Dopóki się nie odnajdę, zawieszam bloga

Mieli mnie od A do Z. Od wczoraj czuję się jeszcze gorzej niż wcześniej się czułam. Miota mną, boli mnie. Na powierzchnię wyłażą wszystkie możliwe bolączki. Ego dochodzi do głosu… Do tego wszystkiego rezygnacja i brak wiary… To wygląda tak, jakby wszystko, nad czym tak bardzo pracowałam, co układałam sobie w sobie, nagle zdmuchnął byle powiew wiatru.
Rzygam tym wszystkim! Nie chcę brać udziału w tym cyrku! Mam dość!!! Za dużo tej cholernej energii, ja już nie mam siły na to wszystko. To mnie przerasta i wcale nie jestem taka silna, jak myślałam, że jestem. Czuję się jak więzień… Ani się normalnie zakochać w kimś innym nie mogę, ani tym bardziej być z największą miłością mojego życia… Bo przecież taki jest PLAN.
Znaki na każdym kroku, a w środku ja i ani się ruszyć, ani unieść ponad, ani schować przed tym nie mogę.
Dziś wszystko pod górkę… Do tego Bratni jest teraz tam, gdzie ja będę za kilka miesięcy… WTF w ogóle?! Tyle miejsc na świecie, a on akurat musi być właśnie TAM?!
Boże, dlaczego Ty mi robisz tyle rzeczy, a ja nie wiem o co Ci chodzi… Dajesz siłę i zabierasz, dajesz nadzieję i zabierasz… Dałeś tyle światła, po to żeby teraz dać tyle mroku?
Nie mam siły na to wszystko… Nie mam siły myśleć pozytywnie… Nie mam na nic siły…
Gdzie jestem, kim jestem i co to wszystko ma znaczyć… No i kim jest mój Bliźniak? Prawym człowiekiem, czy jednak lewusem totalnym… Kłamcą, oszustem, człowiekiem bez skrupułów… Nie wiem… Dziś nic nie wiem. Nie wiem dokąd zmierzam i nie widzę końca tego wszystkiego… Najbardziej to by mi się teraz przydała amnezja albo eutanazja… żeby się nie męczyć…

Ponieważ dzieją się teraz ze mną takie, a nie inne rzeczy, zostawiam bloga. Oddalam się od tego, bo muszę sobie wszystko od początku poukładać. Może mi przejdzie za kilka dni, może za kilka miesięcy. A może wcale… Nie wiem. Na maile też nie będę odpisywać. Mam nadzieję, że zrozumiecie…
Potrzebuję wytchnienia, choć wiem, że z tymi wszystkimi znakami i rewelacjami duchowymi będzie mi trudno… Jak się ogarnę, to wrócę…
Póki co, znikam… rozpadam się na kawałeczki… bezsilna tak…

Lipiec…

„It’s important to let go of everything that has not served your soul to this point and open fully to the infinite possibilities of the universe.
Most of you are already feeling the steady increase of frequency in the body. Many of you have noticed being shifted around to new locations, loss of relationships and material things. In some ways you may feel totally out of place, alone and even lost.
We assure you all that is happening is as it should be, and is a clearing of the old energies that you have held onto so strongly. These lower frequencies have to be transmuted so this divine wave of light and love can flow through the body and ground into the core of Gaia. It is impossible to take the lower frequecies of repressed emotional trauma and errant DNA programming (limited belief systems) into the higher dimensions! These old trapped trauma energies must be released from the body so the light data can flow completely through you and be grounded correctly. This completes the divine circuitry that makes you the super being you truly are.”


http://micahangel.weebly.com/michaels-blog/unprecedented-cosmic-wave-to-impact-earth-in-late-september-2015

Czuję jakbym umierała, jakby to był koniec mojego świata, ale spoko, wszystko jest OK… Oby do września, tak? Heh…

16 Komentarze

  1. No to ja opowiem, co sie wydarzylo, jak wywalilam z glowy mojego „blizniaka”. Spotkalam kogos, kto gapil mi sie w oczy w metrze, bo widzial pewnie ogrom cierpienia, przeciez ryczalam non stop przez 3 mies. za blizniakiem! I zaczelismy wirtualna znajomosc, bo ja skojarzylam kim on jest :) dzis po 1,5 miesiaca tej przyjazni moge rzec, ze patrze na toksycznosc tamtej blizniaczej relacji wprost, tamta relacja mnie wyniszczala. Moj wirtualny znsjomy gadal ze mna, nie znikal jak tamten, nie zostawial bez odpowiedzi, pokazal jak normalnie wygladaja kontakty miedzyludzkie, wyciagnal mnue z tego bagna nie wiedzac, jak bardzo mi pomaga. Jestem dzis wolna i zdrowa. I zeby bylo smiesznie gadam od paru dni z kims, z kim super mam porozumienie i dxis sie okazalo ze on jest tak jak ja 11 :) a sny mam obledne – widzislam inna planete. Swietlista, boska do ktorej sie modlilam :)

  2. Droga Taryn siłę w sobie masz !!! Ale zapomniałaś o tym, a wiem to stąd, że nie raz mi ją pokazałaś i dałaś. Także układaj się w sobie :)
    Będzie dobrze : ) :) :) :)

  3. Powodzenia Taryn,
    Myślę, że ciemna strona natury bliźniaka (jeśli to prawda) + chroniczna samotność są odpowiedzialne za Twój obecny stan.
    Mimo wszystko potrzebujesz jeszcze trochę czasu, gdyż Twój umysł nadal robi za dużo hałasu a że jesteś mądrą kobietą to o to nie trudno :-)
    no i kogoś, kto by Cię wreszcie naprawdę czuł i po prostu z Tobą był – również fizycznie…
    Trzymaj się, pozdrawiam!

  4. Taryn -potrzebujesz ciszy i spokoju. Nieważne czego pragniesz i kim w tej rzeczywistości jest Twój Bliźniak. Ważne jest że JESTEŚ TU i TERAZ. A na swoje problemy pomagają problemy innych.Tak czy siak trzymaj się i do zobaczenia Twojego następnego wpisu.

  5. silna dziewczyno:)dostajesz przyplywy i odplywy zeby do konca otworzyc sie duchowo:)to nic strasznego:)znam to i wiem ze wszystko jest tak jak powinno byc:)te brudy co wychodza sa wlasnie tym co ma byc, maja sie uwolnic:)a ze bola? coz:)musza bolec bo ego…do tej pory nasze zycie dzialalo na zasadzie jest pieknie cudownie radosc, niby milosc i szukanie dobrych rzeczy poczym jedno wielkie bum i placz, deprecha i pytanie dlaczego ja?:(teraz kiedy juz znamy TF wszystko jest od drugiej strony czyli najpierw doswiadczamy tej wewnetrznej zgnilizny zeby za chwile sie smiac:)i o to wlasnie chodzi:)bo nasza milosc jest na odwrot:)my idziemy po kolcach rozy zeby na koncu dotknac pieknych delikatnych i slicznie pachnacych platkow rozy i zeby docenic ta milosc:)ta ludzka ziemska milosc jest na odwrot – ludzie zaczynaja od platkow rozy zachlystujac sie wszystkich odrazu i?..spadaja za chwile po kolcach w dol tyle ze tam juz nie ma nic:(pzdr

  6. Damiano:)absolutnie nikt i nic nie jest odpowiedzialne za jej stan umyslu:)to takie zwalanie winy na innych, to taka rola ofiary:)ludzie maja dokladnie to co mysla i juz:)chcesz cierpiec? chcesz widziec siebie w roli ofiary? chcesz zeby cala ta sytuacja byla beznadzieja? ona taka bedzie bo wszystko zalezy od mysli, mysl j est potega:)Ona dojdzie do tego, wyciszy sie i zrozumie:)potrzeba jej tylko wiecej czasu i ciszy

  7. patrze na te wpisy i nie wierze:(te wszystkie osoby sa jak pseudo przyjaciele, takie cienie bez duszy:(

  8. TARYN!-pRZECHODZE TO SAMO-CIERPIENEI DO GRANIC-PŁACZĘ OSTATNIO ZNOWU…OD początku ta huśtawaka..placze w domu rzewnymi lazami..i nawet jak jade autobuesm..nosze okulary ciemne bo daja mi pewsnoc ze jak nadejdzie lawina….niebedzie widać…..bylam taka pozbierana 3 lata temu zanim go spotkalam….dziś modle sie i pytam Boga….po co taka milośc ktora boli…..
    Ja juz sie zastanawiam czy my wszyscy niemylimy jej z karmiczną…a moze to niejest takie proste nawet z połowami…..
    Bog zna prawdę…..my mozemy tylko poodawać sie Jego woli i oczyscic Intencje…..

    Ja odbijam tez od myslenia na ten temat!-niechce już!

    Moze minie mi cośza parę miesiecy-tearz już albo isc dalej albo umrzeć bym wolala

  9. MIŁOŚĆ jest piękna, miłość nie boli.
    Boli to, co jest w nas nieuleczone.
    Bolą oczekiwania.
    Bolą stare schematy, którymi żyjemy.
    Boli to, że nasz plan bardzo odbiega od PLANU Boga.
    Właśnie to boli.

  10. SYNDI nie myslenie o tym nic nie da.
    Kiedy bedziesz sie skupiac na tym by nie myslec, mysli powroca z 100 krotna sila.
    Musisz zaakceptowac sytuacje taka jaka jest.
    Nastepnie wyznaczac sobie cele i do nich dazyc, skupiac sie na tym co masz, a nie na tym czego nie ma. W ten sposob mysli o blizniaku zejda na dalszy plan.
    Ja tez nie wiem, czemu mi sie to musialo przytrafic i tez placze czasem kiedy bol jest zbyt duzy. Mimo to trzeba jakos z tym zyc.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.