Powczorajsze przemyślenia…

Ten moment, gdy wychodzi najgorszy shit, a Ty i tak kochasz właściciela tego shitu każdą najmniejszą cząstką siebie i całego swojego jestestwa – BEZCENNE.
Normalnie byłabym na to wszystko wściekła i zaczęłabym mówić, jak bardzo go nienawidzę itd. Ale nic z tych rzeczy. Ja go kocham. Tak po prostu i bez zbędnego „pierniczenia o dupie Maryny”. W świetle i w mroku, na dobre i na złe. Mam nadzieję, że jakimś cudem COŚ będzie mu o tym przypominać.
Wiem, co wiem i tyle mi wystarczy.
Niech sobie idzie swoją drogą i niech będzie szczęśliwy. Tego chcę. Tego chcę również dla siebie. Swojej drogi i swojego szczęścia. Z nim, czy bez niego, co za różnica. Ta miłość jest ze mną cały czas. Tak sobie obiecaliśmy i tak jest. Bóg wie…
Jeśli dane mi będzie kogoś uszczęśliwić w tym życiu, jeśli dane mi będzie zostać w końcu mamą, to będzie to mój największy sukces. Chcę wypaść, jak najlepiej w tych rolach, dlatego czas stanąć twardo obiema nogami na ziemi… Czas wziąć to, co najlepsze z tych obu światów. Czas przestać się fiksować na jednym. Wokół jest tyle możliwości przecież…
Coś czuję, że to wszystko, to mój kolejny kamień milowy. Coś się wydarzy, wiem to, czuję to…
Rozmawiałam dziś z babcią i też wcale nie miałam takiego zamiaru mówić wszystkiego, ale jak zaczęłam, tak przestać nie mogłam… Mówiłam, jak mi z tym wszystkim ciężko i jak bezsilna jestem na wiele rzeczy. Mówiłam, jak bardzo to silne jest, jak serdecznie mam wszystkiego czasem dość, dlatego bywam taka podminowana… Mówiłam, jak bardzo potrzebuję być sama i jak energie innych dają mi się we znaki, bo tak bardzo je odczuwam. Nie sądzę, że babcia mnie do końca zrozumiała, bo cały czas mówiła, że muszę się od tego wszystkiego odseparować jakoś.
To niemożliwe babciu…
Ja to wiem i wiedzą to ci wszyscy, których to spotkało. Spotkanie z prawdą, jedna wielka udręka, gdy syfu dużo. Sprzątam i sprzątam i końca nie widać…
Nie mogę prosić o to, żeby pojawił się rycerz na białym koniu, który mnie uratuje, bo wiem, że taki ze mnie rodzaj księżniczki, że jeśli sama się nie uratuję, to nikt mnie nie uratuje ;) I weź tu bądź mądra i pisz wiersze ;)

Księżyc w Skorpionie (piątek 04:07 w nocy – niedziela 14:25)

Z Fejsa Marii Moonset ;)

Czas intensywnych doświadczeń w bliskich relacjach i w relacji z samym sobą. Jesteśmy teraz lepiej dostrojeni ukrytej i ciemniejszej strony rzeczywistości, łatwiej możemy skontaktować się z nagromadzonymi negatywnymi emocjami, z żalem związanym z przeszłością, z lękiem przed przyszłością – i uwolnić się od nich. Drogą do uwolnienia jest pozwolenie sobie na poczucie tego co naprawdę czuję i zaakceptowanie tego, że tak jest. Warunkiem – dostrzeżenie tego, że to co mnie złości w innych jest informacją o tym czego nie lubię w sobie i co mogę spróbować bardziej świadomie wyrażać. Kontakt z ciemną stroną samego siebie może stać się źródłem wewnętrznej mocy i motywacji do działania!

Dobry czas na:
• Zadbanie o siebie poprzez redukcję nadmiaru bodźców, powierzchownych relacji interpersonalnych i nieistotnych komunikatów oraz wszystkiego co zaburza nasze poczucie bezpieczeństwa. Może to oznaczać konstruktywne wycofanie się ze świata lub ograniczenie interakcji do tych osób, z którymi możesz wyrażać siebie w pełni.
• Poszukiwanie prawdy o sobie samym, o innych, o świecie lub też ujawnianie tej prawdy
• Odkrywanie nowych wymiarów intymności w związku, w seksie, czy w ramach praktyki tantrycznej
• Cieszenie się swoją seksualnością i płynącą z niej mocą transformacji i kreacji
• Uzdrawianie siebie i innych, szukanie głębszego zrozumienia, terapię
• Załatwianie spraw finansowych, analizowanie budżetu, zabezpieczanie wspólnego majątku i rozwiązywanie spraw związanych z wszelkimi długami.