Obietnica we śnie

Odsunęłam od siebie wszystko co bliźniakowe, ale oczywiście i tak z różnych stron, różne znaki mnie atakują… Nic jednak sobie z tego nie robię. One po prostu są i już. Za kilka lat już całkiem nie będą mi przeszkadzały. Póki co przewracam oczami i tyle.

Dziś miałam sen… Z jakiegoś powodu, Bliźniak leżał głową na moich kolanach, był pogodny i jakiś taki pełen radości i nadziei. Inny niż do tej pory w moich snach. Gładziłam go po twarzy i włosach, błyszczały mu oczy. W pewnym momencie powiedział do mnie:
- Obiecaj mi, że kiedy już skończy się ta wojna fałszu i kłamstw, to wyjdziesz za mnie…
- Obiecuję… – odpowiedziałam.
I koniec.
Po co ja mu coś obiecywałam, skoro nawet nie chcę mu nic obiecywać… Nie chcę nic…
Nic od niego… Nie teraz… I może nigdy…
Nie czas na obiecanki-cacanki… Nie czas…