BRATNI :)

Cóż mogę rzec – odważył się na kolejny krok w kierunku mojej osoby! :D Jak na nasze możliwości, to był to MEGA krok ;) Rok czasu gapienia się na zmianę z akcjami w stylu „ależ skąd, ja się na Ciebie wcale nie patrzę, ale na ten paproch, który masz na ramieniu” :D A przecież można było od razu zrobić, to co zrobił zeszłej środy ;) Nie, nie będę się rozpisywać, co zrobił, bo najważniejsze jest, że w końcu to zrobił :) Oczywiście z wzajemnością :D
A tak w ogóle to w środę nie spodziewałam się go zobaczyć tam gdzie poszłam, bo tego dnia powinien być w całkiem innym miejscu, w całkiem innym mieście. Ale jakimś cudem był tam, gdzie ja ;) Zobaczyłam go po prawie godzinie. Odwróciłam się w bok, a on akurat był we mnie wpatrzony, jak w obrazek. Kopara mi opadła, nie wierzyłam, że to on. Omamy – pomyślałam. Po chwili odwróciłam się jeszcze raz i jeszcze raz i qrde, to naprawdę był on :D No i tak wymienialiśmy te spojrzenia, aż do wspomnianego wcześniej kroku, a potem było jeszcze bardziej słodko, bo oboje sobie daliśmy, jakby zielone światło, więc i ta pewność ciut narosła ;)
Dość sporo fajnych dziewczyn tam było, ale ON tak, czy siak wybrał mnie :) Dlaczego mnie to nie dziwi? ;) W każdym bądź razie sprawił, że miałam ochotę zacząć biegać w kółko z radości :D Poczułam się, jak małolata, która właśnie przeżywa swoje pierwsze chwile zakochania :D Ten dreszcz emocji i ta satysfakcja :) Bezcenne :D
I pomyśleć, że zdarzyło się to dzień po rewelacjach o Bliźniaku… Kolejny raz mój Bratni ratuje mnie „ode złego”. Kolejny raz pojawia się i swoją osobą rozświetla mój świat, przegania czarne chmury. KOLEJNY RAZ jest, gdy tego potrzebuję. Jak ja mam nie wierzyć w wyjątkowość tego wszystkiego? Dlaczego mam to od siebie odpychać i sama sobie ściemniać, że no przecież nic się nie dzieje, skoro się dzieje i mam na to wiele niepodważalnych dowodów… Koniec z okłamywaniem samej siebie, koniec z zabranianiem sobie otwarcia serca dla kogoś innego, bo przecież jest Bliźniak. Nie ma już czegoś takiego „bo przecież jest Bliźniak”. Jest i zawsze będzie, ale jest też życie i trzeba je, jak najlepiej przeżyć. I to właśnie zamierzam robić.
Nie potrzebuję do tego niczyjego błogosławieństwa ;)

6 Komentarze

  1. Nie wiem o jakie hejty chodzi, bo ostatnio rzadziej tu zagladam. Ale swietnie, ze dostalas potwierdzenie na temat blizniaka i mozesz zaczac nowy rozdzial. Mi zaczelo troche dluzej niz Tobie otwarcie nowego rozdzialu :)
    Zyj zawsze dniejm dzisiejszym i ciesz sie tym co masz teraz. Bo skad mozna wiedziec co sie wydarzy kiedys? za rok, za 20 lat? nie mozna!
    Jedyne co mamy to terazniejszoc. Wazne by nie zmarnowac chwili obecnej i korzystac z tego zycia ktore mamy.

  2. Wiem :) Nie nadaremnie jest wszędzie powtarzane BE IN THE PRESENT. BE IN THE NOW.
    Non stop i zewsząd mi się to napatacza ostatnio, więc tym bardziej biorę to za znak i jazda przed siebie :)

  3. Tez nie bardzo kapuję o co chodzi z hejtami , ale tak trzymać płyń z prądem swojego przeznaczenia ! O to w tym wszystkim chodzi :)
    Trzeba żyć tui teraz .
    Powodzenia !

  4. No nieźle, mam identyczną sytuację i to w tych samych dniach :)
    Kosmos ;)

  5. Hmm ja tylko powiem , ze w przypadku Blizniaczych Plomieni temat zawsze jest otwarty..dzis wydaje sie,ze juz wszystko „ustalone”a jutro znowu wszystko obraca sie do gory nogami.Pisze z wlasnego doswiadczenia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.