Bo dusza rozumie

Niech Bóg błogosławi kanał FilmBox i Stopklatkę za to, że non stop puszczają „Tristana i Izoldę”, a ja mogę się tym napawać ile chcę :D
Tak, znowu obejrzałam ten film nie wiem po raz który :D Tak mnie wciąga, że normalnie WOW. Oglądając go mam dreszcze i „ciary na dziarach”. A to znaczy tyle, że coś jest na rzeczy ;) Słyszeliście o tym? Jeśli coś Was wzrusza, czy właśnie wywołuje jakieś inne uczucie, czy właśnie wspomniane już ciary, to wiedzcie, że coś się dzieje ;) A mianowicie dzieje się to, że dusza coś pamięta, wie o co chodzi.
Dlaczego „Romeo i Julia” mnie tak nie wzrusza, jak „Tristan i Izolda”? Albo dlaczego piosenka z pierwszej części „Niekończącej się opowieści” sprawia, że mam gęsią skórkę na całym ciele? I to od małego. Albo kawałek „Final Countdown”… Jakim cudem małe dziecko może uwielbiać tą piosenką i być w nią wsłuchane, jakby rozumiało, choć piosenka jest po angielsku? BO DUSZA ROZUMIE.