Dobitnie i ostro, ale coś w tym jest…

(…) spójrz na siebie… jesteś żałosny budując ze swoich nieszczęść świątynię, w której je celebrujesz… i przy kolejnych potknięciach usprawiedliwiasz samego siebie, że jesteś przecież taki rozpieprzony od tych nieszczęść. i nie masz siły iść dalej, i motywacji też nie masz, więc uprawiasz tumiwisizm… i krzywdzisz tych co przy Tobie, bo na nich też Ci już nie zależy… i tak pięknie wmawiasz, że nie potrafisz się ponieść…
nie, Ty nie chcesz się podnieść, Ty też nie potrzebujesz pomocy, Ty potrzebujesz pieprzyć do porzygu o tych nieszczęściach, by wzbudzić zainteresowanie i współczucie…
wiesz co Ci dolega? egoizm, kur** (…)

- M. / epicentrum

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.