Księżyc w Skorpionie (piątek 04:07 w nocy – niedziela 14:25)

Z Fejsa Marii Moonset ;)

Czas intensywnych doświadczeń w bliskich relacjach i w relacji z samym sobą. Jesteśmy teraz lepiej dostrojeni ukrytej i ciemniejszej strony rzeczywistości, łatwiej możemy skontaktować się z nagromadzonymi negatywnymi emocjami, z żalem związanym z przeszłością, z lękiem przed przyszłością – i uwolnić się od nich. Drogą do uwolnienia jest pozwolenie sobie na poczucie tego co naprawdę czuję i zaakceptowanie tego, że tak jest. Warunkiem – dostrzeżenie tego, że to co mnie złości w innych jest informacją o tym czego nie lubię w sobie i co mogę spróbować bardziej świadomie wyrażać. Kontakt z ciemną stroną samego siebie może stać się źródłem wewnętrznej mocy i motywacji do działania!

Dobry czas na:
• Zadbanie o siebie poprzez redukcję nadmiaru bodźców, powierzchownych relacji interpersonalnych i nieistotnych komunikatów oraz wszystkiego co zaburza nasze poczucie bezpieczeństwa. Może to oznaczać konstruktywne wycofanie się ze świata lub ograniczenie interakcji do tych osób, z którymi możesz wyrażać siebie w pełni.
• Poszukiwanie prawdy o sobie samym, o innych, o świecie lub też ujawnianie tej prawdy
• Odkrywanie nowych wymiarów intymności w związku, w seksie, czy w ramach praktyki tantrycznej
• Cieszenie się swoją seksualnością i płynącą z niej mocą transformacji i kreacji
• Uzdrawianie siebie i innych, szukanie głębszego zrozumienia, terapię
• Załatwianie spraw finansowych, analizowanie budżetu, zabezpieczanie wspólnego majątku i rozwiązywanie spraw związanych z wszelkimi długami.

Jeb z kosmosu ;)

No cudownie wręcz ;) Przed nami jeden wielki JEB. Także lepiej trzymajcie się mocno, bo przedsmak tego można już poczuć na własnej skórze (serio???). Aż 6 planet w natarciu… Uroczo.
Nie będziemy mogli znieść wszelkich kłamstw i negatywnych energii (taaa???). Największy wpływ tych planet będzie widoczny w obszarze DOMU i ZWIĄZKÓW. Generalnie Wszechświat będzie nas zachęcał, abyśmy zaczęli na świeżo, stojąc twardo obiema stopami na ziemi. No przecież chcę! Jeny…
Dobra, zrobimy tak. Przypinamy się pasami bezpieczeństwa i „jedziem z tym koksem” ;)
Przecież gorzej być nie może ;)

Jestem zmęczona!

Ostatnie dwa tygodnie, to był jakiś kosmos. Tak ogólnie, to nie wiem, jak się czuję, oprócz tego, że silnie przemęczona. No i MAM DOŚĆ. Ogarnęłam syf tu i tam u siebie, to wyłazi mi syf Bliźniaka… No i po co mi to?! Wracałam dziś z pracy, spotkałam sąsiadkę z osiedla. Zazwyczaj witamy się z daleka i tyle, a tu nagle ona dziś do mnie podchodzi i zaczynamy rozmowę… o Bliźniaku! No i mówi mi, że on podobno ma (uwaga HIT DNIA) żonę i (kolejny HIT DNIA) dzieci. Do tego (następny HIT DNIA) przywłaszczył sobie jakieś materiały budowlane z kościoła na potrzeby budowy własnego domu (a przecież miałam swojego czasu fazę pt. ON BUDUJE DOM), no i jakieś pieniądze z kościoła… Rzygam już tymi plotkami! Rzygam tym, bo nie wiem, co jest prawdą, a co nie… Chcę świętego spokoju, chcę normalnie żyć… Po co mi była ta informacja, no po co… Mogłam mieć dalej rewelacyjny dzień, ale nie, po co, skoro można mi go spieprzyć… Czuję na sobie jakiś ciężar i nie wiem, jak się go pozbyć… Nie chcę tego wszystkiego aż tak odczuwać, choć wiem, że to niemożliwe…
Dziś mnie olśniło, że odpycham od siebie kogoś, kogo w sumie bardzo lubię od lat. Uwielbiam go, a mimo to z premedytacją pokazuję, że jest mi obojętny… Gdy go nie ma jest mi źle, gdy chce zagaić rozmowę, ja go czymś gaszę, gdy wchodzę tam, gdzie on jest, jestem niczym Królowa Śniegu… Jestem tego wszystkiego świadoma, a mimo to, tak kretyńsko się zachowuję! Byłam dziś na siebie taka wściekła za to… Co prawda, on jest żonaty, ale przecież mogę mu okazać sympatię i ciepło. Ale nie… wolę zionąć lodem! Tak samo mam z Bratnim… Też udaję, że NIC Z TYCH RZECZY, a patrząc ukradkiem, rozpuszczam się. Jestem idiotką? Tak, jestem.
Cały czas podniesiona garda, tak na wszelki wypadek, tak gdyby ktoś chciał mnie zranić… A tak bardzo chciałabym żeby był przy mnie jakiś mężczyzna, który po prostu będzie mnie kochał i szanował, a ja nie będę musiała się wysilać, żeby tak właśnie było…
Niedawno na mojej drodze stanął ktoś całkiem nowy, ale znając moje „szczęście” już dziś mogę zacząć wypatrywać jego obrączki albo coś… Ech…
Co za lipa jakaś…
Nie wiem, co myśleć o tym wszystkim…
Dziś jestem głupia i nie rozumiem PLANU…
B U N T.

W weekend odpoczywam daleko :)

Szanowne Dusze :)
Oznajmiam wszem i wobec, że lecę na weekend do Oslo :) Lecę, bo trzeba spełniać swoje marzenia, a Oslo jest na mojej liście podróżniczych marzeń :) Cieszę się, że choć na trochę zmienię otoczenie…
Bliźniak gdzieś w Polsce, Bratni za oceanem, a ja w Skandynawii :D Pięknie :D
Trzymajcie się drogie Dusze i nie dajcie się :)

P.S. Grypa duchowa nie odpuszcza…

Cecelia Ahern – cytat

„Ty zasługujesz na dużo więcej – na kogoś, kto będzie Cię kochał w każdej sekundzie Twojego życia, kto będzie myślał o Tobie nieustannie, zastanawiając się, co w tej chwili robisz, gdzie jesteś, z kim jesteś i czy czujesz się dobrze.
Potrzebujesz kogoś, kto pomoże ci spełniać marzenia i kto ochroni Cię przed tym, czego się obawiasz. Powinnaś mieć u swego boku kogoś, kto będzie traktował Cię z szacunkiem i kochał w Tobie wszystko, a zwłaszcza Twoje wady. Zasługujesz na życie z kimś, kto sprawi, że poczujesz się szczęśliwa, tak szczęśliwa, że wyrosną Ci skrzydła.”

- Cecelia Ahern

Emocjonalny „tap wperdl” cz.II

Tak, jak obiecałam, będzie wpis. Na początku powiem Wam, że od kilku dni czuję się chora, jakbym miała gorączkę, ale nic mi oczywiście nie jest. Heloł duchowa grypo… Mój kolejny kamień milowy, kolejne zmiany we mnie. Na bank.
Dane mi było poznać kolejną piękną i wspaniałą duszę. Jest wśród nas i jest jedną z nas :) Dusza ta swoimi niezwykłymi możliwościami nakreśliła mi pewien szkic, który niestety daleko odbiegał od mojego „obrazka idealnego”. No i się zaczęła burza we mnie. Powoli nad mój świat zaczęły nadciągać chmury. W końcu zaczęły walić pioruny, a moje wnętrze zaczęło krzyczeć: NIE, NIE, NIE!
I wyszło szydło z worka – wcale nie akceptuję PLANU w 100%. Szkic zawierał, a właściwie zawiera, dużo Bratniej Duszy… Okazało się, że aż za dużo… Ja to wszystko zobaczyłam i poczułam. Cały ten naszkicowany obraz… On nie był kompletnie zgodny z moją wizją. Okazało się, że na Bliźniaku jestem bardziej zafiksowana niż ustawa przewiduje ;) No i ten cholerny brak akceptacji. Żebyście wiedzieli, jak zaczęło mnie mdlić… Jedno wielkie NIE na to wszystko.
Do szkicu jakimś cudem wdarła się pomyłka bardzo, ale to bardzo związana z Bliźniakiem. Pomyślałam, że już wszędzie się wepchnie, no dosłownie wszędzie. I nieważne, że trzeba było wszystko poprawić w tym dziele tej wspaniałej duszy, wiecie o co chodzi najbardziej? O to, że przejrzałam na oczy! Cały czas rozprawiam o akceptacji, a jak przyszło co do czego, gdy muł został poruszony kijem, to wypłynął na wierzch ukryty brud! Mimo, że odchorowałam to wszystko trochę, to jestem tak strasznie wdzięczna, że to ze mnie wyszło. Normalnie poczułam, jak uchodzi ze mnie jakieś zgniłe powietrze. Jakaś taka dziwna energia, która mi ciążyła. I dopiero teraz zaczął się prawdziwy proces akceptacji!!! Te zmiany cały czas we mnie zachodzą, czuję to, ale już inaczej patrzę na szkic i na to wszystko. A poza tym szkic, szkicem, ale mam jeszcze moją intuicję, fantastyczne przeczucia, o których wielu z Was zdążyło się już przekonać. Cieszę się z tego procesu i cieszę się na dalszą część drogi. Tym bardziej, że dziś Nów w Raku, bardzo ważny moment. Nie zapomnijcie :)

Emocjonalny „tap wperdl”

Dziś już mi się nie chce nic pisać, bo jestem po dwóch dniach silnych emocji, ale jutro będzie wpis. Taki emocjonalny „tap wperdl” dostałam, że łooo. To była moja chwila prawdy. Zrozumiałam, że tak naprawdę nie ma we mnie 100% akceptacji PLANU. Taka prawda. Moja prawda. Wyszło szydło z worka. Muł został poruszony kijem i wypłynął na powierzchnię brud. Cieszę się, że tak się stało. Bardzo się cieszę.
Ten moment, gdy dostrzegasz, gdzie popełniasz błąd i jeszcze sama sobie go wytykasz – BEZCENNE.

Ewa Sonnenberg – Nieobliczalni

Nieobliczalni

Przyjacielu to sprawa między mną a tobą
Wyłuskiwanie światła z dna trudnego
Stopy lekko unoszą się nad ziemią
To znaczy że jesteś gdzieś blisko
Moje ciało odgaduje twoją obecność
Nikt nie ma wstępu do naszego współodczuwania
Jest w nas niewyobrażalna cisza
Jakby wszyscy wokół chodzili na palcach
To nie polega na zrozumieniu ale na odczuciu
Wyobraź sobie kamień który mówi słyszy i czuje
Wyobraź sobie skałę która kocha i nienawidzi
Wyobraź sobie nasze spotkanie
Nasze przeczucia są identyczne jakbyśmy dotykali się myślami

Przyjacielu za każdym razem cię zdobywam
Poszukuję odnajduję tracę
Odkrywając że miłość oznacza coś więcej niż bliskość
Nie oglądając się na porę i okoliczności wychodzę ci naprzeciw
W rękach przesypuje się piasek spod twoich stóp
To czas który przekonał nas do siebie
Teraz już wiemy że zdążymy
Nasza walka była potężna jak echo rozwścieczonego nieba
Zdobyliśmy więcej niż może odczuć ciało
Blizny są tylko przypomnieniem tego co upodabniało nas do siebie
Jakbyśmy zmierzali do tego samego celu
Rozpoznając nie będziemy pragnąć rozpoznanego
Odczuwając nie będziemy spełnieniem odczuwanego

Przyjacielu kim są nasze serca?
Te lodowe jaskinie w których ukryliśmy żar naszych imion
Ośnieżone i nie do zdobycia jak szczyty gór przesłonięte chmurami
W kosmosie to zaledwie punkt najjaśniejszy z wszystkich gwiazd
Niedostrzegalna wzajemność okrutna i piękna
Dzieciństwo poprzez które zauważyliśmy siebie
Dzieciństwo które nauczyło nas rozpoznawać swoje ślady
Kiedy opadnie z nas delikatna zasłona odsłonimy swoje twarze
Ktoś z nas będzie miał skrzydła
Ktoś z nas będzie miał bose stopy
Podarujemy sobie gwiazdozbiór który chroni
Podarujemy sobie pory roku które uniosą ciężar wiadomego

Przyjacielu gdy jesteś drzewem wiem jak pachną twoje liście
Gdy jesteś deszczem kosztuję smak każdej kropli
Gdy jesteś ptakiem rozwijam skrzydła
Gdy jesteś ogniem karmię cię z ręki płomieniem
Gdy jesteś wiatrem czekam aż skruszysz we mnie kamień
Gdy jesteś człowiekiem milczę

- Ewa Sonnenberg