i teraz cały czas dostaję znaki z tym związane. Nie wiem o co z tym chodzi, ale ewidentnie mnie uszczęśliwiło, podniosło na duchu, pokazało, że obok toczy się wspaniałe życie, którego częścią mogę być. I BĘDĘ. Nie zamierzam siedzieć w domu i płakać z powodu Bliźniaka. Nie zamierzam rozmyślać nad tym dlaczego dzieje się z nami tak, a nie inaczej. Nie zamierzam robić z siebie męczennicy, bo to nie jest w moim stylu! Ja jestem wesołą, uśmiechniętą dziewczyną, pełną życia, a nie zdołowanym ponurakiem. Nie chcę wzruszać ramionami na znak, że wszystko mi jedno. Nie chcę żeby było mi wszystko jedno. Chcę iść przed siebie, uśmiechnięta, z mnóstwem pomysłów.
    Nie prosiłam się o Bliźniaka. To się po prostu stało i się nie odstanie. Będę musiała z tym żyć już zawsze. Wróci, czy nie wróci, w tym momencie mam to gdzieś, bo muszę siebie ratować przed nicością, w którą codziennie coraz bardziej się zagłębiałam przez te ostatnie trzy miesiące. Dość, do cholery. DOŚĆ.
    Zamierzam iść za znakami, które dostaję i nikt mnie od tego nie odwiedzie. Nie dostaję ich bez powodu, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak więc idę za nimi żeby zobaczyć, jaka jest przyczyna. I będę się codziennie szczerze z tego cieszyć i za przeproszeniem, srać tęczą.
    Wierzę, że dostałam to wszystko od Boga, bo teraz na ten właśnie czas, jest mi to do czegoś potrzebne. Wierzę w to tym bardziej, że wcześniej tego nie znałam, nie wiedziałam, że istnieje. Pojawiło się znikąd i okazało się, że od dłuższego czasu moja droga z tym czymś się krzyżowała, czasem nawet tego samego dnia, w tym samym momencie. To szło za mną i ja szłam za tym i nie wiedziałam o tym. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale takie są fakty. Gdy to odkryłam, przez chwilę siedziałam zszokowana totalnie, a teraz z każdym kolejnym znakiem, coraz bardziej mi do śmiechu :D Wczoraj po raz pierwszy od bardzo długiego czasu śmiałam się tak szczerze, jak tylko można sobie to wyobrazić. I czułam się wolna i niczym nieograniczona. Taka niezależna, jak zawsze lubiłam. Wspaniałe uczucie, o którym zapomniałam! Nie wiem,jak tak mogłam…
    Coś się zmieniło. Coś się stało we Wszechświecie. Czuję, że muszę odbić od tego brzegu i płynąć w drugą stronę. Tak czuję i tak zrobię. Może to wszystko dzieje się po to, abym coś więcej zrozumiała albo dlatego, że to droga, na końcu której jest moja przystań. A może dostanę od życia po tyłku… Nie wiem, ale przecież to wyjdzie w praniu. Prędzej, czy później się o tym przekonam. I wiecie co? Na końcu mojego życia na pewno nie będę żałowała, że stałam w miejscu i czekałam na cud. Będę dumna, że ruszyłam z miejsca i zrobiłam coś, aby dobrze mi się żyło, w poczuciu spełnienia, a nie w cieniu tęsknoty za Bliźniakiem.”

  2. Piękny, mądry i dojrzały tekst, dzięki Marcel za wklejenie. Wczoraj widziałem się ze swoją bliźniaczką, pomimo znaków, że nie powinniśmy. Spotkanie było inne niż te wcześniejsze, a jest co porównywać z 2 letnim związkiem. Oboje czuliśmy, że to kres naszej wspólnej drogi póki co. To co nas łączyło zostało już nam odebrane. Zrozumieliśmy też lekcję, jaką przyniósł nam ten związek i dlaczego się posypało. Ona musi nauczyć się dbać o siebie, tak jak teraz pięknie to robi Taryn, a ja muszę nauczyć się dbać o innych, o to co jest mi dane. Bo nie ukrywam, że ponoszę dużą część winy za to że się skończyło. Bóg daje człowiekowi lekcje, których często nie rozumiemy, bo bardzo bolą. Ale w tym bólu jest miłość, bo Bóg zrobi wszystko by wydobyć człowieka z ciemnego zaułku, to jest Jego przejaw miłości do nas. Dziś bliźniaczek przysłał mi wiadomość, że śniło jej się, że spełniło się jej marzenie byśmy pojechali gdzieś daleko nad błękitną wodę, Polinezja czy coś :) i obudziła się z bolącym gardłem i pierwsza jej myśl „było się nie kąpać” ;) To bardzo fajnie pokazuje, że gdzieś tam na górze jesteśmy połączeni, ale Ziemia nas rozłączyła – dokładnie tak jak pisała Taryn w swojej notce.

  3. Marcel, nawet nie wiesz, jak bardzo mi tym moim wpisem pomogłeś!
    Akurat dziś dopadły mnie jakieś „moje paranoje”, które muszę przerobić.
    Od rana mam jazdę na maxa.
    Wiem, że to MOJE, dlatego nie zwalam ani na „Bliźniaka”, ani na „Bratniego”, mimo, że to przyszło po weekendzie w jego towarzystwie…
    Po przeczytaniu Twojego komentarza z moim wpisem pomyślałam: Boże, ja sama dla siebie jestem uzdrowieniem!
    Noo i myślę, że to dobry trop ;)

    Dzięki Marcel :)

  4. Ojej, myślałem że „zjebkę” ;) dostanę za zaśmiecanie… ja tu taki bibliotekarz ;) trochę.
    Wiem gdzie jakie „księgi” na jaką okazję leżą..
    Bo bardzo mnie uderzyło podobieństwo do obecnej Twojej postawy mimo że napisałaś to dwa lata temu, jest to też bardzo podobne do tego co robi moja „połówka” i po jazdach jakie mam też od piątku( to jakaś znowu zbiorowa megajazda-ale to chyba znaczy że znowu coś się dzieje) odebrałem to też bardzo osobiście jak jakiś apel do mojego rozsądku…
    Ale tak jak pisałem rozumem nie razbieriosz
    Niedobrze , niedobrze, to ja Ci ostatnio gratulował że już masz to za sobą, od dłuższego czasu przynajmniej tak wynikało z tego co piszesz, a tu znowu jakieś jazdy
    :(

  5. Ale właśnie na odwrót – dobrze ;)
    Jeżeli to „Bratni” wywołał do odpowiedzi moje wszystkie ukryte bolączki, to właśnie super, bo ja je sobie teraz przerobię.
    Płaczę sobie co chwila na zmianę z kopniakiem mega powera, także naprawdę jest dobrze :)
    Ja wiem, że to tak jest – jesteś sobie na wyżynach i nagle JEB, jakiś kamień milowy, ale żeby go przeskoczyć, to najpierw trzeba przypieprzyć w niego łbem i ja to właśnie robię ;)
    OCZYSZCZENIE i UZDROWIENIE – wszystko :)

  6. Taak.. jakieś to wszystko mi znajome, ja w pewnym momencie dziś płakałem i śmiałem sie jednocześnie :|
    No to dobrze że dobrze heh… ;)
    Tylko ja nie wiem jak to na tych wyżynach
    Oczyszczanie, uzdrawianie, czasem to mnie tak skręca i czuję że to normalna tęsknota po prostu, znaczy niestety nienormalna…

  7. Wbrew pozorom łatwe.
    Ja kiedyś spytałam siebie czy za „Bliźniakiem” wskoczyłabym w ogień i odpowiedź brzmiała tak, a potem spytałam, czy za sobą wskoczyłabym w ogień i odpowiedź długo nie nadchodziła, aż w końcu powiedziałam NIE.
    Po czym zaczęłam zadawać sobie pytania, dlaczego ja sobie to robię?
    Dlaczego się pogrążam?
    Dlaczego uzależniam własne szczęście od osób trzecich… od Niego… itd.
    I no właśnie… i tutaj zaczął się mega progres :)

  8. Za sobą tak samo jak za Nią, i odwrotnie. Kocham Ją bo jest tak podobna do mnie, więc proste.

  9. Tylko wiesz, widzę że dla Ciebie to już nie jest takie oczywiste, ja słaby matematyk, raczej humanista, ale dla mnie to jest równanie typu: ja plus ona równa sie nieskończoność, ja minus ona równa sie zero- taka abstrakcja nie dodawanie

  10. Jak bibliotekarz to znów coś wrzucę bo jazdę mam z tym od piątku chyba:

    Komentarz Tflegmy do wyżej cytowanego tekstu , też bardzo mądre wpisy jej autorstwa były, choć zaginęła w akcji :)

    ” Zastanawiający jest jeszcze jeden aspekt, los podsuwa nam pod nos osoby, zajęcia które nas fascynują, pochłaniają w pewnym stopniu i uszczęśliwiają.. żeby odciągnąć nasze myśli od bliźniaka i pokazać że możemy żyć bez niego. Może to co napiszę nie będzie miało pozytywnego wydźwięku… ale to tylko testy, jestem tego pewna. Bo fascynacja czymś/kimś w końcu mija i wracamy do punktu wyjścia czyli do bliźniaka. Co nie oznacza, że mamy to odrzucać.. korzystajmy z tego co niesie nam i co sprawia że choć na chwilę czujemy się szczęśliwi ”
    Mogę się podpisać czterema konczynami pod tym, mam tak od osmiu lat, wiem że nie wszystkich to dotyczy ale u mnie to jest kalka, jak już czymś się zająłem, pochłonąłem, przychodził taki moment że myślałem kurczę jestem naprawdę spokojny i szczęśliwy, i wtedy jeb – „ale bez Niej to wszystko to tylko zajęcia czasu” ok po to też tu przychodzimy – doświadczać, przeżywać , dla starych dusz te „zajęcia” szybko stają się mialkie i coś się wtedy sypie…

  11. Czyli wielokrotnie poruszany efekt bumerangu tylko inaczej, nie dotyczący naszych emocji i „przeciągania liny” tylko nieprzerobionych brudów. Każdy kto mniej wiecej wie jaka jest „natura rzeczywistości” wie też że nieprzerobione rzeczy wracają, ale żeby pokazać co? Że sam dam sobie radę, żeby nie fiksować się na „bliźniaku”, żeby zająć się sobą?
    Tylko dlaczego to „Jeb” przychodzi właśnie na szczycie „zajmowaniasięsobą”. No to What the fuck. Brak sensu trochę. Co to mi pokazuje.właściwie pokazywało, bo już nie „ponosi” mnie tak, aż tak…teraz najwyżej zajmuje mnie (pochłania) praca… praca uszlachetnia :D … no bo co?

  12. Marcel, rozwoj to spirala, po ktorej sie wspinamy. Rzeczy, ktore juz przerobilismy i mamy od nich spokoj, za jakis czas powroca, ale my juz bedziemy na innym poziomie swiadomosci by znow sie z nimi zmierzyc i wychodzic z tego jeszcze bardziej „obronna reka”. W ten sposob rozwoj sie nigdy nie konczy. Bo taka jest nasza natura, nieskonczona. To moj skromny punkt widzenia :)

  13. No tak, całkowicie się zgadzam, mi też teoria spirali jakoś pasuje, ale dotyczy blokad i programów tak ogólnie chyba… bardziej….chociaż kurcze emocji i reakcji z „bliźiakiem” też – w sumie to też programy i blokady
    o…. to jest moment Aha. No tak – moja reakcja w szczycie zajmowania się sobą – to jest to – czy złapie doła czy usmiechne się na myśl o tej Istocie która tyle mnie nauczyła może nawet nieświadomie
    Wyjście z pudełka, sam Jej o tym pisałem, tyle że w takiej wersji to może być największe wyzwanie … tylko że ja się cofnąłem w rozwoju. Na szczyt zajmowania się sobą daleko..
    Dwa lata temu zanim zacząłem się z nią spotykać byłem pewien że to wszystko po to żeby odpuścić itd…a od zeszłego roku jak się odsunęła to się zafiksowałem na amen, jak Ona się „zbliża” to ja robię gupoty i zaczynam wiać… teraz tak jak Ty trochę odpuściłem tak ponad miesiąc temu „coś pękło”

  14. Tflegma pozdrowiona i również pozdrawia :)
    Obiecała, że wpadnie w wolnej chwili i nadrobi :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.