O bólu

Chcę napisać kilka słów o bólu, a zainspirowała mnie do tego pewna sytuacja.
Dałam dziś u siebie na fejsie śmiechowy link o kobiecym okresie, że to najgorsze dni w życiu kobiety itd. I choć nie dałam tego po to, aby mieć jakikolwiek odzew, a jedynie dla dobrego śmiechu, to na odzew długo nie trzeba było czekać ;)
„Myślę,że jak urodzisz zmienisz zdanie :) ” – powiedziała moja kumpela.
TAK! Poród wyznacznikiem bólu i generalnie gucio wiem o bólu i dowiem się tylko wtedy, gdy urodzę :D Co za bullshit… Boże, jak ja miałam ochotę jej wszystko powiedzieć… Wszystko w sensie, że nie ma gorszego bólu, niż ból tęsknoty i separacji między Bliźniaczymi Płomieniami. Skąd wiem? Bo ten ból sama przeżyłam, to oczywiste, a poza tym potwierdziła mi to każda Bliźniaczka, która kiedykolwiek rodziła i została rozdzielona z Bliźniakiem. Nie wyssałam sobie tego z palca, nie wzięłam z kosmosu. Takie są fakty, takie są realia. Taka jest prawda.
NIE MA GORSZEGO BÓLU, NIŻ TEN, Z KTÓRYM MUSZĄ ZMAGAĆ SIĘ BLIŹNIACZE PŁOMIENIE.
Nawet ból po stracie dziecka jest nieporównywalny do tego bólu…
Ale, co ja tam wiem… Jestem tylko Bliźniaczym Płomieniem, który nie rodził ;)

Ból, który można zlokalizować, który można nazwać, jest niczym w porównaniu z bólem, którego ani nazwać, ani tym bardziej zlokalizować nie możemy. Nasz ból, to taki ból, na który nie ma żadnego leku przeciwbólowego, żadnego antidotum, żadnej odtrutki, ani żadnego magicznego zaklęcia. Żeby pozbyć się naszego bólu nie można znaleźć sobie kogoś w zamian. Ani nowa miłość, ani nowe zajęcie nie jest w stanie stłumić tego bólu. Ten ból mija wtedy, gdy sam chce, gdy jesteśmy duchowo na to gotowi, a nie dlatego, że minął czas, który rzekomo leczy rany.
Wy Bliźniaki doskonale to wiecie…