Telepatyczny „opier papier”

Chciałam powiedzieć, że przedwczoraj najpierw strasznie się zbulwersowałam na Bliźniaka za to, że mnie budzi w nocy i że mam tego dość, no i nie omieszkałam mówić tego wszystkiego na głos i naprawdę dobitnie, po czym, gdy nakryłam się kołdrą, to zaczęłam nagle płakać i mówić, jak bardzo go kocham, że tęsknię i chcę żeby tu był, przytulał mnie i mówił, że będzie dobrze. No i tak zasnęłam taka zapłakana i wiecie co? PRZESPAŁAM CAŁĄ NOC, JAK ZABITA! :D
Wczoraj przed pójściem spać zrobiłam to samo, czyli odwaliłam mu prawdziwe kazanie na temat tego, co ja o tym wszystkim myślę i na dodatek postraszyłam go, że Bratni mu mnie zabierze :D I tak stanowczo mówię do niego na głos: Wiem, że mnie słyszysz, to teraz słuchaj uważnie :D Oczywiście na końcu się popłakałam, no i zgadnijcie co :D PRZESPAŁAM CAŁĄ NOC, JAK ZABITA! :D
Jaki z tego morał? Chyba czasem jest potrzebny taki telepatyczny „opier papier” :D Dziś też zamierzam to zrobić, bo najwyraźniej to działa :D Humor mam rewelacyjny, no i co najważniejsze – wysypiam się! :D
No to idę, bo już czas na „opier papier” :D :D :D