Zmieniło się wszystko ;)

Cześć Duszyczki :)

Jak się macie? Co u Was? Jak tam Wasze historie? Jak Wasza droga? Przyszły zmiany czy stoicie w miejscu wciąż karmiąc ego? ;)
U mnie ze wszystkim do przodu. W dużej mierze już się odnalazłam i choć miewam jeszcze chwile, chwilunie słabości, to jednak jest dobrze :) Jest qrde naprawdę dobrze :) I cieszę się i celebruję tą radość każdego dnia :) Jest progres i to DUŻY!
Są dni, gdy nie mam ochoty na przyswajanie żadnych nowości ze świata „tłinflejmów”. Ale są też takie dni, że różne ciekawostki wręcz wpadają mi same w łapki. Wtedy dość chętnie je czytam i analizuję, przekładając to na wszystko, co mnie spotkało. Oczywiście nie może się też obejść bez „tłinflejmowych bulszitów”, od czytania, czy słuchania, których „rence opadajo” ;) Boże, widzisz i nie grzmisz! :D Ale spoko, każdy ma swoją drogę itd. itp. Nie nerwowo ;) Każdy z Was będzie dobrze wiedział, które przesłanie doskonale rezonuje z Waszą prawdą. Tylko błagam, nie mylcie prawdy z ego, nie mylcie intuicji z ego.

BRATNI.
Wszystko wróciło z takim pertolnięciem, że aż prawie zemdlałam z wrażenia ;) On mnie słyszy, bez kitu, ON MNIE SŁYSZY. Wczorajszy wieczór i dzisiejsza noc była dla mnie tego potwierdzeniem nad potwierdzeniami. Ja mówię, on to robi i daje mi dowody, że słyszy, może jeszcze nie kapuje, że to ja, ale robi, to co ja mam w myślach. Mało tego, wrócił na stałe ze swych wojaży do naszego rodzinnego miasta i od jesieni będziemy się widywać przynajmniej 3 razy w miesiącu. Myślałam, że to już koniec, bo wszystko wydawało się, jakby umarłe, a tymczasem okazuje się, że to nie jest żaden koniec, ale początek czegoś nowego dla nas.
Dużo miałam przemyśleń na ten temat. To wszystko co mi daje, jest takie piękne. Począwszy od samego początku, gdy tylko pojawił się w moim życiu i uratował mnie, poprzez sny, których jest aż kilka w ciągu miesiąca, jego sobowtóry, które spotykam codziennie, aż do teraz, gdy daje mi tyle dowodów na to, że ja i on to takie prawdziwe i realne, mimo wszystko. Cały czas, w ten czy inny sposób, towarzyszy mi. Uszczęśliwia mnie. Chroni mnie. Odciąga od przeszłości i każe patrzeć w przyszłość. JEST.
W PLANIE nie ma takiej rzeczy, która jest nam niepotrzebna czy która nam nie służy. Wszystko jest potrzebne, wszystko jest lekcją. Część rzeczy z nami zostanie, część zniknie, gdy wykona swoją robotę. Nie ma tu żadnej głębszej filozofii i jest to proste, jak budowa cepa ;) Serio :D

Od jakiegoś czasu czułam, że coś się dzieje, coś się zbliża, a dziś to przeczucie już w ogóle przerosło samo siebie i przed paroma minutami przeczytałam: ”Shifting into the 5d Matrix – you know that Pandora’s Box opens today!” – STRACH SIĘ BAĆ NORMALNIE :D

Znaki nie ustają, blaski & błyski też nie, dzwonienie w uszach również. I właściwie to nic się nie zmieniło, tylko ja jakaś taka mądrzejsza i bardziej kochająca siebie :) Czyli zmieniło się wszystko :D

I just called…

Wpadam na chwilę i zaraz mnie nie ma, bo już po północy, ale póki co chcę się z Wami podzielić czymś, co mnie dziś spotkało. Pierwszy raz w życiu, odkąd wiem, że istnieje coś takiego jak TF, usłyszałam głos Bliźniaka i miałam wizję związaną z tą konkretną sytuacją.
Zadzwonił dziś do mnie telefon, nieznany numer, a że czekałam na kuriera, więc odebrałam na luzaku, bo przecież, to nie pierwszy raz:
- Tak słucham?
- Dzień Dobry.
- Dzień Dobry.
(przez chwilę cisza)
- Poznaje mnie Pani?
ZAMARŁAM…
- Nie…?
(śmiech)
Ja szok.
- No ładnie, to już mnie Pani wywaliła ze swojej listy?
Widziałam go tak dokładnie i ten głos… Jezu…
Chciałam odpowiedzieć, że jak ktoś sobie zasłużył, to tak ma, ale ostatecznie się powstrzymałam.
Rozmówka toczyła się dalej, a ja coraz bardziej czułam, widziałam i słyszałam Bliźniaka, ale koniec końców okazało się, że to jeden z moich byłych szefów, a że kiedyś miałam mały problem z telefonem, to mi wcięło część numerów.
Nie wiem dlaczego odczułam, usłyszałam i zobaczyłam Bliźniaka. Nie rozumiem tego. To dla mnie nowość podczas takiej sytuacji. Ale uwierzcie mi, że moje serce zwariowało, a ciało zaczęło się tak trząść, jak wtedy, gdy był blisko mnie. Po wszystkim zachciało mi się płakać, a potem zalała mnie fala miłości.
Wróciłam z pracy i o 18 ścięło mnie z nóg. Ktoś mi kliknął przycisk OFF i koniec ;) Usnęłam nawet nie wiem kiedy i spałam prawie do 20.
Z kolei wczoraj powróciłam do czytania swojego własnego bloga skupiając się na roku 2014 i 2015, na lipcu i sierpniu :D Zabawne :D
Nie wiem o co chodzi, nie wiem, co on tam wyrabia, że ja mam takie jazdy, ale przecież nic z tym nie mogę zrobić. Nie mogę go zapytać, nie mogę go zobaczyć. Jedyne co mogę, to po prostu żyć sobie dalej. To też czynię :)

A Tobie kochany chcę powiedzieć, że Cię kocham mimo wszystko :) Nieważne co zrobiłeś w przeszłości, choć fajnie by było sobie to wyjaśnić. WSZYSTKO WYJAŚNIĆ.

„Dzieńdobrywieczór”

Cześć :)

Z okazji tego, że dziś mija dokładnie 2 lata bez jakiegokolwiek kontaktu z Bliźniakiem, oto jestem :) Jestem żeby Wam pokazać, bez żadnego ściemniania i owijania w bawełnę, że można wszystko przetrwać i wyjść z dołka bez dna z podniesioną głową. Oto jestem :) Na krótką, ale wystarczającą chwilę.
Co u mnie? ŻYJĘ :) I to najważniejsze!
Nadal jestem Twingielką, choć tu i tam kręcą się faceci, potencjalni kandydaci do mej ręki (ha ha ha). Bratni? Hmm. Otóż, coś się stało… Chyba wykonał swoje zadanie względem mnie albo ja względem niego i na tę chwilę nie wyobrażam sobie, aby dalej istniał w moim życiu, tak, jak istniał jeszcze jakiś czas temu. Może to chwilowe, a może nie, nie wiem. Czas pokaże. Póki co niemiłosiernie mnie wkurza, nie przerobił swoich śmieci na pozytywną energię i generalnie powrócił do bycia takim samym dupkiem, jakim był na początku, gdy się poznaliśmy. Także sio do kąta i wróć, jak będzie cacy albo pakuj manatki i won. Co do Bliźniaka, to nadal ani widu, ani słychu, ALE… Właśnie ;) ALE ;) Od pewnego czasu jestem zalewana tak ogromną miłością od niego, dosłownie, jakby waliły we mnie miłosne fale tsunami. Czuję miłość wzdłuż i wszerz. Miłość jest we mnie, miłość jest wszędzie. Kocham go bardzo i tęsknię za nim, ale to wszystko już mnie nie dołuje, tak, jak kiedyś. Czuję się wolna, mimo że wiem, że nigdy nie ucieknę przed tym uczuciem. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to jak jakiś paradox, ale taka prawda. Nie jestem więźniem tego uczucia, a wręcz przeciwnie, ta miłość mnie mobilizuje do wielu rzeczy i rozwija. Każdy mi mówi, że bardzo się zmieniłam, a i ja patrzę na siebie w lustrze i widzę postępy. Fajne uczucie :)
Nie zmieniły się moje uczucia względem Bliźniaka, ale zmieniło się postrzeganie całej tej sytuacji. Dla mnie na plus i mam nadzieję, że dla niego też.
Myślę, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Ja na pewno.
Także ten, nie łamcie się, nie umierajcie, bo nie warto ;) Za to kochać warto, niezależnie od tego czy jesteście razem czy nie.
Prawdziwa miłość zwycięży wszystko!
Trzymajcie się :)

P.S. Poszłam dziś na spacer tą samą trasą, którą szłam 04.07.2014 r. i zatrzymałam się w tym samym miejscu, w którym zatrzymałam się, gdy Bliźniak wsiadł do auta i odjechał. I to nie specjalnie! :D