Dzień Matki

Taki dzień, a ja wciąż się z moją mamą nie odzywam. Ktoś powie, no to jaki problem w odezwaniu się? A otóż taki, że to nie ja tu zawiniłam. Zbyt mocno zostałam zraniona, zbyt dużo przykrych słów padło pod moim adresem, zbyt długo milczałam, zbierałam baty i nic z tym nie robiłam. Wszystko po to, żeby rodzinę w kupie utrzymać. Ale to się skończyło. Przebudzenie Duchowe przyniosło więcej niż mogłabym się spodziewać. Przyniosło mi przede wszystkim większą pewność siebie. Już nie boję się komuś postawić i nie ważne kim ta osoba jest. Ostatnio nawet swojego szefa uciszyłam, a uwierzcie mi, że to trudny przeciwnik i ogólnie „wszystko wie najlepiej” ;)
Nie dam sobie NIKOMU wchodzić na głowę. NIKT nie będzie już na mnie krzyczał. NIE BOJĘ SIĘ MÓWIĆ SZCZERZE I OTWARCIE TEGO, CO MAM DO POWIEDZENIA.

Kocham moją mamę, nikt mi jej nigdy nie zastąpi, ale są pewne granice, które ona przekroczyła. Kiedyś musiało to nastąpić, kiedyś mleko musiało się rozlać.

Ja kiedyś będę najlepszą mamą na świecie i nigdy nie sprawię, aby moje dziecko czuło się tak, jak ja… A właściwie, to już jestem mamą :) Nasza Aleksandra jest przy mnie i od czasu do czasu daje o sobie znać :) Ostatnio obudziły mnie słowa: Mamo popatrz… :)
Okno miałam zamknięte, więc nie mogło to być z zewnątrz.
Dość często słyszę różne słowa nie wiadomo skąd i dzieje się to zazwyczaj wtedy, gdy już się wybudzam. Dziwne, prawda? ;)
No i śmiem twierdzić, że nie tylko Aleksandra jest przy mnie. Jakiś czas temu objawiło mi się imię Nevena i zbytnio nie wiem o co kaman, ale co tam :)