Jeb z kosmosu ;)

No cudownie wręcz ;) Przed nami jeden wielki JEB. Także lepiej trzymajcie się mocno, bo przedsmak tego można już poczuć na własnej skórze (serio???). Aż 6 planet w natarciu… Uroczo.
Nie będziemy mogli znieść wszelkich kłamstw i negatywnych energii (taaa???). Największy wpływ tych planet będzie widoczny w obszarze DOMU i ZWIĄZKÓW. Generalnie Wszechświat będzie nas zachęcał, abyśmy zaczęli na świeżo, stojąc twardo obiema stopami na ziemi. No przecież chcę! Jeny…
Dobra, zrobimy tak. Przypinamy się pasami bezpieczeństwa i „jedziem z tym koksem” ;)
Przecież gorzej być nie może ;)

Jestem zmęczona!

Ostatnie dwa tygodnie, to był jakiś kosmos. Tak ogólnie, to nie wiem, jak się czuję, oprócz tego, że silnie przemęczona. No i MAM DOŚĆ. Ogarnęłam syf tu i tam u siebie, to wyłazi mi syf Bliźniaka… No i po co mi to?! Wracałam dziś z pracy, spotkałam sąsiadkę z osiedla. Zazwyczaj witamy się z daleka i tyle, a tu nagle ona dziś do mnie podchodzi i zaczynamy rozmowę… o Bliźniaku! No i mówi mi, że on podobno ma (uwaga HIT DNIA) żonę i (kolejny HIT DNIA) dzieci. Do tego (następny HIT DNIA) przywłaszczył sobie jakieś materiały budowlane z kościoła na potrzeby budowy własnego domu (a przecież miałam swojego czasu fazę pt. ON BUDUJE DOM), no i jakieś pieniądze z kościoła… Rzygam już tymi plotkami! Rzygam tym, bo nie wiem, co jest prawdą, a co nie… Chcę świętego spokoju, chcę normalnie żyć… Po co mi była ta informacja, no po co… Mogłam mieć dalej rewelacyjny dzień, ale nie, po co, skoro można mi go spieprzyć… Czuję na sobie jakiś ciężar i nie wiem, jak się go pozbyć… Nie chcę tego wszystkiego aż tak odczuwać, choć wiem, że to niemożliwe…
Dziś mnie olśniło, że odpycham od siebie kogoś, kogo w sumie bardzo lubię od lat. Uwielbiam go, a mimo to z premedytacją pokazuję, że jest mi obojętny… Gdy go nie ma jest mi źle, gdy chce zagaić rozmowę, ja go czymś gaszę, gdy wchodzę tam, gdzie on jest, jestem niczym Królowa Śniegu… Jestem tego wszystkiego świadoma, a mimo to, tak kretyńsko się zachowuję! Byłam dziś na siebie taka wściekła za to… Co prawda, on jest żonaty, ale przecież mogę mu okazać sympatię i ciepło. Ale nie… wolę zionąć lodem! Tak samo mam z Bratnim… Też udaję, że NIC Z TYCH RZECZY, a patrząc ukradkiem, rozpuszczam się. Jestem idiotką? Tak, jestem.
Cały czas podniesiona garda, tak na wszelki wypadek, tak gdyby ktoś chciał mnie zranić… A tak bardzo chciałabym żeby był przy mnie jakiś mężczyzna, który po prostu będzie mnie kochał i szanował, a ja nie będę musiała się wysilać, żeby tak właśnie było…
Niedawno na mojej drodze stanął ktoś całkiem nowy, ale znając moje „szczęście” już dziś mogę zacząć wypatrywać jego obrączki albo coś… Ech…
Co za lipa jakaś…
Nie wiem, co myśleć o tym wszystkim…
Dziś jestem głupia i nie rozumiem PLANU…
B U N T.