Podziękowanie i lekkość

Wczoraj podziękowałam za wszystko. Za znaki, za to co przechodzę i za Bratniego, przed którym tyle czasu uciekałam, bo jakby nie było, minął rok. Powiedziałam, że już rozumiem dlaczego się pojawił i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Powiedziałam, że jestem gotowa na nowe, na wszystko, co musi się wydarzyć, żeby było, jak należy. I wiecie co? Dziś rano obudziłam się z dziwnym uczuciem w klatce piersiowej, z takim uczuciem, jakby oderwała mi się cała niechciana wydzielina z oskrzeli. Wiecie, jak macie taki mega kaszel i potem ten dziwny taki, niby ból. Do pracy prawie frunęłam i było mi tak niesamowicie radośnie i lekko :) Jak ja dawno się tak nie czułam :) Nawet obejrzałam się cała, czy na pewno wszystkie ubrania mam na sobie, bo naprawdę, lekkość niewiarygodna :D
Godzę się ze wszystkim, niech będzie co ma być :) Przede wszystkim nic na siłę :)

Dziękuję za wsparcie :)

P.S. Gdy klapki z oczu opadają zdajesz sobie sprawę, że w tej całej swojej „zajebistości” nie jesteś tylko i wyłącznie Bliźniaczym Płomieniem, bo dla wielu osób jesteś przede wszystkim Bratnią Duszą. Macie bardzo podobne wibracje, nadajecie na tych samych falach. Towarzyszyliście sobie przez wiele wcieleń i to, że spotykacie się również w tym wcieleniu, to nie przypadek. Macie sobie pomagać wzrastać. Dobre, czy złe doświadczenia – wszystkie nas czegoś uczą. Nie odtrącajmy tego, co przynosi nam PLAN, bo i tak z tym, nie wygramy :)