Ptaki ciernistych krzewów – urywek z filmu

Hah… Kochasz jednakowo… Bóg mieszka we mnie, Bóg mieszka w Tobie… Ty i ja, to Bóg… Ty i ja, to BOSKA MIŁOŚĆ.

W pierwszym odcinku „Ptaków ciernistych krzewów” był taki cytat:
„Dlaczego zajmujesz tyle miejsca w moim sercu… Miejsca, którego nie wypełnia Bóg…”
Piękny cytat, ale do Bliźniaków trochę nie pasujący. Bo tam, gdzie miłość Bliźniaków, tam jest Bóg. Bóg to Bliźniaki, Bliźniaki to Bóg.

Tatyana Varukha – Proszę usłysz mnie

„Proszę, usłysz mnie. Usłysz to, o czym milczę… Zajrzyj w moją duszę i nie pozwól mi stanąć sobie na drodze. W grubych ścianach, za którymi mieszkam, nie ma ani okien, ani drzwi. Mają jednak pewną właściwość – rozstępują się pod wpływem ciepłego spojrzenia, żaru twojego serca, szczerości twoich dłoni. Zaczerpnij pełne garści miłości i zajrzyj w moją duszę.
Nie pozwól mi skorzystać z żadnej z moich licznych masek, bez których nie wychodzę z domu. Nie pozwól mi oszukać cię, udawać, że moje życie jest tym właśnie życiem, które było w moich marzeniach – bez ciebie.
Udawanie to moja pożywka, nawet, jeśli nie czuję głodu. Nie pozwól mi wyciągać z przepełnionej szafy kolejnych szat kłamstwa. Nie wierz mi, gdy mierzę choćby jedną z nich. Pozwalają mi na bycie tym, za kogo chcę w danym momencie uchodzić: gładką taflą skrywającą gorycz strat, burzliwą rzeką nie do pokonania, wodospadem rozbijającym skały, który wyniesie cię do nowych brzegów albo wciągającą czarną tonią, w której się zatracisz. Mogę być grząskim bagnem, w którym ugrzęźniesz, nie mogąc się wydostać, a wszystkie twoje wysiłki będą cię bezlitośnie wciągać coraz głębiej, aż stanę się twoją zgubą. Mogę być cichą przystanią twoich najgłębszych i najbardziej skrywanych nadziei, w której – u kresu zmęczenia – przycumujesz swoją łódź. Mogę być twoją melodią, w której odnajdziesz spokój, ale mogę też okazać się syreną, a mój śpiew uśpi cię bezpowrotnie i na zawsze utracisz znajomy brzeg.
Nie wierz mi, proszę… Usłysz mój bezdźwięczny szept. To nie jestem ja. Cała różnorodność moich ubrań, okryć, masek i pieśni – to część tej gry, w którą bawią się wszystkie dzieci w tej ogromnej piaskownicy, żeby nie zostać z niej wyrzuconym i nie wracać do domu, gdzie czeka nań ciepły obiad, dobre oczy i bezwarunkowa, przenikająca każdą komórkę miłość… Życie poza piaskownicą jest straszne i zdaje się być takie zimne i samotne. Tu, w piaskownicy, wielu z nas rzuca nieśmiałe, niewytłumaczalnie tęskne spojrzenie nieco ponad czubkami głów wszystkich, którzy pracowicie budują swoje własne zamki, których dłonie na wpół otwarte zrosły się z piaskiem, stały się jego częścią. Ci, którzy pewnego razu wyszli z tej monstrualnej piaskownicy, nigdy już nie powrócili…
Zajrzyj do mojej duszy, usłysz to, o czym milczę. Nigdy ci się nie przyznam. Ale jeśli mnie usłyszysz, to zobaczysz kim jestem. Jeśli dotkniesz moich rąk – poczujesz oddech Wszechświata, w którym żyję poza ubraniami, maskami i cudzym piachem w moich butach. Moje palce są pokryte resztkami czyichś zamków z piasku. Strzepnij go. Poczujesz, jak pasują do siebie głębokie bruzdy naszych dłoni.
Stąpam ostrożnie, jak przestraszony wilczek, ponieważ wszyscy wokół mnie są odziani w nierozpoznawalne maski i bezbarwne płaszcze lub suknie. Prawie nikt nikogo nie poznaje, ale każdy szuka… Szuka oczu, w których zapali się niemal niewidoczna iskierka jak tląca się nadzieja, szuka sylwetki z ciężko rozpoznawalnym obrysem skrzydeł za plecami. A potem spuszcza wzrok i znów tonie w swoim bezkształtnym, sklonowanym odzieniu z piasku, przywołując z daleka wspomnienia o domu rodzinnym, w którym kiedyś, dawno temu, mieszkało beztroskie, wesołe dzieciństwo, a jego zaraźliwej bezpośredniości nie sposób było schować za maskami i okryciami. Kiedyś…
Nie pozwól mi sobie skłamać. Gdy wyrwę rękę – złap ją ponownie, gdy spróbuję uciec – zagrodź mi drogę, gdy zacznę krzyczeć – obejmij mnie. Pokażę ci swoją siłę, a ty okaż mi swoją czułość. Odepchnę cię, bo mój strach panuje nade mną, ale ty… usłysz mnie, usłysz mój niemy krzyk, nie pozwól mi znów schować się w moich bezpiecznych ścianach. Albowiem tylko Miłość jest w stanie patrzeć od środka i przenikać bezinwazyjnie, cieszyć się jak dziecko, śmiać się i płakać, drżeć z zimna, czuć całym ciałem, patrzeć w rozwarte źrenice nie odwracając oczu i… uwolnić skrzydła, jedno machnięcie których pozwala wrócić do domu…
Niczego ode mnie nie oczekuj, a ja dam ci więcej. Nie wołaj mnie – po prostu przyjdź. Chcę do domu. Czuję, jak bardzo mnie bolą ciasno związane skrzydła za moimi plecami.
Chcesz wiedzieć kim jestem? Ja – to ty, ja to każdy mężczyzna, każda kobieta, każde dziecko. Ja – to każdy, kogo spotykasz na swojej drodze…”

-Tatyana Varukha

Wyczuwam zmiany :)

Coś się dzieje. Nie wiem dokładnie co i u kogo bardziej, ale wyczuwam zmiany. Dobre zmiany :)
Mój stan emocjonalny dziś jest w bardzo dobrej formie, a wręcz jest ponad normę. Od rana się raduję, śpiewam, tańczę i mam mega pozytywne myśli. Miłość aż ze mnie kipi i czuję, jak przepływa przez całą mnie od stóp, aż do głowy i jak wlewa mi się do serca :) Niesamowite uczucie :)
Jest mi tak cudnie, że serio, gdybym miała skrzydła, to bym chyba pofrunęła :D
Patrzę w lustro i coraz bardziej kocham to, co widzę :) W końcu :)

Michaił Bułhakow – cytat

,,Zro­zum­cie, że język może uk­ryć prawdę, ale oczy – nig­dy! Ktoś wam za­daje niespodziewane py­tanie, nie zdradza­cie się na­wet drgnieniem, błys­ka­wicznie bie­rze­cie się w garść i wiecie, co na­leży po­wie­dzieć, żeby uk­ryć prawdę, i wygłasza­cie to niezmiernie prze­kony­wająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden mus­kuł, ale – niestety – spłoszo­na py­taniem praw­da na okam­gnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone.”

- Michaił Bułhakow
„Mistrz i Małgorzata”