Przebudzenie duchowe, chory, czy wariat?

Niezawodna Angelica :) W swoim filmiku opowiada, co się z nami dzieje i jak to odbieramy :) Nie mówi mi nic nowego, a filmik jest bardziej dla niedowiarków niż osób świadomych ;) Oglądałam ze łzami w oczach i jednym wielkim uśmiechem :)
Przede wszystkim trzeba osiągnąć wewnętrzną równowagę ze wszystkim. Nie możesz być bardziej na jednej szali, która jest wysoko lub bardziej na tej, która jest niżej. Musisz być pośrodku. Ale, jak wiecie, osiągnięcie tego, to proces…
Jeśli czujesz się ze sobą niepewnie, możesz iść do lekarza, który Ci oczywiście powie, że wszystko jest z Tobą OK, mimo że masz wszystkie możliwe objawy czegoś złego. Wszystkie Twoje bóle, czy drgawki, czy inne objawy, jakie posiadasz. To samo ze zdrowiem psychicznym. Idź do psychiatry, tak dla siebie samego. W najgorszym wypadku zostaniesz zdiagnozowany jako osoba z chorobą dwubiegunową, schizofrenik lub ktoś z depresją ;) Angelica została zdiagnozowana jako osoba z tą pierwszą chorobą. Ja pewnie bym została zdiagnozowana wszystkimi trzema i dodatkowo dostała bym skierowanie do szpitala zamkniętego, gdzie dostałabym śliczny biały kaftanik i śliczny pokój bez klamek i okien, obity materacami :D :D :D Tak, właśnie tak :D Taka prawda. Osoby trzecie patrzą na mnie, jak na debila albo ewentualnie mówią: może gdybyś się zajęła czymś innym i zostawiła to wszystko, to było by normalnie.
Serio? Dobre rady zawsze w cenie, ale w cenie czego w tym przypadku? Poza tym zdefiniujcie mi „NORMALNIE”. Bo teraz dla mnie „NORMALNIE” niektórych, to stare życie, którym żyłam i które nie było normalne. Dla mnie „NORMALNIE” to są teraz „anioły, blaski & błyski” i fakt, że tęsknię za moim prawdziwym domem, którym na pewno nie jest ziemia (pozdrawiam wszystkie STARSEEDS ;) ).
Gdybym zostawiła to wszystko, to bym chyba zwiędła i uschła. Dla mnie teraz świrami są osoby, które widzą świat inaczej niż ja, czyli tak, jak widziałam go kiedyś. Bo w ogóle, no heloł, czy Ty w ogóle jesteś normalny, jeśli nie czujesz energii? :D :D :D Ostatnio nawiązała się gadka z moim znajomym i on mówi i brzmiała mniej więcej tak:
- Możesz wygrać autko i będzie czad.
- Po co mi samochód?
- Jak to po co?
- No, nawet prawka nie mam więc po co mi?
- O rany, nawet jeśli nie masz prawka, wygrasz i sobie go spieniężysz. Wiesz ile to hajsu?
- Po co? Po co mi tyle pieniędzy? Potrzebuje innych rzeczy niż pieniądze.
Jego mina nie do zapomnienia :D hahaha No bo przecież, jak można hajsu nie chcieć. Ano można, ja nie chcę. Potrzebne mi dobra duchowe, a nie materialne. To co teraz mam, w zupełności mi wystarcza. Nikogo się o kasę nie proszę, a jeśli potrzeba jej więcej, to jakimś cudem sama się znajduje, bo ma oświetloną drogę do mnie :D Proste? Proste :D Patrzę na tych wszystkich ludzi, którzy co chwila się doszkalają z czegoś, douczają na kolejnych studiach. JA TEGO WSZYSTKIEGO NIE POTRZEBUJĘ, bo i tak tych tytułów i wspomnianego wcześniej hajsu do grobu ze sobą nie zabiorę. Nie uczestniczę w tym bezsensownym wyścigu szczurów. Teraz dobre słowo i to, że ktoś mnie docenia za coś, czy mówi, że kocha, czy lubi i jestem potrzebna, to liczy się dla mnie bardziej niż wszelkie dobra materialne i kolejne tytuły. Pierdziele te tytuły i wszystko, co z nimi związane. TYLE w tym temacie. Chcę być szczerym człowiekiem głoszącym PRAWDĘ. Żadnego ślizgania się na kłamstwach i ściemach, czy słodzeniu komuś, żeby dokarmiać jego ego. „Paszoł won mie stąd!” jeśli ktoś tego po tym blogu oczekuje. Nie po to się przebudzam, żeby grzęznąć w syfie zakłamania. Dla mnie m.in. taki syfem jest uciekanie od tej całej relacji między Bliźniaczymi Płomieniami. Uciekanie od Bliźniaka, to uciekanie od siebie samego. Mieć wyje**ne, czyli „coco jambo” i do przodu, to nie ta droga. Dopóki szczerze sam przed sobą nie przyznasz się kim jesteś, to zawsze będziesz błądzić. Chcesz iść do wróżki, czy uzdrowiciela itd., spoko, idź sobie, ale tylko po to żeby zweryfikować TO, co już wiesz, a nie po to, żeby ktoś Ci nawkładał czegoś do głowy. Jak myślisz Sherlocku, kto najlepiej wie, co jest dla Ciebie najlepsze? ;)
Taka zagadka na dziś i na przyszłość :D Kto najlepiej wie, co jest dla mnie najlepsze? :D I jeszcze zadanie dodatkowe, na „6″ :D Kto jest odpowiedzialny za moje własne szczęście, osoby trzecie, czy ja sam? :D
Pozdrawiam Was wszystkich moi chorzy wariaci :D <3
Dziękuję, że jesteście, bo bez Was byłabym „NORMALNA” :D :D :D

P.S. Piszcie, jak przechodzicie przebudzenie duchowe, jak sobie z tym radzicie itd. Wasze rady mogą okazać się zbawienne dla innych. Musimy sobie pomagać w tym całym procesie. Duchowe kopniaki i potrząsanie mile widziane, bo wtedy łatwiej klapki z oczu „spadajo” :D