Co za dzień :)

„Wszystkiego Najlepszego Tato” – wiem, że nasza Aleksandra kiedyś tak właśnie do niego powie, a on będzie z tego dumny i mocno tym poruszony. Będzie najlepszym tatą na świecie, a właściwie to już nim jest :)

Dziś był dziwny dzień. A właściwie to jest jakoś dziwnie od kilku dni. Pobolewa mnie brzuch, mdli mnie, mam wrażenie, że mam podwyższoną temperaturę, choć nie mam itd. W poniedziałek weszłam do pracy i na dzień dobry swoim jestestwem „zepsułam” dwie drukarki i telewizor :D Ale to się wytnie :D Zaczęło mi też świrować radio :D No cóż ;)
Dziś z kolei pisałam artykuł do gazety, a właściwie to dwa i gdy otwierałam jeden plik i nanosiłam zmiany, komputer co chwila brzęczał jak głupi. Jak zamykałam plik, to się uspokajał. Otworzyłam inny materiał i wszystko było OK, otworzyłam ponownie ten pierwszy i znowu brzęczenie na całego. Materiał był z wywiadu, który przeprowadziłam z pewnym facetem w zeszłym tygodniu… Hmm…

Po powrocie do domu, coś mnie naszło na oglądanie zdjęć i takim oto sposobem, otworzyłam pierwszy lepszy folder z 2012 r., z wakacji w Gdańsku. Przeglądałam sobie fotka po fotce i nagle się zatrzymałam na jednej, gdzie stoję wśród łódek, na których jest wszędzie skrót od imienia Bliźniaka i liczby 1, 16, 17, 4, 3. Dla zwykłego człowieka zupełnie nieznaczące liczby, ale dla mnie… znak za znakiem, znakiem pogania! 17 się poznaliśmy, 4 rozstaliśmy, sumy niektórych dają 7 (moja i Bliźniaka liczba życia), 1, to wiadomo… itd. itp.

Na dodatek przed zachodem słońca na niebie ukazała mi się tęcza, a potem chmury przybrały kolory płomieni tańczących po błękicie. To było piękne show! :)

Co za dzień :)

No i tak w ogóle dziś Noc Świętojańska :)

CUDOWNIE! :D