Ostatni przedurlopowy wpis :)

No i w końcu nadszedł ostatni dzień pracy i początek urlopu. Ale póki co, jeszcze nie dowierzam, że naprawdę mam taki długi urlop, bo to mój pierwszy tak długi urlop od 2008 r. Taka sytuacja!
Cóż mogę rzec – będę, jak wrócę ;)
Wiecie co robić ze sobą :) WZRASTAJCIE! :)

Bliźniak, to dla Ciebie, bo jakoś tak strasznie i mega, mega ta piosenka kojarzy mi się z Tobą… KOCHAM CIĘ NA ZAWSZE!!! <3

Przyziemne problemy :D

Właśnie siedzę i się pakuję i kolejny raz stwierdzam – jak ja nie cierpię się pakować! :D A jeszcze bardziej nie cierpię nie cierpieć czegoś :D :D :D
Te kilka ostatnich dni, to był istny kosmos. Dziś w pracy siedziałam 11 godzin! Takie tam, bo wiecie jak to jest, a to jeszcze zrobię to, a to to, tu jakaś zaległość, tu to, tu tamto, a ręce tylko dwie, ech ;) Na dodatek muszę ogarnąć mieszkanie na remont, który będzie się odbywał podczas mojej nieobecności. Dobrze chociaż, że już wszystko powybierałam jeśli chodzi o materiały i kolory ;) Projekt kuchni zrobiony, także spoko ;) W sumie to fajne jest mieć całkiem przyziemne problemy :D Taka miła odskocznia :D Ale żeby nie było tak kolorowo, to w Kuala Lumpur, do którego najpierw lecę, jest jakiś mega smog, czy coś. W każdym bądź razie widoczność ograniczona :D Uroczo :D Mam nadzieję, że do soboty smog jednak ustąpi ;)
Z bardzo, ale to bardzo miłych rzeczy dowiedziałam się wczoraj, że ZNOWU Bratniego spotkam wcześniej „niż ustawa przewidziała” :D PLAN mnie ciągle zaskakuje, naprawdę :D

Podziękowanie i lekkość

Wczoraj podziękowałam za wszystko. Za znaki, za to co przechodzę i za Bratniego, przed którym tyle czasu uciekałam, bo jakby nie było, minął rok. Powiedziałam, że już rozumiem dlaczego się pojawił i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Powiedziałam, że jestem gotowa na nowe, na wszystko, co musi się wydarzyć, żeby było, jak należy. I wiecie co? Dziś rano obudziłam się z dziwnym uczuciem w klatce piersiowej, z takim uczuciem, jakby oderwała mi się cała niechciana wydzielina z oskrzeli. Wiecie, jak macie taki mega kaszel i potem ten dziwny taki, niby ból. Do pracy prawie frunęłam i było mi tak niesamowicie radośnie i lekko :) Jak ja dawno się tak nie czułam :) Nawet obejrzałam się cała, czy na pewno wszystkie ubrania mam na sobie, bo naprawdę, lekkość niewiarygodna :D
Godzę się ze wszystkim, niech będzie co ma być :) Przede wszystkim nic na siłę :)

Dziękuję za wsparcie :)

P.S. Gdy klapki z oczu opadają zdajesz sobie sprawę, że w tej całej swojej „zajebistości” nie jesteś tylko i wyłącznie Bliźniaczym Płomieniem, bo dla wielu osób jesteś przede wszystkim Bratnią Duszą. Macie bardzo podobne wibracje, nadajecie na tych samych falach. Towarzyszyliście sobie przez wiele wcieleń i to, że spotykacie się również w tym wcieleniu, to nie przypadek. Macie sobie pomagać wzrastać. Dobre, czy złe doświadczenia – wszystkie nas czegoś uczą. Nie odtrącajmy tego, co przynosi nam PLAN, bo i tak z tym, nie wygramy :)