Emocjonalny „tap wperdl” cz.II

Tak, jak obiecałam, będzie wpis. Na początku powiem Wam, że od kilku dni czuję się chora, jakbym miała gorączkę, ale nic mi oczywiście nie jest. Heloł duchowa grypo… Mój kolejny kamień milowy, kolejne zmiany we mnie. Na bank.
Dane mi było poznać kolejną piękną i wspaniałą duszę. Jest wśród nas i jest jedną z nas :) Dusza ta swoimi niezwykłymi możliwościami nakreśliła mi pewien szkic, który niestety daleko odbiegał od mojego „obrazka idealnego”. No i się zaczęła burza we mnie. Powoli nad mój świat zaczęły nadciągać chmury. W końcu zaczęły walić pioruny, a moje wnętrze zaczęło krzyczeć: NIE, NIE, NIE!
I wyszło szydło z worka – wcale nie akceptuję PLANU w 100%. Szkic zawierał, a właściwie zawiera, dużo Bratniej Duszy… Okazało się, że aż za dużo… Ja to wszystko zobaczyłam i poczułam. Cały ten naszkicowany obraz… On nie był kompletnie zgodny z moją wizją. Okazało się, że na Bliźniaku jestem bardziej zafiksowana niż ustawa przewiduje ;) No i ten cholerny brak akceptacji. Żebyście wiedzieli, jak zaczęło mnie mdlić… Jedno wielkie NIE na to wszystko.
Do szkicu jakimś cudem wdarła się pomyłka bardzo, ale to bardzo związana z Bliźniakiem. Pomyślałam, że już wszędzie się wepchnie, no dosłownie wszędzie. I nieważne, że trzeba było wszystko poprawić w tym dziele tej wspaniałej duszy, wiecie o co chodzi najbardziej? O to, że przejrzałam na oczy! Cały czas rozprawiam o akceptacji, a jak przyszło co do czego, gdy muł został poruszony kijem, to wypłynął na wierzch ukryty brud! Mimo, że odchorowałam to wszystko trochę, to jestem tak strasznie wdzięczna, że to ze mnie wyszło. Normalnie poczułam, jak uchodzi ze mnie jakieś zgniłe powietrze. Jakaś taka dziwna energia, która mi ciążyła. I dopiero teraz zaczął się prawdziwy proces akceptacji!!! Te zmiany cały czas we mnie zachodzą, czuję to, ale już inaczej patrzę na szkic i na to wszystko. A poza tym szkic, szkicem, ale mam jeszcze moją intuicję, fantastyczne przeczucia, o których wielu z Was zdążyło się już przekonać. Cieszę się z tego procesu i cieszę się na dalszą część drogi. Tym bardziej, że dziś Nów w Raku, bardzo ważny moment. Nie zapomnijcie :)

24 Komentarze

  1. Niby o wszystkim ,ale i tak nie kapuję, bo nie opisałaś co ten szkic zawierał i co za pomyłka się wdzierała.
    Mimo to cieszę się ,że jesteś o krok dalej ja czekam na rozwiązanie co to za czarne chmury energetyczne wiszą nade mną .

  2. No skoro zawierał tylko i wyłącznie Bratnią Duszę, to można się domyślić ;)

  3. Jeżeli coś zawiera tylko Bratnią Dusze, a nie zawiera Bliźniaka, to jaki z tego morał?
    Że Bliźniaka w dalszej historii Taryn nie będzie. Będzie Bratnia Dusza…

  4. Taryn, i jak sie z tym czujesz? Ja wysuplalam sie z historii z moim tzw. Blizniakiem, mam nadzieje, ze na dobre, bo to byly tylko lzy i nieszczescie. Zostawiam mu milosc ale ta jaka kieruje do kazdego czlowieka i niech tak zostanie…

  5. Czuję się z tym źle, tym bardziej, że moje przeczucia mówią co innego…

  6. Ja moja sytuacje rozumiem tak, ze byc moze potrzebowalam doswiadczyc, jak sie cierpi, gdy to nie jest ta osoba, a nie jest bo chociazby to nie ten czas, bo juz ma cos poukladane. A zachowac w tym milosc i ufnosc, ze wszystko zmierza we wlasciwym kierunku, jest ciezko, jak sie doswiadcza tylko utraty – zludzen, marzen, szczescia. Moze to po to, by teraz docenic takie podstawowe sprawy jak gotowosc do komunikacji, rozmowe i obecnosc.

  7. Łapię , łapie taki lewy sierpowy w gębę , kość policzkowa połamana krew leci z nosa , niemiła pobudka.

    Czyli teraz płyniesz z prądem przeznaczenia.

  8. Ja tez mam takich „szkicy „duzo od roznych osob ,ktorym ufam.Jednak ZAWSZE na pierwszym miejscu stawiam swoja intuicje .Ludzie sa tylko ludzmi i kazdy moze sie pomylic ,nawet najlepszy.Zreszta osobiscie uwazam, ze niczego nie da sie przewidziec na 100%..a to dlatego,ze mamy wplyw na nasz los i to calkiem duzy.Mozna wyczytac jakies tendencje ale dla kogos kto duzo pracuje nad soba wszystko moze zmienic sie ot tak.
    I uwazam,ze kazdy szanujacy sie uzdrowiciel czy doradzca duchowy powinien takie rzeczy mowic swoim klientom.Nic nie jest stale,wieczne,nie ma na cos wyroczni.

  9. Jestem teraz w takim stanie, że ja już się na wszystko zgodzę, ale niech nie boli i niech przestanie być mokro w oczach i niech grypa duchowa się uspokoi, bo zwariować można.
    Siedzę teraz, jestem rozpalona, a gorączki ani śladu.
    Ból w czakrze korzenia…
    Palpitacje…
    I ucisk w głowie…
    Jestem senna do tego wszystkiego…

  10. Boli mnie głowa i nic mi się nie chce…mam tak od kilku dni.
    Też płakałam, też bolało, ale teraz jest już dobrze, nawet bardzo dobrze, miłość we mnie wygrała, ale ta senność i brak siły na cokolwiek…
    O co chodzi?

  11. W sumie to jest ciekawe z ta grypa duchowa ,ktora teraz panuje..Ja myslalam ,ze u mnie tez chodzilo o Blizniaka ,a okazalo sie ,ze nie do konca.U mnie to wewnetrzny konflikt polegajacy na tym ,ze nie chcialam do konca zaopiekowac sie ta mala Marzenka ,ktora wie ,widzi i jest swoim najlepszym przyjacielem..,za bardzo ta „duza” Marzenka szukala na zewnatrz mimo ze wiedziala i ta mala czula sie porzucona i niezauwazona,lekcewazona..ciekawe , w sumie wszystko jest ze soba jakos polaczone wiec Blizniaka jak nie w bezposredni to pewnie posredni sposob to dotyczy..Moja emocjonalna akcja ostatnich dni pokazala mi , ze mam pomatkowac troche tej mojej wewnerznej dziewczynce i zawsze byc przy niej .

  12. To nie jest tak, że teraz panuje jakaś grypa duchowa. Grypa duchowa jest w momencie zmian, które w człowieku zachodzą. To się dzieje przy zmianie wibracji i przechodzeniu dalej.

  13. Taryn , a ty teraz jak myslisz ? Nadal widzisz blizniaka na horyzoncie ?

  14. Zdalas sobie sprawe ( choc zawsze wiedzialas ),ze on i tylko on , a nie bratni zamiast ?!

  15. Ja tez zawsze myslalam, ze wszystko akceptuje dopki nie okazalo sie, ze w mojej dalszej historii tez raczej definitywnie nie bedzie blizniaka.
    Wielu osobom tutaj sie wydaje, ze akceptuja caly plan. Ale jesli taka dusza dowiedzialaby , ze w tym zyciu nie bedzie z blizniakiem cale szydlo by wyszlo z wora. Choc kto tego nie przezyje na wlasnej skorze ten tego nie zrozumie.
    Z doswiadczenia powiem, ze pierwsze 1-3 lata od rozlaki z blizniakiem sa jeszcze lightowe. A widze, ze jest tutaj dosc duzo takich osob, jesli jstescie dopiero rok lub dwa to jeszcze swiezosc jak buleczki z piekarni. :) Tez wtedy wszystko przychodzilo mi latwiej i momentami unosilam sie w chmurach, w miare mozwliwosci starajcie cieszyc sie tym okresem. Cala ramba camba sie zacznie dopiero jak minie 5-6 lat lub wiecej bez zadnego kontkatu, a uczucie do blizniaka zanim gasnac, dopiero zacznie sie rozpedzac i jeszcze wieksze buble zaczna wychodzic na wierzch. Kiedy szczerze bedzieci chcieli sobie ulozyc zycie z kims innym jesli zrozumiecie tak jak ja, ze tak bedzie dla was lepiej tak jak ja, ale okaze sie ze to nie takie proste, bo serce bedzie ciagnac w inna strone. Takie jest moje doswiadczenie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.