Nie da się przeciąć więzi z Bliźniaczym Płomieniem!!!

Nie da się przeciąć więzi z Bliźniaczym Płomieniem. Nie da się od tego odciąć. Da się jednak to wszystko złagodzić. Wystarczy przestać z tym walczyć, najzwyczajniej w świecie to wszystko zaakceptować i zająć się własnym życiem.
Im dłużej z tym walczycie i motacie się między światem 3D, a 4D, tym bardziej będziecie tęsknić i tym bardziej będzie bolało.

I jeszcze jedno. Zwalacie coś na Bliźniaka? Obwiniacie go za to i tamto? To Wasza niezgodność z samym sobą! Ciągle zapominacie o efekcie lustra i nie zdajecie sobie sprawy, że tak naprawdę to największą krzywdę wyrządzacie nie Bliźniakowi, ale SOBIE. Nie kochacie samych siebie i wciąż w to brniecie. Dopóki nie pokochacie samych siebie, dopóki nie zaakceptujecie tego wszystkiego, to nie macie na co liczyć. I to nie jest ani moje widzi mi się, ani kaprycho.
Sami się o tym przekonacie. A zresztą co ja gadam… Już się przekonujecie!
No, ale Wasz wybór.

41 Komentarze

  1. Oj Taryn, ale pojechałaś!!!!!!!!!!!!
    Dzisiaj mam kryzys i doszłam do wniosku, że o co chodzi, jaki pieprzony twin flames, to jest jakaś fantasmagoria, jakaś mrzonka, a ja sobie to wymyśliłam i że chcę natychmiast wszystko uciąć, odciąć się od tego człowieka, od tej sytuacji i tych odczuć, zaangażowałam w to wszystkie możliwe siły kosmiczne, no i kupiłam sobie wino białe, które w ostatnim czasie stosuję dość często, by nie rzec, że codziennie!
    I tak myślę sobie, zajrzę na stronę Taryn, bo jakoś mam słabość do ciebie i absolutnie, absolutnie!!!, nie jestem żadnym bliźniaczym płomieniem i to jest jakiś durny mój wymysł, no i wchodzę a tu taki zonk!!!
    Musiałaś to napisać tak wielkimi literami, cholera, ta synchroniczność mnie dobija, napisałaś, a raczej dokładnie odpowiedziałaś na moje wahania.
    Powiem wam ,że ostatnio byłam u znajomej, która stawia karty anielskie i jakieś tam jeszcze (nie bardzo w to wierzę).
    I zrobiła to dla mnie, ja w myślach zadałam pytanie (czy on jest moim TF), a potem wyciągnęłam trzy karty, no i co wyszło (cytuję dokładny układ kart)
    1. TAK
    2. BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ
    3. POSTRZEGASZ TĘ SYTUACJĘ PRAWIDŁOWO
    Co ciekawe znajoma powiedziała, że wróży tymi kartami od dawna, ale jeszcze nigdy nikt nie wyciągnął karty Bliźniaczy Płomień, tylko ja!!!
    I co najgorsze wcale się z tego nie cieszę.

    Kurczę, mam dość, idę po następne wino.
    Pozdrawiam was drogie siostry i bracia!

  2. Leila, możemy sobie podać łapki. Ja też prawie codziennie topię smutki w piwie. Kilka lat się męczyłam, dopiero jakiś miesiąc temu ktoś przez przypadek mi podesłał linka do karmicznych związków. Od razu wiedziałam, że jestem Bliźniaczym Płomieniem. Ale jeszcze się broniłam, nie wierzyłam. Kilka razy modliłam się do naszych Aniołów Stróżów (moich i Bliźniaka) i do Archanioła Michała (patrona Bliźniaczych Płomieni), żeby mi powiedzieli, czy to jest prawda. Prosiłam, żeby mi wskazali mój Bliźniaczy Płomień. I co? Za każdym razem pierwszą osobą, którą spotkałam w chwilę po modlitwie był On. Właściwie to i tak nie potrzebowałam potwierdzenia ani aniołów ani wróżek. Nie wiem czy śmiać się czy płakać.
    Taryn, dziękuję Ci za Twój blog. Z całego serca <3

  3. Drogie siostry, ani alkohol, ani inne używki Wam nie pomogą, a wręcz utrudnią ten dziwny proces jakim jest Przebudzenie Duchowe.
    Wiem, bo też próbowałam wejść w związek z winem, ale moja dusza skutecznie mi te plany krzyżowała ;)
    Powiedzcie mi kochane, dlaczego nie chcecie tego zaakceptować? Przecież doskonale wiecie, że walczenie z tym nic tu nie da.
    Też się z tym długo szarpałam i tylko energię traciłam. Non stop płakałam i się dołowałam. I po co, ja się pytam, PO CO? Co mi dał ten wieczny bezsens? Dał mi jedynie jeszcze więcej bezsensu. Jak mogłam to sobie robić? Dlaczego nie szanowałam siebie na tyle, aby iść z podniesioną głową? Dlaczego na własne życzenie wpędzałam się w to wszystko? Czy to miało sens? Nie miało. Ale potraktowałam to całe swoje cierpienie, jak dobry kopas w dupas. W cierpieniu znalazłam uzdrowienie.

  4. Zająć się swoim życiem hmm…
    Wiśta wio łatwo powiedzieć jak nasze życie ogranicza się do nas i tylko nas, można się rozmahnąć i pewnie łatwiej znaleźć jakąś drogę. Jak się ma rodzinę i snuje plany na przyszłość to razem z nią, ale absolutnie nie odcinając się od bliźniaka. Ciesząc się na każdy kontakt, wirtualny czy tym bardziej live.
    I co? – po kilku dniach takiego fantazjowania o przyszłości wszystko dookoła mówi mi że nie tędy droga, wszystko nie tak, kończy się na trzech dniach bólów „serca” i jak pod wpływem elektrycznego pastucha przestałem już myśleć o pięknej przyszłości, cieszę się teraźniejszością :)
    I co? – jak nawet własne ciało mówi Ci NIE jeśli próbujesz „ułożyć” sobie życie :P niezgodnie najprawdopodobniej z jakimś tajnym planem

  5. Ja postanowiłam puścić bliźniaka i zajac sie soba i jest nawet lepiej chociaz gdy tylko na ulicy zobacze kogos podobnego do niego to moje serce wariuje, albo jak widze taki sam samochod jaki on ma.. albo jak mi sie śni i to tak bardzo realistycznie…. ah chyba musze sie do tego przyzwyczaić albo w ogole nie wychodzic z domu ;D

  6. Marcel, powinieneś już to wiedzieć, że skoro ma się rodzinę, czyli jakiś tam bagaż, to znaczy, że coś jest do przeróbki. Nie bez przyczyny pojawiamy się w życiu innych ludzi i nie bez powodu oni pojawiają się w naszych.
    Świat się nie ogranicza jedynie do Bliźniaczego Płomienia. Trzeba zrozumieć, że są też Bratnie Dusze, z którymi to i owo jest do roboty.
    Niepotrzebnie się zakotwiczamy i fiksujemy jedynie na tym, aby stworzyć związek z Bliźniakiem, jak tak naprawdę tu o to nie chodzi, ale o całą drogę i przemianę, jaką się przechodzi ;)

  7. Quilla to bardzo normalne, bo ja też tak mam :D
    Ale ja się już do tego na tyle przyzwyczaiłam, że przechodzę na tym do porządku dziennego ;)

  8. Ło matko – rozmaCHnąć oczywiście

    I P. S. :)
    I co teraz? Którędandy?
    Do bliźniaka, obok, w przeciwną stronę jeszcze gdzieś indziej?
    Co mówią gwiazdy
    A może – Taryn – przekazy duchowe jakie sobie robiłaś pisząc mi jednocześnie prawie że wszystkie odpowiedzi są w nas?
    Ja już dawno zauważam że dusza i wszechświat za pomocą wszystkiego dookoła a najlepiej mojego ciała daje mi znaki że nie tędy droga, do bliźniaka nie bo syf w nas do posprzątania, od bliźniaka nie bo boli to w którą stronę. Jak już choćby moje myślenie kieruje się nie tam gdzie trzeba to ja pół nocy nie śpię albo całą i czuje się jakbym się dobrze zachlał i bez procentów :(

  9. Poprawka Marcel, ja sobie NIC nie robiłam. To samo do mnie przyszło, gdy się nawet o to nie prosiłam.
    I dalej będę się tego trzymać, że wszystkie odpowiedzi są w nas, a zrozumiałam to dopiero pod koniec zeszłego roku.
    Sami na własne życzenie sobie to robimy – cierpimy.
    Zadaj sobie pytanie czego Ty chcesz? Jeśli odpowiedź brzmi, że Bliźniaczki, no to sorry, ale musisz wrócić na początek gry ;)

  10. Taryn
    Proszę Cię nie pisz do mnie jak do nooba
    W teorii to ja wiem wszystko :)
    I właśnie odfiksowałem się i Ona nawet to wie, i zacząłem naprawiać i w myślach i w uczynkach relacje z bratnimi duszami ale coś jest nie tak, bo co i rusz kop w dupę

  11. Gdzieś to przerabianie spotyka na opór
    Gdzie? Pewnie gdzieś we mnie, odpowie każdy psycholog amator i znawca TF teoretyk-domyślacz ;)

  12. Moim zdaniem problem jest w Was obojgu i sobie to odbijacie w sobie.
    Tak samo, jak wiem, że u mnie problem jest po obu stronach. I nie ma, że w kimś bardziej, a w kimś mniej.
    Nie może tu być żadnego obwiniania ani siebie, ani drugiej strony.
    Wybaczyć, zaakceptować, puścić i żyć.
    Wbrew pozorom jest to łatwe…

  13. Ps.
    Taryn :)
    Czego chcę?
    Tak jak kiedyś pisałem urlopu od tego ;)
    A tak serio to żeby wszyscy byli szczęśliwi,
    I kiedy już mnie olśniło mam nadzieję że zobaczyłem swoją drogę dalszego życia to ni cholery- wszystko dookoła pokazuje mi że coś jest nie tak, tu się nie da dopisać schematycznej formułki, sam będę musiał wymózgować

  14. Coś jest nie tak, bo się tego tak kurczowo trzymasz.
    Mówisz, że nie i ja Ci wierzę, że Ty w to wierzysz, że nie.
    Ale dusza wie swoje.
    Dlatego ja już niczego nie oczekuję i żyję tak, jakby to całe spotkanie było tylko na chwilę, żeby ta cała moja przemiana się zaczęła.
    Co ma być to będzie w swoim czasie i żadne tupanie nóżkami tu nie pomoże.

  15. No właśnie o tym piszę – ja szukam drogi lub myślę że mnie olśniło a dusza wie swoje i o to mi chodzi że jak się nie obrócę to dupa z tyłu :)
    I na pewno nie tupanie, wręcz przeciwnie

  16. Marcel, na spokojnie :)
    Zaufaj, rób swoje.
    Biegu rzeki i tak na siłę nie zmienimy.

  17. I jakie wybaczyć wtf ja to bym pomnik postawił
    Gorzej już z tym zaakceptować i puścić, bo ja nie wiem co mam zaakceptować

  18. No to gdzie do diaska jest kres tego…………….
    On ma wahania, ja też i co ciekawe, nic nie zaistnieje do momentu, kiedy rzekomo oboje nie „wzrośniemy duchowo”. No i tak możemy sobie wzrastać, jednocześnie wahając się i końca tej sytuacji nie widać, jak dwie popieprzone sieroty.
    Nie wiem, ale jak dla mnie teoria bliźniaczych płomieni jest zbyt fatalistyczna, deterministyczna.
    Interesuję się od jakiegoś czasu fizyką kwantową, a tam jak byk mówią, zresztą w hunie też: „energia podąża za uwagą”
    Jeżeli wyczytamy na zagranicznych stronach, och jakie straszne są te sytuacje z TF, jak wiele mają cię nauczyć, musisz się tyle wycierpieć, a i tak nie wiadomo, czy ujrzysz sieroto, swoją drugą połówkę, a w tym życiu to już w ogóle, to jest mission impossible, a tobie być może się uda, jak zajebiście wzrośniesz i poczekasz sto lat!!!!.
    Nie!!!!!, Ja nie chcę wchodzić z czymś takim w rezonans, otacza nas ogromne pole morfogeniczne i akurat to pole (chodzi mi o dział Twin Flames) jest tak cholernie fatalistyczne, złowróżebne, kurcze zmieńmy to, mamy moc, jest nas wielu, zacznijmy wspólnie myśleć inaczej, w grupie jest moc, nie zgadzajmy się na zastaną rzeczywistość, bo przecież rzekomo wszystko jest możliwe!!! Zacznijmy śpiewać swoją mantrę, że to jest łatwe jak bułka z masłem!!!
    Polecam na you tube, Bruce’a Liptona, Ruperta Shaldreake, Gregga, Bradena. Podłączmy się do matrycy możliwości, a nie nie fatalizmu, czekania i użalania nad sobą……….
    Sorry dokończę potem, bo muszę kończyć……..

  19. A o sobie kompletnie nie pomyślałeś teraz, co nie? ;)
    No to o czym my tu mówimy, skoro Ty nawet o sobie nie myślisz?
    Zaakceptuj dwie różne drogi, swoją i jej.
    To, że Bliźniaki, nie znaczy, że muszą iść razem rączka w rączkę.
    Wy wszyscy myślicie, że tu chodzi o związek. Że skoro taka wielka miłość, to ma być cud, miód i orzeszki.
    Wiesz, co jest problemem nas wszystkich? Że boimy się stracić kontrolę, a ta cała akcja z Bliźniakiem cholernie nam pokazuje, że żadnej kontroli nad niczym nie mamy.

  20. Leila
    I też masz trochę racji, i każdy pewnie trochę ma
    Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją, ale…
    Z nikim nie czuję się tak dobrze, chyba że ze sobą hih choć nie zawsze. I to już nie jest takie proste w teorii do przeskoczenia
    Dlaczego?
    Bo teoria tym się różni od praktyki że zawsze pozostaje teorią ;)

  21. Kres będzie wtedy, gdy przestaniesz bredzić i szukać kresu. Wtedy będziesz miała kres.
    Kres będziesz miała, gdy nie będziesz chciała nic zmieniać, tylko ZAAKCEPTUJESZ swoją i jego drogę.
    Kres będzie wtedy, gdy nie będziesz już z niczym walczyć, bo bardziej będzie się liczyło Twoje szczęście niż wmawianie sobie, że Bliźniacze Płomienie to jakieś zło.
    Kres będzie wtedy, gdy swojego szczęścia nie będziesz od nikogo uzależniać, gdy nie będziesz nikogo za nic obwiniać i będziesz żyła w harmonii ze sobą i otaczającym Cię światem.
    Wtedy będzie kres.

  22. O sobie pomyślałem – ja wiem już dawno jaką rolę mam w tym, ta wiedza a właściwie to wiedzenie dane mi było już ponad rok temu :D
    Nie ciśnieniuj Taryn, to że nie związek to sobie nawet wyjaśniliśmy :D
    To co jeszcze mam zaakceptować
    Ja nie mam problemu z kontrolą, pozwalam żeby mnie kontrolowała :D
    Może Ona ma, raczej na pewno

  23. Na dobranoc i jako kamyczek do ogródka TF w celu rozeznania czy to „zło” czy „dobro” gorąco polecam spokojnie kilka razy przeczytać mimo iż tekst wydaje się momentami przerysowany :

    danutawachowska.pl/wielopoziomowe-relacje-w-parach/

  24. A ja mam trochę inne zdanie na ten temat, ciekawa jestem Taryn czy się ze mną zgodzisz. Ta kosmiczna energia, której mamy okazję dotknąć, przebywając z bliźniakiem, jest bardzo groźna. Trochę wszystko albo nic, zatopienie się dusz, w którym można kompletnie się zatracić. Tylko, że otwierając się w ten sposób emocjonalnie i duchowo, ma tą energię, nie oznacza, że ją rozumiemy. Świat duchowy i astralny są dla mnie bezpłciowe moralnie – nie wydaje mi się, żeby istniało tam dobro i zło, jakieś przekonania. Ludzie się tego boją, bo myślą zero-jedynkowo. Dusze nie łączą się po to, żeby koniecznie być razem fizycznie, bo jest to często proces wykraczający poza zdolności duszy na danym etapie rozwoju. Dane jest za to posmakować cząstki boskości i dzielić się nią z innymi.

    Ja na przykład miałam wczoraj kryzys. On napisał, że musimy porozmawiać – telefonicznie, co nie wydarzyło się, od kiedy widzieliśmy się w styczniu. On mieszka na drugim końcu Europy. Ja muszę skończyć studia, a czas płynie. Jednak nie zostawię wszystkiego i nie pojadę. On też nie może. I nie powinniśmy. Spotkaliśmy się po to, żeby wzrastać, równolegle, nasze serca biją w dwutakcie, ale słyszą się tylko w snach. Na koniec cytat, który dziś przez przypadek usłyszałam, a który kiedyś zadedykowałam właśnie jemu:

    „To see a world in a grain of sand
    And a heaven in a wild flowe,
    Hold infinity in the palm of your hand
    And eternity in an hour.”

    William Blake

    Pozdrawiam was wszystkich!

  25. Czytam te Wasze bóle dupy i wszyscy jesteście jeszcze w lesie.
    Buddyzm mówi ,że jeśli wierzysz, że możesz , to prawda. Jeśli wierzysz ,że nie możesz, to też prawda.
    Nieważne jaką drogę myślenia wybierzecie każda to prawda i tutaj zaczynają się schody.
    Tak jak Tyran napisała samorozwój, Wasze pasje, marzenia są najważniejsze, jak zaczniecie o to dbać o te kwasje to proces z TF będzie płynął samoistnie.

    Do TF trzeba mieć jaja, ktoś napisał ,że połączenia nie sa możliwe, że trzeba czekać 100 bla bla bla , tylko jeśli tak myślisz to tak będzie .
    Oczywiście musicie mieć jaja by wziąć ten cały bagaż na klatę z pełna dojrzałą akceptacja z tym ,że możecie być samotni, że będą jazdy ,że będzie strach …
    Tylko ,że prawda jest taka ,że wiele z was uprawia podświadomie „prokrastynacje” i odwlekacie wszystko w nieskończoność np nastawienie, bo naczytaliście się jakiś Hamerykańskich artykułów pseudo wróżek o TF ,że dusze nie mogą się połączyć.
    Jaki debilizm , po co czytać wypowiedź człowieka, który nie ma nic do waszej indywidualnej historii z TF.

    Myślę ,że z TF to też jak ze zwykłą psychologią , wiele ludzi nie osiąga sukcesu ,bo właśnie bawi się w prokrastynację , albo też podświadomie sabotuje siebie , oczywiście wpływają inne czynniki jak różne schematy myślowe narzucone w dzieciństwie dotyczące pieniędzy i sukcesu.
    temu się mówi ,że „LUDZIE SUKCESU MYŚLĄ INACZEJ”.
    Dokładnie tak samo jest z TF jeśli podświadomie nie dowierzacie, boicie się …..uwierzcie gwarantuje wam ,że nigdy nie połączycie się. Tak jak mówi Tyran często jesteście tez lustrem, czyli , że jest podwójna krzywda jeśli tak działa wasza pod psychika, bo bliźniak to odczuwa i jesteście takim smutnym-zrozpaczonym perpetum mobile wieczne dramy.

    Trzeba brać na klatę, trzeba się zmierzyć i trzeba pamiętać o swoich marzeniach związanych z karierą, podróżami , pasjami , przyjaciółmi.

    ZAUFAJCIE SOBIE ;)

  26. A ja mialam wielogodzinna wymiane smsow z moim lubym. Poniewaz przestal sie odzywac do mnie 1,5 miesiaca temu, to ja uznalam, że teraz odezwal sie przez pomylke… I cala nasza rozmowe odbieralam jako przypadkowa, pomylkowa. Wariactwo? Mysle sobie, biorac pod uwage wasze teorie, ze tam w srodku czuje, ze jestem tu, na swiecie przez pomylke, nie z milosci i to jest problem… Czyli jestem juz bardzo glebo, a on mi to pokazal. I gdyby nie ta rozmowa a realny kontakt i jesliby doszlo np do seksu, to skutek bylby tragiczny, bo mialabym to samo poczucie przypadkowosci, co skonczyloby sie smutkiem, poczuciem odrzucenia i masakra tej relacji.
    Wniosek moj jest taki: musze pracowac nad soba, by uznac, ze jestem na ziemi z milosci, ze zostalam stworzona z milosci i do milosci i jestem ta wlasciwa osoba…

  27. Leila, gdybym znalazła swój kres, to uwierz mi, ale dowiedzielibyście się o tym, bo po to stworzyłam ten blog, żeby się dzielić swoim doświadczeniem i żeby inni nie myśleli, że są sami i jako jedyni to wszystko przechodzą.
    Ja mam jeszcze dużo do przeróbki i zawsze to podkreślam i nie odpycham nic od siebie.
    Przyjęłam to, co zostało mi dane i idę w stronę szczęśliwości, bo to jedyna strona, w którą chcę iść.

  28. Milva, pół na pół, czyli i zgadzam się i nie zgadzam się ;)
    Na pewno nie zgodzę się, że jest to groźna energia, bo jak boska miłość może być groźna? :)
    Groźni dla siebie to jesteśmy tylko i wyłącznie my sami. My, którzy tworzymy w swoich głowach te wszystkie czarne scenariusze zamiast cieszyć się życiem.
    Nie ma dla nas gorszego wroga niż my sami i lepszego przyjaciela niż my sami :)

  29. Lotos, normalnie kocham Cię za ten komentarz :D
    Strzał w dziesiątkę!
    Z „bólu dupy” to się tak śmiałam, jak nie wiem :D

  30. Mmka, a jeszcze jak dołożysz do tego miłość do samej siebie, to już możesz chłodzić szampana ;)
    Ale wniosek bardzo dobry wyciągnęłaś :) Oby tak dalej :)

  31. Taryn, ja juz nawet alkohol odstawilam calkowicie, odrzuca mnie! Wrocila do mnie moja wola bycia zdrowa i to, co niezdrowe mnie juz nie kusi, a odrzuca…

  32. Mnie też odrzuciło od alkoholu, a pamiętam że jeszcze 3 miesiące temu tylko wino pomagało mi chociaż na chwilę ukoić ten ból.

  33. Leila tylko spokojnie:)))tez sie zanurzalam na poczatku w procentach bo myslalam ze oszalalam, ze mozg mi sie pochorowal:)teraz juz zaakceptowalam i mam sie dobrze:)tak przynajmniej mi sie wydaje:)pzdr:)nie pij wina bo watrobe rozwala:)

  34. A ja Wam powiem-ze prubowalm wszystkiego-AKCEPTOWAĆ,PUSZCZAĆ GO..ŻYĆ SOBĄ..ODCINAĆ….II ROZMAWIAC Z NIM I ..nierozmawiac,i wogleeee…i co z tego skoro okazuje się że mamy wzorzec lgnięcia do siebie-bardzo silna więż i to ja jestem tą co chce o tym rozmawiać i Uzdrawiac razem czy osobno-A On trzyma kurczowo..ale woli milczec i meczyc siebie i mnie!!!
    Ja wiem ze NIEWIEM CO Z TYM ROBIC-chcę czuć się wolna i kochać zycie..ludzi jak wcześniej…i jego tez-ale bez tego trzymania na sile….

    A alkohol itp odradzam!-hamuje ROZWÓJ I OBNIŻA BARDZO WIBRACJE-A POŁĄCZENIE I TAK JEST…TAK czy siak!-i dalej sa sprawy do Uzdrowienia z BLIZNIAKIEM I sOBA

  35. Milva-ja zgadzam się z tym co piszesz-B;izniacze Plomienie sa połączone takl silnie ze przenika to saty niewidzialne-i astralny ale jest cos takiego jak juz pisalam ze Bliznikai sa na roznych etapach-co powiecie na to ze przychodzimy na swiat z roznymi zdolnosciami z wcielen a i z tego dochodza-ze Blizniak moze byc i Wyzej i nizej i tez na rowni ze swiadomoscia ALE GDY JEST WYŻEJ moze zrobic kuku -bo zrobi za szybko manewr ktory zablokuje połaczenie-ktore ma przebiagac NATURALNIE-bo ja Jego Spotykajac wogle niemiaalm pojęcia ze istnieją połowki i 3 lata mi zajęlo zeby to przyjac-uwierzyc i przekonac się..a raczej nadal przekonuje że odciac niemozna-JESLI POŁACZYL NAS BOG-A JESLI POŁĄCZYŁ I SPOTKALISMY SIĘ JUZ SWIADOMIE TO I ŚWIADOMIE mozemy połaczyc jesli tylko jest MILOŚĆ
    Lotos…..piszesz sporo prawdy-ja uwazam ze to bzdury ze niemozemy się połaczyc i ze o to niechodzi-bo o to chodzi tyle ze mamy czuc się pełnią-MY I BLIŻNIAK i wracajac do domu wazne jest Zjednoczenie…

  36. Leila tez swietnie napisalaś-mowienie ze jeszcze za malo kochamy siebie..zajmujemy soba itd jest przerosnięte-bo SA TO WYMOWKI DUSZY-NIEMA KRESU DOJSCIA DO DOSKONALOSCI-JESTESMY DOSKONALI JUZ TERAZ!-W TEJ PODROZY UDOSKONALANIA I KTO POWIEDZIAL ZE NIEMOZNA KOCHAC DRUGIEJ OSOBY-POŁÓWKI ZE WADAMI I ZALETAMI!

    TO po co bog by nas tak męczyl-czekaj tysiące lat …az bedziesz oaza milosci a wtedy mozesz polaczyc się z ukochanym!

    wiem jedno-ze niema sesnu czekac i czekac jesli druga strona szuka wymowek..bo to bo tamto..bo jestem taka niedoskonala..jeszzce lepiej ma byc…jeszzce i czlowiek grzeznie w cierpieniu i odrzuceniu siebie…bo……niejest taki jak sobie wyobraza ze ma być!

    OBUDŻMY SIĘ WSZYSCY!

    nietrzeba niczego zmieniac a zaakceptować…..siebie i Jego-a dalej praca bedzie i tak….

  37. Droga Taryn
    Musze sie z kimś tym podzielić ,bo chyba eksploduje. W lutym spotkałam mojego twina, on nie jest z Polski mieszka w Niemczech a pochodzi z Bolivi. Znamy się od jakiegoś czasu, ale kontakt nasz był tylko wirtualny. Od pierwszego dnia poczulismy, że łączy nas coś wyjatkowego, on mówił ze zna mnie skądś że zna ten usmiech, spojrzenie. , śmiech. Z jednej strony radość a z drugiej ogromny smutek i łzy ze musimy sie rozstać. W jego oczach byl moj świat :( Caly czas mamy kontakt, myślimy podobnie, można by powiedziec, ze jesteśmy tacy sami. Mimo tego że sam na sam spedzilismy zaledwie kilka godzin łączy nas niesamowita więź. Kazdy z nas ma własne zycie, rodzinę dzieci i choć wielokrotnie probowalismy od tego uciec i zerwac kontakt to bylo poprostu niemożliwe. Nie możemy być razem, ale nie potrafimy żyć bez siebie. Zauwazylam też coś dziwnego, mianowicie tak jak byśmy dzielili sie energia. Gdy ja mam gorszy dzień u niego jest lepiej i odwrotnie. Czasami chciala bym poprostu uciec, zapomnieć choć tak naprawde za bardzo nie ma o czym. Zapomnieć jak bardzo mi brak osoby ktorej niby nie znam. Ahh ciężki temat

  38. Każdy z tematów dotyczących Bliźniaków jest trudny. Każdy z nas ma swoją drogę usłaną różami, podczas gdy kolce tych róż wbijają nam się w stopy.
    Żeby sobie ulżyć w tym „cierpieniu” należy nauczyć się akceptować obie drogie, swoją i Bliźniaka, no i po prostu żyć.
    Trzeba przerobić swoje lekcje i wydobyć z siebie to, co najlepsze.
    Jedni przejdą wszystko szybciej, inni wolniej. Tak czy siak jest to proces, który trwa i trzeba to przetrwać.
    Im dalej w las, tym szybciej się podnosisz, gdy upadniesz.
    Głowa do góry :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.