Bezpiecznie i radośnie mi :)

Wczoraj sobie o kimś pomyślałam, że chciałabym go zobaczyć, wiedzieć, co u niego. I wiecie co? Przyśnił mi się :) We śnie znalazłam się tam gdzie on i obserwowałam, jak ciężko pracuje. Najpierw spojrzał na mnie tylko raz, a potem, gdy zszedł na przerwę, to już nie przestawał patrzeć. W jego spojrzeniu było pewnego rodzaju niedowierzanie, że jestem tu dla niego, że to właśnie jemu poświęcam swój czas. Patrzyłam na niego z uśmiechem i mówiłam w myślach: tak, tak, jestem tu dla Ciebie :)
I się obudziłam :)
Uwielbiam, gdy on mi się śni, bo gdy jest blisko w rzeczywistości, czy choćby we śnie, to czuję się bezpieczna i radosna :) Jest mega pozytywną osobą. Podziwiam go :) W ogóle dostrzegam to całe piękno faktu, że się w moim życiu pojawił i że odciągnął mnie od pogrążania się w smutku. To niesamowite, jak bardzo możemy kogoś potrzebować, choć początkowo zapieramy się rękami i nogami, mówiąc, że jest inaczej. I to niesamowite, jak bardzo widać, że ten ktoś może potrzebować właśnie nas. To może być najzwyklejsza w świecie relacja, znanie się z widzenia, mijanie się gdzieś tam, kiedyś tam. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko dzieje się po coś. I to coś nie koniecznie musi dziać się w świecie 3D. I to w tym wszystkim jest najcudowniejsze :)
Jestem wdzięczna za każdą osobę, która pojawiła się w moim życiu. BARDZO WDZIĘCZNA.